Biznesmeni komentują: Jak SAFE i weto prezydenta zmienią rynek?

[PL]

— Jestem przerażony, że przy tak poważnych zagrożeniach zewnętrznych w Polsce wciąż dominuje logika wzajemnego zwalczania się dwóch obozów — mówi w rozmowie z Business Insiderem jeden z czołowych polskich biznesmenów. Zamieszanie wokół programu SAFE oraz ogłoszone wczoraj weto prezydenta Karola Nawrockiego wywołały falę skrajnych emocji. O komentarz poprosiliśmy polskich przedsiębiorców i menedżerów. W jednej kwestii nasi rozmówcy są całkowicie zgodni.

Andrzej Dopierała, Zbigniew Jakubas i Dariusz Blicher podzielili się swoimi opiniami w sprawie SAFE
Andrzej Dopierała, Zbigniew Jakubas i Dariusz Blicher podzielili się swoimi opiniami w sprawie SAFE | Foto: Jacek Dominski/REPORTER, Wojciech Olkusnik/East News / East News

Prezydent Karol Nawrocki zdecydował się na weto w sprawie ustawy o SAFE — preferencyjnych unijnych pożyczkach na zbrojenia w wysokości ok. 180 mld zł. Sprawa wywołuje emocje, a nasi rozmówcy przyznają, że spór dotyczy tematyki kluczowej dla polskiej gospodarki.

Dalsza część artykułu pod wideo:

Główny ekonomista ING przestrzega przed skutkami obietnic wyborczych: rynki mogą się zemścić

Zbigniew Jakubas: jestem przerażony

— Jestem przerażony, że przy tak poważnych zagrożeniach zewnętrznych — zwłaszcza na Wschodzie, w kontekście Ukrainy — w Polsce wciąż dominuje logika wzajemnego zwalczania się dwóch obozów. Zamiast racjonalnej rozmowy mamy od lat odruch robienia sobie na złość. To nasze narodowe pieniactwo przypomina liberum veto, które kiedyś doprowadziło kraj do paraliżu. Każda ze stron ma w czymś rację, ale nie widać woli wspólnej dyskusji i wypracowania kompromisu — podkreśla w rozmowie z Business Insiderem Zbigniew Jakubas, jeden z najbogatszych Polaków i właściciel Grupy Kapitałowej Multico.

Zbigniew Jakubas
Zbigniew Jakubas | Wojciech Olkusnik/East News / East News

— Odradzam łatwe sięganie po rezerwy NBP. Jeżeli raz „otworzymy sejf”, pojawi się pokusa, by robić to znów — dziś na zbrojenia, jutro na becikowe albo inną bieżącą potrzebę. To prosta droga do presji inflacyjnej i osłabienia złotego. Z rezerw korzysta się skrajnie rzadko i w wyjątkowych okolicznościach — mówi Zbigniew Jakubas.

Z drugiej strony mówi o ryzykach długoterminowego zadłużenia. — Jeśli mówimy o finansowaniu zewnętrznym, to pamiętajmy, że dług na 30–45 lat relatywnie nie jest drogi, bo pieniądz w czasie traci wartość. To jednak nie zwalnia nas z myślenia: być może powinniśmy sięgnąć tylko po część transz i domieszać inne źródła — choćby krajowe obligacje. Nie ma czegoś takiego jak ‘darmowy pieniądz’; każdy koszt gdzieś się ujawnia — dodaje.

Pomysł obligacji dla obywateli i firm

I podkreśla, że warto pochylić się nad innym pomysłem, które mogłoby pogodzić obie strony. — Zamiast sięgać po rozwiązania doraźne, rozważyłbym narodowe obligacje zbrojeniowe w euro — z kuponem rzędu 3 proc. i zwolnieniem z podatku. Dzięki temu pieniądze zostałyby w kieszeniach obywateli i firm, a państwo pozyskałoby stabilne finansowanie długoterminowe. Te papiery mogłyby być notowane na rynku, dając płynność i przejrzystość — mówi.

