Rygorystyczne przepisy linii lotniczych, dotyczące gabarytów bagażu kabinowego, spotkały się w ostatnim czasie z dużym odzewem branży. Mnogość propozycji plecaków dopasowanych do nawet najbardziej wymagających kryteriów przewoźników to istny eldorado dla miłośników prostego zysku oraz sieciowych cwaniaków. O handlu plecakami z Action poinformowali reporterzy serwisu natemat.pl.

Zgodnie z regulacjami tanich linii lotniczych (np. Ryanair czy Wizz Air), gabaryty bagażu podręcznego nie powinny przekraczać 40 cm x 20 cm x 25 cm. Idealnie, jeśli taki bagaż jest także w miarę elastyczny, aby teoretycznie móc upchnąć go pod fotel w samolocie. Z tego powodu ogromną popularność zdobywają plecaki odpowiednich rozmiarów, których w internecie jest zatrzęsienie. Rywalizują przede wszystkim cenami. Kosztujący blisko 45 zł plecak z Action stał się hitem m.in. po tym, jak zyskał pozytywne opinie niektórych influencerów. Jak ustalił serwis natemat.pl, jego popularność spowodowała, że część Polaków usiłuje na nim zarobić, oferując go np. na platformie Vinted.
Polacy masowo przechodzą na płatności bezgotówkowe? | Onet Rano Finansowo
Polacy zarabiają na plecakach z Action
Jak podaje serwis natemat.pl, sporo plecaków z Action pojawiło się ostatnio na Vinted oraz Allegro. Są one oferowane w kwotach wyższych niż w popularnej sieci handlowej. Najtańsze nieużywane plecaki są wystawiane za ok. 65 zł, choć niektórzy użytkownicy posuwają się dalej i ceny sięgają nawet 100 zł za sztukę. Pomiędzy tymi wartościami występują również propozycje za 85 lub 75 zł. Wszystko po to, żeby zarobić na niedrogim i — pomimo dobrych recenzji — wcale nie najwyższej jakości produkcie.
W ten sposób „przebiegli” Polacy wykorzystują potrzeby osób, które nie mają dostępu do fizycznych sklepów sieci Action, która nie prowadzi sprzedaży wysyłkowej w Polsce. Z drugiej strony, w porównaniu do ofert innych firm lub sklepów internetowych, plecaki z Action/Vinted/Allegro wciąż są względnie atrakcyjną opcją dla kogoś, kto planuje lot samolotem i nie chce wydawać majątku.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
