
Całkowicie realistyczny scenariusz: inteligentna kobieta po 50. roku życia szuka pracy. Ma wykształcenie humanistyczne i filologiczne, jest inteligentna, zna się na obsłudze komputera i mówi płynnie. Nie chce dużo pieniędzy, ale chce wykorzystać w pełni swój potencjał, który wciąż ma w sobie sporo.
I oto jestem bezrobotny od kilku miesięcy, a po znalezieniu pracy i przepracowaniu kilku miesięcy, znów jestem bezrobotny. Co to jest? Zły los? Machinacje nieżyczliwych? Rozwiążmy to.
Współczesne społeczeństwo jest wręcz opętane młodością. Pomimo stale rosnącej średniej długości życia i stale rosnącego odsetka emerytów w populacji, bycie starym nie jest ani modne, ani nie jest comme il faut. Pracodawcy niewątpliwie wspierają ten trend. Niestety, wspierają go również starsi pracownicy. Zdarza się, że starsi pracownicy są często psychologicznie predysponowani do zajmowania bardziej „ślepych zaułków” w pracy i na stanowiskach.
Wśród pracowników po 40., a zwłaszcza po 50. roku życia, zauważalne jest rozwarstwienie. Najczęściej osoby w tym wieku spotykamy albo na stanowiskach wymagających najwyższych kwalifikacji – w kierownictwie firmy, wśród lekarzy, profesorów, nauczycieli, księgowych itp. – albo na stanowiskach nisko wykwalifikowanych i nisko płatnych – od sprzątaczy i sprzedawców po woźnych. Kadra średniego szczebla praktycznie nie jest reprezentowana przez osoby po…
Czy to tylko wina pracodawców? Niedawno spotkałem się z przypadkiem opisanym powyżej – inteligentna kobieta po pięćdziesiątce. Wiele pozytywnych cech. Ale…
Po pierwsze, ta pani pali. Kierownictwo firmy, w której pracuje, wręcz przeciwnie, promuje zdrowy tryb życia.
Palaczowi bardzo trudno jest zrozumieć, że komuś może po prostu przeszkadzać zapach wydzielany przez niego po przerwie na papierosa. Jednak w większości przypadków zapach ma ogromny wpływ na to, jak inni nas postrzegają. I nie chodzi tu tylko o zapach tytoniu, ale także o zapach niemytych części ciała czy potu, zwłaszcza w ciasnym, nieklimatyzowanym pomieszczeniu. To sygnał podświadomości, dlatego czasami tak trudno zrozumieć, dlaczego odczuwamy do kogoś zupełnie niewytłumaczalną niechęć.
Po drugie, pewna niedbałość w ubiorze i fryzurze, nawet jeśli czasem upiększa to młodą dziewczynę, jest całkowicie niedopuszczalna w przypadku osoby w pewnym wieku.
Wydaje się to truizmem, ale wielokrotnie zauważyłam, że kandydaci do pracy całkowicie ignorują to pytanie, zadając pytanie „po…”. Czego chcą ci pracodawcy? Przychodzę do pracy punktualnie, cały dzień haruję jak traktor, a w biurze nikt mnie nawet nie widzi ani nie słyszy – po co mam się stroić i malować? Nie jestem tu na imprezie! – to argumenty, których używają, żeby bronić swojego wyglądu.
I dzięki Bogu, jeśli dama akurat ma w pracy jakiegoś dżentelmena lub wielbiciela, to może odświeżyć sobie włosy, zacząć ubierać się bardziej starannie, bez prucia szwów, zadbać o swój manicure… Ale pracodawcy i pracownicy nie będą się starać – kochajcie mnie taką, jaka jestem!
Po trzecie, psychologiczne cechy wieku „powyżej…” są takie, że większość osób w tym wieku jest już rodzicami, często dorosłych dzieci. Dlatego tacy pracownicy często postrzegają swoich młodszych kolegów jako dzieci, które z kolei można krytykować i „edukować” z wyżyn mądrości zdobytej z biegiem lat. To z kolei, w kontekście relacji zawodowych, wywołuje konsternację i protest wśród „edukowanych”, zwłaszcza tych, którzy znajdują się na tym samym lub wyższym szczeblu kariery. Bardzo często autorytarny styl komunikacji przyjęty w rodzinie takiego pracownika przenosi się na jego kolegów.
Młodzi menedżerowie również napotykają trudności. Ponieważ w sytuacji kierowania starszym pracownikiem, menedżer ma bardziej ograniczony zakres działań dyscyplinarnych (o ile jest jednocześnie osobą inteligentną) i jest mniej chroniony przed manipulacjami ze strony takich pracowników (co rozumiesz, młodzieńcze?; będziesz żył tak długo jak ja; starość trzeba szanować…).
Dlatego, gdy kandydatka przed emeryturą zgłasza się do menedżera, pojawiają się mieszane uczucia. Z jednej strony, taka pracownica to prawdziwy skarb: nie pójdzie na urlop macierzyński, ma bogate doświadczenie zawodowe i życiowe, a mimo to jest pełna energii. Ale… Z drugiej strony, entuzjazm młodości często ustępuje miejsca dojrzałemu sceptycyzmowi, brakuje jej elastyczności w relacjach międzyludzkich, a jej ambicja nie idzie w parze z jej rzeczywistą pozycją zawodową.
Ponownie, dość drażliwy temat – odrzucenie „starego pracoholika” przez zespół „młodych leniuchów”. Aby pokazać się jako wysoce wydajni i zadowolić przełożonych, wielu popełnia błąd, pracując więcej niż to konieczne, nadmiernie się starając. To antagonizuje zespół (zwłaszcza żeński), w którym relacje wewnętrzne zostały już ukształtowane, a obowiązkowe, wielokrotne picie kawy i plotki są dobrą tradycją. W tym momencie cały zespół jest gotowy jednomyślnie zagłosować przeciwko takiemu koledze.
Co więc powinniśmy zrobić? Który z bajkopisarzy ma radę: „Zajmij się swoimi sprawami, drogi przyjacielu”? Dobra i rozsądna rada. Zanim podejmiesz pracę i przez pierwsze kilka miesięcy, musisz być bardzo krytyczny, przede wszystkim wobec siebie, a nie wobec otoczenia. Od samego początku musisz zrozumieć, że to ty dostosowujesz się do zespołu, a nie zespół do ciebie.
Spójrzmy prawdzie w oczy – znalezienie pracy jest dziś trudne. I nie tylko dla osób po…, ale także dla młodych, energicznych pracowników. Rynek pracy jest niezwykle konkurencyjny. Dlatego ten czynnik należy wziąć pod uwagę. Ponownie, jeśli potrzebujesz pracy nie dlatego, że masz dość leżenia na kanapie i oglądania seriali, ale dlatego, że, że tak powiem, „absolutnie musisz”.
Niezależnie od tego, jacy są Twoi współpracownicy, jeśli jesteś zadowolony z miejsca pracy, wynagrodzenia i innych czynników (a jeśli nie, to po co się tym przejmować?), powinieneś podchodzić do relacji interpersonalnych racjonalnie. Oznacza to okazywanie dobrej woli, umiejętności negocjacyjnych, otwartości i chęci pomagania sobie nawzajem, kiedy tylko jest to możliwe. Nawet jeśli nie przepadasz za ludźmi, z którymi pracujesz, lub są oni znacznie młodsi i „bardziej błyskotliwi” od Ciebie. Niestety, dopóki nie zostaniesz szefem w tej firmie, nie do Ciebie należy wybór pracowników. Jak powiedział towarzysz Stalin: „Nie mam dla was innych pisarzy”.
Dołączając do nowego zespołu, ważne jest, aby od razu określić, kto jest kim – kto jest nieformalnym liderem, kto sprawia kłopoty, a kto jest koniem roboczym. A następnie wybrać rolę, której będzie się trzymać. Ludzie lubią pewność. Tolerują nawet najpoważniejsze wady innych, o ile nie dotyczą one ich osobiście.
Warto również zwrócić szczególną uwagę na swój wygląd i zapach. Wybaczcie, że poruszam tak drażliwy temat, ale nieprzyjemny zapach często staje się przeszkodą nawet dla najbardziej profesjonalnych pracowników, zwłaszcza tych, którzy muszą pracować w biurze z innymi ludźmi. Generalnie, najlepiej częściej się myć, depilować woskiem oraz używać dezodorantów do ust i ciała.
Kolejnym kluczowym czynnikiem jest nastawienie. Optymistyczne, radosne podejście do życia zwiększa popularność, podczas gdy narzekanie, nieustanne narzekanie i powtarzanie smutnych historii o własnym trudnym życiu oraz problemach i smutkach rodziny lub przyjaciół działa na ich niekorzyść. Twoje problemy powinny pozostać poza biurem. Naucz się „przechodzić” na rzeczowe i radosne nastawienie – będziesz zdrowszy. Humorystyczne podejście do najtrudniejszych wyzwań pozwoli Ci stawić im czoła z większą odwagą.
Według badań naukowych, zazdrość ma również znaczący wpływ na zdrowie. Tak, to ta sama zazdrość, która często przytłacza nawet najbardziej rozsądnych ludzi, czyniąc ich podatnymi na zranienie. Unikaj porównywania własnych osiągnięć z osiągnięciami innych, a także ich nagród. W końcu zawsze można znaleźć zarówno pozytywne, jak i negatywne przykłady. Dlatego najlepiej nie zaglądać do cudzej listy płac.
I ogólnie zachowuj się mądrzej – to przecież takie naturalne w dojrzałym wieku.
