UE zaostrza cła węglowe: polscy producenci odkrywają niebezpieczną lukę

Mechanizm wprowadzony przez UE ma być receptą na bolączki europejskiego przemysłu i ekspansję z Dalekiego Wschodu, ale absurdy mogą pogrzebać sens CBAM — alarmują producenci w Polsce. To unijne cło węglowe to słuszny kierunek, ale regulacje mogą mieć zaskakujący, niepożądany efekt.

Komisja Europejska chce zablokować import produktów niespełniających obostrzeń klimatycznych. Według producentów trzeba jednak ulepszyć przepisy
Komisja Europejska chce zablokować import produktów niespełniających obostrzeń klimatycznych. Według producentów trzeba jednak ulepszyć przepisy | Foto: IMAGO/dts Nachrichtenagentur/Imago Stock and People/East News, STR/AFP/East News / East News

CBAM, czyli mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2, to europejska odpowiedź na import taniej i nieekologicznej produkcji spoza UE. Działający od początku 2026 r. mechanizm ma wyrównać warunki gry między producentami z UE i tymi z krajów bez takich regulacji klimatycznych, na czele z Chinami i częścią produkcji z Dalekiego Wschodu. Z rozmów z szefami firm przemysłowych wynika jednak, że choć zamysł jest słuszny, diabeł tkwi w szczegółach.

Dalsza część artykułu pod wideo:

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Problemy gospodarki Niemiec. Ekspert: tą drogą już dalej nie zajedziemy

Rzucenie wyzwania Chinom

Intencja była jasna: zatrzymać „ucieczkę emisji” z Europy do innych państw i przestać karać producentów z UE (objętych choćby systemem handlu emisjami ETS) w konkurencji z dostawcami o niższych standardach środowiskowych. CBAM miał wyrównać koszty i wesprzeć wykorzystanie unijnych mocy produkcyjnych, zwłaszcza w branżach energochłonnych. Dlatego obejmuje m.in. stal, cement, aluminium czy nawozy.

To pomysł, który branże wspierały od lat. — To nadzieja dla przemysłu stalowego w Polsce. Liczymy, że mechanizm CBAM oraz planowane kontyngenty taryfowe pozwolą nam zwiększyć wykorzystanie mocy produkcyjnych, a tym samym odbudować wolumeny produkcji — mówi nam Wojciech Koszuta, prezes i dyrektor generalny ArcelorMittal Poland, firmy będącej największym producentem stali w Polsce.

CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism) to nowe narzędzie klimatyczne UE
CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism) to nowe narzędzie klimatyczne UE | DiandraNina / Shutterstock

— Dziś wszyscy, którzy chcą być na naszym rynku, mają identyczne szanse. Teraz przy zakupie już nie tylko surowej stali, ale także produktów przetworzonych, w tym elementów złącznych: śrub, nakrętek, podkładek i łączników, liczy się przede wszystkim jakość i technologia — podkreśla Tadeusz Jopek, wiceprezes firmy Śrubena Unia.

Nie wszyscy są jednak tak dobrej myśli, a część menedżerów już wymienia kilka dużych słabości nowego mechanizmu.

Nawet 250 zł różnicy na półce

Z obecnym kształtem CBAM ma problem m.in. branża AGD — jedna z flagowych części polskiego przemysłu, zatrudniająca ok. 30 tys. osób i będąca nr 1 w całej Unii Europejskiej.

Dla niej mechanizm w obecnym kształcie oznacza z jednej strony konieczność kupowania droższej stali, z drugiej rywalizację z tańszymi produktami z Azji. Gotowe produkty nie są bowiem objęte opłatą.

— Mechanizm działa tak, że materiał sprowadzany jest obciążony CBAM, a gotowy produkt nie. To stawia unijną produkcję w gorszej pozycji konkurencyjnej. To negatywny skutek — podkreśla Konrad Pokutycki, prezes BSH w Polsce, wskazując na konieczność korekt w konstrukcji systemu.

Jak dodaje, już wkrótce przełoży się to na realne różnice cenowe. — Nawet kilka–kilkanaście euro kosztu na etapie produkcji, przy typowych mnożnikach marżowych między producentem a detalem, daje finalnie ok. 200–250 zł różnicy w cenie na półce. Gdy konsument widzi podobne technologicznie urządzenie tańsze o kilkaset złotych, może wybrać import — argumentuje.

Co więcej, również rytm rozliczeń CBAM — zdaniem części rynku — tworzy pole do nadużyć i wymaga uszczelnienia. — CBAM [przyp. red.: tzw. cło węglowe] to jest właściwy kierunek. Ale dziś importer stali z Turcji, Chin, Indii czy Indonezji rozliczy należne kwoty dopiero na początku 2027 r. To zaproszenie do nadużyć: towar będzie wpływał, a w grudniu spółka zniknie z rynku i nie zapłaci nic. Powinno być tak, że każdy importer rozlicza się co miesiąc i odprowadza należności do KAS, przy nadzorze KOBiZE. Bez tego CBAM nie zadziała tak, jak powinien — mówi Przemysław Sztuczkowski, prezes Cognor.

On również zwraca uwagę na kłopoty cenowe w kontekście wyrobów i akcesoriów gotowych sprowadzanych spoza UE. — W mojej ocenie powinny być cła — nawet 100 proc. — na produkty pochodzące z gospodarek niespełniających porównywalnych standardów i kosztów klimatycznych. Innej drogi nie ma, jeśli nie chcemy utraty miejsc pracy i deindustrializacji — twierdzi.

Będzie drożej?

Protekcjonizm to jednak broń obosieczna. Cenę będą musieli bowiem ponieść konsumenci, dla których tańsze produkty z Azji często okazywały się bardziej atrakcyjne.

— Ktoś powie: ‘za droższą produkcję i tak zapłaci konsument’. To prawda — ale alternatywą jest uzależnienie od importu i trwała utrata miejsc pracy. Ochrona musi być inteligentna: obejmować stal i wyroby, mieć czytelne kontyngenty i terminy rozliczeń (CBAM), tak by uczciwi europejscy producenci mogli konkurować, a konsumenci nie płacili za błędy konstrukcyjne systemu — ocenia Sztuczkowski.

Prace w UE trwają

Bruksela już zapowiedziała uszczelnienie przepisów. Od 1 stycznia 2028 r. zakres CBAM zostanie rozszerzony o określone produkty przetworzone o dużej zawartości stali i aluminium. Komisja Europejska planuje też usunięcie luk prawnych umożliwiających obchodzenie przepisów. Na zmiany potrzeba jednak czasu.

Zdaniem szefa BSH prace nad ewentualnym poszerzeniem CBAM o wyroby gotowe toczą się zbyt wolno. — Komisja oficjalnie zapowiedziała, że ponownie zajmie się tematem, ale pierwszych rezultatów można oczekiwać dopiero jesienią 2026 r. Co więcej, dyskutowane jest ewentualne włączenie od 2028 r. jedynie części grup produktowych AGD (pralki, suszarki do ubrań i lodówki), zamiast całości asortymentu. To oznacza kolejne dwa lata przewag dla importerów spoza UE — podsumowuje Konrad Pokutycki.

Wyniki Biznes Fakty: – Rozpoczęcie działania CBAM od początku 2026 roku ma na celu wyrównanie warunków konkurencji dla europejskich producentów, szczególnie w branżach energochłonnych, takich jak stal, cement, aluminium i nawozy. – Branża stalowa, jak ArcelorMittal Poland, postrzega CBAM jako szansę na zwiększenie wykorzystania mocy produkcyjnych i odbudowę wolumenów produkcji. – W branży AGD mechanizm CBAM budzi obawy, ponieważ opłaty dotyczą surowców, a nie gotowych produktów, co stawia europejskich producentów w gorszej pozycji konkurencyjnej w porównaniu do importu z Azji. – Przewidywane różnice cenowe na produktach AGD mogą sięgać nawet 250 zł na półce, co może skłonić konsumentów do wyboru tańszych produktów importowanych. – Istnieją obawy dotyczące możliwości nadużyć w rozliczeniach CBAM, zwłaszcza w odniesieniu do importerów spoza UE, którzy mają odległe terminy płatności, co może prowadzić do unikania opłat. Proponowane jest comiesięczne rozliczanie się i nadzór krajowych instytucji. – Komisja Europejska planuje rozszerzenie zakresu CBAM o produkty przetworzone od 2028 roku, ale tempo prac i ewentualne ograniczenie do części grup produktów AGD budzi niezadowolenie branży, wskazującej na dalsze dwuletnie przewagi dla importerów spoza UE.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *