Vistula wycofuje się z centrów. Agata Blok o powodach tej zmiany.

Przez czwartą część stulecia tworzyła rodzimą firmę odzieżową. Dziś właścicielka zamyka ostatnie punkty w centrach handlowych. Rodzi się pytanie: czy w stosunkach między dużymi podmiotami finansowymi a drobniejszymi dzierżawcami nie ulotniła się gdzieś idea współdziałania?

Agata Blok stworzyła markę Vissavi 25 lat temu
Agata Blok stworzyła markę Vissavi 25 lat temu | Foto: Vissavi
  • Do zakończenia działalności marki przyczyniły się obniżki zyskowności powiązane z pandemią, ograniczeniem możliwości robienia zakupów w niedziele oraz ciężkimi warunkami wynajmu
  • Osoby z branży zauważają deficyt równowagi w porozumieniach między potężnymi właścicielami galerii handlowych a mniejszymi dzierżawcami
  • Marka, słynąca z jakości i współpracy z miejscowymi pracowniami krawieckimi, analizuje obecnie funkcjonowanie online albo odsprzedaż brandu
  • Dodatkowe informacje o biznesie odnajdziesz na Businessinsider.com.pl

REKLAMA

„To nie była decyzja podjęta pod wpływem impulsu”

Vissavi nie była firmą, która zaistniała na moment i przeminęła. Przez niemalże dwadzieścia pięć lat rozwijała się wraz z klientkami, opracowywana i szyta w naszym kraju, we współdziałaniu z miejscowymi szwalniami na Podkarpaciu. — Projektowałyśmy odzież od szkicu, przez konstrukcję i pierwowzór, aż po ostateczny produkt w sklepie. To był proces, ludzie, związki — relacjonuje dziś Agata Blok, pomysłodawczyni marki.

Agata Blok zamyka ostatnie sklepy marki
Agata Blok zamyka ostatnie sklepy marki | Vissavi

Warto sprawdzić: Parki handlowe i centra w nowej rzeczywistości. Handel internetowy dojrzewa

W szczytowym momencie, w latach 2017–2018, brand Vissavi posiadał 17 punktów sprzedaży w centrach handlowych w całym kraju. Aktualnie pozostało pięć — i te także zostaną zlikwidowane do wiosny przyszłego roku. Trzy punkty sprzedaży kończą działalność do końca grudnia, dwa kolejne będą funkcjonowały jeszcze przez parę miesięcy w charakterze outletu.

To nie była decyzja podjęta pod wpływem chwili. To był proces, który trwał przez wiele lat — podkreśla bizneswoman.

Niedziele z zakazem handlu: inauguracyjny sygnał ostrzegawczy

Pierwszym problemem była eliminacja handlu w niedziele w 2018 roku. — Mieliśmy mniej dni z możliwością sprzedaży w miesiącu, przynajmniej o cztery. Usilnie próbowaliśmy porozumieć się w kwestii obniżek cen za wynajem, lecz nie uzyskano na to akceptacji — wspomina pani Agata.

W najlepszym momencie marki na rynku działało 17 sklepów
W najlepszym momencie marki na rynku działało 17 sklepów | Vissavi

Sprawdź: Parki handlowe w Polsce: czołowi gracze rynkowi i przyszłość branży detalicznej

Dla marek prosperujących w centrach handlowych oznaczało to regres dochodów przy zachowaniu dotychczasowych wydatków stałych. — To był punkt, w którym zaczęła się degradacja zyskowności, chociaż wtedy jeszcze wierzyliśmy, że to tylko chwilowe — mówi właścicielka firmy Vissavi.

Pandemia i umowy „z czasów rozkwitu”

Kluczowy sprawdzian nadszedł wraz z epidemią Covid-19. Zamknięte centra, następne lockdowny i — jak ujmuje to właścicielka Vissavi — impas w negocjacjach.

Marka Vissavi to w pełni polskie produkty: projektowane i szyte na miejscu
Marka Vissavi to w pełni polskie produkty: projektowane i szyte na miejscu | Vissavi

Sprawdź: Nowe badania w sprawie nieruchomości. Smutna opinia Polaków

Byłam zmuszona zatrudnić radcę prawnego na pełen etat. Dokumentów, próśb, pertraktacji było tak wiele, że bez tego nie dało się funkcjonować — opowiada. — I nie mówimy o nieznacznych sumach. To były setki tysięcy złotych — dla małej, rodzinnej firmy to suma nie do wyobrażenia.

Wprowadzona przez prawodawcę regulacja (art. 15ze ustawy covidowej) dawała dzierżawcom możliwość zwolnienia z kosztów w okresie lockdownu, jednak w zamian za prolongatę umowy na dotychczasowych warunkach. — Cztery lockdowny pociągnęły za sobą wydłużenie umów o ponad dwa lata — na stawkach sprzed 2020 roku, mimo że ruch w galeriach nie wrócił do normy. Klienci wciąż obawiali się wirusa i niechętnie odwiedzali centra handlowe — tłumaczy pani Agata.

Na rynku pozostaje jeszcze pięć sklepów marki, niestety i one znikną w ciągu najbliższych miesięcy
Na rynku pozostaje jeszcze pięć sklepów marki, niestety i one znikną w ciągu najbliższych miesięcy | Vissavi

Poczytaj także: Ceny mieszkań mogą ulegać obniżce pomimo wzrostu sprzedaży. Nadchodzi nowa era

W Galerii Avenida w Poznaniu czy we Wroclavii spadki w liczbie odwiedzających sięgały — według informacji Vissavi — nawet 90 procent. — Cena za wynajem lokalu pozostała bez zmian.

Dane liczbowe, które przeważają nad emocjami

W pismach, które pani Agata przekazywała do zarządców galerii, wyszczególnione są dokładne kwoty. W korespondencji do Centrum Handlowego Avenida z marca 2022 roku czytamy, że strata punktu sprzedaży w tej lokalizacji w 2020 roku wyniosła 169 505,39 zł, a podobny rezultat powtórzył się w 2021 roku.

W styczniu 2022 roku obrót sklepu wyniósł 19 758 zł, w lutym 18 357 zł, przy łącznym miesięcznym koszcie utrzymania lokalu na pułapie przekraczającym jego dwukrotność.

— Jako niewielka firma rodzinna nie byliśmy w stanie dalej subwencjonować takich strat — pisała w oficjalnym dokumencie, wnioskując o ugodowe rozwiązanie umowy.

Jeszcze bardziej przykry okazał się przypadek Wroclavii. Po decyzji o zrzeczeniu się umowy galeria nałożyła karę umowną w kwocie ponad 200 tys. zł, którą — jak relacjonuje bizneswoman — prawie w całości pobrała, korzystając z zabezpieczeń zawartych w kontrakcie.

— To był następny cios w okresie, gdy walczyliśmy o przetrwanie — wspomina dziś.

„Dawid kontra Goliat” — brak symetrii w zapisach

Według opinii adw. dr. Tomasza Henclewskiego z kancelarii Henclewski Wyjatek Adwokaci, tego typu przypadki nie są unikalne. — Porozumienia w galeriach handlowych mają aktualnie od 120 do 160 stron i są w zasadzie asymetryczne. Dzierżawca ponosi całość własnego ryzyka gospodarczego, a nierzadko także ryzyko wydzierżawiającego — wyjaśnia.

Jak zaznacza prawnik, kary umowne sięgające setek tysięcy złotych, zobowiązanie do uiszczania czynszu nawet przy zamkniętym punkcie sprzedaży czy sposobność odzyskiwania należności bez udziału sądu to powszechne praktyki. — Kiedy dzierżawcy nie wiedzie się dobrze — płaci. Kiedy wiedzie mu się bardzo dobrze — dodatkowo dzieli się pomyślnością, ponieważ dochodzi czynsz od obrotu.

Ekspert kieruje również uwagę na zagadnienie kosztów wspólnych. — Rozległe sieciówki mają je często ryczałtowe albo ograniczone. Niedobory w budżecie są zatem przerzucane na drobniejszych dzierżawców. Sąd Najwyższy uznał tego rodzaju praktyki za czyn nieuczciwej konkurencji, lecz w rzeczywistości wciąż mają one miejsce — ocenia prawnik.

Opinia z branży: „cele nie są wspólne”

W zbliżonym tonie wyraża się Waldemar Ciępka, dyrektor generalny Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług. — Po 30 latach rozwoju rynku centrów handlowych wiemy już, że zamiary dzierżawców i wydzierżawiających nie są analogiczne — stwierdza.

Jak dodaje, inicjatywy samoregulacji rynku, m.in. poprzez Kodeks Dobrych Praktyk PRCH, nie przyniosły realnych rezultatów. — Dzierżawcy nie spodziewają się specjalnej protekcji. Pragną wyrównania pozycji stron oraz jawności kosztów — argumentuje.

Druga strona monety

O komentarz poprosiliśmy również Centrum Handlowe Avenida w Poznaniu. Dyrekcja podkreśla, że bardzo sobie ceni współdziałanie z lokalnymi dzierżawcami, którzy nadają obiektom niepowtarzalny charakter. „Współpraca bazuje na obopólnym zrozumieniu potrzeb obu stron, a umowy są dwustronne i wyszczególniają prawa oraz powinności dzierżawcy i wydzierżawiającego” — czytamy w nadesłanej odpowiedzi.

Avenida zwraca też uwagę na rozwiązania takie jak pop-up store’y, kioski albo wsparcie marketingowe dla mniejszych marek.

O komentarz zwróciliśmy się także do Polskiej Rady Centrów Handlowych. Do czasu publikacji — pomimo próśb — nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Rozstanie bez urazy

Taką treść właścicielka marki Vissavi zamieściła na profilu w social mediach
Taką treść właścicielka marki Vissavi zamieściła na profilu w social mediach | Vissavi

Warto sprawdzić: Ustawowy rollercoaster: Sejm przyspiesza, prezydent zawetuje i akceptuje. Najważniejsze zmiany w prawie [LISTA]

Pod wpisem pożegnalnym Vissavi na Facebooku pojawiły się dziesiątki komentarzy klientek. „Wasze kreacje były ze mną w kluczowych momentach”, „Jakość, jakiej już się dziś nie spotyka”, „Szkoda, że tego rodzaju marki znikają” — piszą.

— Te wiadomości utwierdziły mnie w przekonaniu, że to, co wypracowałyśmy, miało wartość — zaznacza pani Agata. Marka pozostaje jeszcze przez pewien czas w sieci, lecz właścicielka bardzo poważnie rozważa odsprzedaż brandu. — Być może ktoś da mu świeżą energię.

Screeny z komentarzami klientek pod pożegnalnym wpisem
Screeny z komentarzami klientek pod pożegnalnym wpisem | Vissavi
No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *