
„…Kiedy uzbieram pewną sumę pieniędzy, zadbam o swoje zdrowie: pójdę na badania lekarskie, wyleczę przewlekłe dolegliwości i w końcu zacznę ćwiczyć. To już dawno powinno nastąpić. Ale to wszystko jest takie drogie – opieka medyczna, leki, karnety na siłownię. I po prostu nie mam na to czasu…”
Przyznaj się, czy słyszałeś kiedyś takie słowa od znajomych lub sam je wypowiedziałeś? Czy myślisz, że ktoś, kto odkłada zdrowie „na później”, kiedykolwiek naprawdę o nie zadba? Czy może ilość pieniędzy potrzebna do przeniesienia uwagi z pieniędzy na miłość do siebie (lub miłość do siebie?) będzie stale rosła, a zdrowie zejdzie z drugiego na trzecie miejsce, potem na trzecie, i tak dalej?
Osoba zdrowa (zakładając, że wszystkie inne czynniki pozostają bez zmian) ma większe szanse na bogactwo lub przynajmniej zamożność. Ma lepszą etykę pracy i może poświęcić więcej czasu, energii i uwagi swojej pracy (niezależnie od tego, czy pracuje dla rządu, kogoś innego, czy dla siebie). Ostatecznie wydaje mniej pieniędzy i czasu na opiekę zdrowotną i leki. Ostatecznie, zły stan zdrowia lub jego brak wpływa na jakość życia.
Jak można cieszyć się sukcesem finansowym, będąc wrakiem człowieka? Zwłaszcza gdy uświadomimy sobie, że ta transformacja nie była wynikiem ingerencji z zewnątrz, ze strony wrogich sił, ale w dużej mierze wynikała z naszego własnego lenistwa, ulegania złym nawykom, złej diety i niezdrowego stylu życia. A w większości przypadków człowiek sam jest odpowiedzialny za swoje dolegliwości. Oczywiście, są osoby z chorobami wrodzonymi lub niepełnosprawne w wyniku wypadków, wypadków drogowych czy służby wojskowej.
Ale zgodzisz się, że zdecydowana większość ludzi była początkowo względnie zdrowa i nigdy nie znalazła się w żadnej sytuacji zagrażającej życiu. I pogarszali swój stan zdrowia całkiem świadomie i niezależnie: nożami i widelcami, papierosami i alkoholem, brakiem snu i wylegiwaniem się na kanapie. Powoli i bez pośpiechu. I nagle okazuje się, że zanim ktoś w miarę stanie na nogi, znajdzie dobrą pracę (lub założy własną firmę), będzie miał stały i stabilny dochód, stanie się zamożny i będzie mógł sobie pozwolić na mieszkanie, samochód lub daczę…
Okazuje się, że mając to wszystko, nie jest już w stanie się tym cieszyć. Bo czas biec do lekarza i nadrobić zaległości, odzyskując pieniądze wydane na pogoń za bogactwem. Oczywiście, bycie bogatym sprawia, że leczenie jest o wiele łatwiejsze, a może nawet przyjemniejsze. Ale jeszcze przyjemniej jest żyć pełnią życia i cieszyć się bogactwem, pozostając zdrowym.
Zdrowie to bogactwo .
Osoba zdrowa (zakładając, że wszystkie inne czynniki pozostają bez zmian) łatwiej osiąga bogactwo i bezpieczeństwo. Wydaje mniej na codzienne życie i nie jest przywiązana do klinik i szpitali. Pracuje więcej i lepiej, co oznacza, że zarabia więcej, poświęcając na to mniej wysiłku. Osoba zdrowa ma bardziej pozytywne nastawienie do pracy i znacznie łatwiej nawiązuje kontakty, nawiązuje i utrzymuje relacje. W rezultacie ma większe szanse na osiągnięcie pozytywnych wyników w pracy. Lepiej nawiązuje relacje z innymi i utrzymuje bliższe relacje społeczne.
Notoryczna nadwaga.
Towarzyszy wielu chorobom i jest powszechnym „przyjacielem” niemal wszystkich osób prowadzących niezdrowy tryb życia. Ma swoje koszty: nietypowe i droższe ubrania, zwiększone spożycie pokarmów (jedna porcja już nie wystarcza), problemy trawienne i sercowo-naczyniowe, a w konsekwencji wydatki na badania lekarskie, usługi lekarskie i leki. Osoba, która przybiera na wadze, jest zmuszona do ciągłego uzupełniania garderoby ze względu na rosnący rozmiar.
Złe nawyki.
Nadużywanie alkoholu i tytoniu nie tylko prowadzi do pogorszenia stanu zdrowia, ale także do kosztów zaspokajania tych szkodliwych nawyków. Nie wspominam już o narkotykach, których używanie prowadzi do degradacji osobistej, fizycznej i moralnej. Biorąc pod uwagę wszystkie inne problemy, nie sposób mówić o dobrobycie finansowym narkomana.
Niezdrowy tryb życia.
Podstawowa niechęć do ćwiczeń (przy braku innej aktywności fizycznej), „pilnowanie kanapy i telewizora” w weekendy, złe nawyki związane ze snem, chroniczny niedobór snu i przepracowanie. Regularne spożywanie przetworzonej żywności i fast foodów (a w rezultacie nadwaga, problemy zdrowotne i dodatkowe wydatki na żywność)… We współczesnym świecie istnieje wiele sposobów na zrujnowanie zdrowia!
Wydatki na cieszenie się życiem.
Zdrowa osoba jest bardziej zadowolona ze swojego życia. Nie musi jeść całego ciasta wieczorem, żeby czuć się szczęśliwym, ani kupować codziennie jakiejś drobnostki (czasem dość drogiej), żeby poprawić sobie humor, ani rzucać się w nieprzewidywalne przygody, żeby poczuć radość życia.
Zdrowie i styl życia nieuchronnie wpływają na dobrobyt finansowy. Im mniej zdrowy jest Twój styl życia i im więcej masz złych nawyków, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że osiągniesz bezpieczeństwo finansowe (oczywiście istnieją wyjątki, ale potwierdzają one jedynie regułę). Finanse z kolei również wpływają na zdrowie, ale zależność ta nie jest tak prosta, a bezpieczeństwo finansowe nie zawsze prowadzi do poprawy zdrowia.
Problemy finansowe mogą prowadzić do problemów zdrowotnych. Podczas kryzysów i zawirowań finansowych nie tylko wzrasta zapadalność na choroby układu krążenia, ale także ciągły niepokój, depresja, wrzody żołądka, zapalenie błony śluzowej żołądka, regularne bóle głowy i bezsenność to tylko niektóre z konsekwencji kryzysu.
Aby poradzić sobie z problemami finansowymi, ludzie mogą częściej pić (a niektórzy nawet nieustannie!), topić smutki, częściej palić i sięgać po słodycze po powrocie do domu w poszukiwaniu ukojenia. W kryzysie większą uwagę poświęca się finansom niż zdrowiu. Gdy pojawią się objawy choroby, prawdopodobieństwo, że dana osoba natychmiast zgłosi się do lekarza, podda się niezbędnym badaniom, pełnemu badaniu i wyzdrowieje (wydając jednocześnie znaczne kwoty na leki), jest znacznie niższe niż w spokojniejszych, bardziej stabilnych okresach.
Z drugiej strony, troskliwe podejście do zdrowia zawsze przyniesie korzyści zarówno nam, jak i naszemu dobrobytowi finansowemu. A przy wsparciu finansowym może znacząco poprawić jakość życia. Nie jest tajemnicą, że opieka zdrowotna pozostaje bezpłatna tylko na papierze (choć istnieją wyjątki; wciąż istnieją entuzjastyczni lekarze, którzy nie żądają dodatkowych pieniędzy).
Dobre badanie, wysokiej jakości diagnostyka oraz kompetentne konsultacje i leczenie (doliczając do tego koszty leków i procedur medycznych) będą kosztować całkiem sporo. Ostatecznie jednak pieniądze wydane na leczenie choroby we wczesnym stadium to nic w porównaniu z leczeniem tej samej choroby w zaawansowanym stadium. W pewnym sensie można to uznać za inwestycję w siebie: wydając dziś trochę pieniędzy, unikasz znacznie większych wydatków w przyszłości. I chronisz swoje zdrowie. A jaką radość przyniesie dobrobyt finansowy komuś, kto roztrwonił swoje zdrowie fizyczne i psychiczne, aby go osiągnąć?
To rodzaj błędnego koła. Problemy zdrowotne (zakładając, że wszystkie inne czynniki pozostają niezmienne) zmniejszają szanse na wzbogacenie się, podczas gdy problemy finansowe zazwyczaj negatywnie wpływają na zdrowie.
Jednak w „błędnym kole” związek między finansami a zdrowiem nie zawsze występuje. Osiągnięcie dobrobytu finansowego niekoniecznie prowadzi do poprawy zdrowia; nie dzieje się to automatycznie. Dzieje się tak tylko wtedy, gdy dana osoba do tego dąży, stawia sobie cel bycia przynajmniej względnie zdrowym (jak na swój wiek) i prowadzi zdrowy tryb życia. Podobnie, bycie zdrowym nie oznacza automatycznie, że dana osoba stanie się bogata i odnosząca sukcesy. Większość ludzi rodzi się całkiem zdrowa – ale ilu z nich staje się bogatych?
Zatem najważniejszą rzeczą dla osiągnięcia harmonii między tak różnymi aspektami ludzkiego życia, jak zdrowie i dobre samopoczucie, jest osobiste pragnienie jednostki. Nikt nie wątpi, że bycie zdrowym i bogatym jest o wiele lepsze niż bycie biednym i chorym. Jednak niewielu podejmuje wysiłek, aby wybrać i wdrożyć tę opcję – zdrowie i bogactwo. I choć wiele osób zwraca uwagę na finansową stronę życia, ich troska o zdrowie zazwyczaj objawia się jedynie w narzekaniach do rodziny i bliskich: „Och, znowu boli mnie serce… Chyba powinnam trochę poćwiczyć… Znów przytyłam… To wszystko przez pracę (biznes) – nie mam już sił…”
Podczas kryzysu finansowego, kwestie finansowe i zdrowotne (tak konieczne i tak kosztowne, jeśli zaniedbane) wysuwają się na pierwszy plan. A problemy finansowe często przyćmiewają kwestie zdrowotne. Niestety.
Wniosek: oszczędzać trzeba nie na zdrowiu, a na złych nawykach.
Jeśli nie masz pieniędzy na jedzenie na mieście, to lepiej. Po pierwsze, lepiej oddać obiad wrogowi (jak głosi przysłowie). Po drugie, domowe posiłki są zdrowsze niż te w restauracjach.
Brak pieniędzy na papierosy jest już wystarczającym powodem, aby zerwać z tym złym nawykiem.
Brak pieniędzy na benzynę – korzystałeś ostatnio z komunikacji miejskiej? Jeśli praca nie jest aż tak daleko, może warto pójść pieszo? Zawsze możesz wysiąść z autobusu kilka przystanków przed celem i pójść pieszo.
Twoje zdrowie zależy od Ciebie. Oczywiście, istnieją wyjątki: wypadki, katastrofy, poważne choroby i wady genetyczne… Ale to tylko wyjątki; zdecydowana większość ludzi ich nie doświadcza (a ci, którzy je doświadczają, ale są odporni duchowo, potrafią wznieść się na wyższy poziom niż przed wypadkiem). Oczywiście, możesz narzekać na kryzys finansowy, trudne warunki ekonomiczne i niestabilność, napiętą atmosferę w pracy lub biznesie. Ale to od Ciebie zależy, jak zareagujesz na to wszystko i na ile pozwolisz, by zboczyło Cię z drogi do zdrowia i dobrego samopoczucia.
