Świeża rozgrywka klimatyczna. Nieobecność Stanów i silniejsza rola Chin przemodelowują scenę.

Rok 2025 spowodował zasadnicze zmiany w światowej polityce klimatycznej. Pomimo, że transformacja energetyczna, motywowana rynkami i technologią, przybrała na sile, współpraca dyplomatyczna osłabła, a nowe rozbieżności geopolityczne przeorganizowały układ sił — relacjonują dla Business Insider Polska Marcin Korolec, szef Instytutu Zielonej Gospodarki i minister środowiska w latach 2011-2013 oraz Katarzyna Snyder, specjalistka od międzynarodowej polityki klimatycznej i policy fellow w Instytucie Zielonej Gospodarki.

Katarzyna Snyder i Marcin Korolec
Katarzyna Snyder i Marcin Korolec | Foto: RachenArt / Shutterstock

Rok 2025 był dla UE i Polski okresem ponownego zdefiniowania krajowej polityki klimatycznej i przemysłowej, a także zmiany roli w globalnych rozmowach.

Globalne rozmowy na zakręcie

Najdokładniejszym wskaźnikiem nastrojów w globalnych negocjacjach klimatycznych są Konferencje Klimatyczne. Tegoroczny COP30 w Belém, celebrowany w dziesiątą rocznicę Układu paryskiego, stał się przede wszystkim testem wytrzymałości: proces wielostronny po raz kolejny zdołał przetrwać, ale wyraźnie zarysowały się jego granice.

Czytaj też: COP30 pod znakiem zapytania. Grupa państw grozi blokadą

Pomimo bardzo skomplikowanej sytuacji geopolitycznej, negocjatorzy wypracowali zgodę w sprawie potrojenia środków na adaptację, utworzyli mechanizm dla sprawiedliwej transformacji oraz otworzyli obszar do dyskusji na temat powiązania polityki klimatycznej z polityką handlową. Są to ważne rezultaty z punktu widzenia krajów rozwijających się.

Jednak brazylijski COP30 przyćmiła porażka: w decyzji nie zawarto żadnej wzmianki o stopniowym wycofywaniu się z paliw kopalnych na całym świecie. Skoordynowana grupa państw Arabskich, Indii i Rosji, ośmielona nieobecnością USA, zablokowała dyskusję o kolektywnym, światowym wysiłku na rzecz redukcji emisji. Dążyła do powrotu do sytuacji sprzed 2015 roku, kiedy to jedynie kraje rozwinięte miały obowiązki w zakresie redukcji. Dla europejskich ministrów był to kubeł zimnej wody: zrozumieli, że samo „dawanie przykładu” to za mało, by pobudzać do szybszej, globalnej transformacji. Sytuacja stała się trudniejsza i konieczna jest zmiana strategii.

Marcin Korolec
Marcin Korolec | IZG / IZG

Klimat bez USA

Na postęp w dążeniach na rzecz klimatu negatywnie wpływa fakt, że administracja Trumpa wycofała Stany Zjednoczone z ambitnej polityki klimatycznej — zarówno krajowej, jak i międzynarodowej. Waszyngton likwidował regulacje krajowe i blokował porozumienia globalne.

To m.in. dlatego rok 2025 zaowocował dwiema spektakularnymi klęskami procesów sektorowych. Globalny pakt dotyczący plastiku rozmył się do wersji bez konkretnych zobowiązań odnośnie do ograniczenia produkcji plastiku lub wycofania toksycznych substancji. Z kolei globalna opłata od emisji w transporcie morskim ugrzęzła w Międzynarodowej Organizacji Morskiej (ang. IMO — International Maritime Organisation) zablokowana przez USA i kraje naftowe. Rozmowy przesunięto na rok 2026, co spotkało się z wyraźnym zawodem małych państw wyspiarskich i UE.

Katarzyna Snyder
Katarzyna Snyder | IZG / IZG

Luka w przywództwie, powstała w wyniku zmiany stanowiska USA, jest wyraźnie odczuwalna. Na wielu forach UE nie jest w stanie stworzyć wystarczającej przeciwwagi dla Chin, Indii, OPEC i sprzyjającej im Rosji. Pomimo tego, to właśnie Unia Europejska pozostała najbardziej konsekwentnym orędownikiem wysokich ambicji w procesie UNFCCC.

Jednocześnie rok 2025 przyniósł europejskie „przebudzenie”: uświadomienie, że trzeba działać bardziej stanowczo, wykorzystując handel, bezpieczeństwo, politykę zagraniczną i rozwojową jako narzędzia polityki klimatycznej. CBAM (graniczny podatek węglowy dla importerów do UE, mający poprawić konkurencyjność względem bardziej emisyjnych producentów i nakłaniać ich do redukowania emisji w swojej produkcji) stał się kluczowym instrumentem wpływu.

Europa inwestowała u siebie w wodór, baterie, surowce krytyczne oraz modernizację sieci. Podjęła też starania, aby poprawić konkurencyjność swojego przemysłu i gospodarki. Równocześnie tworzyła presję i ograniczenia dla partnerów handlowych, co wywołało napięcia z krajami rozwijającymi się.

Nowa wizja polityki klimatycznej w UE

Na kontynencie w roku 2025 wyraźnie zarysowały się słabości obecnej, stworzonej przez Franza Timmermansa, struktury prawnej europejskiej polityki klimatycznej. Na ostateczną ocenę jej skuteczności musimy poczekać do podsumowania, które pokaże, czy i o ile spadły emisje gazów cieplarnianych w UE w 2025 roku. Już teraz zakładamy jednak, że tempo redukcji emisji zmalało lub, co gorsza, że emisje się ustabilizowały.

Skąd to zahamowanie? Model transformacji, oparty o ideę stworzenia w Europie rynku dla przemysłów czystych technologii, zakładał, że „niewidzialna ręka rynku” — a w zasadzie europejscy przedsiębiorcy — wypełnią go swoimi produktami.

Jednakże tak się nie stało, częściowo z powodu oporu europejskich gigantów przemysłowych wobec transformacji w kierunku technologii zeroemisyjnych, a częściowo ze względu na brak dedykowanej, prawdziwej europejskiej polityki przemysłowej.

Równocześnie, konsekwentnie realizowana od wielu lat polityka gospodarcza Chin — w której skład wchodzi subsydiowanie rozwoju nowoczesnych, zeroemisyjnych technologii — doprowadziła do technologicznej dominacji przedsiębiorstw chińskich w kluczowych technologiach, takich jak np. akumulatory do pojazdów elektrycznych. Rozwijający się eksport chińskich marek motoryzacyjnych do Europy ukazał braki technologiczne rodzimych producentów.

Klimat i konkurencyjność idą w parze

Na najwyższych szczeblach europejskiej hierarchii widać niepokój związany z zagrożeniami dla europejskiego przemysłu. Pojawia się także coraz więcej reakcji na to wyzwanie: przedstawiony w lipcu projekt Wieloletniego Budżetu Europejskiego na lata 2028-2034 to aż w jednej trzeciej Europejski Fundusz Konkurencyjności, a zapowiadana Strategia Bezpieczeństwa Gospodarczego UE ma zwiększyć odporność na kryzysy i wyzwania gospodarcze wspólnoty.

Coraz częściej słychać hasła wzywające do regulacji wspierających politykę „Made in Europe” lub nakazujących wytworzenie co najmniej określonego odsetka danego produktu w Europie. „Local content requirement” to dobra wiadomość zarówno dla gospodarki, jak i klimatu.

Czytaj też: Czy Lech Wałęsa budowałby dziś wiatraki? Przemysł offshore daje stoczniom i portom drugie życie

We wrześniu, w rocznicę publikacji swojego raportu „The future of European competitiveness”, Mario Draghi nawoływał do zaciągnięcia wspólnego europejskiego długu, który mógłby być przeznaczony na finansowanie wsparcia niezbędnych reform gospodarczych. Co ciekawe, w przypadku braku porozumienia w UE, Super-Mario proponuje możliwość stworzenia „koalicji chętnych”, czyli tzw. mechanizmu wzmocnionej współpracy.

