
Ludzie wymieniają się owocami swojej pracy od dziesiątek tysięcy lat. Dziś ten proces nazywa się kupnem i sprzedażą, ale nadal jest to wymiana konkretnego towaru na powszechnie akceptowany, uniwersalny towar, który powszechnie uważa się za pieniądz. Czyż nie?
Przez długi czas metale szlachetne – złoto i srebro – były uniwersalnym towarem wymiany. W ciągu ostatniego półtora wieku pojawił się pieniądz papierowy, a w naszych czasach tak zwany „pieniądz elektroniczny”, co znacznie skomplikowało kwestie wymiany, kupna i sprzedaży.
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że obecnie towarem często są informacje w taki czy inny sposób zapakowane. Na przykład film, muzyka czy piosenka. I wreszcie różnego rodzaju oprogramowanie. Jaka jest ich wartość?
Potraktuj film lub muzykę jak towar. Ich wartość zależy wyłącznie od tego, jak bardzo interesują konsumentów, ludzi. Jeśli film lub występ muzyczny cieszy się popularnością, to w kasie biletowej nie tylko sprzedaje się do pełnych sal, ale także kosztuje fortunę.
Gdy film lub teledysk staje się popularny, publiczność zakochuje się w nim lub w teledysku opartym na piosence – a to również generuje dochód. Dzieci otrzymują zabawki – figurki znanych postaci – i powstają gry oparte na filmie.
Kiedy film odnosi ogromny sukces, jest tłumaczony na różne języki, co wielokrotnie zwiększa jego widownię. A wraz ze wzrostem widowni rosną również zyski, sprzedając więcej kopii, płyt i kaset. Jednak fizycznie wszystkie te nagrania są w zasadzie „ciągiem jedynek i zer”, czymś niematerialnym.
Program komputerowy, jak się wydaje, jest czymś podobnym – ciągiem jedynek i zer. Programista rozwiązuje problem: przetwarzanie wideo lub zdjęć, komunikację sieciową, sterowanie urządzeniem, a nawet zabawką.
Jeśli gra podoba się konsumentom, zaczynają ją kupować. Wiele osób odwiedza stronę producenta, aby kupić samą grę, akcesoria lub po prostu zagrać online za pośrednictwem witryny. Duży ruch i popularność witryny sprawiają, że sprzedaż powierzchni reklamowej jest bardziej opłacalna.
Sprzedaż akcesoriów i samej gry przynosi twórcom dochód, a jeśli gra stanie się hitem, tysiące nabywców zapłaci jej twórcom pokaźną sumę. W rezultacie twórcy udanych gier szybko stają się milionerami. W końcu sprzedają tylko zbiór zer i jedynek.
Ale jeśli klientom gra się nie spodoba, kupią coś innego, strona poniesie straty, a twórcy gry poniosą straty. Praca została wykonana, wydano mnóstwo pieniędzy – ale projekt okazał się stratą finansową.
To samo dotyczy oprogramowania. Skype i Telegram powstały z niczego, przynosząc ich twórcom ogromne bogactwo – pomimo faktu, że są darmowe. Obecnie masowo produkuje się szeroką gamę urządzeń cyfrowych, od telefonów komórkowych i smartfonów po różnorodne cyfrowe przyrządy pomiarowe. Wszystkie urządzenia cyfrowe są sterowane przez złożone systemy programowe. Gdy użytkownik robi zdjęcie smartfonem, a następnie wysyła je znajomym lub publikuje na Instagramie, w pracy działają złożone programy napisane przez zespoły programistów. Programiści włożyli ogromną pracę w tworzenie oprogramowania i systemów operacyjnych dla gadżetów elektronicznych.
Programy wspierające działanie węzłów komunikacyjnych są niezwykle złożone, a ich pracochłonność ogromna; koszt oprogramowania węzła komunikacyjnego szacuje się na 40% całkowitego kosztu węzła. A jednak wszystkie te programy to w zasadzie „zbiór jedynek i zer”.
Co jest takiego podatnego na ataki w cyfrowych pieniądzach? Przecież to także „ciąg jedynek i zer”. Dlaczego więc system operacyjny Windows lub oprogramowanie na smartfony faktycznie kosztują, i to całkiem sporo, podczas gdy bitcoin, choć obecnie wart fortunę, wydaje się zawodny?
Prawda jest taka, że wydobywanie bitcoinów, jako metoda produkcji cyfrowej waluty, wydaje się banalnie proste. Setki milionów ludzi korzysta z systemu Windows każdego dnia, pracując lub grając na swoich komputerach.
Natomiast podczas „kopania” Bitcoinów człowiek sam, z własnej woli, wydaje sporo pieniędzy na zakup specjalnych płytek, następnie kupuje lub otrzymuje darmowe oprogramowanie do „kopania”, uruchamia komputer lub kilka komputerów, wydaje sporo pieniędzy na prąd i ostatecznie otrzymuje Bitcoina – i wierzy, że ma on ogromną wartość.
Ale jaką przewagę ma kryptowaluta nad konwencjonalnymi pieniędzmi, skoro istnieje tak wiele rodzajów pieniędzy, w tym pieniądze elektroniczne?
Mówią, że kryptowaluty są nie do namierzenia. Ale piękno cyfrowego transferu danych polega na tym, że odbywa się on wyłącznie za pośrednictwem znanych protokołów. Protokoły te zawsze zawierają adres źródłowy nadawcy. Ogólnie rzecz biorąc, przesyłanie danych przez internet…
ciągła walka o anonimowość.
Całkowita anonimowość nie istnieje i istnieć nie może; prędzej czy później każdy anonimizator zostanie zhakowany. Zwłaszcza gdy korzystają z niego poważne podmioty, takie jak agencje rządowe. W ten sposób jedyna zaleta kryptowalut wkrótce zostanie zniszczona. A boom kryptowalutowy może nadejść i zniknąć. Kiedy ludzie zdadzą sobie sprawę, że marnowanie pieniędzy jest nieopłacalne, cała piramida sprzedaży kart graficznych i specjalistycznego oprogramowania runie. Ludzie nadal będą wysyłać dolary, euro i funty przelewami bankowymi. A ci, którzy cenią anonimowość ponad wszystko, otrzymają koperty. Albo na ich konta zostaną przelane kwoty od szanowanych, zamożnych firm „za konsultacje”.
Obecnie kraje preferują złoto. Przez długi czas funt szterling był używany obok złota. Można go było zawsze wymienić na złoto w każdym banku w niemal każdym kraju. Po II wojnie światowej dolar stał się globalną walutą. I pozostał nią przez kilka dekad. Początkowo wymieniano go na złoto, a następnie stał się „petrodolarem”. Obecnie coraz więcej transakcji naftowych nie jest przeprowadzanych za pośrednictwem dolara amerykańskiego, a chiński juan zyskuje coraz większą popularność na rynkach światowych.
Co będzie dalej, czas pokaże. Ale ostatnio popularność złota gwałtownie wzrosła – fizycznego złota, a nie papierowych banknotów z napisem „Ten papier jest wart kilogram złota”.
