North Face i Jeep Avenger 4xe: Miejski SUV o terenowym charakterze.

Mimo iż Jeep Wrangler nie plasuje się na szczycie popularności w gamie tej amerykańskiej firmy, to w dalszym ciągu identyfikujemy ją z autentycznymi pojazdami terenowymi, zdolnymi do pokonywania różnorodnych przeszkód. Perfekcyjnie do tego obrazu wpisuje się firma North Face, której sygnet Jeep umieścił na niewielkim, miejskim Avengerze. Co prawda, sporo mu brakuje do terenowej sprawności Wranglera, lecz w tej konfiguracji to wciąż solidny pojazd do jazdy poza drogami utwardzonymi.

O ile zazwyczaj miejskie auta typu crossover i SUV rzadko mają styczność z jazdą w wymagającym terenie, o tyle Jeep konstruuje pojazdy, które przynajmniej starają się wywoływać wrażenie gotowych do wyprawy na bezdroża. Tyczy się to nawet kompaktowego Avengera, którego naturalnym środowiskiem jest metropolia. Nie oznacza to jednak, że ugrzęźnie w pierwszej lepszej studzience.

Jeep Avenger North Face
Jeep Avenger North Face | Jarosław Horodecki / Onet

Jeep Avenger – mały, ale dziarski

Muszę wyznać, że nie zdecydowałem się poprowadzić Jeepa Avengera bez asysty na grząskie, nadrzeczne łąki i prawdopodobnie postąpiłem słusznie, bowiem w takim otoczeniu niezbędne są blokady mechanizmów różnicowych i naprawdę solidne ogumienie terenowe. Jeep Avenger sygnowany przez North Face takowych nie posiada, ale dysponuje napędem 4×4. I choć z pewnością zatopiłby się na mokrej trawie pokrywającej miękki teren, to jednak w jego okolice, po wyboistej, gruntowej drodze pooranej koleinami, dotrze bez trudu. A to już coś znaczy, bo w końcu mówimy o samochodzie do miasta.

Jeep Avenger North Face
Jeep Avenger North Face | Jarosław Horodecki / Onet

Jeep Avenger jest przystosowany do tego typu eskapad, a testowany wariant posiada jeszcze parę dodatkowych atrybutów terenowych w porównaniu z innymi wersjami. Charakteryzuje się prześwitem powiększonym o 1 cm (aktualnie wynosi 21 cm), powiększoną głębokością brodzenia z 23 cm aż do 40 cm. Całkiem dobre są również kąty najazdu (22 stopnie) oraz zjazdu (35 stopni) – jest to efekt krótkich zwisów.

Jeep Avenger North Face
Jeep Avenger North Face | Jarosław Horodecki / Onet

Dodatkiem niezbędnym w terenie jest także napęd 4×4, jednakże – jak sugeruje literka „e” w nazwie („4xe”) – nie znajdziemy tu typowego, mechanicznego 4×4 z wałem napędowym rozciągającym się od motoru do tylnych kół. Zamiast tego jest silnik elektryczny. Podstawowym źródłem mocy jest jednak jednostka 1.2 o mocy 136 KM, powszechnie znana z wielu innych modeli koncernu Stellantis. Wspiera ją 28-konny silnik elektryczny. Za przekazywanie napędu na tył odpowiada z kolei drugi silnik elektryczny, również o mocy 28 KM.

Jeep Avenger North Face
Jeep Avenger North Face | Jarosław Horodecki / Onet

W sumie dysponujemy mocą 145 KM oraz momentem obrotowym 230 Nm. I zazwyczaj ta moc trafia na przednie koła za pośrednictwem dwusprzęgłowej przekładni o sześciu przełożeniach. Aczkolwiek nie zawsze. Na przykład podczas cofania i przy wolnej jeździe (do 30 km/h) mamy do dyspozycji ciągły napęd 4×4. Kiedy rozpędzimy się powyżej „trzydziestki”, lecz nie przekroczymy 90 km/h, tylna oś włącza się tylko w razie potrzeby. Natomiast na drogach ekspresowych, przy prędkości ponad 90 km/h, silnik elektryczny nie uruchamia się, aby nie zużywać niepotrzebnie energii. W sprzyjających warunkach napęd na cztery koła nie jest przecież niezbędny.

Jeep Avenger North Face
Jeep Avenger North Face | Jarosław Horodecki / Onet

Sposób jego działania zależy również od wybranego przez kierowcę trybu jazdy. „Auto” to pełna automatyzacja – o wszystkim decyduje elektronika. Mamy jednak również opcje „Sand/Mud”, idealną na drogi polne, a także „Snow” (na śnieg, redukująca moment obrotowy silnika przy przyspieszaniu) oraz Sport (umożliwiający maksymalne przyspieszenie). Wybierając właściwy tryb, faktycznie można sporo zdziałać na bezdrożach.

Jeep Avenger North Face
Jeep Avenger North Face | Jarosław Horodecki / Onet

Jeep Avenger – nasz model

A jak prezentuje się jazda Avengerem na co dzień? Całkiem dobrze, co zapewne częściowo wynika z faktu, że auto zaprezentowane w 2022 roku (i produkowane w Polsce) przeszło już drobne modyfikacje. Jest zatem udoskonalone. Jeszcze więcej wysiłku włożono w edycję North Face, która powstała we współpracy z amerykańskim przedsiębiorstwem odzieżowym. Akcentów związanych z tą marką jest całkiem sporo. Na przykład kolorystyka, czyli czarne i żółte elementy na karoserii – chociażby na masce. W wielu miejscach pojawia się również napis „Avenger” w żółtym kolorze, bez trudu zauważymy także logo „North Face” (dobrze widoczne na pokrywie silnika).

Jeep Avenger North Face
Jeep Avenger North Face | Jarosław Horodecki / Onet

A co znajdziemy w środku? Na pewno uwagę przyciągają duże, ponad 10-calowe wyświetlacze – jeden w centralnej części kokpitu, a drugi zastępujący konwencjonalne wskaźniki. To bezsprzecznie konieczność w samochodzie, który ma trafić w gusta młodych ludzi. Pozostawiono jednak przyciski do regulacji klimatyzacji – zatem nie ma konieczności grzebania w rozbudowanych menu, aby zmienić temperaturę w kabinie.

Jeep Avenger North Face
Jeep Avenger North Face | Jarosław Horodecki / Onet
Jeep Avenger North Face
Jeep Avenger North Face | Jarosław Horodecki / Onet

Funkcjonalność wnętrza stoi zresztą na bardzo wysokim poziomie. Na przykład pomiędzy fotelami mamy mnóstwo przestrzeni na drobiazgi, bo nie ma tu konwencjonalnej dźwigni sterującej pracą skrzyni biegów. Służą do tego przyciski umieszczone na centralnej konsoli. O ile dzięki temu wygospodarowano sporo miejsca, to kiedy trzeba sprawnie zmieniać tryby jazdy, np. z „D” na „R” i z powrotem, to to rozwiązanie nie okazuje się najlepsze. Czasami trzeba wcisnąć przycisk dwukrotnie, aby osiągnąć zamierzony rezultat. Zdarza się, że to wydłuża manewrowanie i generuje stres.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *