Jasne, oto przetłumaczony i przeformatowany tekst zgodnie z Twoimi wytycznymi:
Odliczanie do startu misji Artemis II nabiera tempa. W jej ramach czworo astronautów po raz pierwszy od ponad pół wieku okrąży Księżyc, przeprowadzając kluczowe testy przed kolejnymi, ambitniejszymi lotami. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, już tej nocy będziemy mogli obserwować start potężnej rakiety SLS.

Administracja Donalda Trumpa wyznaczyła dla programu Artemis bardzo konkretny i ambitny harmonogram. Szef NASA, Jared Isaacman, który objął stanowisko pod koniec ubiegłego roku, publicznie zadeklarował, że agencja zrealizuje wszystkie zaplanowane misje księżycowe jeszcze przed końcem drugiej kadencji prezydenta (kończącej się w styczniu 2029 roku). Isaacman podkreślił w rozmowie z Fox News, że nie chodzi o przyspieszenie za wszelką cenę, lecz o powrót do sprawdzonej metody działania. Zgodnie z tym planem, Artemis II ma wystartować w najbliższym czasie i okrążyć Księżyc z czteroosobową załogą na pokładzie. Misja Artemis III, zaplanowana na połowę 2027 roku, ma stanowić kluczowy test zmniejszający ryzyko, a dwie kolejne misje — Artemis IV i V — mają przynieść pierwsze ludzkie lądowania na powierzchni Srebrnego Globu już w 2028 roku.
Po raz pierwszy od grudnia 1972 roku, kiedy astronauci Apollo 17 opuścili Księżyc, Amerykanie mają realną szansę ponownie postawić stopę na jego powierzchni. Program Artemis przestał być tylko kontynuacją dawnego marzenia o kosmosie; stał się politycznym priorytetem drugiej kadencji Trumpa. Isaacman otwarcie wskazuje, że poprzednia administracja przez cztery lata nie podjęła kluczowych decyzji, wykonując jedynie jeden bezzałogowy test w 2022 roku.

- Czytaj także: Redaktor naczelny POLITICO: Trump dostanie swoją trzecią kadencję. I to bez łamania Konstytucji [KOMENTARZ]
W obliczu kontrowersyjnych wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych na temat Pokojowej Nagrody Nobla i jego budowania międzynarodowych sojuszy „na rzecz pokoju”, wydaje się, że nowe cele NASA jasno wynikają z ambicji Donalda Trumpa, który chce zapisać się w historii jako prezydent USA, który ponownie wysłał człowieka na Księżyc.
Początki programu Artemis — jeszcze za pierwszej kadencji Trumpa
Program Artemis nie jest inicjatywą nowej administracji. Jego fundamenty położono podczas pierwszej prezydentury Donalda Trumpa. 11 grudnia 2017 roku prezydent podpisał Space Policy Directive-1, dokument oficjalnie kierujący NASA z powrotem na Księżyc. Dyrektywa nakazywała „prowadzenie zintegrowanego programu eksploracji załogowej i bezzałogowej, z lądowaniem na Księżycu w najbliższych latach” oraz budowę trwałej obecności ludzkiej na powierzchni Srebrnego Globu jako etapu przygotowawczego do misji na Marsa.
Właśnie wtedy po raz pierwszy pojawiła się nazwa Artemis, nawiązująca do greckiej bogini łowów i siostry Apollina, co miało symbolizować kontynuację, ale i nowe otwarcie po erze Apollo. W 2019 roku administracja Trumpa ogłosiła, że pierwsze lądowanie z udziałem kobiety i kolejnego mężczyzny ma nastąpić do 2024 roku — termin ambitny, lecz szybko uznany za nierealny.

Kluczowe elementy architektury programu również powstały w tamtym okresie. Rakieta Space Launch System (SLS), najpotężniejsza rakieta nośna, jaką kiedykolwiek zbudowano, była już wtedy w zaawansowanej fazie rozwoju, choć jej pierwszy start przesuwał się wielokrotnie. Kapsuła Orion, zaprojektowana do lotów poza niską orbitę Ziemi, również miała swoje korzenie w programie Constellation, który administracja Obamy anulowała w 2010 roku, jednak elementy Oriona przetrwały i zostały rozwinięte.
W 2020 roku podpisano Artemis Accords, międzynarodowe porozumienie dotyczące zasad pokojowej eksploracji Księżyca, które do dziś podpisało ponad 50 państw. Dokument ten miał zapewnić, że przyszła obecność na Księżycu będzie zgodna z Traktatem o Przestrzeni Kosmicznej z 1967 roku, jednocześnie dając Stanom Zjednoczonym znaczącą rolę w kształtowaniu norm. W tym samym roku NASA wybrała SpaceX jako firmę odpowiedzialną za dostarczenie lądownika Human Landing System (HLS), który ma zabierać astronautów z orbity księżycowej na powierzchnię i z powrotem.
- Czytaj także: Misja Artemis II odłożona. Problem z helem opóźnia start
Pierwszy znaczący krok wykonano jednak dopiero po zmianie administracji. Artemis I — bezzałogowy lot testowy rakiety SLS z kapsułą Orion — wystartował 16 listopada 2022 roku i zakończył się sukcesem. Misja ta minęła Księżyc, przetestowała systemy termiczne, komunikacyjne i napędowe, a kapsuła bezpiecznie wróciła do oceanu. Był to moment, na który NASA czekała ponad dekadę — pierwszy lot SLS i Oriona w prawdziwej misji poza niską orbitę Ziemi. Mimo tego spektakularnego sukcesu, dalszy postęp niemal całkowicie zatrzymał się na kolejne lata.
Stagnacja za prezydentury Bidena
Po udanym locie Artemis I w listopadzie-grudniu 2022 roku, program Artemis wszedł w fazę, którą wielu ekspertów i byłych pracowników NASA określało mianem „paraliżu decyzyjnego”. Przez kolejne trzy lata — od końca 2022 do końca 2025 roku — agencja nie przeprowadziła żadnej kolejnej misji w ramach tego programu. Nie odbył się ani Artemis II (pierwszy załogowy lot wokół Księżyca), ani Artemis III (planowane pierwsze lądowanie), ani żadna inna znacząca demonstracja technologii.

Główne przyczyny tego zastoju były wielorakie i nawzajem się wzmacniały. Po pierwsze, rakieta SLS i kapsuła Orion okazały się znacznie droższe i bardziej skomplikowane w produkcji, niż zakładano. Każdy start SLS wymagał budowy nowych elementów, a te wytwarzano w tempie jednego na kilka lat. Koszty programu przekroczyły już 40 miliardów dolarów, a harmonogramy były wielokrotnie przesuwane.
Po drugie, kluczowe elementy systemów lądowania, przede wszystkim Human Landing System firmy SpaceX, napotkały poważne opóźnienia. Trzecim znaczącym wąskim gardłem okazały się nowe skafandry księżycowe (xEMU i Axiom Extravehicular Mobility Unit). Pierwotnie miały być gotowe już w 2024 roku, ale problemy z systemami chłodzenia, mobilnością i ochroną przed pyłem księżycowym spowodowały, że w 2025 roku NASA nadal nie miała w pełni przetestowanego skafandra zdolnego do pracy na powierzchni Księżyca.
Nowa administracja wraca do ambitnego tempa
Z chwilą powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu, program Artemis otrzymał nowe wsparcie i nowego lidera. Jared Isaacman, doświadczony astronauta komercyjny i miliarder związany ze SpaceX, został zaprzysiężony na stanowisko administratora NASA już w grudniu 2024 roku. Od pierwszych dni urzędowania otwarcie deklaruje powrót do filozofii regularnych, powtarzalnych lotów, którą NASA stosowała z sukcesem w czasach programu Apollo.
- Czytaj także: Błąd Donalda Trumpa przejdzie do historii. „Szalony król” burzy własne imperium. Sojusznicy już flirtują z jego największymi wrogami [OPINIA]
Obecny plan jest wyraźnym zwrotem w kierunku ambitnego tempa. Artemis II, pierwszy załogowy lot wokół Księżyca z czteroosobową załogą, ma wystartować na początku kwietnia 2026 roku. Start był już raz przesunięty z lutego z powodu drobnego wycieku helu w rakiecie SLS, ale problemy naprawiono i misja pozostaje na dobrej drodze. Kolejna misja, Artemis III, zaplanowana jest na połowę 2027 roku i ma przede wszystkim zmniejszyć ryzyko przed właściwymi lądowaniami — może mieć charakter testowy lub ograniczony. Najważniejsze jednak są Artemis IV i V: obie mają przynieść pierwsze załogowe lądowania na powierzchni Księżyca już w 2028 roku, a więc jeszcze w trakcie drugiej kadencji Trumpa.

Isaacman tłumaczy, że klucz do sukcesu leży w rytmie. Apollo 11 nie pojawiło się od razu — przypomina. Kluczowe były regularne starty i testy. Dzięki temu zespoły kontrolerów lotu, inżynierowie i producenci (SpaceX, Blue Origin, Boeing, Lockheed Martin) będą mogli regularnie trenować i poprawiać błędy. Pełne wsparcie deklarują zarówno wykonawcy, jak i liderzy Kongresu odpowiedzialni za budżet kosmiczny.
Dzięki temu NASA wraca do modelu, który kiedyś pozwolił Ameryce zdobyć Księżyc w mniej niż dekadę. Czy uda się utrzymać to tempo bez kompromisów w zakresie bezpieczeństwa — pokażą najbliższe miesiące. Na razie jednak deklaracja czterech misji Artemis przed końcem kadencji Trumpa w styczniu 2029 roku brzmi jak jasny sygnał: Ameryka znów chce być numerem jeden w kosmosie.
Symbolika „człowieka na Księżycu za Trumpa”
Dodatkowo program Artemis ma wymiar geopolityczny. Chiny planują własne załogowe lądowanie na Księżycu około 2030 roku i już budują stację kosmiczną Tiangong oraz rozwijają rakiety Long March. Stany Zjednoczone chcą być pierwsze i udowodnić, że demokratyczny system, oparty na współpracy z prywatnymi firmami takimi jak SpaceX czy Blue Origin, wciąż wygrywa z państwowymi programami autorytarnych rywali. Artemis Accords, podpisane przez ponad 50 krajów, wzmacniają tę pozycję, tworząc międzynarodowe ramy współpracy pod przywództwem USA.
- Czytaj także: Amerykański sen. Donald Trump skorzystał z okazji i zrobił show. „Nasz kraj znów wygrywa”
W efekcie deklaracja czterech misji przed końcem kadencji nie jest tylko technicznym planem. To polityczny deadline, który ma przynieść Trumpowi wymierny sukces — coś, co będzie można pokazać w telewizji, w mediach społecznościowych i w historii jako wielkie osiągnięcie jego drugiej prezydentury. Dla przeciętnego Amerykanina to nie tylko rakiety i astronauci. To dowód, że Ameryka wciąż potrafi marzyć i realizować te marzenia.
Ryzyko przyspieszenia — lekcja z historii programu Apollo i Shuttle
Historia amerykańskiej eksploracji kosmicznej pokazuje jednak, że łączenie ambitnych politycznych deadline’ów z bardzo skomplikowaną techniką i ograniczonymi zasobami często prowadzi do tragicznych konsekwencji. Najbardziej znane przykłady to dwie katastrofy wahadłowców i jedna jeszcze z ery Apollo — każda z nich w różnym stopniu wiązała się z presją czasową i polityczną.
- Apollo 1 — pożar na ziemi w styczniu 1967 roku (trzy ofiary śmiertelne),
- Challenger — katastrofa 28 stycznia 1986 roku (7 ofiar),
- Columbia — rozpad wahadłowca 1 lutego 2003 roku (7 ofiar).
Jared Isaacman wielokrotnie powtarza, że priorytetem jest bezpieczeństwo i uczenie się na błędach, a nie ślepe przyspieszanie. Jednocześnie polityczny deadline — cztery misje przed końcem kadencji Trumpa — wywiera realną presję. Jeśli ta presja przełoży się na skracanie testów, ignorowanie drobnych anomalii lub forsowanie startu mimo nierozwiązanych problemów, ryzyko poważnej awarii dramatycznie wzrośnie.
Trump potrzebuje jasnych punktów kadencji
Lądowanie człowieka na Księżycu po ponad 56 latach od ostatniej misji Apollo 17 w grudniu 1972 roku byłoby wydarzeniem o skali historycznej. Miliony widzów na całym świecie mogłyby oglądać na żywo, jak amerykańscy astronauci schodzą po drabince lądownika i stawiają buty na powierzchni Srebrnego Globu. Dla Trumpa to idealny symbol powrotu do wielkości, którą obiecywał w kampanii wyborczej: Ameryka znów pierwsza, Ameryka znów najpotężniejsza. Hasło „człowiek na Księżycu za Trumpa” pojawiło się już w mediach i wśród jego zwolenników jako swoiste polityczne trofeum.
- Czytaj także: Amerykanie zbudują reaktory jądrowe na Księżycu. Mają jasny cel
NASA stoi przed klasycznym dylematem, który towarzyszy każdemu wielkiemu programowi kosmicznemu od czasów Kennedy’ego: jak pogodzić polityczną presję na szybki, widowiskowy sukces z żelazną koniecznością zachowania najwyższych standardów bezpieczeństwa. Program Artemis nie jest już tylko technicznym wyzwaniem. Dzięki deklaracji czterech misji przed końcem kadencji Donalda Trumpa w styczniu 2029 roku stał się także politycznym projektem o ogromnej wadze symbolicznej.

Jeśli NASA utrzyma równowagę i wyląduje na Księżycu jeszcze w 2028 roku, będzie to triumf amerykańskiej determinacji i prywatno-publicznej współpracy, ale też ogromny sukces przypisany do nazwiska samego Donalda Trumpa. Jeśli jednak pośpiech doprowadzi do poważnej awarii, koszty polityczne, finansowe i — co najważniejsze — ludzkie będą ogromne. Na to jednak obecny prezydent Stanów Zjednoczonych zdaje się być gotów.
**Wyniki Biznes Fakty:** * **Koszty programu Artemis:** Przekroczyły już 40 miliardów dolarów. * **Harmonogram kluczowych misji:** * Artemis II (lot załogowy wokół Księżyca): Początek kwietnia 2026 r. * Artemis III (testy i potencjalnie ograniczone lądowanie): Połowa 2027 r. * Artemis IV i V (załogowe lądowania na Księżycu): 2028 r. * **Termin polityczny:** Cztery misje programu Artemis mają zostać zrealizowane przed końcem drugiej kadencji Donalda Trumpa (styczeń 2029 r.). * **Międzynarodowa współpraca:** Artemis Accords, porozumienie dotyczące pokojowej eksploracji Księżyca, podpisało ponad 50 państw. * **Główni partnerzy technologiczni:** SpaceX (Human Landing System), Blue Origin, Boeing, Lockheed Martin.
Więcej informacji na : businessinsider.com.pl
