Platforma handlowa Erli skierowała do sądu pozew przeciwko Allegro, obejmujący oskarżenia dotyczące między innymi wykorzystywania przez Allegro dominującej pozycji i dopuszczania się praktyk nieuczciwej konkurencji – ogłosiło Erli w komunikacie dla mediów. Allegro oddala zarzuty, wyjaśniając, że w żaden sposób nie ingeruje w politykę cenową partnerów.

"Nie wyrażamy zgody na sztuczne podnoszenie cen i działanie ze szkodą dla konsumentów, tysięcy krajowych przedsiębiorców prowadzących sklepy internetowe, a także godzące w wiarygodność całej branży e-commerce. Ktoś musi wprost określić nieuczciwe praktyki, które zmierzają do monopolu" – oznajmił, cytowany w komunikacie, Adam Ciesielczyk, założyciel i szef Erli.
Według Erli, zasadniczą kwestią sporną jest wymuszanie przez Allegro na sprzedawcach korzystających z tej platformy stosowania konkretnej polityki cenowej w całym Internecie.
Według relacji Erli, Allegro warunkuje promowanie produktów danego sprzedawcy na zewnątrz i w obrębie platformy od tego, jakie ceny prezentuje dany sprzedawca poza Allegro.
"Jeśli sprzedawca, ponosząc gdzie indziej mniejsze koszty sprzedaży – co jest rzeczą naturalną, bo niewiele platform narzuca prowizje tak wysokie jak dominujący podmiot – chciałby udostępnić ten sam produkt po niższej cenie we własnym sklepie online lub na konkurencyjnej platformie handlowej, automatycznie straciłby możliwość promowania na Allegro. I to wszystkich produktów, a nie tylko tych, które zaoferował taniej w innym miejscu" – napisano w komunikacie spółki.
W jej opinii, działania Allegro stanowią przykłady nieuczciwej konkurencji polegającej na nadużywaniu pozycji dominującej, ponieważ – jak zaznaczono: "w bezpośredni i skuteczny sposób godzą w sprzedawców, narzucają im sposób ustalania cen, a ostatecznie prowadzą do wyższych cen dla nabywców".
Jak podkreśla Erli, narzucanie przez Allegro reguł dotyczących cen poza własną platformą uniemożliwia sprzedawcom wdrażanie strategii obniżonych cen w kanałach o niższych kosztach.
"Nie po raz pierwszy Allegro usiłuje również zastraszać pozostałe podmioty rynkowe, grożąc im negatywnymi konsekwencjami, jeśli nie dostosują się do oczekiwań dominującego gracza. W przypadku Erli, te praktyki przybierały już w przeszłości na przykład formę bezzasadnego pozwu o kopiowanie danych (jak gdyby Allegro +zapomniało+, że zawartość oferty należy do sprzedawcy), ale także bezpośrednich ataków na sprzedawców oferujących swoje towary na Erli – na przykład poprzez utrudnianie im przez Allegro dostępu do własnych ofert przez API, jeżeli sprzedawcy chcieli jednocześnie oferować produkty na Erli" – oświadczył Adam Ciesielczyk, prezes Erli.
Erli to platforma sprzedażowa, na której zarejestrowanych jest ponad 35 tys. krajowych sprzedawców oferujących przeszło 40 mln produktów.
Allegro odrzuca oskarżenia Erli
"Zdecydowanie nie zgadzamy się ze stanowiskiem Erli. W żadnej mierze nie narzucamy naszym partnerom konkretnej strategii cenowej. Każdy z naszych partnerów ma swobodę w ustalaniu cen w dowolnym kanale sprzedaży. Polityka cenowa partnerów poza platformą Allegro nie wpływa na pozycję ich ofert na platformie Allegro, w tym na ich promowanie w naszym serwisie" – oznajmił w komentarzu przesłanym PAP Biznes Marcin Gruszka, dyrektor ds. komunikacji Grupy Allegro.
Jak doprecyzował, pozew Erli dotyczy dwóch kwestii: programu Allegro Ceny oraz reklam ofert Allegro poza tym serwisem, na przykład w Google.
"Te korzyści finansujemy my, jako Allegro. Allegro Ceny to program dla sprzedawców, w którym Allegro dopłaca do obniżki ceny produktu, aby oferta była bardziej atrakcyjna dla klientów. Nie chcemy dopłacać do ofert i reklamy tych partnerów, których ceny są wyraźnie niekonkurencyjne w porównaniu z rynkiem" – powiedział Gruszka.
Ujawnił, że Allegro jest aktualnie w szerszym sporze prawnym z Erli, które – według Allegro – bezprawnie korzystało z API na przykład do kopiowania ofert oraz kopiowania treści z katalogu produktów Allegro.
"Odbieramy obecne działania Erli jako działania odwetowe. Nie akceptujemy bezzasadnej i jednostronnej narracji Erli. Przedstawia sytuację w taki sposób, jakby Allegro ograniczało konkurencyjność cen, podczas gdy w rzeczywistości pozew Erli dotyczy jedynie niewielkiego fragmentu naszej współpracy z partnerami. Chyba nikt nie może mieć do Allegro pretensji o to, że chce dopłacać do tych partnerów, którzy proponują konkurencyjne ceny. To nasza inwestycja, z której partnerzy mogą skorzystać, jeśli tylko mają taką wolę, ale jest to oczywiście dobrowolne. W ten sposób pomagamy generować partnerom największą możliwą sprzedaż oraz jak najlepsze ceny dla milionów konsumentów" – podsumował Marcin Gruszka z Allegro. (PAP Biznes)
pel/ osz/ asa/
