Polski sektor mieszkaniowy w roku 2024 zadziwił nawet znawców: pomimo aktywności deweloperów, lokale z drugiej ręki znajdowały nabywców szybciej. Najświeższy raport GUS ujawnia rozmiar dominacji rynku wtórnego – i to niemal w całym państwie. Co spowodowało, że nabywcy tak zdecydowanie skierowali się w tamtą stronę?

REKLAMA
Wtórny na topie. Dane GUS ukazują rekordowy wynik
W 2024 r. Polacy o wiele częściej decydowali się na lokale z rynku wtórnego niż te prosto od dewelopera — wynika z analizy GetHome.pl opartej o świeżo udostępnionym sprawozdaniu GUS „Obrót nieruchomościami w 2024 r.”.
Mieszkania używane stanowiły blisko 60 proc. wszystkich transakcji, a ich liczba – 148 tys. – była o 12 proc. większa niż dwanaście miesięcy wcześniej, co może implikować historycznie wysoki rezultat.

Sprawdź także: BOŚ koncentruje się na przeobrażeniu energetycznym. Bank zabiega o nowe aktywa [WYWIAD]
— Można rzec, że mieszkania z drugiej ręki powróciły do gustów kupujących — komentuje Marek Wielgo, ekspert serwisu GetHome.pl. Podkreśla jednakże, że proporcje rynku pierwotnego prezentowałyby się lepiej, gdyby GUS uwzględniał podpisywane umowy deweloperskie, a nie jedynie ostateczne akty notarialne.
Łącznie w 2024 r. właściciela zmieniło 255,3 tys. mieszkań, czyli o 5 proc. więcej niż przed rokiem.
Największy przyrost dotyczył rynku wtórnego, który po dwóch gorszych latach odnotował mocne ożywienie. W pandemicznym roku 2020 sprzedaż mieszkań używanych zmalała o 11 proc., a w 2022 r. – po zaostrzeniu polityki kredytowej – o kolejne 17 proc.

Równocześnie rynek pierwotny wzrastał formalnie dzięki transakcjom dopinanym na podstawie umów sprzed kryzysu. Mimo to w latach 2020–2023 sprzedaż nowych mieszkań rosła sukcesywnie. Rok 2024 przyniósł jednakże wyraźną zmianę tendencji: Polacy zaczęli wybierać przede wszystkim mieszkania używane.
Cena, ulokowanie, dostępność. Dlaczego triumfuje rynek wtórny?
Dominacja rynku wtórnego była w 2024 r. dostrzegalna w 14 spośród 16 województw. Wyjątek stanowiły wyłącznie województwa małopolskie i podlaskie, gdzie kupujący częściej sięgali po nowe lokale.
Co istotne, nawet w regionach „deweloperskich mocarstw”, takich jak mazowieckie czy dolnośląskie, klienci preferowali lokale używane. Najwięcej transakcji zarejestrowano tradycyjnie w największych aglomeracjach: Warszawie (15,7 tys.), Krakowie (ok. 6 tys.) oraz Wrocławiu (5,9 tys.).

Polecamy przeczytać: Emerytura w wieku 45 lat dzięki dywidendom. Tak konstruuje się 30 tys. zł przychodu pasywnego [GOTOWE ZESTAWIENIA]
Kluczowym argumentem wciąż pozostaje cena.
- Nowe mieszkanie: przeciętnie 536,3 tys. zł
- Mieszkanie używane: przeciętnie 451,5 tys. zł
Różnice widać również w cenach za metr kwadratowy:
- rynek pierwotny – ok. 9,6 tys. zł/m kw.,
- rynek wtórny – ok. 8,5 tys. zł/m kw.
Mediany cen to odpowiednio 8,9 tys. zł i 7,5 tys. zł za metr.
Jedynym województwem, gdzie nowe mieszkania okazały się bardziej przystępne cenowo od używanych, było mazowieckie. Marek Wielgo podkreśla jednakże, że dane notarialne mogą nie oddawać realiów rynku pierwotnego – między podpisaniem umowy a finalizacją często mijają miesiące, w ciągu których ceny zdążą pójść w górę.
Walory i słabości „używek”. Co zjednuje kupujących?
Popularność rynku wtórnego to nie wyłącznie kwestia kosztów. Istotna jest również jego specyfika.
— Oferowane są na nim lokale na starszych osiedlach z dobrze rozwiniętą infrastrukturą i komunikacją — zaznacza Marek Wielgo.
To dla wielu kupujących czynnik o zasadniczym znaczeniu. Gotowe otoczenie, bliskość do usług publicznych, przedszkoli, szkół czy komunikacji miejskiej często góruje nad nowoczesnością lokalu.
Z drugiej strony starsze budynki mają swoje wady – brak wind, mniej przestrzeni parkingowych, gorszy standard techniczny. Tu zyskują nowe inwestycje, oferujące m.in. osobne rozliczanie kosztów ogrzewania, wody i ścieków, co w dobie rosnących rachunków i opłat eksploatacyjnych staje się coraz ważniejsze.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