Dlaczego to ma znaczenie także dla europejskiej polityki klimatycznej? Jeśli jako Europejczycy chcemy wciąż wyznaczać standardy pracy, ochrony środowiska i klimatu, to musimy przynajmniej spróbować rywalizować na globalnej arenie gospodarczej i wyrównywać poziom konkurencyjności europejskiej gospodarki.

To zaś będzie osiągalne tylko wtedy, gdy zrobimy wszystko, żeby obniżyć koszty energii, zwłaszcza dla przemysłu. W tej kwestii szczególnie dużo mamy do zrobienia w Polsce, gdzie cena energii dla przemysłu znacząco przekracza średnią europejską. Dekarbonizacja sektora energetycznego i przemysłu jest przy tym jednym z zasadniczych sposobów na sprostanie temu zadaniu.

Czego polityka nie osiągnie, to zrobi rynek?

Na przełomie lat 2025 i 2026 globalne zarządzanie klimatem odchodzi od uniwersalnego konsensusu w kierunku mozaiki koalicji, porozumień sektorowych, instrumentów handlowych, finansowych i bezpieczeństwa. Zapewnia to elastyczność, ale rodzi ryzyko marginalizacji państw najsłabszych oraz tych, którym zależy na globalnej ambicji i zachowaniu ram Układu paryskiego, nakładającego na wszystkie strony obowiązek działania.

Przez cały rok 2025 rynek robił swoje. Koszty ekologicznych technologii spadły do rekordowo niskich wartości, a inwestycje w OZE, baterie i ekologiczny przemysł rosły. Przedsiębiorstwa kontynuowały działania net-zero oraz dekarbonizację łańcuchów dostaw. Coraz więcej inwestorów zaczęło postrzegać aktywa związane z paliwami kopalnymi jako ryzykowne, a ekologiczną infrastrukturę jako perspektywiczną.

Pomimo braku postępów w globalnym procesie negocjacji klimatycznych, stale wzrasta znaczenie dobrowolnych koalicji i rynkowych rozwiązań, np. klubów dekarbonizacji przemysłu, rozwoju rynków węglowych czy wdrażania porozumień metanowych.

Dowodem tego może być przykład Chin, które przyspieszyły tempo transformacji. Na niespotykaną skalę rozwinęły OZE, elektromobilność, akumulatory i ekologiczny przemysł, umacniając pozycję kluczowego światowego dostawcy technologii niskoemisyjnych. Mimo, że odchodzenie od węgla jest powolne, Pekin konsekwentnie prezentuje się jako stabilny, długoterminowy aktor, traktujący politykę klimatyczną jako strategię przemysłową, konkurencyjną i bezpieczeństwa narodowego.

Unia Europejska także dokonuje pragmatycznej weryfikacji wewnętrznej i zewnętrznej polityki klimatycznej, coraz wyraźniej dostrzegając, że musi ona być — na wzór chiński — spójna z polityką przemysłową.

Wspólnota, skazana na zmierzenie się z koniecznością zajęcia nowego miejsca w globalnym procesie klimatycznym i kryzysem wywołanym wojną oraz polaryzacją, waha się pomiędzy utrzymaniem ambicji klimatycznej a populistycznym krokiem wstecz. Jednakże tylko strategiczny rozwój przemysłu oparty o jego dekarbonizację, a także innowacje i postęp w obszarze cleantech stanowią drogę do utrzymania konkurencyjności Europy w warunkach nowego globalnego porządku.

Czytaj też: „Głęboka transformacja całej gospodarki”. Nowy cel klimatyczny UE a Polska [WYWIAD]

Rok 2025 może zostać zapamiętany jako moment przejścia od jednolitego, globalnego systemu klimatycznego do konkurencyjnego, fragmentarycznego ładu, w którym o wynikach decyduje w takim samym stopniu polityka gospodarcza i przemysłowa, jak i ambicje klimatyczne. Dużo zależy od tego, jak Unia Europejska podejdzie do tej kwestii wewnętrznie i czy zdecydowanie powalczy o zachowanie integralności i siły globalnego porozumienia klimatycznego.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *