Pomyśl o sieci, gdzie nie szukasz hotelu, ale po prostu mówisz: „zorganizuj mi weekendowy wyjazd do Gdańska, budżet to 4 tys. zł, niedaleko od kina, z przelotem bezpośrednim”, a całą resztą zajmie się sztuczna inteligencja. Asystent AI przeszukuje, zestawia oferty, rezerwuje i dokonuje płatności. Co więcej, to nie jest jedynie futurystyczna projekcja – już teraz trwa rywalizacja o to, kto zbuduje internet, który przede wszystkim będzie zrozumiały i obsługiwany nie przez ludzi, lecz przez maszyny.

- Sieć przechodzi z obszaru projektowanego dla ludzi do infrastruktury konstruowanej przede wszystkim z myślą o agentach AI, realizujących zadania kompleksowo.
- Kluczową rolę pełnią otwarte standardy (takie jak MCP, A2A czy ACP), które mają za zadanie ujednolicić sposób komunikacji agentów z usługami i między sobą.
- Przeglądarka zmienia się w narzędzie do delegowania obowiązków, a nie tylko do konsumpcji treści, co jest widoczne w procesach zakupowych i płatniczych.
- Nowy model internetu przenosi zarabianie z koncentracji człowieka na „koncentrację agenta”.
- Dodatkowe informacje o biznesie znajdziesz na stronie Businessinsider.com.pl
Tim Berners-Lee w końcówce lat 90. opisywał sieć www, w której „inteligentni asystenci” realizują za użytkownika większą część zadań cyfrowych. Przez dziesięciolecia internet rozwijał się, lecz jego obsługa pozostawała manualna. To człowiek wykonywał kliknięcia, wypełniał formularze lub przełączał karty. Aktualny przełom polega na tym, że modele językowe przestały pełnić funkcję jedynie maszyn do generowania odpowiedzi i otrzymują instrumenty do działania – czyli ewoluują w agentów.
Obecna sieć jest jednak konglomeratem tysięcy API, dokumentacji i „języków” różnych usług cyfrowych. Ludziom nie stanowi to aż tak wielkiego problemu. Nauczyliśmy się analizować instrukcje, testować, utrwalać w pamięci wyjątki od powszechnych reguł i po prostu jakoś dajemy radę z różnymi usługami czy programami (chociaż logowanie do serwisów rządowych przez bank to wciąż pozbawiona sensu sekwencja działań).
Dalsza część pod materiałem wideo:
Agenci AI – automatyzacja zadań
Dla agenta internet stworzony przez człowieka, czyli zróżnicowany i pełen obejść oraz wyjątków, to istny koszmar integracji. Agent AI „rozumuje” w języku naturalnym i potrzebuje spójnego sposobu zadawania zapytań usługom w stylu: co możesz zrobić i jak mogę cię bezpiecznie wykorzystać. W tym miejscu wchodzi do akcji Model Context Protocol (MCP) – otwarty standard, który ma na celu standaryzację łączenia agentów z danymi i narzędziami. Zamiast za każdym razem konstruować integracje, usługa może udostępnić serwer MCP, a agent samodzielnie zapyta o możliwości, od pobrania plików po wykonanie określonej akcji.
Jednocześnie rozwija się warstwa komunikacji „agent-do-agenta”. Google zaproponowało protokół Agent2Agent (A2A), który ma umożliwić agentom komunikację i koordynowanie pracy pomiędzy różnymi dostawcami i platformami. Po to, aby jeden agent mógł powierzyć drugiemu fragment zadania, ustalić format danych i zakończyć całość w bezpieczny sposób.
Aby zapobiec wojnie formatów, jak w początkach istnienia przeglądarek internetowych, branża stara się ustalać standardy we wspólnym miejscu. W grudniu 2025 r. ogłoszono utworzenie Agentic AI Foundation pod egidą Linux Foundation, z projektami takimi jak MCP oraz innymi elementami infrastruktury dla agentów. Sygnał jest wyraźny: internet „agentowy” ma być tworzony na otwartych zasadach, a nie tylko w zamkniętych ekosystemach największych graczy.
Sprawdź też: Wiele przedsiębiorstw nie przetrwa bez agentów AI. Konkurencja już teraz podnosi efektywność i redukuje koszty
Przeglądarka przekształca się w pracownika do realizacji zadań
Najbardziej spektakularna transformacja dokonuje się w miejscu, które jest nam najbardziej znane, czyli w przeglądarce. Zaczyna ona przypominać system operacyjny dla agentów (a przynajmniej do tego dąży), a nie jedynie narzędzie do wyświetlania stron. OpenAI zaprezentowało już Operatora, a później włączyło go do ChatGPT jako tryb agentowy – model potrafi korzystać z własnej wirtualnej przeglądarki i realizować powtarzalne czynności w stylu człowieka, czyli klikać, przewijać i wypełniać formularze.
Kolejnym krokiem jest ChatGPT Atlas. To pełnowartościowa przeglądarka z ChatGPT w środku, która ma rozumieć kontekst tego, co widzisz na ekranie, i dopinać zadania bez kopiuj-wklej pomiędzy kartami. Jest to istotne, ponieważ zadania internetowe w praktyce stanowią procesy, np. research – wybór – formalności – płatność – potwierdzenie – zmiana w kalendarzu. Atlas jest projektowany specjalnie pod taki przepływ zadań.
Perplexity udostępniło z kolei Comet, przeglądarkę, która od początku jest AI-first i promuje koncepcję, że asystent może zarządzać całymi sesjami przeglądania, a użytkownik ma jedynie doprecyzowywać intencję. To nie jest już jedynie kosmetyczna funkcja do streszczania zawartości strony, lecz próba przekształcenia przeglądarki w narzędzie do zlecania pracy.
Najbardziej rewolucyjne są jednak zakupy, ponieważ tam kończy się czytanie internetu, a zaczyna transakcja finansowa. We wrześniu 2025 r. OpenAI zapowiedziało Instant Checkout w ChatGPT – pierwsze kroki w kierunku agentic commerce, gdzie przechodzisz od konwersacji do płatności w tym samym interfejsie. Funkcja bazuje na Agentic Commerce Protocol (ACP), technologii rozwijanej we współpracy ze Stripe. Ma być udostępniana jako otwarty standard dla integracji sklepów internetowych.
To, że sytuacja staje się napięta, pokazuje konflikt Amazona z Perplexity. Amazon zaskarżył firmę, twierdząc, że agent zakupowy w Comet wchodzi w interakcje z serwisem w sposób niezgodny z regulaminem, „imitując człowieka” i stwarzając zagrożenia. Spór nie dotyczy jednak detalu prawnego – to walka o dominację nad tym, kto będzie interfejsem zakupów w niedalekiej przyszłości. Witryna i jej reklamy opracowane z myślą o ludziach czy agent, który ma usunąć całą otoczkę i jedynie dostarczyć efekt, ignorując całą resztę.
Czytaj też: Agenci AI pozwalają zaoszczędzić i wygenerować zysk. To może być twoja mocna przewaga konkurencyjna
Jak na tym zarobić i czego można się spodziewać
Jeśli agent ma przeszukiwać i dokonywać zakupów szybciej niż człowiek, zmienia to ekonomię internetu. Dotychczas sieć była monetyzacją ludzkiej uwagi: działania SEO, strumienie, reklamy w wyszukiwarkach. W scenariuszu agentowym wzrasta znaczenie tego, co można nazwać uwagą agenta – nie przekonujemy już użytkownika banerem reklamowym, lecz jego cyfrowego reprezentanta. Znacząco zyskują np. rankingi, rzetelność źródła, warunki zwrotów, transparentność cen i struktura danych. „The Economist” określa to jako przesunięcie od internetu pull (użytkownik inicjuje) do internetu, w którym agent coraz częściej pushuje gotowe działania i propozycje.
W tym miejscu pojawia się też przestrzeń „AI pozwoli ci zarobić”, ale nie jako magiczny przycisk, lecz jako nowa struktura rynku. Sklep, który wdroży ścieżkę zakupową przyjazną agentom (np. przez ACP albo własne, bezpieczne punkty integracji), może stać się prostszy do wyboru przez cudzych asystentów AI. Twórcy i firmy mogą konstruować mikrousługi oraz narzędzia w standardach agentowych – takie, które agent potrafi sam znaleźć, zrozumieć i bezpiecznie wykorzystać, zamiast wymagać od użytkownika przekopywania się przez panele i formularze.
Otwarta infrastruktura taka jak MCP czy inicjatywy pod Linux Foundation sugerują, że ten ekosystem będzie rósł jak kiedyś rynek stron i wtyczek. Z tą różnicą, że klientem coraz częściej będzie sam algorytm.
Istnieje też druga strona medalu. Jaka? Kiedy agent działa, może również zostać zmanipulowany. Najgłośniejszym zagrożeniem jest prompt injection w wersji pośredniej, czyli sytuacja, w której złośliwe instrukcje są ukryte w treści strony, pliku lub HTML i przejmują kontrolę nad zachowaniem agenta, który ma narzędzia do działania. Badania z 2025 r. pokazują, że web-agenci mogą być podatni na tego typu ataki, jeśli architektura nie izoluje treści, a narzędzia nie posiadają mocnych ograniczeń w uprawnieniach.
Do tego dochodzą typowe wpadki bezpieczeństwa w nowych standardach dla agentów. Przykładem jest luka w projekcie NLWeb, którą media opisywały jako poważny błąd typu path traversal – sygnał ostrzegawczy, że w wyścigu o przyszły web łatwo powielić stare błędy, tylko ze znacznie wyższą stawką, ponieważ agent potrafi nie tylko czytać, ale i wykonywać konkretne działania.
Dlatego najbardziej racjonalna prognoza na razie nie brzmi jeszcze „człowiek znika z obiegu”, lecz „człowiek zmienia rolę”. Z operatora klikającego w UI (interfejs użytkownika) staje się osobą, która określa cele, limity i poziom zaufania. Agenci będą coraz lepsi w dostarczaniu wyniku, ale internet dla maszyn wymusi nową etykę i nową inżynierię. A co potem? Potem czeka nas jeszcze większa automatyzacja.
Autor: Grzegorz Kubera, dziennikarz Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
