Jako redaktor ekonomiczny, analizuję dla Państwa najnowsze dane dotyczące zadłużenia w branży motoryzacyjnej. Poniżej przedstawiam pogłębioną interpretację sytuacji, z perspektywą na przyszłość rynków. **Wyniki Biznes Fakty:** Dane Krajowego Rejestru Długów (KRD) wskazują na spadek całkowitego zadłużenia firm motoryzacyjnych o ponad 11 milionów złotych w ciągu ostatniego roku, osiągając poziom 446,6 miliona złotych. Niestety, to uspokajające na pierwszy rzut oka dane, nie świadczą o zdrowiu sektora, lecz o głębokim spowolnieniu gospodarczym, które uderza w motoryzację. Spadek zobowiązań wynika bowiem nie z dynamicznego odbicia, lecz z ograniczonej aktywności biznesowej i redukcji zamówień. Co gorsza, choć liczba dłużników zmalała do 12,5 tysiąca, to średnie zadłużenie na jedną firmę wzrosło o 3 tysiące złotych, osiągając 36,3 tysiąca złotych. To sygnał, że mniejsze podmioty, zwłaszcza jednoosobowe działalności gospodarcze, zaczynają odczuwać realne problemy z płynnością. Największe obciążenia finansowe spoczywają na sprzedawcach aut (179,9 mln zł), serwisach i warsztatach (157,9 mln zł) oraz dostawcach części i akcesoriów (73,6 mln zł). Producenci części i akcesoriów oraz producenci pojazdów również notują znaczące zaległości, choć w mniejszej skali. Szczególnie niepokojący jest fakt, że 70% dłużników motoryzacyjnych to jednoosobowe działalności gospodarcze. Choć ich średnie zadłużenie jest niższe niż w przypadku spółek prawa handlowego (29,7 tys. zł vs. 51,3 tys. zł), to dla mikrofirm może ono stanowić śmiertelne zagrożenie. Model biznesowy wielu warsztatów, oparty na długich cyklach płatności od partnerów B2B (ubezpieczyciele, floty, leasingodawcy), w połączeniu z koniecznością wcześniejszego zakupu części, prowadzi do realnych problemów z finansowaniem bieżącej działalności. Branża motoryzacyjna w ubiegłym roku mierzyła się z lawiną wyzwań: spadającym popytem na pojazdy spalinowe, rosnącymi kosztami dostosowania do norm ekologicznych, zahamowaniem zamówień flotowych oraz presją cenową ze strony konkurencji azjatyckiej. Niedostateczna transformacja w kierunku elektromobilności hamuje inwestycje i badania. Konsekwencją jest redukcja zatrudnienia i zwolnienia grupowe, szacowane na 10-15 tysięcy osób do września 2025 roku. Obecnie ponad 20% firm z branży ma problemy z terminowym regulowaniem zobowiązań, a co piąta firma wykazuje umiarkowane lub wysokie ryzyko transakcyjne, co jest znacznym wzrostem w porównaniu do poprzedniego roku. Zatory płatnicze tworzą efekt kaskadowy w całym łańcuchu dostaw, od producentów po dealerów, zmuszając firmy do ostrożności w udzielaniu limitów kredytowych. Największymi wierzycielami branży są podmioty finansowe, ale rosną również zadłużenia wobec firm handlowych i dostawców energii. Przyszłość rynków motoryzacyjnych jawi się jako wyzwanie. Spowolnienie i konieczność szybkiej adaptacji do nowych technologii, w tym elektromobilności, będą wymagały od firm nie tylko kapitału, ale i elastyczności strategicznej. Podmioty, które nie zainwestują w innowacje i nie zoptymalizują swoich modeli biznesowych, ryzykują dalsze pogorszenie sytuacji finansowej. Rynek będzie premiował tych, którzy potrafią sprawnie zarządzać płynnością i dostosowywać się do dynamicznie zmieniających się warunków.
Zobowiązania firm z branży motoryzacyjnej zmniejszyły się w ciągu ostatniego roku o ponad 11 mln zł do 446,6 mln zł – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów (KRD). Autorzy raportu zwrócili uwagę, że spadek zadłużenia wynika ze spowolnienia na rynku, a nie odbicia.

Nieuregulowane zobowiązania sprzedawców samochodów i części do aut oraz serwisów motoryzacyjnych zmniejszyły się w ciągu ostatnich 12 miesięcy z 457,7 mln zł do 446,6 mln zł. To wciąż niezwykle wysoka kwota, świadcząca o problemach sektora. Liczba podmiotów z zaległościami obniżyła się z 13,2 tys. do 12,5 tys. Jednakże, obserwujemy wzrost średniego zadłużenia przypadającego na jedną firmę. Obecnie wynosi ono 36,3 tys. zł, czyli o 3 tys. zł więcej niż rok temu.
Te sektory są najmocniej obciążone
Największe długi generują sprzedawcy aut, którym przypada 179,9 mln zł ogólnego zadłużenia. Kolejne miejsca zajmują serwisy i warsztaty samochodowe z kwotą 157,9 mln zł, a następnie dostawcy części i akcesoriów motoryzacyjnych z 73,6 mln zł. Zobowiązania producentów części i akcesoriów wyniosły 24,2 mln zł, a producentów pojazdów – 10,8 mln zł.
„Dominującą grupę wśród dłużników motoryzacyjnych stanowią jednoosobowe działalności gospodarcze, odpowiadające za 70 proc. zadłużonych podmiotów. 8,6 tys. JDG-ów generuje ponad 255,7 mln zł nieuregulowanych zobowiązań, co daje średnio 29,7 tys. zł na firmę. Choć kwota ta może nie wydawać się monumentalna, dla małego warsztatu czy sklepu motoryzacyjnego może być decydująca dla utrzymania płynności. Dla kontrastu, spółki prawa handlowego mają łącznie 191 mln zł zaległości, a średni dług w tej kategorii wynosi 51,3 tys. zł” – czytamy w analizie.
Zadłużonych jest 6,1 tys. warsztatów i serwisów. Według autorów raportu, jest to odzwierciedlenie trudnych realiów rynkowych, w których funkcjonują te przedsiębiorstwa.
„W Polsce zdecydowana większość warsztatów to jednoosobowe działalności gospodarcze, często o zasięgu lokalnym, pozbawione silnego zaplecza finansowego lub inwestycyjnego. Ich model biznesowy, oprócz bieżącej obsługi klientów indywidualnych, opiera się w dużej mierze na współpracy B2B z podmiotami takimi jak ubezpieczyciele, zarządcy flot czy firmy leasingowe. Te podmioty zlecają naprawy, ale terminy regulowania należności są zazwyczaj wydłużone. W praktyce oznacza to, że warsztaty muszą najpierw samodzielnie sfinansować zakup części i wykonanie usługi, a następnie oczekiwać na płatność nierzadko przez wiele tygodni. Dla mikrofirm stanowi to ogromne obciążenie finansowe” – wyjaśnia prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej Adam Łącki.
Analitycy zwracają uwagę, że w minionym roku branża motoryzacyjna doświadczyła szeregu problemów: spadku popytu na pojazdy z silnikami spalinowymi, wzrostu kosztów związanych z zaostrzaniem norm ekologicznych, wyhamowania zamówień flotowych, a także nasilenia konkurencji ze strony azjatyckich dostawców, co przełożyło się na presję cenową.
Zdaniem ekspertów, zbyt powolna transformacja w kierunku elektromobilności zahamowała inwestycje i projekty badawczo-rozwojowe w zakładach produkcyjnych. Brak zamówień skłonił wiele firm do ograniczenia pracy zmianowej i przeprowadzania zwolnień grupowych. Szacunki Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wskazują, że od 2024 r. do września 2025 r. redukcje zatrudnienia mogą objąć od 10 do 15 tysięcy pracowników.
„Już ponad 20 procent całej branży to firmy, które utraciły lub wkrótce mogą utracić zdolność do terminowego wywiązywania się ze zobowiązań płatniczych. Coraz więcej podmiotów finansuje bieżącą działalność kosztem swoich partnerów handlowych, wydłużając terminy płatności i selektywnie opłacając faktury. Dla dostawców części, importerów i leasingodawców oznacza to realne ryzyko zamrożenia kapitału” – podkreśla Sandra Czerwińska z Rzetelnej Firmy.
Jednocześnie obserwuje się wzrost odsetka firm o umiarkowanym i wysokim ryzyku transakcyjnym. Rok temu odsetek ten wynosił 14 proc., obecnie co piąta firma kwalifikuje się do tej kategorii.
„Negatywnym zjawiskiem są również kaskadowe zatory płatnicze obejmujące cały łańcuch dostaw – od producentów komponentów po dealerów detalicznych. Im więcej opóźnień w płatnościach, tym częściej firmy muszą dochodzić swoich należności i zachowywać nadzwyczajną ostrożność przy udzielaniu limitów kupieckich” – zauważa Czerwińska.
Największymi wierzycielami w branży motoryzacyjnej są firmy z sektora finansowego, w tym fundusze sekurytyzacyjne, banki, leasingodawcy i ubezpieczyciele, którym sektor jest winien ponad 337,5 mln zł. Zobowiązania wobec firm handlowych wynoszą 32,7 mln zł, przedsiębiorstw telekomunikacyjnych – 16,6 mln zł, dostawców energii – 11,3 mln zł, a sprzedawców paliwa – 7,5 mln zł. (PAP)
gkc/ pad/
Informacje przygotowane na podstawie materiałów : www.bankier.pl
