Niegdysiejsza Izera, a dziś polskie centrum elektromobilności, szykuje się do fundamentalnej zmiany kursu. Według ustaleń Business Insidera, mimo że Electromobility Poland (EMP) dotychczas przygotowuje się do inwestycji wspólnie z chińskim Chery, obecnie rząd byłby bardziej skłonny do kooperacji z potężnym koncernem z innego państwa. Przemiana ta musi być błyskawiczna, ponieważ spółkę gonią terminy wynikające z KPO. W przypadku niedotrzymania terminów, stracone zostanie 4,5 mld zł.
Informator ze struktur spółki, z którym prowadzimy rozmowę, utrzymuje, że tak poważna korekta w tak krótkim czasie jest niewykonalna. — Solidna praca przez kilka miesięcy da nam możliwość osiągnięcia tego, co jest naszym celem — odpowiada z kolei nasz rozmówca powiązany z Ministerstwem Aktywów Państwowych (MAP).
Jak relacjonowaliśmy na stronach Business Insidera, Electromobility Poland (EMP), firma odpowiedzialna za projekt Izera, a w konsekwencji nowy polski pojazd elektryczny, otrzymała pozytywną rekomendację Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w konkursie na środki z KPO. Po rozstrzygnięciu rozpoczęto rozmowy z Funduszem w sprawie umowy inwestycyjnej — jej ostateczne zatwierdzenie planowane jest do końca I kwartału 2026 r. Do końca czerwca NFOŚiGW ma przekazać około 4,5 mld zł na realizację zatwierdzonego kształtu projektu — zgodnie z terminami wydatkowania funduszy z KPO, oczekiwanymi przez Brukselę.

Wiele wskazuje jednak na to, że projekt — jeśli w ogóle zostanie zrealizowany — będzie miał partnera z innego obszaru geograficznego niż pierwotnie zakładano. Business Insider jako pierwszy informował, że preferowany chiński Geely postanowił zrezygnować z negocjacji, a drugim wyborem stało się chińskie Chery. To właśnie z tym partnerem firma miała utworzyć spółkę joint-venture, co stanowi warunek uzyskania dotacji.
Pod koniec roku EMP otrzymało zastrzyk kapitału w wysokości 780 mln zł od skarbu państwa w związku z wdrażanym projektem — wymagany jest bowiem wkład własny, aby otrzymać środki z KPO.
Rząd pragnie zmiany w kwestii Izery
Jak ustala Business Insider, obecne władze preferowałyby znalezienie innego partnera niż chiński. — W tym przedsięwzięciu nie można wierzyć w dogmat „Chiny albo nic”. Firmy z Azji Wschodniej nauczyły się wyciskać zdesperowanych europejskich partnerów do granic możliwości. Nie chcemy powtarzać błędów innych państw UE. I tak należy interpretować zmiany zachodzące w spółce — mówi nam osoba zaangażowana w projekt po stronie MAP.
— Nie jest prawdą, że poza Chinami nie ma znaczących koncernów motoryzacyjnych, które mogłyby być zainteresowane tym wyścigiem w elektromobilności. Jest Europa, jest Japonia, jest Korea. Nie przekreślamy możliwości kooperacji z Chery, ale trzeba spojrzeć szerzej. Musimy mądrze wykorzystać ten czas, aby działać sprawnie. Po stronie skarbu państwa istnieje silna determinacja, aby doprowadzić projekt do końca — dodaje.
Jednocześnie nasz rozmówca wyraża wątpliwości co do efektywności współpracy z firmą z Chin. — Chińska opcja nie wydaje się obecnie w pełni przekonująca, a przynajmniej nie jest jedyną dostępną. Widzimy, jak agresywnie chińskie marki wchodzą na rynki Węgier czy Hiszpanii. Potrzebujemy solidnych gwarancji pozyskania know-how oraz transferu technologii. Aby mieć pewność, że wybierzemy najlepsze rozwiązanie, warto przeanalizować wszystkie realne możliwości — przekonuje osoba bliska MAP.
Wyrazem nowego podejścia było zeszłotygodniowe odwołanie z EMP wiceprezesa Łukasza Maliczenki. O decyzji rady nadzorczej jako pierwsze poinformowało Zero.pl. To Maliczenko odpowiadał za negocjacje z Chińczykami w firmie od 2019 r. — najpierw z Geely, a potem z Chery. Jego brak poddaje w wątpliwość kontynuację rozmów.
Jak będzie wyglądał hub elektromobilności, który zastąpi Izerę? Oto szczegóły
Zmiana planów w kilka miesięcy? „To niemożliwe”
Nasz inny informator, ze struktur spółki, z rezerwą podchodzi do kursu obranego przez właściciela. — Nie można w dwa-trzy miesiące wybrać zupełnie nowego partnera. To niewykonalne. Rozmowy z partnerem z Chin trwały od 2024 r. Zmiana ma nastąpić niemalże na ostatniej prostej tworzenia strategii hubu, poszukiwania odpowiedniego partnera pod koncepcje i zdobywania finansowania. Jak w ciągu tych kilku miesięcy szczegółowo ustalić zasady transferu technologii? — pyta retorycznie osoba zaangażowana w projekt polskiego samochodu elektrycznego.
Jej zdaniem powrót do rozmów z Chery również może być utrudniony. — Chińczycy mieli świadomość, że EMP to wymagający partner z nieudaną współpracą z Geely w przeszłości. Teraz odwoływany jest menedżer, który był zdeterminowany, aby sfinalizować to porozumienie. Obserwują, co się dzieje na kilka miesięcy przed planowanym rozpoczęciem budowy fabryki i są zaskoczeni. Co zrobią dalej? Chyba nikt tego nie wie — relacjonuje.
— Po stronie nadzorczej widać zmianę, ale właściwie nikt nie ma odwagi wskazać oficjalnie, jaki ma być nowy kierunek. Jeśli rzeczywiście ktoś z decydentów otwarcie nie wyznaczy go i nie powie „pełną parą naprzód”, to projekt jest skazany na porażkę — dodaje.
UE zrozumie zmianę
Po stronie MAP panuje jednak przekonanie, że uda się uzyskać lepsze warunki niż te, które mogą zaproponować Chińczycy. — Czas ucieka, ale dobrze spożytkowane kilka miesięcy może pozwolić na osiągnięcie tego, co było celem od początku, czyli transferu technologii do polskiego przemysłu. Komisja Europejska musi zdawać sobie sprawę, jak istotne jest odpowiednie zabezpieczenie tego typu inwestycji — mówi nam osoba bliska resortowi.
I argumentuje, że taka zmiana spotkałaby się ze zrozumieniem Brukseli. — W instytucjach europejskich powoli staje się jasne, że uzależnienie się od chińskich dostawców nie jest najbardziej optymalnym modelem współpracy — przekonuje.
Problematyczne Chery
Samo postawienie na Chery ma być zresztą kontrowersyjne. W BI opisywaliśmy, że kłopotliwe jest zaangażowanie firmy w Rosji. Jest obecnie największym sprzedawcą na tamtym rynku po Ładzie, a we wrześniu 2025 r., przed debiutem na giełdzie w Hongkongu, zapowiadała wycofanie się z tamtejszego rynku. Natomiast w Chinach tworzy wraz z Huawei markę o nazwie Luxeed.
Koncern dodatkowo nie jest znany z produkcji elektryków. Mimo że jest największym chińskim eksporterem samochodów, sprzedaje głównie pojazdy spalinowe i hybrydy. Modele hybrydowe miałyby jednak pomóc EMP w optymalizacji poziomu sprzedaży, a — jak zapewnia nasz rozmówca pracujący nad projektem — polskiej spółce udało się wiele wynegocjować.
— Jesteśmy świadomi zagrożeń ze strony Chin. W umowach z nimi znalazły się wytyczne dotyczące zlokalizowanych w Polsce centrów inżynieryjnych, odpowiedniej konstrukcji łańcucha dostaw, infrastruktury IT czy kwestii energetycznych. W przypadku niewypełniania zobowiązań przez stronę chińską, EMP mogłoby wycofać się z tej wspólnej inwestycji i zablokować dalszą część środków. Nie powtórzylibyśmy sytuacji z Hiszpanii, gdzie chciano jedynie zapewnić zatrudnienie załodze z dawnej fabryki Nissana — relacjonuje.
W ubiegłym tygodniu „Financial Times” informował, że premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer stara się, aby Chery produkowało swoje samochody w brytyjskiej fabryce koncernu Jaguar Land Rover, która obecnie boryka się z niskim poziomem zamówień.
Wcześniej Polska stawiała na Chiny
W BI pisaliśmy, że już wcześniej nie wszyscy wewnątrz ekipy rządowej byli zadowoleni z chińskich powiązań spółki. Swoje obawy wyrażała m.in. minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Ostatecznie jednak do niedawna wydawało się, że pomimo tych obaw przeważa chińska opcja. EMP w lipcu 2025 r., za „akceptacją” rządu, złożyło wniosek o środki z KPO i jasno wskazywało na partnera z Chin. We wrześniu elektromobilność była jednym z tematów rozmów szefa MSZ Radosława Sikorskiego z chińskim ministrem Wang Yi. „Chińczycy sprzedają w Europie samochody elektryczne już na dużą skalę. Mamy argumenty, które pomagają w negocjacjach” — mówił z kolei Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych w październikowym wywiadzie dla money.pl.
Grzegorz Kowalczyk, dziennikarz Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
