Oskarżenia dla eksministra z ekipy PiS. „Wąsik i Kamiński pragnęli mnie pogrążyć” [WYŁĄCZNIE U NAS]

Dawny minister rolnictwa w gabinecie PiS, Jan Krzysztof Ardanowski, aktualnie szef prezydenckiej Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich, stanie przed sądem w sporze z prokuraturą. Obwinia się go o przekroczenie kompetencji oraz zaniedbanie obowiązków w kontekście interwencyjnego zakupu 500 tys. ton jabłek i zagwarantowania wsparcia dla bankrutującej spółdzielni mleczarskiej Bielmlek. Ardanowski utrzymuje, że jest bez winy. – Próbowano mnie w jakiś sposób poskromić, uciszyć – komentuje polityk, odnosząc się do Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika.

Były minister rolnictwa w rządzie PiS Jan Krzysztof Ardanowski
Były minister rolnictwa w rządzie PiS Jan Krzysztof Ardanowski | Foto: Adam Burakowski/East News / East News

Fragment programu cytowany:

Były minister z ramienia PiS oskarżony. "Kamiński i Wąsik chcieli mnie poskromić"

Wyrok w zawieszeniu

31 grudnia minionego roku Prokuratura Regionalna w Warszawie przesłała do sądu akt oskarżenia dotyczący dziewiętnastu osób, wśród nich Ardanowskiego oraz dyrektorów naczelnych Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR) i sekretarza stanu w Ministerstwie Rolnictwa. Zarzuty postawiono również członkom zarządu spółki Eskimos, która rzekomo miała przeprowadzić skup interwencyjny.

Centralny zarzut odnosi się do przyznania Eskimosowi w latach 2018–2019 gwarancji bankowych i kredytowych na łączną sumę niemal 100 mln zł. Zdaniem prokuratury Ardanowski, współdziałając z szefostwem KOWR, wiedział o niepewnej sytuacji finansowej firmy, jej dużych długach oraz braku doświadczenia w prowadzeniu zakupu jabłek na skalę ogólnokrajową. Druga część oskarżenia dotyczy zapewnienia gwarancji kredytowej w wysokości 30 mln zł Spółdzielni Mleczarskiej Bielmlek, pomimo świadomości jej dotkliwych kłopotów finansowych.

Według prokuratury posunięcia Ardanowskiego spowodowały niepotrzebne i nierozsądne wydatki ze środków publicznych, a także zaszkodziły interesowi społecznemu. Cztery osoby, w tym dyrektor generalny KOWR Piotr S. i prezes zarządu Eskimos Stanisław S., przyznały się do przewinień i dobrowolnie poddały się karze.

Apel do sądu, krytyka CBA

W rozmowie z Onet Rano Finansowo Ardanowski otwarcie ustosunkował się do oskarżeń, podkreślając, że jego działania były całkowicie zgodne z prawem. — Od dłuższego czasu wyczekuję, aż prokuratura zakończy tę niemądrą grę, podszytą inspiracjami politycznymi. Cieszy mnie, że sprawa zmierza do sądu, ponieważ tam zaprezentuję dokumenty i świadków. Świadkami będzie cała Rada Ministrów, która podjęła decyzję o zakupie jabłek — twierdzi.

Były minister zapewnia, że budżet państwa nie doznał żadnej straty. — W zamian za uruchomioną stumilionową gwarancję kredytową państwo przejęło rezerwy magazynowe, czyli tak zwany zastaw rejestrowy o wartości 190 mln. Ucierpiała firma, która się w to zaangażowała — objaśnia.

Ardanowski wyraża się krytycznie o roli Centralnego Biura Antykorupcyjnego w domniemanym rujnowaniu obu projektów. — Ta spółdzielnia była niszczona rękami CBA, tak samo jak mechanizm kupna jabłek. Była celowo psuta, aby osoba prywatna mogła ją przejąć poprzez doprowadzenie do bankructwa — argumentuje. Dopatruje się w tym aktywności ówczesnych szefów CBA — Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. — Była to działalność polityków, którzy chcieli mnie w pewien sposób ujarzmić, odebrać mi głos, uniemożliwić moje wypowiedzi, dość niezależne, które zyskały popularność szczególnie wśród rolników — relacjonuje.