A to miałoby również korzyści społeczne. — Polacy — gospodarstwa domowe i firmy — trzymają dziś ok. 3 bln zł oszczędności, w dużej mierze na depozytach bankowych. Rozmawiam z przedsiębiorcami prowadzącymi duże biznesy: wielu bez wahania przekierowałoby część środków do długoterminowych obligacji obronnych, gdyby warunki były uczciwe i stabilne. Klucz w tym, by kapitał naprawdę pracował u nas — ocenia Zbigniew Jakubas.

13. najbogatszy Polak na liście magazynu „Forbes” podkreśla, że musimy kontynuować zbrojenia, ale w większym stopniu powinniśmy koncentrować się na krajowym potencjale. — Musimy się zbroić — to bezdyskusyjne. Ale celem powinno być maksymalne zatrzymywanie środków i kompetencji w Polsce. Przez ostatnią dekadę w zbrojeniach często ‘napychaliśmy kabzę’ wielkim koncernom zza oceanu. Tymczasem potrafimy budować przewagi: przykład WB Electronics pokazuje, że w dronach można dojść do europejskiego lidera — zajęło to 15 lat konsekwentnej pracy — mówi biznesmen.

O tym, jak ważne jest stawianie na krajowe zamówienia mówią też inni. — Jako producent komponentów nie uczestniczylibyśmy bezpośrednio w dostawach w ramach programu SAFE, jednak jego realizacja mogłaby pośrednio przełożyć się na wzrost liczby zamówień, wynikający ze zwiększonego zapotrzebowania ze strony naszych klientów z branży zbrojeniowej — mówi nam Adam Piotrowski, prezes Vigo Photonics, polskiej firmy półprzewodnikowej.

Jego firma nie była objęta bezpośrednio projektami z SAFE, ale dostarcza detektory podczerwieni, które stanowią element systemów ochrony polskich pojazdów oraz techniki rakietowej.

Krytyczne programy dla wojska

Nawet przedstawiciele branż niezwiązanych bezpośrednio ze zbrojeniówką przyznają, że SAFE jest niezwykle istotny dla całego polskiego biznesu. — Przyglądamy się aktualnej sytuacji z programem SAFE i czekamy na ostateczną decyzję rządu. Osobiście uważam, że programy finansowania inwestycji w obronność są krytyczne, bo jako kraj musimy nie tylko pozyskiwać nowe rozwiązania, ale także rozwinąć potencjał polskiego przemysłu, zarówno firm państwowych jak też prywatnych — mówi Andrzej Dopierała, wiceprezes Asseco Poland.

Andrzej Dopierała
Andrzej Dopierała | Asseco

— Nowoczesne uzbrojenie to nie tylko sprzęt wojskowy, czołgi i rakiety, lecz także oprogramowanie, które zarządza systemami, analizuje dane i wspiera podejmowanie decyzji — przypomina.

Wskazuje, że niezależnie od sposobu pozyskania środków, kluczowe jest wspieranie polskich firm. — Warto zadbać o to, aby jak największa część oprogramowania wykorzystywanego przez wojsko powstawała w Polsce i pozostawała pod kontrolą naszych sił zbrojnych. Takie podejście nie tylko zwiększa odporność kraju na wyzwania geopolityczne, ale także daje szansę na rozwój polskich produktów technologicznych, które — podobnie jak rozwiązania firm z Europy Zachodniej czy Ameryki Północnej — mogą być później oferowane na rynkach międzynarodowych — mówi Dopierała.

Zatrzymać złoto, wydać pożyczki

Dariusz Blocher, były prezes firm budowlanych Budimeksu i Unibepu potwierdza, jak ważne jest dziś wydawanie środków na zbrojenia. Sam opowiada się jednak za wykorzystaniem pożyczki w ramach SAFE.

Dariusz Blocher
Dariusz Blocher | Jacek Dominski/REPORTER / East News

— Potrzebujemy pilnie inwestycji w sprzęt i infrastrukturę wojskową. Obojętnie skąd będą pochodzić środki, ale jeśli mamy na stole te dwa programy finansowania tych inwestycji, to zawsze uważam, że oszczędności i zapasy gotówkowe (w tym przypadku nasze złoto) należy zatrzymać — mówi.

Jego zdaniem obawa dotycząca zadłużenia unijnego jest bezzasadna. — Lepiej wziąć niskooprocentowany kredyt, gdyż dalej jesteśmy częścią Unii Europejskiej i nie powinniśmy się jej bać, tylko zmieniać ją na lepsze — dodaje.

— Chciałbym, aby Polska była dalej częścią UE, bo widać wyraźnie, że w dzisiejszych czasach europejskie kraje samodzielnie nie poradzą sobie ani gospodarczo, ani militarnie ze światowymi mocarstwami — ocenia Dariusz Blocher.

Nie skreśla jednak całkowicie pomysłu prezydenta Karola Nawrockiego i Narodowego Banku Polskiego. — Jeśli możemy zrealizować zysk na sprzedaży złota i wygenerować gotówkę to zróbmy to, ale zostawmy te środki na tzw. czarną godzinę. Sięgnijmy po środki z SAFE, bo te możemy zawsze spłacić przed terminem z wygenerowanych zysków, jeśli z jakiegoś powodu będziemy chcieli to zrobić — podsumowuje.

Grzegorz Kowalczyk, dziennikarz Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

— Jestem przerażony, że przy tak poważnych zagrożeniach zewnętrznych, zwłaszcza na Wschodzie w kontekście wojny na Ukrainie, w Polsce wciąż dominuje logika wzajemnego zwalczania się dwóch obozów politycznych — mówi w rozmowie z Business Insider Polska jeden z czołowych polskich przedsiębiorców. Zamieszanie wokół programu SAFE (Secure Ammunition Acquisition Facility) oraz weto prezydenta w sprawie tej ustawy wywołały falę skrajnych emocji. O komentarz poprosiliśmy polskich przedsiębiorców i menedżerów. W jednej kwestii nasi rozmówcy są całkowicie zgodni.

Andrzej Dopierała, Zbigniew Jakubas i Dariusz Blicher podzielili się swoimi opiniami w sprawie SAFE
Andrzej Dopierała, Zbigniew Jakubas i Dariusz Blicher podzielili się swoimi opiniami w sprawie SAFE | Foto: Jacek Dominski/REPORTER, Wojciech Olkusnik/East News / East News

Prezydent Karol Nawrocki zdecydował o zawetowaniu ustawy, która umożliwiałaby Polsce skorzystanie z unijnego programu SAFE, obejmującego preferencyjne pożyczki na cele zbrojeniowe w wysokości ok. 180 mld zł. Kwestia ta wywołuje silne emocje, a nasi rozmówcy podkreślają, że spór dotyczy zagadnień kluczowych dla polskiej gospodarki i bezpieczeństwa państwa.

Dalsza część artykułu pod wideo:

Główny ekonomista ING przestrzega przed skutkami obietnic wyborczych: rynki mogą się zemścić

Zbigniew Jakubas: Jestem przerażony polaryzacją

— Jestem przerażony, że przy tak poważnych zagrożeniach zewnętrznych — zwłaszcza na Wschodzie, w kontekście wojny na Ukrainie — w Polsce wciąż dominuje logika wzajemnego zwalczania się dwóch obozów politycznych. Zamiast racjonalnej dyskusji obserwujemy od lat odruch robienia sobie na złość. To nasze narodowe pieniactwo przypomina historyczne liberum veto, które doprowadziło kraj do paraliżu. Każda ze stron ma w czymś rację, ale brakuje woli wspólnej dyskusji i wypracowania kompromisu — podkreśla w rozmowie z Business Insider Polska Zbigniew Jakubas, jeden z najbogatszych Polaków, właściciel Grupy Kapitałowej Multico.

Zbigniew Jakubas
Zbigniew Jakubas | Wojciech Olkusnik/East News / East News

— Odradzam pochopne sięganie po rezerwy walutowe Narodowego Banku Polskiego. Jednorazowe „otwarcie sejfu” NBP może stworzyć pokusę do powtarzania takich działań w przyszłości — najpierw na cele obronne, a potem na bieżące wydatki, takie jak programy socjalne. Jest to prosta droga do wywołania presji inflacyjnej oraz osłabienia złotego. Korzystanie z rezerw walutowych powinno być traktowane jako środek ostateczny, stosowany jedynie w wyjątkowych okolicznościach — stwierdza Zbigniew Jakubas.

Jednocześnie przedsiębiorca zwraca uwagę na ryzyko związane z długoterminowym zadłużeniem. — Finansowanie zewnętrzne, zwłaszcza długoterminowe (na 30-45 lat), może być relatywnie niedrogie ze względu na deprecjację wartości pieniądza w czasie. Niemniej jednak, nie zwalnia to z konieczności analizy alternatywnych źródeł finansowania, takich jak krajowe obligacje skarbowe. Nie istnieje coś takiego jak „darmowy pieniądz”; każdy koszt transakcji musi się gdzieś ujawnić — dodaje.

Propozycja obligacji dla obywateli i firm

Zbigniew Jakubas sugeruje rozważenie alternatywnego rozwiązania, które mogłoby pogodzić różne punkty widzenia. — Zamiast sięgać po doraźne rozwiązania, proponuję rozważyć emisję narodowych obligacji zbrojeniowych denominowanych w euro, z oprocentowaniem na poziomie około 3% i zwolnieniem z podatku dochodowego. Takie rozwiązanie pozwoliłoby utrzymać kapitał w obiegu krajowym, zapewniając jednocześnie państwu stabilne, długoterminowe finansowanie. Obligacje te mogłyby być notowane na rynku wtórnym, co gwarantowałoby płynność i przejrzystość — mówi.

Takie rozwiązanie miałoby również istotne korzyści społeczne. — Polacy, zarówno gospodarstwa domowe, jak i przedsiębiorstwa, posiadają obecnie około 3 bilionów złotych oszczędności, w dużej mierze zgromadzonych na depozytach bankowych. Rozmawiając z przedsiębiorcami prowadzącymi znaczące biznesy, dochodzę do wniosku, że wielu z nich bez wahania przekierowałoby część środków na długoterminowe obligacje obronne, pod warunkiem zapewnienia uczciwych i stabilnych warunków inwestycyjnych. Kluczowe jest, aby kapitał faktycznie pracował na rzecz polskiej gospodarki — ocenia.

Jeden z najbogatszych Polaków, sklasyfikowany na 13. miejscu listy magazynu „Forbes”, podkreśla konieczność kontynuowania modernizacji armii, jednocześnie wskazując na potrzebę większego skupienia się na krajowym potencjale przemysłowym. — Modernizacja sił zbrojnych jest bezdyskusyjna. Jednak celem powinno być maksymalne zatrzymywanie środków finansowych i kompetencji technologicznych w Polsce. Przez ostatnią dekadę w sektorze zbrojeniowym często wspieraliśmy głównie zagraniczne koncerny. Tymczasem potrafimy budować przewagi konkurencyjne. Przykład WB Electronics, które w ciągu 15 lat konsekwentnej pracy osiągnęło pozycję europejskiego lidera w dziedzinie dronów, dowodzi tego potencjału — argumentuje.

Kwestię znaczenia krajowych zamówień podkreślają również inni przedstawiciele biznesu. — Jako producent komponentów nie uczestniczylibyśmy bezpośrednio w dostawach w ramach programu SAFE. Jednak jego realizacja mogłaby pośrednio przełożyć się na wzrost liczby zamówień, wynikający ze zwiększonego zapotrzebowania ze strony naszych klientów z branży zbrojeniowej — mówi Adam Piotrowski, prezes Vigo Photonics, polskiej firmy półprzewodnikowej.

Firma Vigo Photonics, choć nie była bezpośrednio objęta projektami SAFE, dostarcza detektory podczerwieni, które są integralną częścią systemów ochrony polskich pojazdów wojskowych oraz techniki rakietowej.

Krytyczne programy dla sektora obronności

Nawet przedstawiciele branż niezwiązanych bezpośrednio z sektorem zbrojeniowym przyznają, że program SAFE ma niezwykle istotne znaczenie dla całej polskiej gospodarki. — Obserwujemy bieżącą sytuację związaną z programem SAFE i oczekujemy na ostateczną decyzję rządu. Osobiście uważam, że programy finansowania inwestycji w obronność są krytyczne. Jako kraj musimy nie tylko pozyskiwać nowe rozwiązania technologiczne, ale także rozwijać potencjał polskiego przemysłu, zarówno podmiotów państwowych, jak i prywatnych — stwierdza Andrzej Dopierała, wiceprezes Asseco Poland.

Andrzej Dopierała
Andrzej Dopierała | Asseco

— Nowoczesne uzbrojenie to nie tylko sprzęt wojskowy, czołgi i rakiety, ale również oprogramowanie, które zarządza systemami, analizuje dane i wspiera podejmowanie decyzji — podkreśla.

Wskazuje, że niezależnie od metody pozyskania środków finansowych, kluczowe jest wspieranie krajowych przedsiębiorstw. — Należy zadbać o to, aby jak największa część oprogramowania wykorzystywanego przez wojsko była tworzona w Polsce i pozostawała pod kontrolą naszych sił zbrojnych. Takie podejście nie tylko zwiększa odporność państwa na wyzwania geopolityczne, ale również stwarza szansę na rozwój polskich produktów technologicznych, które — podobnie jak rozwiązania firm z Europy Zachodniej czy Ameryki Północnej — mogą być w przyszłości oferowane na rynkach międzynarodowych — konkluduje Dopierała.

Złoto na czarną godzinę, pożyczki z SAFE

Dariusz Blocher, były wieloletni prezes firm budowlanych Budimex i Unibep, potwierdza znaczenie bieżących inwestycji w sektorze obronności. Jednocześnie opowiada się za wykorzystaniem środków z unijnego programu SAFE.

Dariusz Blocher
Dariusz Blocher | Jacek Dominski/REPORTER / East News

— Pilnie potrzebujemy inwestycji w sprzęt i infrastrukturę wojskową. Niezależnie od źródła finansowania, uważam, że posiadane rezerwy i zapasy gotówkowe, w tym przypadku złoto, powinny zostać zachowane — podkreśla.

Jego zdaniem obawy dotyczące zadłużenia wobec Unii Europejskiej są nieuzasadnione. — Lepiej zaciągnąć niskooprocentowany kredyt, ponieważ nadal jesteśmy częścią Unii Europejskiej i powinniśmy aktywnie wpływać na jej kształt, zamiast obawiać się współpracy — dodaje.

— Chciałbym, aby Polska nadal była integralną częścią UE, ponieważ w obecnej sytuacji geopolitycznej europejskie kraje samodzielnie nie poradzą sobie ani gospodarczo, ani militarnie wobec światowych mocarstw — ocenia Dariusz Blocher.

Nie wyklucza jednak całkowicie pomysłu prezydenta Karola Nawrockiego i Narodowego Banku Polskiego. — Jeśli możemy osiągnąć zysk ze sprzedaży złota i wygenerować środki pieniężne, powinniśmy to zrobić, ale te środki powinny być przeznaczone na nieprzewidziane wydatki („czarną godzinę”). Powinniśmy natomiast skorzystać ze środków z programu SAFE, ponieważ pożyczki te możemy zawsze spłacić przed terminem z wygenerowanych zysków, jeśli zajdzie taka potrzeba — podsumowuje.

Wyniki Biznes Fakty:

  • Polscy przedsiębiorcy wyrażają zaniepokojenie polaryzacją polityczną w kontekście bezpieczeństwa narodowego i programów zbrojeniowych.
  • Zbigniew Jakubas odradza sięganie po rezerwy walutowe NBP, wskazując na ryzyko inflacyjne i osłabienie złotego, a proponuje emisję narodowych obligacji zbrojeniowych.
  • Andrzej Dopierała podkreśla wagę wspierania polskiego przemysłu technologicznego i tworzenia oprogramowania dla wojska w kraju.
  • Dariusz Blocher opowiada się za wykorzystaniem unijnych pożyczek z programu SAFE, argumentując, że lepiej zaciągnąć niskooprocentowany kredyt niż sięgać po krajowe rezerwy.
  • Wszyscy rozmówcy zgadzają się co do konieczności dalszych zbrojeń i modernizacji armii.
  • Istnieje rozbieżność zdań co do optymalnego źródła finansowania tych wydatków: rezerwy NBP, obligacje krajowe, czy pożyczki unijne.

[/PL]

Według danych portalu: businessinsider.com.pl

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *