
Rozmowy o zatrudnieniu stały się jednym z najpilniejszych tematów w dzisiejszym życiu codziennym. Trudno zarobić na życie, gdy kraj nęka bezrobocie, niewiele funkcjonujących instytucji i firm oraz ciągłe zagrożenie zwolnieniami. Odszedł w zapomnienie dumny kaukaski dialog: „Jak się masz, Givi? Znalazłeś pracę?” „Nie, wciąż pracuję”. A pewnego niezbyt udanego dnia możesz stanąć twarzą w twarz z faktem, że twój pracodawca nie potrzebuje już twoich usług…
To frustrujące i często nieoczekiwane, prawda? Psychologowie zalecają jednak, aby nie postrzegać tego jako powszechnej tragedii. Przede wszystkim nie łudź się, że Twoja obecna praca jest, że tak powiem, na zawsze. Wszystko może się zdarzyć. Na przykład, Twój szef może nie być już zadowolony z Twojego stylu lub jakości pracy, albo Twoja firma może być w kryzysie i nie stać jej już na luksus zatrzymania wielu pracowników (w tym Ciebie). O ile nie jesteś w błogiej nieświadomości, z pewnością rozpoznasz oznaki zbliżającego się niebezpieczeństwa, zanim Cię ono dotknie.
Czasami, aż do momentu zwolnienia, nie mogłeś sobie nawet wyobrazić, że cię zwolnią. Ale potem szef wzywa cię i mówi: „Jesteśmy zmuszeni do redukcji etatów, aby dostosować się do realiów rynkowych. A twoje stanowisko zostało uznane za zbędne”. Niezależnie od tego, jak to ująć, jak to przedstawić, utrata pracy jest niewątpliwie bardzo bolesnym ciosem. Ale cios ten, jak można sobie wyobrazić, byłby mniej bolesny, gdybyś mógł go przewidzieć i miał możliwość się przygotować. Ale czy w ogóle da się go przewidzieć?
Według psychologów, w tym przypadku, jak w wielu innych sytuacjach życiowych, często pojawiają się pewne „sygnały ostrzegawcze”. Można je dostrzec, jeśli się dobrze przyjrzymy. „W pewnym sensie sytuację tę można porównać do tego, w czym się znajdujesz, gdy porzuca cię ukochana osoba” – zauważa psychoterapeutka Rona Reskin. „Nie jesteście do siebie kompatybilni, nie jesteście gotowi na ślub itd. – i odsuwacie się od siebie jak statki na morzu. A sygnały są niemal takie same, jak w przypadku utraty pracy”.
Zidentyfikowano pięć takich kluczowych sygnałów:
Lokalizacja
Lokalizacja biura może dostarczyć wielu cennych informacji – i to bardziej niż jakakolwiek inna zmiana. Jeśli przeniosłeś się z wygodnej narożnej wnęki z oknem do bezokiennego kącika obok bufetu, prawdopodobnie nadszedł czas, aby zacząć edytować swoje CV. Zmiana nastawienia do siebie, w tym do swojego działu, na pokój oddalony od Ciebie, to również oznaka negatywnego nastawienia.
Spotkania
Prawdopodobnie wszyscy nie lubimy częstych spotkań z innymi ludźmi – strata czasu i tak dalej. Jeśli jednak nie jesteś już zapraszany na spotkania w biurze, to znak, że coś jest nie tak. Nadal musisz uczestniczyć w zaplanowanych spotkaniach, briefingach itp., ale nie jesteś już wzywany na spotkania, na których omawiane są bieżące problemy i rozwiązania tak często, jak wcześniej. Wyciągnij własne wnioski!
Zmartwienia związane z telefonem
Znalezienie potrzebnych osób przez telefon staje się coraz trudniejsze. Ciągle są na spotkaniach, konferencjach, sesjach, dzwonią do szefa, są w podróży służbowej itd. Czy odbiorcy potrzebują więcej czasu, aby odpowiedzieć na Twoje telefony lub e-maile? To niebezpieczny znak…
Cięcia budżetowe
Może się to zdarzyć wszędzie i każdemu. Pytanie brzmi, jak radykalnie to nastąpi. Jeśli budżet Twojego działu jest cięty bardziej niż innych lub jeśli otrzymuje mniej funduszy niż inni, akcje Twojego działu prawdopodobnie spadły. Wyciągnij własne wnioski.
Przepraszam, nie mam czasu!
Znajomi coraz rzadziej wpadają do biura, żeby pogadać. A kiedy już wpadniesz lub spotkasz się z nimi gdzieś, zawsze są zajęci. Ludzie, którzy kiedyś chętnie wchodzili z tobą w interakcje na seminariach, imprezach firmowych i tym podobnych, teraz zdają się zachowywać dystans. Bo nie tylko ty jesteś czujny na te sygnały. Nikt nie spieszy się, żeby ratować twój tonący statek. Oni po prostu się od ciebie oddalają.
Co powinieneś zrobić w takiej sytuacji? Jeśli nie jesteś na tyle obojętny na swoją sytuację, by nie zauważyć, że twoja praca jest zagrożona, musisz zdecydować, czy ją kontynuować, czy odejść, zanim wydarzy się najgorsze. Nie zaleca się zwlekania z decyzją.
Zazwyczaj pracownicy cenią swoją obecną pozycję i niechętnie ją opuszczają. Nawet jeśli pracownik uważa, że warunki pracy i wynagrodzenie pozostawiają wiele do życzenia: nie chce dołączyć do grona bezrobotnych, wiadomo. Są jednak sytuacje – rzadkie, ale się zdarzają – kiedy chcesz odejść, a szef ci na to nie pozwala. Oto kilka rekomendacji (wyobraź sobie, są!):
Spóźnić się do pracy
Przybyć na czas? To ostatnie słowo! To dla słabeuszy. Przybywaj, kiedy masz na to ochotę. Daj jasno do zrozumienia, że nie zamierzasz być chłopcem na posyłki.
Nie zapomnij o herbacie i kawie
Nie dla szefa – dla siebie! Skoro i tak spóźniasz się do pracy, może warto poświęcić dodatkowe dziesięć minut na filiżankę aromatycznego napoju? Przy okazji warto pochrupać ciasteczka. Okruszki na krawacie będą wyglądać malowniczo.
Podjadanie to poważna sprawa
Godzina na lunch nigdy nie wystarczy, żeby delektować się posiłkiem (na przykład urozmaiconym serdeczną rozmową ze starym przyjacielem). Jeśli nie, wydłuż ją.
Porozmawiaj przez telefon
Jeśli masz możliwość załatwienia spraw osobistych, dzwoniąc z biura, dlaczego nie uczynić z tego nawyku? Nie bądź jednak oschły – wykorzystaj swoją elokwencję w pełni.
Znaj swoją wartość. W biurze może pojawić się coś pilnego, co będzie wymagało wysiłku wszystkich, również Twojego. Z dumą oświadcz, że to nie ma z Tobą nic wspólnego i że masz już wystarczająco dużo na głowie.
Nie zostawaj w pracy po godzinach
Kto, do cholery, wpadł na pomysł, żeby siedzieć do 17:00? Spróbuj wyjść z pracy 15-20 minut wcześniej. To uwolni mnóstwo czasu na mnóstwo innych rzeczy!
Można śmiało założyć, że przestrzeganie takich „instrukcji” prawdopodobnie sprawi, że Twój szef przestanie postrzegać Cię jako wartościowego pracownika i z radością się Ciebie pozbędzie (najlepiej na Twoją własną prośbę). A Ty w końcu odzyskasz upragnioną wolność. Ale to nie znaczy, że Twoje problemy się skończyły. Wręcz przeciwnie, wkrótce pojawią się nowe. W końcu praca to nie tylko pójście gdzieś rano i powrót wieczorem. Nie zapominaj o tym!
