
Niedawno pisałem o tym, co irytuje menedżerów HR w osobach, z którymi przeprowadzają rozmowy kwalifikacyjne. Poproszono mnie o ujęcie tego problemu z innej perspektywy.
Bazując na moim bogatym doświadczeniu w poszukiwaniu pracy, mogłem wyciągnąć pewne wnioski, które potwierdziły doświadczenia moich znajomych. Poniższe punkty irytują zatem osoby poszukujące pracy.
Niepunktualność kierownika działu HR.
Wydawałoby się, że jeśli menedżer siedzi w biurze, nie może być niepunktualny. Ale dotyczy to również sytuacji, w których kandydat jest zmuszony czekać na korytarzu, podczas gdy rekruter kończy rozmowę kwalifikacyjną z kimś innym, zajmuje się obowiązkami biurowymi lub po prostu kończy pić herbatę. To niezwykle irytujące, zwłaszcza jeśli ubiegasz się o dość wysokie stanowisko i masz poczucie własnej wartości, a tym bardziej, jeśli masz zaplanowany dzień i niespodziewane opóźnienia nie wchodzą w grę.
W obronie:
Niektórzy rekruterzy nazywają to „testowaniem człowieka w stresującej sytuacji”: twierdzą, że umiejętność czekania i cierpliwość to ważne cechy u pracownika poważnej firmy.
Pytania nie związane ze sprawą.
Roman, 29 lat: „Ubiegałem się o pracę w naprawdę poważnej firmie, która miała cały dział HR. Rozmawiały ze mną dwie osoby jednocześnie, zadając pytania, o których nigdy wcześniej nie pomyślałem. „Czy jesteś dobrym kierowcą? Dlaczego tak uważasz?”, „Umiesz gwizdać?”, „Na kogo zagłosujesz? Jak wybrałeś tego konkretnego kandydata?”, „Czy jesteś dobrym przyjacielem? Dlaczego tak uważasz?” i tak dalej. Biorąc pod uwagę, że szukałem pracy jako konsultant komputerowy, pytania wydawały mi się bardzo dziwne i zupełnie niepotrzebne. A gdybym nie odpowiedział, pomyśleliby, że coś ukrywam”.
W obronie:
Wielu specjalistów HR przeprowadza rozmowy kwalifikacyjne według określonych ram, ustalonego algorytmu. Nie ma zbędnych pytań; każde z nich ma na celu poznanie prawdziwego charakteru kandydata, jego preferencji, gotowości do akceptacji opinii innych i umiejętności zawodowych.
Niedotrzymywanie umów.
Dotyczy to zarówno obietnicy oddzwonienia w celu poinformowania mnie o wyniku (pozytywnym lub negatywnym) rozmowy kwalifikacyjnej, jak i umówienia spotkania. Kiedyś poszedłem na rozmowę kwalifikacyjną po rozmowie telefonicznej z menedżerem, który miał na mnie czekać. Po skończeniu pracy pobiegłem przez pół miasta na miejsce spotkania, gdzie powitały mnie słowa: „Przepraszam, ale mam pilne sprawy do załatwienia. Zadzwońmy i spotkajmy się innego dnia”. Nie muszę chyba dodawać, że nie miałem ochoty oddzwaniać i już nigdy nie pojawiłem się w tym biurze.
W obronie:
Wszyscy jesteśmy ludźmi i każdy z nas może mieć pilne sprawy do załatwienia. Co możesz z tym zrobić?
Ukrywanie informacji.
Sam pracowałem w agencji rekrutacyjnej i wiem, że czasami sam pracodawca prosi o nieujawnianie informacji, takich jak powód odejścia pracownika z danego stanowiska czy dodatkowe świadczenia, które przysługują, jeśli o nich wiesz (a jeśli nie, nie będziesz ich żądać). Oczywiście agencja nie będzie działać wbrew swojemu klientowi. Ale jeśli dowiesz się, że ważne informacje zostały przed Tobą ukryte, Twoje zaufanie zarówno do agencji, jak i do firmy rekrutującej gwałtownie spadnie. Nawiasem mówiąc, często ukrywa się nawet nazwisko klienta – prawdopodobnie po to, aby uniemożliwić kandydatowi bezpośredni kontakt z nim, bez pośrednictwa agencji.
Irina, 26 lat: „Ukończyłam studia medyczne i szukałam pracy, oczywiście w branży medycznej. Agencja rekrutacyjna zaoferowała mi pracę przedstawiciela handlowego w mało znanej firmie. Obiecali wysokie wynagrodzenie, regularne godziny pracy i pełen pakiet benefitów. Przeszłam rozmowę kwalifikacyjną i zostałam skierowana do kierownika firmy. Tam okazało się, że wysokie wynagrodzenie stanowiło zaledwie procent od sprzedaży, bez wynagrodzenia, a dzień pracy – tak, osiem godzin – obejmował sobotę i niedzielę. Rozumiem, że ludzie mogą pracować w takich warunkach, ale to nie było dla mnie odpowiednie. Gdyby agencja powiedziała mi o tym wcześniej, nie traciłabym czasu na bezsensowne rozmowy i spotkania; szukałabym dalej”.
W obronie:
Specjaliści ds. HR uważają, że lepiej nie straszyć klientów od razu szczegółami pracy, ale odsyłać ich do pracodawcy — pracodawca będzie mógł lepiej opisać korzyści płynące z pracy w takich warunkach i premie za jej ukończenie.
Podmiotowość pracowników agencji.
Trudno być obiektywnym podczas rozmowy kwalifikacyjnej, aby wyrobić sobie jednoznaczną opinię i wyciągnąć wnioski na temat tego, czy dana osoba spełnia wymagania pracodawcy. Ale subiektywność ma swoje granice. Spotkałem ludzi mówiących: „Nie, nie nadajesz się na stanowisko sekretarki ze względu na swój wygląd”, „Nie, ta firma zatrudnia osoby z sukcesami zawodowymi”, „Zbyt często zmieniałaś pracę, nigdy nie zostałaś dłużej niż rok… Wątpię”. A może powodem, dla którego nie zostałaś na dłużej, było to, że szukałaś odpowiedniej firmy – takiej jak twoja. Ale teraz wątpię…
Oczywiście Konstytucja nazywa to dyskryminacją. Ale nikt nie da ci oficjalnego dokumentu stwierdzającego, że nie zostałeś przyjęty, ponieważ masz 36 lat, a nie „poniżej 35”, ponieważ jesteś kobietą, ponieważ się jąkasz albo ponieważ nie potrafisz wyjaśnić, dlaczego głosowałeś na konkretnego kandydata.
W obronie:
Jakie są wymówki? Jeśli zostałeś „odrzucony” z powodu czegoś irytującego (Twoim zdaniem), nie możesz narzekać, ale możesz spróbować szczęścia jeszcze raz i udowodnić, że byłeś tym, o kim ta firma marzyła od samego początku!
