Dlaczego uczniowie ze średnią ocen dostateczną i sprawiający kłopoty mają więcej szczęścia w życiu i biznesie niż uczniowie ze średnią ocen celującą?

Wiecie, zawsze zadziwiają mnie byli uczniowie z samymi piątkami (z wyróżnieniem), którzy osiągnęli w życiu bardzo skromne wyniki i są zaskoczeni „niesprawiedliwością” życia. Ta niesprawiedliwość, ich zdaniem, polega na tym, że ich koledzy z klasy, którzy byli przeciętnymi uczniami, osiągnęli świetne (wybitne lub bardzo wybitne) wyniki.

Jako przedsiębiorca, porozmawiajmy o temacie, który jest mi bardzo bliski – biznesie i sukcesie w biznesie. „Zawsze niedoceniamy roli motywacji, a przeceniamy rolę wiedzy” (Witalij Kołesnik, coach biznesowy). Zastanówmy się więc nad różnicą między osobami nieudolnymi a, tuż za nimi, uczniami z ocenami dostatecznymi i… prymusami.

Studenci kategorii C dzielą się na dwie kategorie:
po pierwsze, ci, którzy „nie mogą sobie z tym poradzić” ze względu na swój rozwój umysłowy;
Po drugie, ci, którzy po prostu uważają szkołę (zawodową, technikum, instytut, uniwersytet lub inne kierunki) za nieciekawą. Zamiast więc wkuwać, wybierają zajęcia, które ich interesują i studiują… tylko po to, żeby nie zostać wyrzuconym.

Nawiasem mówiąc, moja córka, której żona i teściowa regularnie pożyczają od niej pieniądze, jest jedną z tych „drugich trójek”. I ci sami ludzie próbują ją „nauczyć, jak żyć”. Ma zaledwie 16 lat, a jej oceny w szkole to zazwyczaj czwórki lub piątki, ze średnią ocen dostatecznych. Ale to tylko dygresja. Kontynuujmy.

I tak szczęście w biznesie, a i w życiu, z reguły (oczywiście istnieją wyjątki) trafia do studentów drugiej kategorii C.

Zakładając firmę, ci „trójkarze” nie robią rzeczy „właściwie”, ale raczej „ciekawie”. Podchodzą do problemów kreatywnie po prostu dlatego, że nie wiedzą, jak robić rzeczy „właściwie”. Wszystko testują w praktyce, zamiast polegać na „autorytetach”.

A w życiu kierują się następującymi zasadami.

1. W życiu jest wiele rzeczy o wiele lepszych, niż sugeruje „opinia publiczna”. To, co mówią ludzie (mój szef, mój autorytet, telewizja), nie ma znaczenia; liczy się to, co ja o tym myślę.
2. Każda praca jest stresująca, więc musisz ją wykonać szybko lub zlecić komuś innemu.
3. Nie trzeba wykonywać pracy „doskonale”, wystarczy wykonać ją „zadowalająco”.
4. Często łatwiej jest „skopiować” niż zrobić to samemu. Dlatego szukamy tego, co inni robią lepiej i korzystamy z ich doświadczenia.
5. Nie ma potrzeby „gromadzenia wszystkich dostępnych informacji”, wystarczy rozsądne minimum.
6. Tylko ten, kto nic nie robi, nie popełnia błędów. Błędy są więc po prostu częścią procesu pracy.
7. I co najważniejsze! Jeśli uznają cię za głupca, to nie jest to tragiczne. Najważniejsze to działać. Na tym polega nieustanny optymizm.

To zabawne, ale tacy ludzie zwykle odnoszą sukces.

Myślę, że przykładów nie trzeba szukać daleko. Bill Gates, Steve Jobs… Wystarczy przeczytać biografie wybitnych ludzi naszych czasów. Odsetek uczniów z oceną „dostateczną”, którzy całkowicie porzucili szkołę, jest wśród nich dość wysoki. A odsetek osób, które osiągnęły szczyt w dziedzinach zupełnie odmiennych od ich wykształcenia kierunkowego, jest jeszcze wyższy.

I tak ten „Wasya” już nęka tych, którzy dumni są z dyplomu z wyróżnieniem, i strofuje absolwentów MBA… I wzdychają: „Życie jest niesprawiedliwe”. I… kurczowo trzymają się swojej „gwarantowanej” pracy i „lukratywnej pozycji”. W końcu to jedyny sposób na życie, ich zdaniem. „Właściwy sposób”.

To jest nasze „c'est la vie”.
Życie jest zawsze sprawiedliwe!

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *