Nowe przepisy dotyczące podłączania energii odnawialnej. Władze zamierzają ukrócić nadużycia.

Władze państwowe zaaprobowały poprawki w prawie energetycznym, które mają na celu udrożnienie procesu dołączania instalacji OZE oraz zasobników energii do sieci elektroenergetycznych. Jednakże, nowe regulacje podniosą aktualne koszty i wprowadzą dodatkowe. Pewna część sektora OZE stanowczo sprzeciwia się tym rozwiązaniom i oskarża władze o działanie prawa z mocą wsteczną. Ministerstwo Energii broni wprowadzanych zmian. Jak argumentuje swoje zamiary?

Minister energii Miłosz Motyka i pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej, wiceminister energii Wojciech Wrochna, grudzień 2025
Minister energii Miłosz Motyka i pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej, wiceminister energii Wojciech Wrochna, grudzień 2025 | Foto: Ministerstwo Energii / Ministerstwo Energii
Wojciech Wrochna, wiceminister infrastruktury, pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej
Wojciech Wrochna, wiceminister infrastruktury, pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej | Ministerstwo Energii / Ministerstwo Energii

Jak informuje pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Wojciech Wrochna, celem tej ustawy jest uporządkowanie wydanych warunków przyłączenia oraz ograniczenie możliwości spekulacji w obszarze dołączania.

— Obecne koszty przyłączenia są znaczące i ponosimy je w rachunkach za energię. Projekt z ustalonymi warunkami przyłączenia jest o wiele droższy niż bez nich — zaznacza.

Podaje, że w dzisiejszej Polsce posiadamy wydane warunki przyłączeniowe, których wartość sięga 240 GW mocy (150 GW na instalacje OZE i 90 GW na magazyny energii), z czego 36 GW zostało już zbudowane, a 50 GW, jak prognozują rządzący i Polskie Sieci Elektroenergetyczne, „faktycznie powstanie”. — Reszta — przeszło 150 GW — bez kontraktów i działających instalacji — ma zostać udostępniona dzięki temu prawu — podkreśla Wojciech Wrochna.

Dodaje, że „240 GW to trzykrotnie więcej niż mamy aktualnie mocy zainstalowanej w systemie — wynosi ona około 75 GW”.

Według Wrochny, w Polsce działają podmioty, które kontrolują warunki na moc oscylującą wokół 30 GW na instalacje fotowoltaiczne. — Taki podmiot kontroluje system — funkcjonując w zasadzie w warunkach oligopolu. W posiadaniu około 10 podmiotów znajdują się warunki na instalacje o mocy ok. 120 GW — zaznacza.

— Doszliśmy do kresu, nie ma już możliwości wydawania kolejnych warunków przyłączenia, natomiast wiele projektów z wydanymi warunkami nie jest realizowanych — dopowiada pełnomocnik rządowy.

Minister tłumaczy powody podwyżek opłat

Projekt przewiduje podniesienie kwoty zaliczki na poczet podłączenia OZE do sieci z 30 zł za kW do 60 zł za kW. Wprowadza także nową dodatkową opłatę za wniosek (1 zł za kW), a zabezpieczenie wykonania umowy wycenia na 30-60 zł za kW — w zależności od wielkości instalacji. Warunki — aktualnie ważne przez dwa lata — mają obowiązywać przez 12 miesięcy.

— Wysokość zaliczki nie uległa zmianie od 17 lat. Ustawa podwyższa jej wartość — jest to waloryzacja uwzględniająca inflację itp. Wprowadzamy ponadto dodatkową — obecnie nie funkcjonującą — opłatę za rozpatrzenie wniosku o przyłączenie. Robimy to, aby odsiać podmioty, które mają zamiary spekulacyjne — wyjaśnia Wojciech Wrochna. Dodaje, że przewidziane w projekcie punkty kontrolne „wyeliminują tych, którzy nie realizują inwestycji”.

Każda umowa będzie uwzględniała kamienie milowe, czyli określone etapy inwestycji, jak na przykład terminowe uzyskanie pozwolenia na budowę. — Ich realizacja jest obligatoryjna, a konsekwencją ich niedotrzymania będzie zerwanie umowy, co niweluje spekulacje i pozwala efektywnie planować przyłączenia — tłumaczy resort energii.

x.com

Jak rząd odpowiada na oskarżenia o działanie prawa wstecz

Pewna część branży OZE zarzuca projektowi, że zmienia „reguły gry w trakcie jej trwania”. — Nowe, wysokie opłaty i zabezpieczenia finansowe mają dotyczyć również inwestycji, które już otrzymały warunki przyłączenia lub podpisały umowy z operatorami sieci. W rezultacie oznacza to działanie prawa wstecz i podważenie zaufania do państwa — argumentuje kilka organizacji z sektora OZE w liście otwartym do premiera Donalda Tuska.

Przekonują, że dla tysięcy inwestorów — w większości polskich firm — oznacza to zagrożenie utraty wielomilionowych środków, które zostały zainwestowane zgodnie z obowiązującym prawem. — W skrajnych przypadkach nowe obciążenia finansowe mogą sięgać kilkunastu–kilkudziesięciu milionów złotych na jeden projekt, bez pewności, że inwestycja będzie mogła zostać zrealizowana, ze względu na czynniki niezależne od inwestora — podkreślają przedsiębiorcy z branży OZE.

— Oskarżenia o działanie prawa wstecz są nietrafne. Osoba posiadająca warunki przyłączenia nie ma pewności co do konkretnych warunków zawarcia umowy. Jeśli nie posiadamy rozwiniętego projektu, konkretnej umowy, nie można mówić o prawie nabytym, a więc nie możemy mówić o działaniu prawa wstecz — przekonuje Wojciech Wrochna, który jest prawnikiem.

Podsumowuje, że rozwiązania zawarte w ustawie mają „uzdrowić system i dać szansę na realizację nowych projektów”.

— Ta ustawa jest kompromisem z branżą — resort zrezygnował z forsowania idei aukcji na przydzielenie warunków przyłączenia. W porozumieniu z resortem klimatu, ME zdecydowało się także na złagodzenie zapisów dotyczących zabezpieczeń. Podczas prac nad tym projektem byliśmy w stałym kontakcie z Komisją Europejską — konkluduje Wojciech Wrochna.

Projekt nowelizacji Prawa energetycznego (UC84), przygotowany przez Ministerstwo Energii, został przyjęty przez rząd w minionym tygodniu. Aktualnie zajmie się nim Sejm.

Ustawa zmieni zasady podłączania instalacji do sieci elektroenergetycznych. Ma na celu przyspieszenie inwestycji, wspierając rozwój OZE, magazynów energii i biogazowni.

Resort zapewnia, że przepisy zwiększą dostępność mocy przyłączeniowych, a końcowi odbiorcy zyskają większą kontrolę nad swoimi kosztami.

x.com

Projekt jest elementem pakietu antyblackoutowego

Projekt stanowi część pakietu antyblackoutowego — zamiarem proponowanych zmian jest przyśpieszenie transformacji energetycznej, podniesienie bezpieczeństwa dostaw energii oraz usprawnienie funkcjonowania rynku dla konsumentów i producentów energii.

— Celem nowych regulacji jest odblokowanie nieużywanych warunków przyłączenia i pełniejsze spożytkowanie istniejącej infrastruktury energetycznej. Generujemy korzyści dla całego rynku energii — koncentrujemy się na szybszych procedurach, większej przejrzystości i stabilniejszych warunkach rozwoju nowych możliwości wytwórczych. To kolejny krok w kierunku nowoczesnego, stabilnego i sprawnego systemu energetycznego — oznajmia minister energii Miłosz Motyka.

Zgodnie z projektem, inwestorzy będą mogli korzystać z elastycznych umów przyłączeniowych, które umożliwią też uruchomienie instalacji w okresie przejściowym — zanim sieć zostanie w pełni rozbudowana. Ta zmiana skróci czas realizacji projektów i ograniczy przeszkody wynikające z lokalnych ograniczeń przepustowości.

Przewiduje on również poszerzenie idei „cable pooling” — umożliwia współdzielenie przyłącza nie tylko przez instalacje OZE, ale także magazyny energii i inne instalacje. Dzięki temu istniejąca infrastruktura sieciowa ma być wykorzystywana w sposób bardziej efektywny, bez potrzeby kosztownej rozbudowy.

Proces przyłączeniowy ma być również prostszy poprzez ograniczenie liczby wymaganych dokumentów.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *