Szał na AI? Jaki szał? TSMC publikuje raport zysków

W dobie szaleństwa na punkcie złota trzeba sprzedawać narzędzia górnicze, a w erze sztucznej inteligencji najkorzystniej sprzedawać układy scalone. Świat high-tech niemalże zwariował na punkcie krzemowych instrumentów z XXI wieku, co sprawia, że czołowy wytwórca chipów raportuje bezprecedensowe wyniki finansowe. Ten gigant branży półprzewodnikowej, dzieląc się swoimi osiągnięciami, przedstawił również kilka dodatkowych spostrzeżeń, które pozwalają nam rzucić okiem na przyszłe tendencje w obszarze technologii. Perspektywy rysują się obiecująco dla klientów korporacyjnych i udziałowców, choć nieco mniej pomyślnie dla odbiorców detalicznych.

TSMC informuje o rekordowych wynikach finansowych
TSMC informuje o rekordowych wynikach finansowych
  • Czołowy producent elementów półprzewodnikowych odnotował niespotykane dotąd wyniki finansowe
  • Przedsiębiorstwo podnosi nakłady na rozwój infrastruktury, wychodząc z założenia, że wzmożone zapotrzebowanie na chipy, generowane przez AI, nie jest jedynie chwilową modą
  • Niedostateczna produkcja podzespołów półprzewodnikowych w stosunku do zapotrzebowania spowoduje wzrost cen urządzeń dla konsumentów
  • Dodatkowe informacje ze świata biznesu znajdziesz na portalu Businessinsider.com.pl

TSMC ujawnia rekordowe rezultaty finansowe

TSMC, czyli mająca swoje korzenie na Tajwanie największa firma produkująca półprzewodniki i jedno z kluczowych przedsiębiorstw na świecie, zaprezentowała swoje osiągnięcia finansowe za ostatni kwartał minionego roku. Mówiąc w skrócie, prezentują się one wspaniale.

Klienci prześcigają się w dostępie do linii produkcyjnych firmy z Tajwanu, które funkcjonują z pełną mocą, akceptując przy tym powiększające się koszty usług, co zaowocowało wzrostem przychodów o 25,5 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim oraz skokiem zysków aż o 35 proc. Nawet sama firma TSMC jest nieco zaskoczona, że miniony kwartał okazał się tak udany, ponieważ osiągnięcia te przewyższają prognozy sprzed kilku miesięcy.

Niewątpliwie widać, że choć dostawcy usług bazujących na AI wciąż napotykają trudności w generowaniu dochodów ze sztucznej inteligencji (wystarczy zapytać Open AI), to wytwarzanie i dostarczanie urządzeń, na których te usługi działają, jest obecnie jednym z najbardziej dochodowych sektorów biznesowych.

Jednakże w głowach inwestorów pojawia się niepokojąca myśl, czy jest to stan trwały, czy też czeka nas gwałtowna korekta wynikająca z faktu, że mamy do czynienia z nadmuchaną bańką, lub też nabywcy chipów zderzą się z problemem… braku energii elektrycznej, która mogłaby zasilić te wszystkie nabyte akceleratory.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Co czeka sztuczną inteligencję w 2026 roku?

TSMC: AI to nie mit, zasilania w USA wystarczy

Podczas konferencji prasowej szef firmy, C.C. Wei, zaznaczył jednak, że AI jest „rzeczywistą” technologią i ma coraz większy wpływ na nasze życie, a klienci TSMC są bardzo zamożni — również dzięki AI.

— AI is real, not only real, it’s starting to grow in our daily life.

Innymi słowy, w jego przekonaniu nie jest to „wymyślony twór”, lecz coś, co faktycznie ma miejsce na świecie.

Co interesujące, wyraził również przekonanie, że USA posiadają lub będą posiadały wystarczającą ilość energii, aby zasilić wszystkie zamówione akceleratory. Obecnie jest to temat gorącej dyskusji, ponieważ nie tylko wielu analityków, ale również prezesi firm z sektora Big Tech, tacy jak Elon Musk i Mark Zuckerberg, uznają problemy z dostępem do energii za największą barierę na drodze do rozbudowy centrów danych.

Aby jakoś temu zaradzić, firmy hiperskalowe stawiają obok swoich nowych centrów danych turbiny gazowe lub zmodyfikowane silniki odrzutowe z samolotów, które mają za zadanie zasilić zakupione akceleratory do czasu, aż uda się podłączyć nowo powstałe kompleksy do tradycyjnej infrastruktury energetycznej, która nie nadąża za boomem na AI. Popyt na tego typu rozwiązania jest obecnie tak ogromny, że wszyscy znaczący dostawcy mają produkcję zarezerwowaną na wiele lat naprzód.

Równocześnie rynkowi giganci inwestują miliardy dolarów w energetykę jądrową, która ma stanowić trwalsze rozwiązanie problemu. Staje się zatem oczywiste, że nie ma sensu w nieskończoność zwiększać zamówień u TSMC. Pozostaje pytanie, po której stronie równowagi znajduje się łańcuch dostaw. Niestety, wygląda na to, że jest to swego rodzaju technologiczny „kot Schrödingera”, czyli dowiemy się dopiero, gdy sami tego doświadczymy.

Dr C.C. Wei, szef TSMC i jedna z najważniejszych postaci świata półprzewodników.
Dr C.C. Wei, szef TSMC i jedna z najważniejszych postaci świata półprzewodników. | jamesonwu1972 / Shutterstock

Rozważne zwiększenie inwestycji w nowe fabryki

Nie oznacza to, że TSMC ma całkowitą pewność co do swojej pozycji. Niemniej jednak jest na tyle przekonane, że wzmożony popyt na chipy utrzyma się, aby (z pewną dozą niepewności, ale jednak) przeznaczyć w tym roku od 52 do 56 mld dol. na rozbudowę swojej infrastruktury, czyli o kilkanaście miliardów więcej niż w roku ubiegłym.

— We’re also very nervous about it. We’re investing $52-$56 billion in capex. If we did not do it carefully, that would be a disaster for TSMC for sure — powiedział szef firmy w czasie konferencji.

Z historycznego punktu widzenia TSMC podchodzi z dużą rozwagą do budowy kolejnych fabryk. Nowoczesne zakłady do produkcji najbardziej zaawansowanych chipów to koszt rzędu ponad 20 mld dol. i jeśli ich linie produkcyjne nie są obłożone w co najmniej 80 proc., stanowi to katastrofę dla ich właścicieli.

Fakt, że jedna z najbardziej powściągliwych i zdyscyplinowanych finansowo firm na rynku półprzewodników decyduje się na zwiększenie wydatków, nie jest więc sprawą, którą można zignorować. Za tą decyzją z pewnością kryje się szereg analiz rynkowych. Z drugiej strony, warto pamiętać, że TSMC znajduje się w bardziej komfortowej sytuacji niż na przykład Nvidia, Broadcom, AMD, czy inny klient firmy rywalizujący w świecie AI, ponieważ TSMC nie posiada konkurencji — niezależnie od tego, kto ostatecznie zwycięży w walce o akceleratory lub usługi AI, Tajwańczycy również na tym skorzystają.

Tajwan wciąż w centrum zainteresowania

Znaczną część planowanych nakładów pochłonie powiększenie kompleksu TSMC w Arizonie. Pomimo początkowych obaw i trudności z rozpoczęciem produkcji, pierwsza odlewnia firmy z Tajwanu w Arizonie okazała się sukcesem, a TSMC przyspiesza rozbudowę kompleksu, w którym obok odlewni wytwarzających najbardziej zaawansowane półprzewodniki ma pojawić się placówka zajmująca się zaawansowanym pakowaniem (czyli łączeniem ze sobą) chipów.

