
Rosnąca popularność samochodów elektrycznych ujawniła nieoczekiwany problem: pasażerowie coraz częściej skarżą się na zawroty głowy i nudności podczas podróży. O ile wcześniej kupujący martwili się głównie zasięgiem i ryzykiem pożaru, teraz doszła do tego skarga na dyskomfort w kabinie, pisze MotoPL.
WIDEO DNIA
Przyczyną tego zjawiska jest tzw. „konflikt sensoryczny” mózgu. W przeciwieństwie do samochodów z silnikami spalinowymi, samochody elektryczne poruszają się niemal bezgłośnie i bez wibracji.
Problem: Mózg nie odbiera typowych sygnałów fizycznych o rozpoczęciu ruchu, przyspieszeniu lub hamowaniu. Zmysły pasażerów przekazują sprzeczne informacje, co powoduje chorobę lokomocyjną.
Czynniki pogarszające: Nieprzyjemne odczucia są nasilane przez takie cechy samochodów elektrycznych, jak odzysk energii podczas hamowania i natychmiastowe przyspieszanie.
REKLAMA
Kto cierpi najbardziej: Pasażerowie odczuwają największy dyskomfort, ponieważ kierowca jest skupiony na prowadzeniu pojazdu, co pogarsza jego samopoczucie.
Producenci samochodów już pracują nad rozwiązaniami, testując sztuczne dźwięki, delikatne wibracje i wskaźniki świetlne, aby zsynchronizować percepcję. Na razie eksperci radzą pasażerom, aby nie odwracali wzroku i nie korzystali z gadżetów, aby zmniejszyć ryzyko choroby lokomocyjnej.
Jak pisze „FAKTY”, na Ukrainie niedawno niespodziewanie pojawił się problem z rejestracją pojazdów elektrycznych.
REKLAMA
