
„Moim zdaniem problem z nieprzyjmowaniem krytyki leży w krytykującym. Krytykować też trzeba umieć”. Ten komentarz napisał jeden z autorów „Szkoły Życia” do mojego artykułu „Jak reagować na krytykę”. Stwierdzenie to jest w 100% trafne.
Spróbuję odpowiedzieć na pytanie: „Krytykę też trzeba umieć”.
Najpierw mały szkic.
Krytyka z góry i krytyka z dołu
Mały synek przyszedł do ojca
A mały zapytał:
– Krytyk jest dobry.
A może jest źle?
I powiedz mi jeszcze jedną rzecz, tato,
Lepszy sposób krytyki:
Góra, dół albo wcale
Czy nie powinienem wystąpić?
Tata wyszedł na balkon,
Wziął do ręki butelkę wody,
Uśpił swojego syna
I skierował strumień.
Mokry syn stoi poniżej,
Tata mówi z góry:
– To ja z góry, synu,
Trochę cię skrytykowałem.
A teraz, mój przyjacielu,
Sam mnie oblaj wodą.
Zanim syn zdążył uciec,
Znów mnie złapał strumień.
– To, że cię podlałem –
To była krytyka z góry.
Czym się podlewałeś,
To była krytyka z dołu.
Jeśli stoisz poniżej,
Jeśli chcesz kogoś skrytykować,
Jakby pod wiatr z…:
Tylko się zsikasz w spodnie, synu!
1988
Ta bajka jasno definiuje dwa stanowiska krytyki. Należy jednak umieć krytykować w obu sytuacjach.
Jeśli jesteś na górze
Jako menedżer powinieneś myśleć o poprawie wyników pracy swojego pracownika. Twoja krytyka nie powinna ranić podwładnego , nawet jeśli twoje polecenia (zazwyczaj) nie wywołują pozytywnych emocji.
Krytyki nie da się uniknąć z co najmniej dwóch powodów:
1) Nie zrozumiano Cię, kiedy wyjaśniłeś problem
2) Nie zrozumiałeś, jak dobrze przygotowany był Twój pracownik do wykonania zadania. Krytyka (lub „debriefing”) pomaga zidentyfikować przyczynę i podjąć działania zapobiegawcze.
Nie powinieneś ciągle nękać pracownika krytyką dotyczącą sposobu wykonania przydzielonego zadania ani wskazywać mu błędów. Daj mu więcej autonomii. Istnieje ryzyko niepowodzenia – zacznij od zadań mniej ważnych, takich, których błędy można łatwo i prosto naprawić.
Jeśli projekt się nie powiedzie, nie upubliczniaj tego , a zwłaszcza nie krytykuj cech osobistych danej osoby: jej zdolności intelektualnych, umiejętności technicznych czy innych. To nie motywuje jej do lepszej pracy; wręcz przeciwnie.
Jeśli jesteś poniżej
Zasada dotycząca cech osobistych pozostaje w mocy. Jeśli chodzi o samą rozmowę kwalifikacyjną, odradzam podejmowanie inicjatywy i zabieranie głosu przed otrzymaniem zaproszenia. Nawet jeśli zostaniesz zaproszony, nie spiesz się z mówieniem; upewnij się, że istnieje szczera chęć słuchania i że pytanie nie jest retoryczne (tj. nie wymaga odpowiedzi).
Krytykując, unikaj ostrego języka, uogólnień i banałów . Staraj się przygotować z wyprzedzeniem i uzasadnić swoje argumenty.
Pamiętaj jednak, że Twoi szefowie nie są aniołami; potrafią zareagować na nawet najbardziej uzasadnioną krytykę w dowolny sposób (kto by zgadł, że przeczytali ten artykuł?). W tym przypadku obowiązuje zasada: „Nie chowaj urazy do przełożonych ani do osób, którym wyrządziłeś krzywdę”.
Jesteście więc ostrzeżeni – to znaczy, że jesteście uzbrojeni!
Naprzód! Powodzenia wszystkim krytykom!
P.S. Mała przypowieść-obserwacja (zapożyczona z Centrum Technologii Intelektualnych w Mińsku)
Służyłem w wojsku, podobnie jak wielu czytelników. Jestem pewien, że wielu z Was, tak jak ja, spotkało się z zadaniami takimi jak „pomalowanie trawy na zielono” czy „wykopanie rowu od płotu do obiadu”.
Są dwie możliwości. Pierwsza to po prostu iść i malować albo kopać. Druga to wywołać burzę protestów, udowodnić chorążemu, że jest idiotą, a cała armia to banda idiotów, ale ostatecznie skończyć na malowaniu trawy.
No cóż, statystyki pokazują, że ci, którzy wybierają drugą opcję, z reguły niewiele w życiu osiągają…
Czy wiesz, skąd pochodzą te statystyki? Z ankiety przeprowadzonej wśród przedsiębiorców na wszystkich szczeblach i o różnym poziomie sukcesu. Kategoria „protestantów” z reguły nie wybija się ponad stragan na targu.
