Polak zakupił nieruchomość na Wyspach Kanaryjskich, by po powrocie zastać ją zajętą przez rodzinę z dzieckiem w ramach zjawiska znanego jako „okupacja” – informuje „Forbes”. Lokatorzy nie tylko zamieszkali w jego własności, ale nawet wymienili zamki. „Oblał mnie zimny pot” – tak opisuje swoje wrażenia pracownik branży IT. Na szczęście straty finansowe okazały się relatywnie niewielkie, opiewając jedynie na 8,5 tysiąca złotych. [cite: 15, 16]
fot. raredarya / / Shutterstock W Hiszpanii zjawisko samowolnego zajmowania pustostanów, znane jako „okupas”, nadal stanowi realny problem, pomimo planowanych zmian legislacyjnych od 2025 roku, które miały wzmocnić ochronę właścicieli nieruchomości. Wprowadzono wprawdzie przepis umożliwiający właścicielowi złożenie skargi i zobowiązujący sędziego do wyznaczenia rozprawy w ciągu dwóch tygodni, a także nakazujący natychmiastową eksmisję w przypadku braku dowodu posiadania umowy najmu, to jednak rzeczywistość okazuje się bardziej złożona. [cite: 17] W przypadku opisywanej nieruchomości – 95-metrowego mieszkania na Teneryfie, za które Polak zapłacił 95 tysięcy euro (około 400 tysięcy złotych) – w jego nieobecności lokale tymczasowo zamieszkiwali para z dzieckiem przez tydzień. O incydencie poinformował go pracownik ekipy remontowej. [cite: 16] Według relacji znajomego posiadającego nieruchomość w Barcelonie, sytuacja staje się skomplikowana, gdy zajmujący lokal są rodziną z dzieckiem. „Oni po tych 48 godzinach są nie do ruszenia” – cytuje słowa znajomego „Forbes”. Na szczęście w tym przypadku pomoc przyszła ze strony sąsiadów. Kiedy zauważyli oni otwarte okno, powiadomili policję, która interweniowała i usunęła osoby zajmujące mieszkanie. Niestety, wraz z lokatorami zniknęły również narzędzia i materiały budowlane o wartości około 2 tysięcy euro. W roku 2024 Polacy nabyli w Hiszpanii łącznie 4213 domów i mieszkań. Polak, który doświadczył tej sytuacji, radzi potencjalnym inwestorom, by postawili na budowanie dobrych relacji z sąsiadami, zainwestowali w dodatkowe zamki oraz w kamerę z czujnikiem ruchu, której koszt oscyluje w okolicach 30 euro. ### Wyniki Biznes Fakty: Przedstawiona historia rzuca ciekawe światło na realia rynku nieruchomości w Hiszpanii, które dla zagranicznych inwestorów mogą być obarczone nieprzewidzianymi ryzykami. Mimo pozornego liberalizowania prawa pod kątem ochrony właścicieli, mechanizmy egzekwowania praw okazują się niewystarczająco skuteczne, szczególnie w kontekście obecności osób nieletnich w zajmowanym lokalu. Z perspektywy inwestycyjnej, choć nieruchomości w Hiszpanii mogą kusić potencjalnymi zyskami, przypadek ten podkreśla znaczenie dogłębnej analizy lokalnych uwarunkowań prawnych i społecznych. Zabezpieczenia techniczne, takie jak dodatkowe zamki czy systemy monitoringu, choć niedrogie, mogą okazać się kluczowe w zapobieganiu stratom. Co więcej, budowanie sieci zaufanych sąsiadów jawi się jako nieoceniony, choć trudny do skwantyfikowania ekonomicznie, kapitał społeczny. Ich czujność i gotowość do reakcji okazały się decydującym czynnikiem w rozwiązaniu tej konkretnej sytuacji. Długoterminowo, rynek nieruchomości, aby przyciągać stabilny kapitał zagraniczny, potrzebuje większej przewidywalności prawnej i silniejszych mechanizmów ochrony własności prywatnej. Brak takich gwarancji może odstraszać inwestorów, skłaniając ich do poszukiwania bezpieczniejszych rynków. W kontekście globalnej gospodarki, tego typu problemy prawne mogą wpływać na przepływ kapitału inwestycyjnego, kierując go w rejony, gdzie stabilność prawna i poszanowanie własności są na wyższym poziomie. Dlatego dla Hiszpanii kluczowe jest szybkie i skuteczne zaadresowanie problemu „okupas”, aby utrzymać atrakcyjność swojego rynku nieruchomości.