Jasne, oto przepisany i przetłumaczony na język polski artykuł z zachowaniem oryginalnych tagów HTML i analizą ekspercką: Rynek ropy naftowej stoi na krawędzi kryzysu. Zapadające się do poziomu 21 milionów baryłek zapasy w kluczowym hubie magazynowym w Cushing w stanie Oklahoma, zbliżają się niebezpiecznie do punktu operacyjnego załamania – taka diagnoza płynie z analizy stacji CNN.

Cushing, jako centrum dystrybucji ropy naftowej w USA, gdzie przechowywany jest amerykański gatunek West Texas Intermediate (WTI), będący podstawą zaopatrzenia dla krajowych rafinerii, znajduje się w krytycznym stanie. W normalnych warunkach obiekt ten może pomieścić około 40 milionów baryłek, z teoretyczną maksymalną pojemnością 75 milionów. Jednak dane Amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA) wskazują na obecny poziom zaledwie 21,6 miliona baryłek.
Poziom poniżej 20 milionów baryłek oznacza, że wydobycie z tych zbiorników staje się problematyczne, gdyż pozostaje głównie osad i trudno dostępne resztki surowca.
Reklama
Zobacz także
Cały świat na jednym rachunku. Inwestuj na 60 giełdach z całego świata (Link afiliacyjny – zarabiamy na prowizji)
Kurczące się zapasy w Cushing wynikają z faktu, że Stany Zjednoczone stały się ostatnią deską ratunku dla regionów świata, które tradycyjnie opierają się na dostawach z Bliskiego Wschodu. Wzrost popytu na amerykańską ropę do historycznych poziomów, napędzany napięciami geopolitycznymi, skutkuje szybszym wypływem surowca z Cushing, niż są w stanie uzupełnić krajowi producenci.
Zasoby ropy naftowej w krajach rozwiniętych zmniejszyły się o 6,3 miliona baryłek dziennie, a według danych EIA ich obecny poziom wynosi zaledwie 2,6 miliarda baryłek. To tylko 100 milionów baryłek powyżej progu operacyjnego zagrożenia – ostrzega David Oxley, starszy ekonomista ds. surowców w Capital Economics, w rozmowie z CNN.
Należy pamiętać, że zapasy ropy naftowej nie mogą być w pełni opróżnione, podobnie jak paliwo w samochodzie. Poniżej pewnego krytycznego poziomu rurociągi tracą zdolność utrzymania wymaganego ciśnienia, co uniemożliwia efektywne dostarczanie produktu do rafinerii i dalej do konsumentów.
Przy obecnym tempie wyczerpywania się zapasów, globalny rynek ropy naftowej może wejść w fazę podwyższonego ryzyka już w ciągu najbliższego miesiąca. Nawet najmniejsze zakłócenie może wywołać panikę na rynku, prowadząc do ekstremalnej zmienności cen. Awaria rurociągu, pożar rafinerii czy nieprzewidziane zjawiska pogodowe mogą w mgnieniu oka drastycznie podnieść ceny ropy i gazu.
Historia pokazuje, że zbliżanie się zapasów w Cushing do minimalnych poziomów operacyjnych zawsze korelowało z osiąganiem przez ceny paliw rekordowych maksimów. Tak było w latach 2008, 2022 i 2023, a powtórka tego scenariusza w ciągu najbliższych tygodni jest wysoce prawdopodobna, podkreśla CNN.
– „Sygnalizujemy czerwone światło” – alarmuje Mike Sommers, prezes Amerykańskiego Instytutu Naftowego.
– Poziomy zapasów, które określiłbym jako „niespotykane”, osiągają punkt krytyczny – stwierdził Neil Chapman, wiceprezes ExxonMobil, podczas konferencji w Nowym Jorku pod koniec maja. – Kiedy osiągamy ten punkt, ceny gwałtownie idą w górę – dodał.
Według Oxleya, cena ropy naftowej może łatwo przekroczyć 90 dolarów za baryłkę, zmierzając w kierunku 140–160 dolarów w nadchodzących miesiącach. W przypadku gazu ziemnego, cena może przekroczyć 5 dolarów za jednostkę, jeśli Cieśnina Ormuz pozostanie nieprzejezdna.
Jeśli jednak sytuacja nie ulegnie poprawie do końca roku, ceny będą musiały wzrosnąć znacznie, znacznie bardziej, zbliżając się nawet do 200 dolarów za baryłkę – przewiduje Alan Gelder, dyrektor ds. rafinacji, chemikaliów i rynków ropy naftowej w Wood Mackenzie.
### Wyniki Biznes Fakty: Obecna sytuacja na rynku ropy naftowej, opisywana przez ekspertów jako zbliżająca się do punktu krytycznego, ma głębokie implikacje dla globalnej gospodarki. Niskie poziomy zapasów w kluczowym węźle dystrybucyjnym w Cushing i ogólnie w krajach rozwiniętych, przy jednoczesnym rosnącym popycie, tworzą idealne warunki do gwałtownych wzrostów cen. Ta dynamika jest napędzana przez globalne napięcia geopolityczne, które zakłócają tradycyjne łańcuchy dostaw i zwiększają zależność od amerykańskich zasobów. Z perspektywy przyszłości rynków, należy spodziewać się okresu zwiększonej zmienności cen. Każde, nawet najmniejsze, zakłócenie w podaży – czy to wynik problemów technicznych, katastrof naturalnych, czy dalszych eskalacji konfliktów – może doprowadzić do gwałtownych wzrostów cen, wpływając negatywnie na inflację, koszty produkcji w wielu sektorach i stabilność gospodarczą konsumentów. Prognozy cenowe rzędu 140-200 dolarów za baryłkę ropy naftowej oraz przekroczenie 5 dolarów za gaz ziemny, jeśli utrzymują się, wskazują na potencjalnie trudny okres dla globalnej gospodarki. Dla przedsiębiorstw oznacza to konieczność reewaluacji strategii zarządzania ryzykiem cenowym i poszukiwania alternatywnych źródeł energii lub zwiększania efektywności energetycznej. Dla inwestorów, ekstremalna zmienność może stanowić zarówno zagrożenie, jak i okazję, wymuszając ostrożność i dogłębną analizę. Długoterminowo, sytuacja ta może przyspieszyć przejście na odnawialne źródła energii, choć krótkoterminowo będziemy świadkami walki o tradycyjne paliwa kopalne, której koszty poniosą konsumenci i gospodarki na całym świecie.
os/ mal/
Szczegóły można znaleźć na stronie internetowej : www.bankier.pl
