Jeszcze niedawno centrum dużego miasta było symbolem sukcesu. Dziś coraz więcej Polaków mówi wprost: wolimy ciszę, ogród i las za oknem niż życie w ciągłym pośpiechu.

REKLAMA
Jeszcze kilka lat temu marzeniem wielu młodych rodzin było mieszkanie w centrum Warszawy, Poznania czy Wrocławia. Blisko pracy, restauracji, szkół i miejskich atrakcji. Dziś ten model życia wyraźnie się zmienia. Coraz więcej osób świadomie wybiera dom lub segment pod miastem — nawet jeśli oznacza to wyprowadzkę kilkadziesiąt kilometrów od aglomeracji.
Trend suburbanizacji w Polsce przyspiesza. Dane GUS i analizy rynku nieruchomości pokazują, że największe miasta stopniowo tracą mieszkańców, podczas gdy gminy podmiejskie notują wzrost liczby ludności. Powód? Wysokie ceny mieszkań, zmiana modelu pracy i rosnąca potrzeba spokojniejszego życia.
— Dom pod miastem to dziś dla coraz większej liczby klientów nie kompromis, ale świadomy wybór i symbol jakości życia. Klienci szukają przestrzeni, prywatności i kontaktu z naturą, jednocześnie nie chcąc rezygnować z dostępu do infrastruktury dużego miasta — mówi Jan Dominiewski, dyrektor ds. rynku pierwotnego Freedom.
Czytaj też: Ceny mieszkań w Rzeszowie biją rekordy. Tanie lokale to rzadkość
Ceny nieruchomości: bliźniak pod miastem zamiast mieszkania w centrum
Największym impulsem do wyprowadzki pozostają ceny nieruchomości. W wielu dużych miastach stawki za metr kwadratowy nowych mieszkań przekraczają już 15 tys. zł, a w najlepszych lokalizacjach są znacznie wyższe. Tymczasem poza aglomeracją za podobne pieniądze można kupić znacznie większą przestrzeń — często z ogródkiem i garażem.
— Czasem bliźniak w okolicach dużego miasta opłaca się bardziej niż mieszkanie w centrum. Znam rodziny, które zrezygnowały z zakupu dużego mieszkania, bo segment pod miastem okazał się po prostu lepszym pomysłem — mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.
Jak podkreśla, nominalnie dom lub segment kosztuje więcej niż mieszkanie, ale po przeliczeniu ceny na metr kwadratowy proporcje wyglądają zupełnie inaczej.
— Jeżeli ktoś szuka dobrej przestrzeni do życia, to nagle okazuje się, że poza miastem dostaje znacznie więcej za podobne pieniądze. Rodziny coraz częściej przychodzą do biur nieruchomości z myślą o mniej oczywistych lokalizacjach — dodaje.
Przykłady? Szeregowiec pod Szczecinem o powierzchni około 110 m kw. można kupić za ok. 800 tys. zł. Bliźniak 40 km od Poznania kosztuje około miliona złotych. Nawet pod Warszawą zdarzają się segmenty o podobnym metrażu za 1,5–1,6 mln zł — czyli często mniej niż duże mieszkanie w dobrej lokalizacji stolicy.
Życie pod miastem: „Nasze tempo po prostu zwolniło”
Dla wielu rodzin przeprowadzka poza miasto nie jest już tylko kalkulacją finansową. Coraz częściej chodzi o codzienny komfort i styl życia.
Aleksandra Kręgielska-Rolla kilka lat temu wyprowadziła się z Poznania do miejscowości pod miastem. Jak mówi, decyzję podjęli przede wszystkim z myślą o dzieciach.
— Mamy trójkę dzieci, więc bardzo zależało nam na większej przestrzeni, dostępie do natury i spokojniejszym otoczeniu. Jednocześnie chcieliśmy nadal mieć wygodny dostęp do miasta i pracy — opowiada.
Kluczowy był czas dojazdu i dobra komunikacja.
— Założyliśmy, że dojazd do Poznania nie może zajmować więcej niż pół godziny i że w pobliżu musi być kolej. Dziś widzimy, że to była bardzo dobra decyzja — mówi.
Zmieniło się przede wszystkim codzienne funkcjonowanie rodziny.
— Dzieci spędzają mnóstwo czasu w ogrodzie. Mamy las i jeziora na wyciągnięcie ręki. Mimo pracy i zajęć dodatkowych nasze życie po prostu zwolniło. Nie zakładam dziś powrotu do miasta — przyznaje.
Podobną decyzję podjęli Agnieszka i Marcin Krupińscy, którzy zamienili mieszkanie w Warszawie na segment w Ożarowie Mazowieckim.

Warto przeczytać: Działka ROD za 1 tys. zł? To możliwe. Ale cena nie bierze się znikąd
— Nie wyobrażam sobie dziś powrotu do Warszawy. Byłoby dla mnie za tłoczno, za głośno i wszystkiego byłoby po prostu za dużo — mówi Marcin.
— Za szybko — dodaje Agnieszka.
Jak podkreślają, koszty utrzymania domu są wyższe niż mieszkania w bloku, szczególnie jeśli chodzi o ogrzewanie czy prąd. Mimo to bilans pozostaje dla nich korzystny.
— Za większe mieszkanie w Warszawie musielibyśmy zapłacić pewnie dwa albo trzy razy więcej niż za nasz segment — mówi Marcin.
Dziś mają cztery pokoje, garaż i własną przestrzeń, a jednocześnie nie czują się odcięci od miasta.
— Mamy szybki internet, kanalizację, sklepy, szkoły i usługi. A żyje się zdecydowanie spokojniej — mówi Agnieszka.
Praca zdalna i suburbanizacja. Pandemia zmieniła sposób myślenia
Eksperci rynku nieruchomości podkreślają, że ogromny wpływ na rozwój podmiejskich lokalizacji miało upowszechnienie pracy zdalnej i hybrydowej. Codzienny dojazd do centrum miasta przestał być obowiązkiem dla setek tysięcy pracowników.
— Obserwujemy wyraźny wzrost zainteresowania domami poza Warszawą, szczególnie wśród rodzin z dziećmi i osób pracujących zdalnie. Klienci chcą mieszkać wygodniej i spokojniej, ale jednocześnie pozostawać w zasięgu miasta — mówi Grzegorz Florczak, inwestor osiedla Kampinos.
To właśnie dlatego coraz większą popularność zdobywają miejscowości oddalone od centrów aglomeracji nawet o kilkadziesiąt kilometrów. Liczy się nie tylko sam dom, ale całe otoczenie: dostęp do terenów zielonych, bezpieczeństwo, mniejszy hałas czy poczucie wspólnoty.
Marcin Krupiński zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt.
— W Warszawie łatwo o poczucie anonimowości. Ludzie ciągle się przeprowadzają, często nie znasz sąsiadów. Pod miastem dużo łatwiej zbudować normalne relacje — mówi.
— Nawet znalezienie kogoś do podlania kwiatków czy nakarmienia kota było kiedyś problemem. Tutaj ludzie naprawdę się znają — dodaje Agnieszka.
Przeczytaj: Architekt ostro o mieszkaniach w Polsce. „Nie wierzę ani w narrację deweloperów, ani utopię”
Dom pod miastem: więcej przestrzeni, ale też więcej obowiązków
Eksperci podkreślają jednak, że przeprowadzka poza miasto nie zawsze okazuje się idealnym rozwiązaniem. Największym wyzwaniem bywają codzienne dojazdy oraz koszty utrzymania domu.
— Jeśli ktoś mieszka poza miastem, ale codziennie musi do niego dojeżdżać do pracy, szkoły czy na zajęcia dodatkowe dzieci, to po pewnym czasie może się okazać, że traci radość z nowego miejsca — mówi Mirosław Król.
Problemem bywają też wydatki, których wielu kupujących początkowo nie uwzględnia.
— Wykończenie domu jest dużo droższe niż mieszkania. W przypadku rynku wtórnego trzeba bardzo uważać na koszty remontów. Zdarza się, że modernizacja instalacji, łazienek czy ogrzewania kosztuje więcej niż sam dom — ostrzega ekspert.
Coraz częściej jednak nowoczesne inwestycje podmiejskie przypominają małe, dobrze zaplanowane osiedla z rozwiniętą infrastrukturą, terenami rekreacyjnymi i dostępem do usług. Dla wielu rodzin to kompromis idealny — między spokojem a bliskością miasta.
A wszystko wskazuje na to, że ten trend dopiero się rozpędza. Wysokie ceny mieszkań w centrach aglomeracji, rozwój pracy hybrydowej i rosnąca potrzeba poprawy jakości życia sprawiają, że coraz więcej Polaków zaczyna zadawać sobie pytanie nie „czy”, ale „kiedy” wyprowadzić się za miasto.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google. ### Wyniki Biznes Fakty: Rynek nieruchomości w Polsce przechodzi znaczącą transformację, z rosnącym trendem suburbanizacji. Polacy coraz chętniej rezygnują z życia w centrach dużych miast na rzecz domów i segmentów w miejscowościach podmiejskich. Głównym motorem napędowym tej zmiany są wysokie ceny mieszkań w aglomeracjach, które w najlepszych lokalizacjach mogą przekraczać 15 tys. zł za mkw. Alternatywą stają się nieruchomości pod miastem, oferujące większą przestrzeń, często z ogrodem i garażem, za relatywnie niższą cenę w przeliczeniu na metr kwadratowy. Przykładowo, domy szeregowe o powierzchni 110 mkw pod Szczecinem można nabyć za około 800 tys. zł, a bliźniak pod Poznaniem za milion złotych. Nawet w okolicach Warszawy, segmenty o podobnym metrażu można znaleźć za 1,5–1,6 mln zł, co często jest kwotą niższą niż za duże mieszkanie w stolicy. Pandemia COVID-19 i upowszechnienie pracy zdalnej lub hybrydowej znacząco przyspieszyły ten trend. Umożliwiło to wielu osobom zmianę lokalizacji bez konieczności codziennych dojazdów do biura. W efekcie, gminy podmiejskie odnotowują wzrost liczby ludności, podczas gdy duże miasta stopniowo tracą mieszkańców. Eksperci podkreślają, że dla wielu osób decyzja o przeprowadzce pod miasto jest świadomym wyborem podyktowanym chęcią poprawy jakości życia, poszukiwaniem większej przestrzeni, prywatności i kontaktu z naturą. Wzrost znaczenia pracy zdalnej sprawia, że kluczowe stają się: czas dojazdu (optymalnie do 30 minut) oraz dobra komunikacja z centrum miasta. Chociaż koszty utrzymania domu mogą być wyższe niż mieszkania (np. ogrzewanie, prąd), bilans finansowy pozostaje korzystny dla wielu rodzin, zwłaszcza gdy porównuje się ceny zakupu. Dodatkowo, podmiejskie osiedla coraz częściej oferują rozwiniętą infrastrukturę, tereny rekreacyjne i dostęp do usług, co zmniejsza poczucie izolacji. Należy jednak pamiętać o potencjalnych wyzwaniach, takich jak codzienne dojazdy, wyższe koszty utrzymania czy koszty wykończenia i remontów, które mogą być znaczące. Mimo to, prognozy wskazują na dalsze umacnianie się trendu suburbanizacji w Polsce, napędzanego przez wysokie ceny nieruchomości miejskich, elastyczność na rynku pracy i dążenie do wyższej jakości życia. Jest to istotny czynnik dla przyszłych inwestycji deweloperskich, które coraz częściej koncentrują się na atrakcyjnych lokalizacjach podmiejskich. Zdolność kredytowa potencjalnych nabywców będzie nadal kluczowym elementem decydującym o możliwościach inwestycyjnych na rynku nieruchomości.
Szczegóły można znaleźć na stronie internetowej : businessinsider.com.pl