Były minister się broni

Były minister tłumaczy motywy zakupu wyjątkową sytuacją na światowych rynkach rolnych. W 2020 roku zaszły nadzwyczaj sprzyjające Polsce okoliczności. — Wówczas sytuacja była na tyle dogodna, że profity całego łańcucha przetwórstwa jabłek — zarówno sadowników, jak i tych, którzy by je przerabiali — konsumenci by na tym skorzystali. Można było zyskać na rynku, ponieważ tylko w Polsce jabłka były dostępne. W innych liczących się regionach świata uprawy jabłek zostały zniszczone przez mróz — wyjaśnia.

Ardanowski uważa, że podjęcie działań było obowiązkiem wynikającym z jego funkcji. — Nie mogłem jako minister rolnictwa zezwolić na upadek polskiego sadownictwa, gdyż byłoby to zaniechaniem z mojej strony. Takie kroki należało przedsięwziąć, gdyż ocaliło to parę tysięcy gospodarstw sadowniczych w Polsce. W przeciwnym razie tych gospodarstw by już nie było — podkreśla.

Czy zakup był zgodny z regulacjami unijnymi? Były minister jest przekonany, że tak. — Nie była to żadna pomoc publiczna, zakazana w takim przypadku. Nie wolno było przeprowadzić żadnego państwowego skupu, żadnych państwowych interwencji. Unia na to nie pozwala. Jedynym wyjściem było znalezienie prywatnej firmy, chętnej zainwestować w skup jabłek — wyjaśnia.

Według byłego ministra spółka Eskimos, wybrana do realizacji projektu, sprawiała wrażenie godnego zaufania partnera. Jak mówi, prowadziła działalność od 21 lat, była notowana na giełdzie i regularnie publikowała raporty finansowe. Zatrudniała około 1500 osób. — Firma nadzorowana przez urzędy podatkowe i służby wywiadowcze nie wzbudzała żadnych obaw — przekonuje Ardanowski.

1,5 mln litrów spirytusu zniknęło?

Zdaniem Ardanowskiego najbardziej zagadkową częścią całego zdarzenia jest los spirytusu uzyskanego z jabłkowego koncentratu. Aby uniknąć zmarnowania produktu, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa zdecydował o przetworzeniu około 2,5 mln litrów spirytusu.

Część trafiła do Orlenu, część miała być skierowana do Ukrainy. Ardanowski twierdzi, że informacje o pozostałej partii niemal znikają. — Według Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych około 1,5 mln litrów spirytusu zostało zlikwidowane. Oczekuję od prokuratury, aby to wyjaśniła. Prokuratura panicznie boi się ustalić, co się stało z tym spirytusem — oznajmia Ardanowski.

Były minister krytykuje szerszą politykę rozliczeniową obecnego rządu. Zwraca uwagę na skład prokuratury. — Prokuratura, która uprzednio działała na podstawie zleceń CBA, teraz popiera obecne kierownictwo — konstatuje.

— Jestem gotów bronić każdej podjętej decyzji. Te same decyzje podjąłbym również i obecnie. Wszystko odbyło się zgodnie z prawem i dowiodę tego w sądzie — podsumował.

Onet Rano. Finansowo

„Onet Rano. Finansowo” to cykliczny program, w którym dziennikarze Business Insidera prowadzą rozmowy z zaproszonymi ekspertami z dziedziny biznesu i polityki na temat bieżących wydarzeń i zagadnień dotyczących polskiej gospodarki, finansów publicznych oraz wpływu polityki na budżety Polaków.

Program można obejrzeć w każdą środę o godzinie 10:00 na stronie głównej portalu Onet, a od godziny 11:00 jako podcast w Onet Audio.

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

Źródło

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *