Pół biliona złotych spoczywających na depozytach bankowych przez pokolenie 50+, młodzi inwestorzy w stanie podwyższonego napięcia podejmujący decyzje pod wpływem TikToka i sztuczna inteligencja zmieniająca na zawsze układ sił na rynkach. Choć panel szefów instytucji finansowych podczas konferencji WallStreet 30 w Karpaczu odbywał się wczesnym sobotnim porankiem, zgromadził znaczną liczbę słuchaczy, którzy mogli poznać szczere diagnozy dotyczące polskiego rynku kapitałowego. Czy giełdę czeka ostateczna „tik-tokizacja”, a może ratunek nadejdzie z najmniej oczekiwanej strony?

Prowadzący dyskusję redaktor naczelny Bankier.pl, Andrzej Stec, rozpoczął panel od spostrzeżenia dotyczącego zmieniających się nawyków młodego pokolenia. Według niedawnych badań, młodzi ludzie nie czerpią już wiedzy z tradycyjnych portali informacyjnych, zastępując je mediami społecznościowymi. Ten trend ma bezpośrednie przełożenie na sposób, w jaki Polacy zaczynają podejmować decyzje inwestycyjne.
Pokolenie dwóch przycisków
Grzegorz Zawada, Dyrektor Biura Maklerskiego VeloBanku, zwrócił uwagę na radykalną zmianę podejścia do rynków, wskazując na wszechobecną grywalizację i, jak to określił, „binaryzację” inwestowania.
Reklama
Zobacz także
Cały świat na jednym rachunku. Ponad 71 tys. instrumentów finansowych (Link afiliacyjny – zarabiamy na prowizji)
– Dla młodego inwestora giełda staje się grą o sumie zerowej: kupiłem i zarobiłem, albo kupiłem i straciłem. Nie ma długoterminowego horyzontu myślenia o inwestycjach, nie ma budowania portfela – diagnozował Zawada.
Ekspert VeloBanku stwierdził, że idealny świat inwestycyjny dla dzisiejszej młodzieży to aplikacja pozbawiona analizy fundamentalnej:
– Najchętniej miałbym na telefonie dwa przyciski: zielony „kup” i czerwony „sprzedaj”, którymi operowałbym na podstawie rekomendacji z TikToka – podsumował.
Z tym obrazem zgodził się Andrzej Zajko z Biura Maklerskiego PKO BP. Obserwując zachowania młodych, zauważył, że decyzje inwestycyjne rzadko poprzedzone są rzetelnym „researchiem”, a bazują raczej na „efekcie stadnym” i trendach z mediów społecznościowych.
Zajko przywołał dane amerykańskiego zespołu badawczego Goldman Sachs, według których w Stanach Zjednoczonych już około 50% inwestycji realizowanych jest nie w oparciu o fundamenty spółek, lecz właśnie na podstawie trendów w mediach społecznościowych.
Sztuczna inteligencja: Hiperrewolucja i nowe zagrożenia
Po wątku mediów społecznościowych, Andrzej Stec postawił przed uczestnikami debaty kolejne wyzwanie: – Piotr Kuczyński mówił, że za chwilę nie będą potrzebni analitycy, maklerzy, będzie AI. Czy rzeczywiście istnieje takie ryzyko? – zapytał redaktor naczelny Bankier.pl.
Odpowiadając, Andrzej Zajko stwierdził wprost, że to, co się obecnie dzieje, to już nie rewolucja, a „hiperrewolucja”. Jego zdaniem demokratyzacja dostępu do wiedzy sprawi, że za kilka lat inwestorzy indywidualni będą masowo korzystać ze spersonalizowanych asystentów AI.
– Ci, którzy rozumieją, jak pytać, o co pytać i jak tworzyć algorytmy, zostają uzbrojeni w potężne narzędzia i mogą konkurować z takimi tuzami jak fundusze hedgingowe – prognozował przedstawiciel PKO BP.
AI jest jednak mieczem obosiecznym. Zajko ostrzegł, że sztuczna inteligencja drastycznie obniżyła próg wejścia dla cyberprzestępców. – Obecnie stworzenie wysoce spersonalizowanego ataku typu „phishing” i kradzież tożsamości to dla hakera średniej klasy zaledwie dwa dni pracy – podkreślił ekspert.
Jak w tym superszybkim świecie odnajdują się rynkowi weterani? Michał Stępniewski, Wiceprezes Zarządu PKO Banku Hipotecznego, który celowo wciąż korzysta z dwudziestoletniego telefonu marki Nokia, podzielił się swoją receptą na ten problem: – Jeśli coś jest telefonem, to niech pozostanie telefonem. To jest forma oczyszczenia umysłu (…). Stajemy się niewolnikami otaczającej nas rzeczywistości – podsumował.
Michał Stępniewski przedstawił również interesującą diagnozę współczesnego inwestora, który jego zdaniem „jest znacznie bardziej zestresowany niż wcześniej”, i to pomimo faktu, że czasy są stabilniejsze niż w 1991 roku. Według eksperta wynika to z ciągłego przebodźcowania i informacji napływających zewsząd, które promują skrajne emocje.
Pół biliona złotych ukryte w bankach
Stępniewski zwrócił uwagę na fundamentalny, strukturalny problem polskiego rynku. Przedstawiciele instytucji koncentrują się na poszukujących adrenaliny i skłonnych do ryzyka 20-latkach, podczas gdy to nie oni dysponują realnym kapitałem. Prawdziwe pieniądze należą bowiem do pokolenia 40- i 50-latków. W strukturach polskiego systemu bankowego zdeponowane jest około 500 miliardów złotych.
Wiceprezes PKO Banku Hipotecznego użył trafnego, militarnego porównania, ilustrując dystans między polską bankowością a giełdą: „to tak, jakby czołgi posunęły się 100 kilometrów do przodu, a piechota została 50 kilometrów za nimi. Jeśli tego nie wyrównamy, grozi nam katastrofa”.
Jak zasypać te luki i zadowolić tak skrajnie różnych klientów? Z tym wyzwaniem na co dzień mierzy się Radosław Olszewski, Prezes Zarządu Domu Maklerskiego BOŚ, który przyznał, że jego instytucja przez lata bazowała na bardzo świadomych inwestorach, których przyciągała złożonością narzędzi.
Obecnie domy maklerskie muszą z jednej strony obsługiwać profesjonalistów, a z drugiej maksymalnie upraszczać systemy dla młodych, dla których kluczowa jest błyskawiczna aplikacja. Rynek w najbliższym czasie czekają również istotne zmiany technologiczne i regulacyjne, w tym wdrożenie nowego systemu giełdowego WATS (wśród uczestników debaty dominował pogląd, że jego uruchomienie ulegnie opóźnieniu). Kluczowym kamieniem milowym będzie również wprowadzenie rządowego projektu Osobistych Kont Inwestycyjnych (OKI).
– To nie tylko zmiany podatkowe – wyjaśnił Olszewski, tłumacząc, że jest to realizacja szerszej filozofii unijnej, której celem jest ostateczne zwiększenie transferu środków z rachunków bankowych na rachunki maklerskie. Dodatkowo KNF ma pracować nad uproszczeniem absurdalnie długich ankiet dla nowych inwestorów i wprowadzeniem tzw. modeli portfelowych, kupowanych „jednym kliknięciem”.
Światełko w tunelu – PPK i „local content”
Mimo gorzkich diagnoz, eksperci dostrzegają ogromne szanse dla polskiego rynku. Andrzej Zajko (PKO BP) wymienił Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK) jako jedno z największych zwycięstw, które po wizerunkowej katastrofie OFE odbudowują zaufanie do rynku.
– PPK wykonały kolosalną pracę. Ludzie doceniają przede wszystkim wzrost swoich środków (…). Nie ma lepszego elementu marketingowego dla rynku – przekonywał Zajko.
Sukcesem okazały się również detaliczne listy zastawne. Michał Stępniewski podzielił się historią ich pionierskiej emisji z ramienia PKO Banku Hipotecznego. Reakcja „znerwicowanego” rynku? Kiedy w kwietniu instytucja chciała sprzedać papiery za 500 milionów złotych w dwa tygodnie, inwestorzy wykupili pulę w półtora dnia. Po zwiększeniu emisji do miliarda złotych rynek pochłonął 1,4 miliarda w zaledwie trzy i pół dnia.
Jak podsumował Stępniewski, jest to idealny przykład „local contentu” (komponentu krajowego), gdzie kapitał inwestorów pozostaje bezpiecznie w kraju i finansuje polską gospodarkę mieszkaniową. To dowód na to, że Polacy wciąż pragną dobrych i bezpiecznych rozwiązań na rynku kapitałowym. Trzeba im je tylko w mądry sposób dostarczyć.
Wojny cenowe i mit darmowego handlu
Podczas debaty oberwało się również samej branży maklerskiej i agresywnym zabiegom marketingowym. Prowadzący panel zapytał prezesa DM BOŚ wprost: czy prowizja zero procent na fundusze ETF rzeczywiście się opłaca? Radosław Olszewski nie owijał w bawełnę: – Nie, generalnie to się nie opłaca.
Szef DM BOŚ zwrócił uwagę na mechanizm, w którym promowanie „zerowych prowizji” jest często sztuczką marketingową stosowaną przez brokerów w celu pozyskania klienta i ostatecznie wciągnięcia go w instrumenty pochodne o wysokim ryzyku (np. kontrakty CFD).
– Ciężko konkurować z modelem, w którym klient wpłaca pieniądze i traci 50% portfela. Nikt nie handluje za zero złotych – stwierdził stanowczo Olszewski.
Wątek ten spuentował apelem do całej branży Grzegorz Zawada z VeloBanku:
– Produkcja usługi maklerskiej kosztuje. Powstrzymajmy się od tych wojen cenowych, ponieważ żadnej branży wojna cenowa nigdy nie pomogła. Czasami w ten sposób szkodzimy klientom, a nie pomagamy, bo za chwilę nie będzie miał kto im świadczyć usług, wszyscy będziemy pod wodą – stwierdził.
Oprac. MM
Wyniki Biznes Fakty: * **Kapitał pokolenia 50+:** Około 500 miliardów złotych zgromadzone jest na depozytach bankowych przez osoby w wieku 40-50 lat, co stanowi znaczący, ale niedostatecznie zaangażowany kapitał na rynku kapitałowym. * **Zmiana profilu inwestora:** Młodzi inwestorzy preferują szybkie decyzje oparte na mediach społecznościowych i grywalizacji, często pomijając analizę fundamentalną. * **Wpływ AI:** Sztuczna inteligencja rewolucjonizuje rynki finansowe, oferując spersonalizowane narzędzia, ale jednocześnie zwiększa ryzyko cyberataków i manipulacji. * **Potrzeba adaptacji:** Instytucje finansowe muszą dostosować ofertę do skrajnie różnych grup klientów – od profesjonalistów po początkujących, upraszczając procesy i oferując intuicyjne rozwiązania. * **Sukces lokalnych produktów:** Detaliczne listy zastawne i PPK pokazują potencjał krajowych instrumentów finansowych, które przyciągają kapitał i wspierają polską gospodarkę. * **Koniec „darmowego handlu”:** Branża maklerska stoi przed wyzwaniem zarzucenia strategii „wojen cenowych”, które podważają rentowność i mogą szkodzić klientom, prowadząc do wycofywania się dostawców usług. * **Wpływ globalnych trendów:** Wzrost znaczenia mediów społecznościowych i rozwoju AI w decyzjach inwestycyjnych jest zjawiskiem globalnym, którego wpływ na polski rynek jest znaczący. Potencjalne zmiany regulacyjne na poziomie UE (np. OKI) mają na celu zwiększenie transferu kapitału na rynek kapitałowy.
Szczegóły można znaleźć na stronie internetowej : www.bankier.pl