Ma to kluczowe znaczenie dla amerykańskiego łańcucha dostaw, ponieważ redukuje liczbę istotnych etapów procesu produkcyjnego akceleratorów, których nie można zrealizować w USA. Rozbudowa amerykańskiego zakładu TSMC jest istotna z jeszcze jednego powodu. Jest to bardzo ważny atut w negocjacjach z administracją USA, wykorzystywany do obniżenia ceł na import towarów z Tajwanu z 20 do 15 proc.

Fabryka TSMC w Arizonie
Fabryka TSMC w Arizonie

Pomimo tego TSMC wciąż utrzymuje, że większość planowanych inwestycji dotyczy Tajwanu. TSMC zapewniło, że tajwańskie fabryki już uruchomiły seryjną produkcję półprzewodników z wykorzystaniem technologii 2 nm, a jeszcze bardziej zaawansowane linie produkcyjne bazujące na procesie A16 mają zacząć działać w drugiej połowie bieżącego roku. Oznacza to, że choć Arizona ma znaczenie dla TSMC i firma jest gotowa inwestować tam kolejne miliardy dolarów, to wytwarzanie najnowocześniejszych chipów na początek nadal będzie ograniczone do niewielkiej wyspy oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów od chińskich wybrzeży.

Monopoliści czerpią korzyści z dobrych wyników monopolisty

Rynek pozytywnie zareagował na raport TSMC, a fala, na której płyną Tajwańczycy, porwała ze sobą innego półprzewodnikowego monopolistę: niderlandzkie ASML. Po ogłoszeniu przez Tajwańczyków swoich wyników finansowych, ASML stało się najbardziej wartościową firmą w Europie.

Jest ona jedynym obecnym producentem maszyn niezbędnych do wytwarzania najbardziej zaawansowanych chipów, więc skoro TSMC, czyli jej największy klient, planuje ogromne inwestycje w nowe fabryki, w praktyce oznacza to większe zamówienia u ASML.

Na zdjęciu jedna z maszyn ASML służąca do produkcji najbardziej zaawansowanych chipów.
Na zdjęciu jedna z maszyn ASML służąca do produkcji najbardziej zaawansowanych chipów. | ASML

Inwestorzy i klienci korporacyjni zadowoleni, konsumenci — niekoniecznie

Doskonałe wyniki i ostrożne, ale optymistyczne prognozy firm będących kluczowymi elementami globalnej układanki technologicznej z pewnością napawają radością wielu inwestorów, ponieważ mogą być interpretowane jako zapewnienie, że przynajmniej na razie nie ma powodów do niepokoju (choć naturalnie nie wszyscy są o tym przekonani).

Istotny problem mają konsumenci. Popyt znacznie przewyższający podaż pozwala TSMC utrzymywać wysokie marże, a to z kolei oddziałuje na ceny produktów dla konsumentów. W połączeniu z kryzysem, który aktualnie dotyka rynek pamięci, zapowiada to niezbyt korzystną dla przeciętnego konsumenta sytuację na rynku elektroniki użytkowej.

Najwięksi gracze — zwłaszcza Apple, które ma doskonałe relacje z TSMC i zapewniło sobie dostawy pamięci, ale również na przykład Intel, który posiada własne fabryki — poradzą sobie w jakimś stopniu i być może ostatecznie wyjdą na plus. Aktualnego deficytu chipów, który ma potrwać do roku 2028, a nawet 2029, z pewnością nie przetrwa jednak wiele mniejszych podmiotów, co spowoduje zmniejszenie konkurencyjności rynku. Jeśli więc rozważasz zakup nowego komputera, konsoli, smartfona lub innego urządzenia, którego istotne komponenty to zaawansowany procesor i pamięć — zdecydowanie zalecamy, aby nie odkładać tego na później. Na pewno nie będzie taniej.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *