Pekin zarzuca Waszyngtonowi stosowanie polityki przymusu wobec Wenezueli. Według strony chińskiej Stany Zjednoczone „bezceremonialnie” użyły władzy, domagając się pierwszeństwa w dostępie do wenezuelskiej ropy.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Chin stwierdziło, że amerykańska interwencja w Ameryce Południowej stanowi „istotne” zagrożenie dla stabilności łańcuchów zaopatrzenia.
Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo
Thomas Oth: Coca-Cola chce dalej inwestować w Polsce
„USA bezceremonialnie użyły siły przeciwko Wenezueli i zażądały, aby przy zarządzaniu własnymi zasobami ropy naftowej kierowały się zasadą America First”— oznajmiła rzeczniczka MSZ Mao Ning podczas rutynowego briefingu. „To klasyczny akt przymusu, który poważnie narusza prawo międzynarodowe” — dodała.
Rzeczniczka MSZ odniosła się również do wiadomości o tym, że administracja USA, po zatrzymaniu Maduro i jego małżonki z użyciem siły, poleciła Caracas zerwanie powiązań ekonomicznych z Chinami, Rosją, Iranem i Kubą. Waszyngton miał narzucić Wenezueli rozszerzoną kooperację w sektorze wydobycia, co Pekin uznał za pogwałcenie suwerenności tego kraju oraz „znaczące ryzyko dla stabilności globalnych łańcuchów zaopatrzenia”.
Mao zaznaczyła, że „legalne prawa i interesy Chin i innych państw w Wenezueli muszą być chronione”, a współpraca gospodarcza między tymi krajami podlega ochronie prawnej.
Rzeczniczka nawiązała również do informacji o groźbach USA dotyczących siłowego przejęcia Grenlandii, wzywając Waszyngton do respektowania Karty Narodów Zjednoczonych. MSZ oświadczyło, że — bez względu na okoliczności — będzie popierać kraje kontynentu amerykańskiego w ich sprzeciwie wobec „polityki siły”.
Przypomnijmy, armia Stanów Zjednoczonych zabrała 3 stycznia z Wenezueli przywódcę tego kraju Nicolasa Maduro i jego żonę, po czym przetransportowała ich do Stanów Zjednoczonych. Sąd federalny w Nowym Jorku przedstawił im w poniedziałek formalne oskarżenia, w tym udziału w „spisku narkoterrorystycznym” i przemycania kokainy do USA. Oskarżeni zaprzeczyli swojej winie.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
