Liczba zagranicznych pracowników w Polsce rośnie, ale wraz z nią narastają problemy administracyjne. Firmy ostrzegają, że długie procedury mogą ograniczyć napływ potrzebnych kadr. Ministerstwo odpowiada – nadrzędne jest bezpieczeństwo.

- Jak podaje Polskie Forum HR, obcokrajowcy stanowią już niemal 7 proc. pracujących w naszym kraju.
- Według danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) na koniec pierwszego kwartału bieżącego roku w polskim systemie zarejestrowanych było 1 305 011 cudzoziemców.
- Nadrzędnym celem zmian w przepisach było uszczelnienie granic i uporządkowanie zasad wjazdu do strefy Schengen – mówi dr Ewa Flaszyńska, dyrektorka Departamentu Rynku Pracy w Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS).
Na polskim rynku pracy jest coraz więcej cudzoziemców z odmiennych kulturowo krajów
Trwający w Polsce od lat problem z dostępem do odpowiedniej liczby pracowników spowodował, że pracodawcy zaczęli poszukiwać rąk do pracy na zupełnie innych kontynentach. Choć – jak wynika z danych ZUS – cały czas największą grupę ubezpieczonych tworzą obywatele Ukrainy i Białorusi, coraz większego znaczenia nabierają nowe rynki, w tym Indie, Kolumbia oraz Filipiny.
Liczba obcokrajowców pracujących legalnie w Polsce na koniec 2025 roku w porównaniu do końca 2023 roku:
- Ukraińcy – 857 tys. – 759 tys.
- Białorusini – 138,7 tys. – 129 tys.
- Kolumbijczycy – 19,5 tys. – 5,2 tys.
- Hindusi – 25,1 tys. – 20,5 tys.
- Filipińczycy – 15,5 tys. (w 2023 r. – 9,7 tys.)
- Nepalczycy – 13 tys. – 6,6 tys.
A to na wielu płaszczyznach tworzy zupełnie nowe wyzwania. Jednym z nich są kwestie biurokratyczne.
– Główną przeszkodą w budowaniu stabilnych zespołów w oparciu o cudzoziemców z dalekich rynków pozostaje polska biurokracja i system imigracyjny, który obecnie charakteryzuje się ogromną nieprzewidywalnością. Średni czas potrzebny na sprowadzenie pracownika do Polski wynosi od trzech do nawet siedmiu miesięcy, co stawia nas w znacznie gorszej pozycji konkurencyjnej względem sąsiadów, jak choćby Niemiec, gdzie proces ten trwa dwukrotnie krócej – mówi partner w kancelarii Fragomen, adwokat Karolina Schiffter.
Dodaje, że rekrutacja z drugiej części świata przestała być prostym zadaniem HR, a stała się skomplikowanym projektem strategicznym, który przez gąszcz formalności i pułapek prawnych po stronie państw wysyłających często kończy się niepowodzeniem.
Jednak dr Ewa Flaszyńska, dyrektorka Departamentu Rynku Pracy w MRPiPS, broni wprowadzonych obostrzeń i wskazuje na konieczność rzetelnej weryfikacji potencjalnych pracowników. Jak zaznacza tylko wtedy uda się zachować pełne bezpieczeństwo.
– Nadrzędnym celem zmian było uszczelnienie granic i uporządkowanie zasad wjazdu do strefy Schengen. Resort z satysfakcją odnotowuje wyraźne spadki w liczbie wydawanych dokumentów dopuszczających cudzoziemców do polskiego rynku pracy, widząc w tym dowód na skuteczną eliminację podmiotów, które wcześniej nadużywały systemu – mówi Ewa Flaszyńska.
MOS miał usprawnić procedury, a na razie nie zdał egzaminu
Warto przypomnieć, że pod koniec kwietnia 2026 roku został uruchomiony system teleinformatyczny MOS (Moduł Obsługi Spraw), umożliwiający elektroniczne składanie przez cudzoziemców wniosków o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy, pobyt stały, pobyt rezydenta długoterminowego UE.
Jego celem było uszczelnienie i usprawnienie procedur, rzeczywistość operacyjna – jak zaznaczają rekruterzy zatrudniający pracowników z zagranicy – przyniosła jednak chaos interpretacyjny i wielomiesięczne zatory.
Łukasz Dudzik z Randstad Polska alarmuje, że w samej Warszawie wydanie zezwolenia potrafi trwać nawet 200 dni, a pracodawca potrzebuje pracownika tu i teraz, a nie za 200 dni.
– Jeśli do przedłużającej się procedury dodamy formalności wizowe, cudzoziemiec dociera do Polski często po roku lub półtora od rekrutacji – w momencie, gdy zapotrzebowanie na jego pracę dawno wygasło – wyjaśnia Łukasz Dudzik, wskazując, że przewlekłość urzędowa skłania rynek do poszukiwania nieformalnych rozwiązań.
W efekcie pomimo cyfryzacji czas rozpatrywania wniosków wydłuża się, a system wdrożono połowicznie.
Kolejną barierą, na jaką zwracają uwagę eksperci aktywnie uczestniczący w poszukiwaniu pracowników poza granicami Polski, jest brak spójności w działaniu administracji publicznej. Adwokat Joanna Torbé-Jacko z Kancelarii Adwokackiej Joanna Torbé-Jacko & Partnerzy podkreśla, że uczciwi przedsiębiorcy oczekują przede wszystkim jasnych i powtarzalnych reguł gry.
– Pracodawcy są gotowi na to, żeby było trudniej, ale pod warunkiem, że będzie szybciej. Obecnie przedsiębiorcy nadal mierzą się z niejednolitymi interpretacjami. Każdy urząd stosuje własną interpretację przepisów i wymaga innego zestawu załączników – punktuje mec. Joanna Torbé-Jacko, krytykując również systemowe ograniczenie roli profesjonalnych pełnomocników w składaniu wniosków online.
Wyniki Biznes Fakty:
- Dla pracodawców: Długotrwałe i nieprzewidywalne procedury imigracyjne stanowią poważną barierę w rekrutacji, wydłużając czas pozyskania pracownika i osłabiając konkurencyjność polskiego rynku. Niezbędne jest usprawnienie procesów administracyjnych i zapewnienie jasnych, spójnych wytycznych.
- Dla pracowników: Choć rośnie liczba cudzoziemców pracujących w Polsce, bariery biurokratyczne i długi czas oczekiwania na dokumenty mogą prowadzić do frustracji i zniechęcenia. Ważne jest, aby system był bardziej przyjazny i efektywny, umożliwiając szybsze rozpoczęcie legalnej pracy.
Więcej informacji na : www.pulshr.pl
