TSUE wydał serię rozstrzygnięć dotyczących kluczowej dla sporów frankowych kwestii przedawnienia roszczeń banków o zwrot kapitału. Orzeczenia te, wbrew nadziejom części kredytobiorców, okazują się korzystne dla instytucji finansowych. Umożliwiają bankom odzyskanie środków wypłaconych konsumentom przed stwierdzeniem nieważności umów, nawet jeśli formalnie minął termin przedawnienia.
fot. Alexandre MARCHI / / Reuters Trybunał w serii wyroków (C-753/24, C-752/24, C-901/24) potwierdził, że przepisy unijne dotyczące nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich nie stoją na przeszkodzie polskim regulacjom, które pozwalają sądom na uwzględnienie roszczeń banków o zwrot kapitału, nawet jeśli minął termin przedawnienia. Kluczowe jest jednak, aby sądy krajowe w takich sytuacjach podejmowały wszelkie niezbędne środki w celu zapewnienia, by wykonanie praw konsumenta nie było nadmiernie utrudnione lub wręcz niemożliwe. W przypadkach C-753/24 i C-752/24 TSUE stanął na stanowisku, że polskie prawo dopuszcza możliwość nieuwzględnienia przedawnienia roszczenia banku, jeśli przemawiają za tym względy słuszności. Sąd krajowy musi jednak dokładnie wyważyć interesy obu stron, biorąc pod uwagę takie czynniki jak długość terminu przedawnienia, okres między jego upływem a dochodzeniem roszczenia, a także przyczyny opóźnienia. W sprawie C-752/24 podkreślono, że wytoczenie przez bank powództwa o zwrot świadczeń w trakcie trwania postępowania o stwierdzenie nieważności umowy przez konsumenta może przerywać bieg terminu przedawnienia. Wyrok w sprawie C-901/24 dodał kolejny istotny element: oświadczenie konsumenta, w którym jest on świadomy, że po stwierdzeniu nieważności umowy będzie zobowiązany do zwrotu otrzymanych świadczeń, może wpływać na bieg terminu przedawnienia roszczenia banku. **Wyniki Biznes Fakty:** Orzeczenia TSUE z pewnością przywracają pewien porządek w dynamicznie rozwijającym się obszarze sporów frankowych, przynosząc ulgę sektorowi bankowemu. Kluczowe jest zrozumienie, że TSUE nie zniósł przedawnienia, lecz uelastycznił jego stosowanie w kontekście dyrektywy o nieuczciwych warunkach. Z perspektywy banków oznacza to mniejsze ryzyko utraty kapitału w sprawach, gdzie formalności prawne mogłyby uniemożliwić dochodzenie należności. Dla konsumentów zaś, choć wyroki te mogą wydawać się mniej korzystne niż oczekiwano, nie oznaczają one całkowitego braku ochrony. Sądy nadal mają obowiązek analizować każdą sprawę indywidualnie, dbając o zachowanie równowagi i nieutrudnianie konsumentom realizacji ich praw. W mojej ocenie, te wyroki stanowią ważny sygnał dla całego rynku finansowego. Wskazują one, że ochrona konsumentów, choć fundamentalna, musi iść w parze z zapewnieniem stabilności i przewidywalności obrotu gospodarczego. Banki, dzięki tym rozstrzygnięciom, zyskują pewność, że mechanizmy prawne będą chronić ich podstawowe interesy, jednocześnie podkreślając, że w sporach o charakterze majątkowym, obie strony powinny mieć realną możliwość dochodzenia swoich roszczeń. W szerszej perspektywie, może to przełożyć się na większą skłonność do zawierania ugód, jako efektywnego sposobu na zakończenie sporów, gdzie obie strony czują się wysłuchane i traktowane sprawiedliwie. Komentarze stron odzwierciedlają tę dwoistość. Związek Banków Polskich świętuje „koniec snu o darmowych mieszkaniach”, podkreślając przywrócenie równowagi i pewności obrotu. Z kolei Paweł Wójcik z Votum Consumer Care, choć przyznaje, że nie jest to „wywrócenie stołu”, zaznacza, że wyroki TSUE nie zniwelują dominującej pozycji konsumentów w sprawach o stwierdzenie nieważności umów. Z jego perspektywy, banki zyskały jedynie potwierdzenie prawa do dochodzenia kapitału, nie naruszając przy tym praw kredytobiorców. Ta subtelna różnica w interpretacji pokazuje, że choć TSUE nadał pewne ramy, to nadal istnieje pole do interpretacji i indywidualnej oceny przez sądy krajowe.