Japonia pod lupą. Inwestorzy obserwują z obawą.

Niestabilna sytuacja na Środkowym Wschodzie, zamieszanie wokół terytorium Grenlandii, tocząca się wojna na Ukrainie – napięć geopolitycznych jest wiele. Pomimo to w ostatnich dniach uwaga inwestorów z obawą koncentruje się na Japonii. Tutaj jednak kluczowe są czynniki ściśle ekonomiczne, które mogą wstrząsnąć globalnymi rynkami. Spowodowane jest to spodziewaną interwencją walutową rządu w Tokio w kooperacji z USA.

Mężczyzna przechodzący pod siedzibą giełdy w Tokio
Mężczyzna przechodzący pod siedzibą giełdy w Tokio | Foto: NurPhoto / Contributor / Getty Images
  • Ubiegłotygodniowa sprzedaż japońskich papierów dłużnych wywołała zaniepokojenie na rynkach
  • Mimo że na chwilę obecną sytuacja zdaje się pod kontrolą, nie wiadomo, jak długo to potrwa
  • Uważana dotychczas za bastion bezpieczeństwa inwestycyjnego Japonia sugeruje interwencję walutową
  • Rynki wyrażają obawę, że sytuacja na dalekim Wschodzie może zachwiać gospodarkami w innych regionach globu, w tym również amerykańską oraz polską
  • Dodatkowe informacje o biznesie znajdziesz na witrynie Businessinsider.com.pl

W poniedziałek japoński jen odnotował gwałtowny wzrost wartości, osiągając najwyższy pułap od przeszło dwóch miesięcy. Powodem są nasilające się pogłoski, że rządy USA i Japonii mogą wkrótce wspólnie interweniować na rynku dewizowym.

Donosiła o tym agencja Reuters, ale władze w Tokio unikają konkretnych deklaracji, co tylko wzmaga emocje, utrzymując inwestorów w niepewności.

Ponadto uczestnicy rynku pozbywają się dolarów przed nadchodzącym posiedzeniem Fed (amerykańskiego banku centralnego) oraz wyczekiwaną decyzją Donalda Trumpa dotyczącą wyboru nowego prezesa tej instytucji. To oddziałuje na słabość amerykańskiej waluty.

Jen wzmocnił się o 1,2 proc., osiągając kurs 153,89 za jednego dolara. Jest to jego najlepszy rezultat od listopada, ale . W poniedziałek uwaga wszystkich inwestorów w Azji była skierowana na Tokio. Również dlatego, że w Australii w poniedziałek obchodzono dzień wolny z okazji święta państwowego.

Kurs japońskiego jedna do dolara.
Kurs japońskiego jedna do dolara. | Stooq

Premier Japonii Sanae Takaichi już w weekend ogłosiła „niezbędne kroki” przeciwko spekulantom rynkowym, co rynki odebrały jako zapowiedź interwencji walutowej.

Prawdziwe wzburzenie wywołała wiadomość, którą upubliczniły światowe media ekonomiczne. Okazuje się, że nowojorski oddział Fed miał pytać dealerów o notowania jena. W świecie finansów to często sygnał zbliżającej się interwencji, co zaowocowało wzrostem kursu.

Japoński dyplomata, cytowany przez agencję Reutera, Atsushi Mimura potwierdził tylko, że „Tokio ściśle współdziała z Waszyngtonem i zareaguje adekwatnie”.

Rosnące rentowności obligacji

Sytuacja jest delikatna, ponieważ Japonia boryka się z ogromnym zadłużeniem, a rosnące rentowności obligacji wywołują obawy o kondycję finansową kraju. Punkt kulminacyjny wzrostów obserwowaliśmy w ubiegłym tygodniu, kiedy to rentowności w ciągu jednego dnia poszybowały o prawie 20 pkt bazowych. Pisaliśmy o tym w Business Insider Polska.

Co to oznacza? Innymi słowy, Japonia musi pożyczać środki na rynku po wyższym koszcie, to znaczy na większy procent. Jest to z jednej strony cios w i tak mocno obciążoną japońską gospodarkę, ale z drugiej – okazja do zysku dla inwestorów.

„Financial Times” w weekend wyjaśniał, że główna obawa na rynku polega na tym, że w obliczu rosnących rentowności japońskich obligacji rządowych może to zapoczątkować efekt domina i w rezultacie „zakłócić ekonomiczny status quo na całym świecie”.

W jaki sposób? „Niemal 13 proc. amerykańskiego rynku obligacji skarbowych znajduje się w posiadaniu inwestorów z Azji. Jeśli rentowności w Japonii okażą się wystarczająco atrakcyjne, mogą oni przesunąć swoje aktywa na rodzimy rynek. W odpowiedzi wzrosną rentowności w USA, a za nimi pójdą rentowności globalne, popychając zadłużony system finansowy w kierunku niestabilności” – czytamy w „Financial Times”.

Ryzyko polityczne

Tymczasem premier Takaichi, zabiegając o poparcie w zbliżających się wyborach parlamentarnych, które zaplanowano na 8 lutego, obiecuje obniżki podatków. To nie sprzyja polepszeniu sytuacji budżetowej Japonii.

Reuters zwraca jednak uwagę, że zaangażowanie amerykańskiego Fed zmienia reguły gry i może być „przełomem”.

Ostatni raz USA wspólnie z Japonią ratowały jena w 2011 r. po trzęsieniu ziemi i awarii w elektrowni atomowej w Fukushimie. – To pierwszy raz od ponad dekady, gdy Fed faktycznie bada kursy. Wcześniej tylko straszyli, teraz przeszli do działań – komentuje na łamach Reutersa Tim Kelleher z Commonwealth Bank of Australia.

Dolar w odwrocie, złoto bije rekordy

Wyprzedaż dolara wspomogła inne waluty – zyskały m.in. brytyjski funt, dolar australijski oraz waluty azjatyckie (won koreański czy ringgit malezyjski).

Na nastroje w USA wpływa nie tylko polityka pieniężna, ale także niepokoje społeczne (protesty w Minnesocie) oraz nieprzewidywalność Donalda Trumpa, który grozi np. nałożeniem 100-procentowych ceł na Kanadę i nadal domaga się Grenlandii.

Inwestorzy poszukują bezpiecznych przystani. Jaki jest tego skutek? Złoto przekroczyło historyczną granicę 5000 dolarów za uncję, a rekordy ustanawiają również srebro, platyna i pallad. Rynek wyraźnie obawia się nadejścia ery słabszego dolara i bardziej chaotycznej polityki Białego Domu.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *