## Kruszce na rozdrożu: Od kosmicznych wizji do bolesnej korekty – co dalej z rynkiem? Wojenne zawieruchy, niepewność wokół polityki banków centralnych i euforia związana z rozwojem sztucznej inteligencji – te czynniki zdawały się kreować idealny grunt pod historyczne wzrosty cen metali szlachetnych. Wizje złota wycenianego na 10 000 dolarów za uncję i srebra sięgającego 150 dolarów brzmiały coraz realniej. Jednakże, rynek brutalnie zweryfikował te optymistyczne prognozy, serwując inwestorom dotkliwą korektę. Dlaczego tak się stało i jakie perspektywy rysują się dla kruszców? Te pytania stanowiły centralny punkt dyskusji podczas konferencji Invest Cuffs 2026, gdzie eksperci starali się rzucić światło na obecne zawirowania i przyszłe kierunki. 

Dlaczego geopolityka przestała napędzać ceny złota?
Wzrost napięć na Bliskim Wschodzie tradycyjnie powinien windownać ceny złota, postrzeganego jako bezpieczna przystań. Tymczasem obserwowaliśmy odwrotny trend – spadek wartości kruszcu. Tomasz Gessner z Tavex wyjaśnił to zjawisko klasyczną zasadą rynkową: „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”. Według niego, rynek przez ostatni rok dynamicznie wyceniał potencjalne korzyści płynące z napięć, a premia „wojenna” została już w dużej mierze uwzględniona w cenach. Głębszym problemem, który wstrząsnął rynkiem, okazała się polityka monetarna Stanów Zjednoczonych. Rosnące ceny ropy, będące konsekwencją konfliktów, wzmogły obawy o powrót inflacji, co diametralnie zmieniło komunikację Jerome’a Powella i Rezerwy Federalnej. Krzysztof Kamiński z Oanda TMS Brokers podkreślił, że rynek przesunął swoje oczekiwania dotyczące obniżek stóp procentowych aż na wrzesień 2027 roku. „Jeśli napięcia geopolityczne rosną, a złoto spada, to rodzi się pytanie: dlaczego? Przecież to nielogiczne” – argumentował Kamiński. Wskazał, że w obliczu utrzymujących się wysokich stóp procentowych, kapitał naturalnie wraca do rentownego dolara. Ekspert Oandy zwrócił również uwagę na nieprzewidywalność gospodarczych działań Donalda Trumpa wobec Iranu. Potencjalne plany szybkiego obalenia reżimu, wzorowane na przykładzie Wenezueli, mogłyby okazać się strategicznym błędem, pogrążając Bliski Wschód w długotrwałej destabilizacji i tworząc „drugi Irak”.
Krach na rynku srebra – ogon machał psem
Dla wielu inwestorów szokujące było niedawne zachowanie srebra. Po niemal pionowych wzrostach, kruszec zanurkował o około 30% w trakcie jednej sesji. W przestrzeni internetowej natychmiast pojawiły się teorie o manipulacjach ze strony dużych banków. Aleksander Mrózek, menedżer ds. relacji z kluczowymi klientami w Saxo Banku, odniósł się do tych spekulacji, wyjaśniając mechanizmy rynkowe. Według eksperta, za załamaniem ceny nie stał spisek, lecz agresywne zarządzanie ryzykiem na rynku opcyjnym. Detaliczni spekulanci masowo nabywali tanie opcje Call, licząc na wzrosty cen, traktując je jak „loterie”. Zmusiło to wystawców opcji (market makerów) do zabezpieczania się poprzez zakup fizycznego srebra lub funduszy ETF, co sztucznie windowało ceny. Sytuacja załamała się, zbiegając się w czasie z nieoczekiwanym tąpnięciem na akcjach Microsoftu. „Jeśli duże fundusze inwestycyjne posiadają zdywersyfikowany portfel i nagle jedna jego część zaczyna generować straty, zmuszają je one do upłynniania innych pozycji” – tłumaczył Mrózek. W efekcie, fundusze masowo zamykały zyskowne pozycje na srebrze, a market makerzy wyprzedawali swoje zabezpieczenia. Powstała lawina, która zmiotła zyski wypracowane w poprzednich tygodniach. Mrózek polecił czytelnikom artykuł analityczny Saxo Banku „Kiedy ogon macha psem”, szczegółowo opisujący to zjawisko.
Przemysłowe paliwo: AI, fotowoltaika i panika w Niemczech
Podkreślono, że srebro to nie tylko „tańsza alternatywa dla złota”, ale przede wszystkim kluczowy metal przemysłowy. Rozwój sztucznej inteligencji generuje gigantyczne zapotrzebowanie na ten kruszec. Dorota Sierakowska zaznaczyła, że srebro jest niezbędne nie tylko ze względu na swoje właściwości przewodzące prąd w układach scalonych, ale także w systemach chłodzenia centrów danych, których liczba dynamicznie rośnie. Michał Tekliński (Goldsaver) przywołał anegdotę z branżowej konferencji we Frankfurcie, gdzie już rok wcześniej niemieccy producenci paneli słonecznych z niepokojem dyskutowali o konsekwencjach wzrostu ceny srebra do zaledwie 40 dolarów za uncję. Przy cenie 150 dolarów za uncję, inwestycje w fotowoltaikę stają się po prostu nieopłacalne. Czy cena 150 dolarów za srebro jest zatem rynkową mrzonką? Aleksander Mrózek zgodził się z tym stwierdzeniem, przywołując rynkowe porzekadło: „Najlepszym sposobem na wysokie ceny są wysokie ceny”. „Sądzimy, że przy 150 dolarach za srebro przemysł zacznie odczuwać presję, a popyt może wówczas zacząć spadać” – skomentował ekspert Saxo Banku. Dodał, że długoterminowo Saxo Bank jest optymistycznie nastawiony do cen złota, ponieważ czynniki takie jak polityka monetarna, zadłużenie państw i globalne niepokoje wciąż są obecne.
Widmo stagflacji, powtórka z lat 70. i „SAFE 0%”
Tomasz Gessner z Tavex przedstawił historyczną perspektywę, zauważając, że jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie osłabi pozycję USA i podważy system petrodolara, powrót do wzrostów cen kruszców jest tylko kwestią czasu. Ekspert wyraził obawy dotyczące wkroczenia w środowisko stagflacyjne, czyli połączenia inflacji z brakiem wzrostu gospodarczego. Powołał się na stuletni wykres, który pokazuje, że twarde aktywa nie były tak tanie w porównaniu do aktywów finansowych od wieku. „Może nas czekać powtórka z lat 70., kiedy to indeks S&P 500, po uwzględnieniu inflacji, stracił realnie około 60%, a złoto triumfowało” – podsumował. Podczas dyskusji poruszono również polski wątek propozycji „SAFE 0%”, która miałaby być finansowana z rezerw walutowych. Dorota Sierakowska (GMC) skupiła się na rynkowych realjach takiej operacji. Wskazała, że ewentualna wyprzedaż dużych ilości fizycznego złota przez bank centralny negatywnie wpłynęłaby na jego cenę, a późniejsze odkupienie wiązałoby się z kosztami transakcyjnymi i spreadem. Sierakowska przypomniała, że NBP w ostatnich latach był jednym z globalnych liderów w zakupach tego kruszcu, a jego sprzedaż byłaby błędem taktycznym.
Na jakie surowce postawić w 2026 roku?
Podsumowując dyskusję, Marcin Wenus zadał pytanie o rekomendacje inwestycyjne na najbliższe lata. Ostatnia runda odpowiedzi ujawniła zróżnicowane prognozy: * **Michał Tekliński** pozostaje wierny złotu, przewidując, że spadająca wiarygodność USA i presja polityczna ostatecznie osłabią dolara, co wywinduje ceny kruszcu. * **Krzysztof Kamiński** widzi ogromny potencjał w ropie naftowej, prognozując, że przez przeciągający się konflikt z Iranem i ataki na infrastrukturę, jej cena może osiągnąć nawet 200 dolarów za baryłkę. * **Dorota Sierakowska** stawia na wszechstronną miedź oraz towary rolne, przypominając łańcuch zależności: drogi gaz oznacza drogie nawozy, co przekłada się na wysokie ceny żywności. * **Aleksander Mrózek** z Saxo Banku zgadza się z perspektywą Sierakowskiej. Jego zdaniem, kruszce i ropa zostały już częściowo spekulacyjnie „rozegrane”, a kapitał musi rotować. Wskazuje więc na tzw. „softy”, czyli miękkie towary rolne, takie jak cukier. * **Tomasz Gessner** upatruje okazji w spółkach giełdowych zajmujących się wydobyciem złota i srebra, których wyceny „absurdalnie wręcz zostały w tyle” za wzrostami samych metali w ostatnim czasie. 

Informacje przygotowane na podstawie materiałów : www.bankier.pl
