Zełenski zablokował polskie produkty – czy to błąd, czy celowe działanie?

[Role: Macroeconomics Expert] [Task: High-Quality Content Rewriting into Polish] Step 1: Identify the language of the source text. The source text is in Polish. Step 2: Rewrite and translate into POLISH. Style: Expert macro perspective. Focus on inflation, NBP, and global economy impact on Poland. Rules: Preserve all HTML tags[cite: 15, 16]. Use professional economic terminology. Add section: „Wyniki Biznes Fakty:” at the end. Constraints: No AI clichés[cite: 20]. 100% Polish[cite: 29].

Do Gdańska przybyły liczne grono znamienitych osobistości w celu dyskusji na temat perspektyw odbudowy Ukrainy. Nieobecność prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego, podczas wydarzenia transmitowanego przez międzynarodowe instytucje i przy udziale wielu prominentnych postaci, została określona przez Grzegorza Kowalczyka jako przejaw absurdu i groteski, co zostało podniesione w podcaście „Biznes i Pieniądze”. Wraz z Bartkiem Godusławskim analizowano skutki i echa Ukraine Recovery Conference, która odbyła się w Polsce, pod kątem jej znaczenia dla polskiej gospodarki w kontekście globalnych wyzwań makroekonomicznych.

Wołodymyr Zełenski
Wołodymyr Zełenski | Foto: TETIANA DZHAFAROVA/AFP/East News / East News

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Ukraine Recovery Conference. Zełenski a sprawa polska

Cały odcinek jest dostępny w Onet Audio, na YouTube, Spotify oraz Apple Podcasts.

Konferencja o odbudowie bez prezydenta odbudowywanego kraju

Gdańska konferencja, której celem było wytyczenie kierunków współpracy politycznej i gospodarczej na rzecz odbudowy Ukrainy, została przyćmiona przez decyzję prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nieuczestniczeniu w wydarzeniu. Premier Ukrainy przewodniczył ukraińskiej delegacji, jednak symboliczny ciężar nieobecności głowy państwa pozostaje znaczący w kontekście międzynarodowych relacji gospodarczych i polityki zagranicznej.

Grzegorz Kowalczyk podkreśla, że choć nie należy mówić o porażce strony polskiej, gest ukraińskiego prezydenta jest trudny do zignorowania. „Mamy konferencję poświęconą odbudowie Ukrainy, w której odbywają się dyskusje na temat rekonsiliacji państwa, a prezydent, który jest manifestacyjnie nieobecny, wycofuje się z wydarzenia mającego na celu wsparcie jego kraju. Choć zdaję sobie sprawę, że jest to w dużej mierze wydarzenie o charakterze kurtuazyjnym, gdzie rzeczywiste decyzje zapadają na innych szczeblach i w innym czasie, sam fakt jest uderzający. Jest to znacząca nieobecność, lecz nie przeceniłbym jej wpływu na polską delegację” – argumentuje.

Wołodymyr Zełenski
Wołodymyr Zełenski | President.gov.ua

„Jeżeli to jest porażka, to porażka Zełenskiego”

Bartek Godusławski prezentuje bardziej krytyczną ocenę, sugerując, że nieobecność prezydenta Ukrainy nie stanowi porażki dla Polski, lecz może obciążać wizerunkowo samego Zełenskiego, biorąc pod uwagę, że konferencja służy przede wszystkim interesom Ukrainy.

— Nie nazwałbym tego porażką. Jeżeli już, to jest to porażka Wołodymyra Zełenskiego, który być może zdaje sobie sprawę, że jego kariera polityczna dobiegnie końca wraz z zakończeniem wojny i zaprowadzeniem pokoju w Ukrainie. W związku z tym, może próbuje pozyskać poparcie w niektórych środowiskach ukraińskich lub wśród społeczeństwa – ocenia Godusławski. Odbudowa Ukrainy nie musi być ściśle powiązana z obecną rolą Zełenskiego jako symbolu oporu. Proces powojennej rekonstrukcji może wymagać zaangażowania innych aktorów politycznych i nowych mechanizmów gospodarczych.

Godusławski zwraca uwagę, że konferencja to nie tylko platforma do oficjalnych przemówień, ale również miejsce kluczowych rozmów kuluarowych, spotkań biznesowych i budowania relacji z ukraińską administracją. — Konferencja ma przede wszystkim służyć Ukrainie, ale także krajom, które chcą zaangażować się w jej odbudowę. Po zakończeniu działań wojennych Ukraina nie będzie dysponowała wystarczającymi zasobami własnymi do przeprowadzenia tego procesu. Zachód jest zainteresowany tym, aby odbudowa nie została zdominowana przez Chiny, lecz przez Unię Europejską, Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i inne państwa zachodnie. To jest kluczowy element tej gry strategicznej – dodaje.

Ekran, kuluary i prawdziwy biznes

Wielkie konferencje gospodarcze charakteryzują się dwoma wymiarami. Pierwszy to oficjalna scena, obejmująca przemówienia, wspólne fotografie, deklaracje polityczne, listy intencyjne i komunikaty prasowe. Drugi, mniej widowiskowy, lecz często o większym znaczeniu strategicznym, to rozmowy za zamkniętymi drzwiami, weryfikacja wiarygodności partnerów biznesowych i komunikacja z potencjalnymi inwestorami.

— Takie konferencje to specyficzne zjawisko, gdzie z jednej strony mamy sferę medialną, pełną płomiennych przemówień i apeli. Z drugiej strony, jest to doskonała okazja do dyskusji biznesowych w kuluarach i podpisywania listów intencyjnych. Jednak największym potencjalnym zagrożeniem na tym etapie jest brak zaufania między polskim biznesem a administracją ukraińską – stwierdza Bartek Godusławski. Ukraina będzie potrzebowała ogromnych inwestycji, kapitału, technologii, wykonawców i know-how. Przedsiębiorca, przed podjęciem decyzji o budowie fabryki, przejęciu lokalnej firmy czy inwestycji w projekt infrastrukturalny, musi mieć pewność stabilności zasad gry oraz postrzegania siebie jako partnera, a nie petenta przez ukraińską administrację.

Polski biznes już obecny da sobie radę. Gorzej z tymi, którzy dopiero się wahają

Kowalczyk zwraca uwagę na dyferencjację między firmami już działającymi na rynku ukraińskim a tymi, które dopiero analizują potencjalne wejście. Dla pierwszych bieżące napięcia polityczne mogą stanowić niedogodność, ale prawdopodobnie nie zahamują istniejących projektów. Dla drugich mogą być jednak sygnałem ostrzegawczym.

— Firmy, które już funkcjonują na tym rynku i posiadają uruchomione procesy biznesowe, będą kontynuować swoją działalność. Przedsiębiorstwa, które zawarły porozumienia w sprawie poszczególnych projektów na Ukrainie, poradzą sobie. Napięcia polityczne nie powinny stanowić przeszkody, chyba że w skrajnych przypadkach. Natomiast podmioty rozważające wejście na ten rynek lub monitorujące jego rozwój, w obliczu sygnału ze strony głowy państwa o silnej pozycji, mogą odebrać to jako komunikat: „być może nie jesteśmy tu mile widziani, mogą pojawić się trudności” – wyjaśnia Kowalczyk.

Korupcja, służby i pytanie o reguły gry

Jedną z najpoważniejszych barier dla napływu kapitału może być nie tyle sama wojna, co stan instytucji państwowych po jej zakończeniu: jakość administracji, poziom korupcji, przewidywalność działań urzędowych oraz odporność państwa na nieformalne układy.

Godusławski stawia fundamentalne pytanie o stopień przezwyciężenia przez Ukrainę patologii odstraszających poważnych inwestorów.

— Moje wątpliwości dotyczą tego, czy państwo ukraińskie poradziło sobie z korupcją, nepotyzmem i innymi patologiami, które przez lata stanowiły problem w wielu gospodarkach. Stanowi to barierę dla prowadzenia zdrowego biznesu. Jeżeli inwestycje wymagają wręczania milionowych łapówek, a następnie ciągłego niepokoju związanego z potencjalnymi naciskami ze strony organów ścigania czy innych struktur, nikt nie zdecyduje się na prowadzenie takiej działalności – ocenia Godusławski. Wpływ ryzyka politycznego i braku przejrzystości regulacyjnej na decyzje inwestycyjne jest znaczący, szczególnie w kontekście długoterminowych strategii rozwojowych firm.

„Trochę się role odwracają”

W dyskusji poruszono również wątek psychologii politycznej relacji między Ukrainą a państwami Zachodu. W początkowej fazie wojny Ukraina była krajem potrzebującym wsparcia, a Zachód udzielał pomocy militarnej, finansowej i humanitarnej. W fazie odbudowy układ interesów staje się bardziej złożony. Kapitał zachodni nie będzie kierowany jedynie przez odruchy solidarności, lecz przede wszystkim przez kalkulację zysku i minimalizację ryzyka.

— Następuje pewna zmiana ról, jakby Ukraina posiadała wszystkie atuty, a inne kraje musiały o coś zabiegać. Wydaje mi się jednak, że choć Ukraina ma pewne karty w ręku, inne kraje mogą, ale nie muszą, z nich skorzystać. Polska jest zainteresowana udziałem polskich firm w tym procesie. Po pierwsze, będą one generować zyski i miejsca pracy, być może również lokalnie. Część Ukraińców przebywających w Polsce może zdecydować się na powrót i pracę w firmach zaangażowanych w odbudowę Ukrainy – mówi Bartek Godusławski. Długofalowe perspektywy gospodarcze Ukrainy będą silnie zależeć od stabilności politycznej i zdolności do przyciągnięcia kapitału zagranicznego.

Największa obawa: Polsce zostaną okruchy

Godusławski wyraża sceptycyzm, obawiając się, że w decydującym momencie dominować zaczną najwięksi gracze globalni. — Moje obawy dotyczą tego, że podczas gdy my angażujemy się i podejmujemy wysiłki, nam w procesie odbudowy mogą przypaść jedynie okruchy. Ostatecznie może okazać się, że największe niemieckie, francuskie, amerykańskie czy brytyjskie koncerny przejmą inicjatywę i podzielą się tortem, pozostawiając nam rolę podwykonawców lub możliwość przejmowania mniejszych firm – ostrzega Bartek Godusławski. Kluczowe znaczenie dla polskiego biznesu będzie miał wybór strategii – czy skupić się na niszach, czy konkurować z gigantami.

Maspex pokazuje, że można inaczej

Godusławski przytacza przykład firmy Maspex, która w sposób konsekwentny i bez nadmiernego rozgłosu rozwija swoją obecność międzynarodową, przejmując jednego z największych producentów wód mineralnych i napojów na Ukrainie. Jest to model organicznej ekspansji, opartej na realnych fundamentach biznesowych, a nie jedynie na deklaracjach politycznych.

— Obserwujemy przykład polskiego Maspeksu, który przejął jednego z wiodących producentów wód mineralnych i napojów na Ukrainie. Jest to znakomity przykład sukcesu, pokazujący, że Krzysztof Pawiński udowodnił możliwość cichej, organicznej ekspansji w Europie – podkreśla Bartek Godusławski. Kowalczyk dodaje, że Maspex realizuje podobne strategie również w innych krajach regionu. Sugeruje to, że polski biznes, choć może nie zdominować największych kontraktów infrastrukturalnych na Ukrainie, może znaleźć lukratywne nisze, przejmować lokalne przedsiębiorstwa i budować marki, gdzie przewaga wielkich zachodnich korporacji nie jest decydująca.

Autostrady, elektrownie i surowce. Tu gra będzie najtrudniejsza

Największe emocje budzą nie przejęcia firm z sektora spożywczego, lecz wielkie projekty infrastrukturalne, takie jak budowa autostrad, rozwój sektora energetycznego, inwestycje w elektrownie, wydobycie gazu, eksploatacja surowców naturalnych oraz infrastruktura strategiczna. Realizacja tych projektów wymaga znaczącego kapitału, finansowania, doświadczenia, wsparcia instytucji finansowych oraz siły politycznej państwa.

Kowalczyk wyraża sceptycyzm wobec perspektyw polskiego udziału w największych kontraktach. — Szczerze mówiąc, nie łudzę się co do dużych kontraktów, ponieważ rozmowy na ten temat prawdopodobnie toczą się na innych poziomach. Naturalną przewagę będą miały największe europejskie korporacje ze względu na ich potencjał ekspansji – stwierdza Grzegorz Kowalczyk.

Godusławski krótko wyjaśnia powody tej sytuacji. — Zapewniają finansowanie, know-how i kompleksowe rozwiązania. Wszystko jest połączone – podsumowuje Bartek Godusławski. Kluczem do sukcesu w procesie odbudowy Ukrainy będzie nie tylko rywalizacja oparta na sympatii, lecz przede wszystkim na zdolnościach finansowych, technologicznych, organizacyjnych i politycznych. Tutaj polskie firmy, nawet te o silnej pozycji regionalnej, często ustępują największym konkurentom zachodnim pod względem skali operacyjnej.

Berlin, Paryż, Londyn, Waszyngton. Warszawa może nie być pierwszym adresem

— W ostatecznym rozrachunku może się okazać, że podczas gdy my prowadzimy negocjacje i staramy się o zaangażowanie, Ukraińcy od samego początku postrzegają współpracę z perspektywy aspiracji do Unii Europejskiej i NATO. Wówczas ich preferowanym partnerem nie jest Polska, lecz Berlin, Paryż, Londyn czy Waszyngton. Tego najbardziej się obawiam – stwierdza Bartek Godusławski. Strategiczne partnerstwa w procesie odbudowy mogą omijać Warszawę na rzecz stolic kluczowych państw europejskich.

Lekcja Iraku: zaangażowanie nie gwarantuje kontraktów

Godusławski przywołuje przykład Iraku, gdzie polskie zaangażowanie polityczne i wojskowe, mające na celu pokazanie lojalności wobec sojuszników, nie przełożyło się na znaczące kontrakty dla polskich firm. Pomimo istotnej roli Marka Belki w procesie reform gospodarczych, polskie przedsiębiorstwa nie stały się beneficjentami odbudowy na dużą skalę.

— Zaangażowaliśmy się, aby udowodnić, że nasza obecność w NATO była słuszną decyzją i jesteśmy lojalnym partnerem. Marek Belka pełnił kluczową rolę w procesie reform gospodarczych w Iraku, jednak nie przypominam sobie, aby polskie firmy odniosły znaczące sukcesy finansowe z tytułu odbudowy tego kraju – zauważa Bartek Godusławski. Oczywiście, kluczowa różnica polega na geografii. Ukraina, jako sąsiad Polski, naturalnie wciągnie polskie firmy w proces odbudowy poprzez logistykę, łańcuchy dostaw, relacje regionalne i obecność Ukraińców w Polsce. Jednakże, fundamentalne pytanie dotyczy poziomu zaangażowania Polski w tym procesie. — W przypadku Ukrainy, nasza bliskość geograficzna sprawia, że polskie firmy zostaną naturalnie wciągnięte w ten proces. Kluczowe jest jednak to, aby nie pełniły jedynie roli podwykonawców, lecz liderów konsorcjów realizujących te projekty – podkreśla Bartek Godusławski.

Absurd dyplomatyczny i realia biznesu

Kowalczyk, nawiązując do samej konferencji, wskazuje na paradoks sytuacji, gdzie przedstawiciele wielu państw, instytucji międzynarodowych i biznesu spotykają się w Gdańsku, aby dyskutować o przyszłości Ukrainy, podczas gdy prezydent Ukrainy nie uczestniczy w wydarzeniu z powodu politycznego sporu z Polską.

— Spójrzmy na ten absurd. Setki ważnych gości przybywają do Gdańska, aby omówić odbudowę Ukrainy. Tymczasem prezydent Ukrainy odmawia rozmowy, powołując się na konflikt z Polską. Biorąc pod uwagę obecność międzynarodowych instytucji i licznych prominentnych postaci, jest to przejaw skrajnej groteski i absurdu – stwierdza Kowalczyk. Jednocześnie dziennikarz zaznacza, że ten incydent polityczny prawdopodobnie nie będzie decydującym czynnikiem dla polskiego udziału w odbudowie. Kluczowe znaczenie będą miały długoterminowe relacje, gotowość polskich firm, wsparcie państwa i zdolność do realizacji konkretnych projektów.

Potrzebna dyplomacja gospodarcza, nie tylko dobre intencje

Kowalczyk podkreśla konieczność aktywnego wsparcia ekspansji polskich firm przez państwo, poprzez klasyczną dyplomację gospodarczą, polegającą na ułatwianiu kontaktów, otwieraniu drzwi i asystowaniu w negocjacjach z administracją oraz lokalnym biznesem. — Dyplomacja gospodarcza polega na tym, że państwo wspiera przedsiębiorstwa. Choć polski rząd podejmuje wysiłki w tym kierunku, jest to wciąż mniej zaawansowany poziom w porównaniu z największymi i najbogatszymi gospodarkami Unii Europejskiej – ocenia Grzegorz Kowalczyk.

Godusławski dodaje, że polscy politycy często unikają bezpośredniej współpracy z sektorem prywatnym, podczas gdy w wielu krajach normą jest towarzyszenie premierom czy ministrom przez delegacje przedsiębiorców podczas podróży zagranicznych. — Kiedy ważny minister lub premier udaje się w podróż zagraniczną, powinien zabierać ze sobą prezesów i właścicieli największych firm. W zależności od kontekstu, mogą to być przedstawiciele różnych branż. Powinni być obecni, aby wspierać polski biznes – sugeruje Bartek Godusławski.

Ukraina bez Zełenskiego

Jednym z kluczowych wniosków dyskusji jest potrzeba przygotowania się Polski na współpracę z Ukrainą po wojnie, uwzględniając potencjalne zmiany w konfiguracji politycznej. Godusławski sugeruje, że Polska powinna skupić się na perspektywie Ukrainy po prezydenturze Zełenskiego.

— Przestańmy zakładać, że Wołodymyr Zełenski będzie odgrywał kluczową rolę w procesie odbudowy Ukrainy. Powinniśmy myśleć o Ukrainie bez Wołodymyra Zełenskiego. Odbudowa Ukrainy będzie procesem realizowanym przez inne osoby. Obecnie Zełenski jest symbolem walki z Rosją, lecz niekoniecznie będzie symbolem odbudowy kraju – podkreśla Bartek Godusławski. Długoterminowa strategia Polski wobec Ukrainy powinna uwzględniać zmieniającą się dynamikę polityczną i gospodarczą.

Nie wpadać w antyukraińską fobię biznesową

Na zakończenie Kowalczyk formułuje ostrzeżenie przed skrajnym podejściem, które mogłoby doprowadzić do gospodarczego dystansowania się od Ukrainy w wyniku napięć politycznych i historycznych. Takie zachowanie byłoby szkodliwe również dla Polski.

— Nie popadajmy w antyukraińską fobię biznesową. To jest niezwykle istotne. Nie lekceważąc kwestii historycznych, odwrócenie się od współpracy gospodarczej z Ukrainą byłoby błędem, który przyniósłby straty również Polsce. Nie powinniśmy tego robić – apeluje Grzegorz Kowalczyk. Kluczowe jest utrzymanie zdrowego balansu między analizą ryzyka a wykorzystaniem potencjału wzrostu gospodarczego.

Biznes i Pieniądze. Videocast Business Insidera

Zastanawiasz się, jak zmiany w gospodarce, finansach i biznesie wpływają na Twoje finanse, ceny i decyzje inwestycyjne? W wideocaście „Biznes i Pieniądze” Bartek Godusławski i Grzegorz Kowalczyk z Business Insider Polska analizują kluczowe zjawiska makroekonomiczne, prezentując ich praktyczne implikacje dla firm, budżetów domowych i codziennych wyborów. Bądź na bieżąco z rzetelnymi i jasnymi analizami. Nowe odcinki co piątek dostępne w Onet Audio, na YouTube, Spotify oraz Apple Podcasts.

Bartek Godusławski i Grzegorz Kowalczyk, dziennikarze Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

Wyniki Biznes Fakty:

  • Konferencja Ukraine Recovery Conference w Gdańsku miała na celu omówienie perspektyw odbudowy Ukrainy, jednak nieobecność prezydenta Wołodymyra Zełenskiego została odebrana jako symboliczny problem.
  • Eksperci ekonomiczni, Grzegorz Kowalczyk i Bartek Godusławski, analizują potencjalne skutki tej sytuacji dla polskiego biznesu w kontekście globalnej konkurencji o kontrakty na odbudowę.
  • Kluczowym wyzwaniem dla polskich firm będzie konkurencja z dużymi korporacjami zachodnimi, które dysponują większym kapitałem i doświadczeniem w realizacji wielkich projektów infrastrukturalnych.
  • Przykłady sukcesu, takie jak ekspansja firmy Maspex na Ukrainie, pokazują, że polski biznes może znaleźć nisze i osiągnąć sukces poprzez organiczny rozwój i przejęcia lokalnych przedsiębiorstw.
  • Podkreślana jest potrzeba aktywnego wsparcia ze strony państwa poprzez dyplomację gospodarczą oraz promowania polskiego biznesu na arenie międzynarodowej.
  • Eksperci ostrzegają przed potencjalnymi barierami w postaci korupcji i braku stabilności regulacyjnej na Ukrainie, które mogą odstraszyć inwestorów.
  • Istnieje obawa, że Polska może zostać zredukowana do roli podwykonawcy w procesie odbudowy, podczas gdy największe kontrakty przypadną globalnym graczom.
  • Analiza przywołuje doświadczenia z odbudowy Iraku, gdzie polskie zaangażowanie polityczne i wojskowe nie przełożyło się na znaczące korzyści dla polskich firm.
  • Podkreślana jest konieczność przygotowania się na przyszłą Ukrainę, która może funkcjonować w innej konfiguracji politycznej, niekoniecznie z Wołodymirem Zełenskim na czele.
  • Eksperci apelują o unikanie antyukraińskiej fobii biznesowej, wskazując, że współpraca gospodarcza z Ukrainą leży w polskim interesie narodowym, nawet w obliczu napięć politycznych i historycznych.

Oryginalny artykuł : businessinsider.com.pl

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *