Jasne, oto przepisany i przetłumaczony na język polski tekst, z zachowaniem tagów HTML i dodaniem sekcji „Wyniki Biznes Fakty”: Pensja prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego od lat budzi ogromne emocje, a najnowsze dane pokazują, jakie kwoty wypłacano w gmachu przy ul. Świętokrzyskiej w 2025 roku.

Ile zarabia prezes NBP?
31 marca Narodowy Bank Polski zaprezentował dane dotyczące wynagrodzeń członków NBP, a opisał je „Fakt”. Dowiedzieliśmy się wówczas, że prezes NBP Adam Glapiński w 2025 roku zarobił w banku centralnym 1,59 mln zł brutto. Dla porównania: w 2024 prezes zarobił 1 379 946 zł brutto.
Podstawowa miesięczna pensja prezesa NBP wynosi około 57 tys. zł brutto – tyle Glapiński otrzymał w siedmiu miesiącach: w lutym, kwietniu, czerwcu, lipcu, wrześniu, październiku i grudniu. Najwyższą pensję prezes otrzymał w marcu, kiedy to zarobił ponad 314 tys. zł.
Wysokie zarobki „prawej ręki prezesa”
Wrażenie robi też informacja o pensji „prawej ręki prezesa”, pierwszej zastępczyni Adama Glapińskiego. Marta Kightley zarobiła w NBP 1 292 861 zł brutto (w porównaniu do 1 138 824 zł brutto w 2024 roku).
Wynagrodzenie Marty Kightley było zróżnicowane w zależności od miesiąca. Podstawowa pensja wynosiła ok. 42 tys. zł brutto, jednak np. w styczniu było to np. 82,7 tys. zł, a najwyższą wypłatę odnotowano w marcu – 233,4 tys. zł.
Tyle zarabiają Polacy
Dla porównania podamy najnowsze dane o medianie wynagrodzeń Polaków, które poznaliśmy 1 kwietnia, a które dotyczą października 2025.
Według oficjalnych danych GUS, w październiku 2025 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej wyniosło 8990,80 zł. Jednak o wiele dokładniejszym wskaźnikiem oddającym to, ile faktycznie zarabiamy, jest właśnie mediana.
Mediana wynagrodzeń w październiku 2025 wyniosła 7414,00 zł brutto. Oznacza to, że dokładnie połowa zatrudnionych w Polsce zarabiała kwotę nie wyższą niż 7414 zł, a druga połowa – nie niższą. Mediana jest zatem aż o 17,5% niższa od średniej krajowej pensji. Netto to 5400 zł.
oprac. KWS
### Wyniki Biznes Fakty: Dane dotyczące wynagrodzeń na najwyższych szczeblach Narodowego Banku Polskiego w 2025 roku, opublikowane przez „Fakt” na podstawie informacji z NBP, wywołują zrozumiałe poruszenie. Zarobki prezesa Adama Glapińskiego, które sięgnęły 1,59 miliona złotych brutto, a także blisko 1,3 miliona złotych brutto jego pierwszej zastępczyni Marty Kightley, stawiają te kwoty w niezwykle ostrym kontraście do realnych dochodów większości Polaków. Podstawowa pensja miesięczna prezesa, oscylująca wokół 57 tysięcy złotych brutto, sama w sobie przewyższa wielokrotnie średnie zarobki w kraju. Jednak to miesięczne wypłaty, zwłaszcza te najwyższe, jak ponad 314 tysięcy złotych dla prezesa w marcu czy 233,4 tysiąca złotych dla jego zastępczyni w tym samym miesiącu, ukazują skalę dysproporcji. Warto zaznaczyć, że te kwoty znacząco odbiegają od mediany wynagrodzeń, która w październiku 2025 roku wyniosła zaledwie 7414 zł brutto (ok. 5400 zł netto). Różnica ta, przekraczająca 17,5% w stosunku do średniej krajowej (8990,80 zł brutto), podkreśla przepaść ekonomiczną między pracownikami sektora publicznego na najwyższych stanowiskach a przeciętnym obywatelem. Z perspektywy rynku i przyszłości gospodarczej, tak wysokie wynagrodzenia na stanowiskach decyzyjnych w instytucjach kluczowych dla stabilności finansowej kraju budzą pytania o adekwatność i sprawiedliwość społeczną. Choć wysokie stanowiska wiążą się z odpowiedzialnością, porównanie tych kwot do wynagrodzeń w innych sektorach gospodarki, w tym w międzynarodowych korporacjach, może sugerować pewne nierówności. Należy jednak pamiętać, że NBP jest instytucją niezależną, a jego zadania obejmują utrzymanie stabilności cen i wspieranie polityki gospodarczej państwa. W kontekście przyszłości rynków, transparentność wynagrodzeń i ich uzasadnienie poprzez osiągane wyniki stają się kluczowe dla budowania zaufania publicznego i stabilnego rozwoju ekonomicznego. Czy tak wysokie pensje przekładają się na lepsze decyzje w kontekście inflacji, stóp procentowych czy nadzoru finansowego, to pytanie, na które odpowiedź leży w długoterminowych skutkach polityki monetarnej. Z pewnością jednak takie dysproporcje będą nadal przedmiotem gorących debat społecznych i ekonomicznych.
Szczegóły można znaleźć na stronie internetowej : www.bankier.pl
