Wiele mówi się o zwyżkujących cenach złota oraz srebra, jednakże nie są to jedyne kruszce z rekordowymi notowaniami. Do grona tego zalicza się też miedź i wszystko wskazuje na to, iż nie jest to chwilowy skok, lecz zjawisko, które ma realne perspektywy stać się długofalową tendencją. Miedź stanowi fundamentalny surowiec z perspektywy nabierającej tempa elektryfikacji globu i ewolucji sztucznej inteligencji, przez co popyt na nią będzie wzrastał w szybkim tempie. Zgodnie z raportem opracowanym przez ekspertów S&P Global w tak dynamicznym, że świat może dotknąć deficyt tego surowca, co byłoby znakomitą sposobnością dla Polski.

- Miedź, obok złota oraz srebra, rejestruje progres cen, wynikające z narastającego ogólnoświatowego zapotrzebowania na ten surowiec
- Eksperci z S&P Global prognozują, iż w 2040 r. globalny popyt na miedź może przewyższyć jej produkcję o 10 mln ton
- Polska, posiadająca obfite złoża miedzi i zakłady hutnicze, staje się istotnym aktorem na unijnym rynku miedzi
- Dodatkowe informacje dotyczące biznesu znajdziesz pod adresem Businessinsider.com.pl
Dalsza część artykułu pod nagraniem wideo
„Od firmy w Wejherowie po międzynarodowego potentata. Polish Dream Bogusława Kowalskiego – jak wykreować firmę wartości miliardów?”
Ze względu na cechy fizyczne powodujące, iż metal ten doskonale przewodzi prąd, z miedzi zbudowany jest układ krwionośny współczesnego świata. Szczegółowy raport ekspertów z S&P Global wyraża jednak obawy, iż w przypadku, gdy nie zostaną podjęte konkretne kroki, w ciągu kilku lat nieustannie wzrastające zapotrzebowanie na ten surowiec spotka się z malejącą jego produkcją, w efekcie czego w 2040 r. popyt na miedź może przekroczyć podaż aż o 10 mln ton, czyli o blisko 1/3 ogólnoświatowej produkcji tego metalu.

Źródła zwiększającego się zapotrzebowania na miedź
Największym globalnym konsumentem miedzi jest elektryfikacja oraz postęp przemysłowy świata. W skali globalnej szczególnie szybko zużywać ten surowiec będą rzecz jasna ogromne projekty Chin. Znaczące ilości miedzi będą także konsumowały kraje rozwijające się, przede wszystkim Indie, ale także Afryka, która stanowi coraz większą część populacji świata, a ma przed sobą jeszcze wiele do zrobienia w kwestii industrializacji oraz elektryfikacji.
Kolejnym czynnikiem napędzającym rosnący popyt na miedź jest globalna transformacja energetyczna. Tworzenie kolejnych źródeł energii odnawialnej, magazynów energii i całej infrastruktury przesyłowej (linie energetyczne, transformatory itp.) — nie jest to wykonalne bez miedzi. Kwestia ta łączy się także z rosnącą popularnością pojazdów elektrycznych, które pochłaniają średnio niemal trzykrotnie więcej miedzi niż ich spalinowe odpowiedniki, w związku z tym im większą popularnością będą się cieszyły „elektryki”, tym szybciej będzie rósł popyt na miedź.
Powyższe dwa czynniki zwiększające zapotrzebowanie na miedź są jednak dobrze znane od dłuższego czasu. W ostatnim okresie na liście nabywców miedzi z dynamicznie rosnącym apetytem pojawiły się jednak dwa nowe punkty: centra danych oraz przemysł obronny.
Przemiany technologiczne i uwarunkowania geopolityczne niespodziewanie wchodzą do gry o miedź
Szacuje się, iż w 2022 r. — czyli w roku premiery ChatGPT — centra danych pobierały około 100 GW. Obecnie jednak na całym świecie wznoszonych jest wiele centrów danych i niektóre kompleksy już w tej chwili zużywają ponad 1 GW i tego typu ich rozmiar ma się w niedalekiej przyszłości stać standardem wśród największych graczy na rynku, takich jak Google, Meta, Microsoft, Amazon, OpenAI, czy Oracle.
Nie wiemy również do końca, co dokładnie dzieje się w Chinach, lecz można przypuszczać, iż budowane tam centra danych nie będą ani mniej liczne, ani mniejsze. Raport S&P Global prognozuje, iż jeśli uwarunkowania gospodarcze nie spowolnią rozwoju AI, to w 2040 r. centra danych będą konsumowały już 550 GW. A zatem nie tylko nowoczesne systemy do obsługi AI same w sobie zużywają ogromne ilości miedzi — najnowocześniejszy sprzęt tego typu, system Nvidia GB200 NVL72, to 5000 przewodów o łącznej długości przekraczającej 3 km — to sporo miedzi będzie potrzebne do wytworzenia i dostarczenia do nich niezbędnej energii elektrycznej. Zaś w przypadku, gdy dokona się przełom w robotyce, to może to być dopiero początek gwałtownego wzrostu zapotrzebowania na miedź przez rozwiązania AI.

Drugim nowym czynnikiem wzrostu jest sektor zbrojeniowy. Sytuacja geopolityczna jest o wiele bardziej niestabilna niż na przykład dekadę temu i na całym świecie wiele państw powiększa swoje budżety obronne, co pociąga za sobą zwiększający się popyt na miedź, która jest wykorzystywana do produkcji amunicji, silników, rakiet, pojazdów, dronów — w skrócie, niemal wszystkiego, co z tym tematem związane.
Co prawda szacuje się, iż nabierający tempa przemysł obronny ma odpowiadać za zaledwie 4 proc. całkowitego wzrostu popytu na miedź, jednak jego strategiczne znaczenie bez wątpienia będzie sprawiać, iż będzie on wypychał z łańcucha dostaw inne projekty.
Globalna produkcja miedzi: początkowo progres, następnie regres
Z jednej strony mamy zatem rosnące szybciej niż przewidywano zapotrzebowanie na miedź, a z drugiej do prognozowanego w omawianym raporcie deficytu miedzi ma się przyczynić spadek eksploatacji tego surowca. Eksperci S&P Global zakładają, że szczyt wydobycia miedzi przypadnie na 2030 r., po czym zacznie ono maleć.
W funkcjonujących kopalniach miedzi dostrzegalne są rosnące koszty i trudność wydobycia, a także obniżenie jakości surowca, przez co trzeba go eksploatować coraz więcej, by uzyskać tę samą ilość czystej miedzi. Natomiast przeszkodą stojącą na drodze do powstania nowych miejsc wydobycia, jest czas. Analitycy szacują, iż średnio potrzeba na to aż 17 lat — w znacznej mierze z powodu przedłużających się procedur administracyjnych.
Zajęcie się tą kwestią będzie więc kluczowe w nadchodzących latach, jeśli świat nie chce skończyć z ogromnym deficytem bardzo ważnego surowca. Powagi sytuacji dodaje fakt, iż obecnie około 50 proc. światowego hutnictwa miedzi ma miejsce w Chinach.
Polska z mocną pozycją w obliczu miedziowego braku
Analiza wykonana przez S&P Global to oczywiście jedynie szacunki przyjmujące pewne założenia, aczkolwiek nawet jeśli ostatecznie nie skończymy w 2040 r. z brakującymi 10 mln ton miedzi, to tendencja rosnącego znaczenia tego surowca jest niepodważalna.

W listopadzie 2025 r. miedź została wpisana na listę kluczowych minerałów w USA, natomiast W 2024 r. miedź znalazła się na liście surowców strategicznych unijnego rozporządzenia CRMA (Critical Raw Material Act, czyli rozporządzenie dot. surowców krytycznych). Chiny, pomimo iż specjalizują się w przetwarzaniu miedzi, same nie dysponują wystarczająco dużymi złożami, w związku z czym posiadają największe na świecie rezerwy strategiczne tego surowca.
To lokuje Polskę w strategicznej pozycji. Polska dysponuje jednymi z największych na świecie i największymi w Unii Europejskiej zasobami miedzi, ulokowanymi w monoklinie przedsudeckiej i w niecce północnosudeckiej, czyli w uproszczeniu na północ od Lubina i na północ od Jeleniej Góry. W przyjętej w 2022 r. Polityce Surowcowej Państwa zakłada się, iż do 2040 r. zapotrzebowanie Polski na miedź rafinowaną wzrośnie z niecałych 300 tys. ton rocznie do 400-450 tys. ton.
Spółka KGHM Polska Miedź obecnie produkuje w ciągu roku blisko 600 tys. ton miedzi elektrolitycznej uzyskiwanej w przeważającej większości z własnego wydobycia, w związku z tym Polsce nie zabraknie tego surowca. Sytuacja naszego kraju jest zupełnie odmienna od sytuacji na przykład Niemiec. Niemcy są największym wytwórcą miedzi rafinowanej UE, lecz cały surowiec trafiający do niemieckich hut pochodzi z importu albo recyklingu.
Wzrost popytu na miedź i widmo potencjalnych jej braków daje zatem Polsce unikalną pozycję w regionie i czyni ze spółki KGHM Polska Miedź jedną z fundamentalnych dla przyszłości polskiego przemysłu. Obecnie tę zarysowującą się na horyzoncie szansę trzeba efektywnie wykorzystać.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
