Europa staje w obliczu utraty konkurencyjności, co prowadzi do coraz częstszych postulatów deregulacji, aktywnej polityki przemysłowej i ochrony strategicznych sektorów gospodarki. Kluczowe jest nie tylko zapewnienie wzrostu gospodarczego, ale także utrzymanie dobrobytu, suwerenności technologicznej i pozycji lidera w skali globalnej. Polska może odegrać w tym procesie znaczącą rolę.

Przez lata Europa aspirująca do roli lidera odpowiedzialnego rozwoju skupiała się na ochronie klimatu, wysokich standardach społecznych i rozbudowanych regulacjach. W tym samym czasie Chiny budowały swoją potęgę przemysłową wspieraną przez państwo, Stany Zjednoczone umacniały konkurencyjność własnych przedsiębiorstw, a globalne łańcuchy dostaw przenosiły się do Azji.
Obecnie coraz częściej pojawia się pytanie, czy Europa nie zapłaciła zbyt wysokiej ceny za swoje ambicje. W trakcie Polskiego Kongresu Gospodarczego, na panelu „Wojna o przemysł. Czy Europa dogoni liderów?”, dyskutowano nad strategiami odbudowy konkurencyjności gospodarki i sektora przemysłu.
Moment przełomowy dla gospodarki
Uczestnicy panelu, mimo różnic w ocenie skali problemu, zgadzali się co do jednego: Europa znajduje się w kluczowym momencie, wymagającym podjęcia konkretnych działań.
Can Kuterdem, prezes Philip Morris Polska, wskazał na nadmiar regulacji i brak przewidywalności otoczenia biznesowego jako największe problemy Europy z perspektywy globalnego inwestora. Porównał europejskie warunki prowadzenia działalności z tymi oferowanymi przez Stany Zjednoczone, gdzie polityka gospodarcza jest bardziej skoncentrowana na wspieraniu biznesu.
„Kiedy porównuję machinę regulacyjną w Brukseli z tym, co dzieje się w Waszyngtonie, widzę ogromną różnicę. Liczba nowych regulacji, które są tworzone, a nie tylko już istniejących przepisów, w Europie jest niestety wielokrotnie większa” – mówił Kuterdem.
Według niego, inwestorzy coraz częściej analizują nie tylko potencjał rynku, ale przede wszystkim przewidywalność otoczenia regulacyjnego, która w Europie zaczyna budzić wątpliwości.
Jacek Leonkiewicz, prezes TDJ, skrytykował tendencję Europejczyków do ulegania narracji o własnym upadku, określając ją jako „samosprawdzającą się przepowiednię”.
Przywołując swoje doświadczenia z Harvard Business School, podkreślił, że menedżerowie z innych krajów są zazwyczaj bardzo pozytywnie nastawieni do swoich ojczyzn, podczas gdy Europejczycy, szczególnie Niemcy, często wyrażają pesymizm co do przyszłości.
Leonkiewicz argumentował, że Europa nadal posiada ogromny potencjał gospodarczy, ale musi podjąć decyzję o zaangażowaniu się w globalny wyścig. „Powinniśmy uwierzyć w siebie, wziąć się do roboty i jak chcemy brać udział w tym wyścigu, to trzeba wstać z tej kanapy, działać i pracować, jak potrafimy” – podkreślił.
Słabnie konkurencyjność gospodarki
Nawet optymiści przyznają, że konkurencyjność europejskiego przemysłu słabnie.
Wojciech Trojanowski, członek zarządu Strabag, zauważył, że Europa przegrywa walkę o kapitał inwestycyjny, co potwierdzają dane wskazujące na odpływ kapitału do Stanów Zjednoczonych i innych regionów.
Jednocześnie przestrzegł przed nadmiernym obwinianiem Unii Europejskiej za tę sytuację, wskazując na rolę innych czynników.
Europa mierzy się z presją kilku zjawisk: gwałtownie rosnących kosztów energii, agresywnej polityki przemysłowej Chin, amerykańskiego Inflation Reduction Act, wojny w Ukrainie oraz konieczności finansowania transformacji energetycznej.
Michał Jaros, wiceminister rozwoju i technologii, podkreślił atrakcyjność Polski dla inwestycji przemysłowych, wskazując na wysokie kwalifikacje i zaangażowanie polskich pracowników.
Jednakże, nawet Polska nie jest odporna na globalne wyzwania. „Największym problemem dzisiaj są wysokie kosty energii i nadmierne regulacje” – przyznał wiceminister.
Jaros przypomniał o działaniach rządu na rzecz deregulacji i podkreślił konieczność odbudowy potencjału przemysłowego kontynentu. „Europa nie może obejść się bez produkcji przemysłowej. Musi wrócić do swojej produkcji przemysłowej, którą wypychała poza Europę” – stwierdził.
Jego zdaniem, przyszłość należeć będzie do regionalizacji procesów produkcyjnych, a nie globalizacji.
Jacek Leonkiewicz argumentował, że europejskie firmy konkurują na nierównych zasadach, a „czas takiego romantycznego globalizmu się skończył”.
Jako przykład podał chińskie wsparcie dla rodzimych producentów i rozwój marek takich jak BYD. W jego opinii, Europa powinna aktywniej wspierać własne przedsiębiorstwa, budując „czempionów po stronie prywatnej”.
Coraz więcej europejskich elit gospodarczych podziela to stanowisko, przesuwając akcent z wolnego handlu na strategiczną autonomię, bezpieczeństwo gospodarcze i suwerenność technologiczną.
Inwestowanie w Polsce
Michał Jaros podkreślił, że bez własnych kompetencji technologicznych Europa pozostanie uzależniona od innych regionów, a suwerenność technologiczna jest kluczowa dla bezpieczeństwa.
Dlatego Europa powinna przyciągać inwestorów z zaawansowanymi technologiami. „Zapraszamy ich do Polski, zapraszamy do Europy, niech tu budują swoje fabryki” – mówił.
Can Kuterdem uznał Polskę za jeden z najciekawszych punktów na inwestycyjnej mapie Europy, podkreślając obecną tu energię i optymizm.
„Polska ma dziś najszybciej rozwijającą się gospodarkę, ogromny wzrost jakości życia, mnóstwo pozytywnej energii i optymizmu. Widać to także po ludziach. Kiedy z nimi rozmawiasz, czuć w nich energię do działania” – dodał.
Jednakże, nawet pozytywne wskaźniki makroekonomiczne nie rekompensują niepewności związanej ze zmianami regulacyjnymi. Stabilność prawa pozostaje pożądanym, ale nie zawsze faktycznym stanem.
„Tempo zmian regulacyjnych było ostatnio tak szybkie, a przewidywalność tego, co może wydarzyć się z inwestycjami, tak niewielka, że nawet mając wsparcie globalnego CEO i wszystkie pozytywne wskaźniki makroekonomiczne Polski, wciąż nie jesteśmy w miejscu, w którym powinniśmy być” – zaznaczył Kuterdem.
Jego zdaniem, Europa potrzebuje konkretnych działań poprawiających warunki prowadzenia biznesu i zwiększających przewidywalność dla inwestorów.
Local content
Przemysław Ciszak, dyrektor generalny Ministerstwa Aktywów Państwowych, ocenił, że choć sytuacja europejskiego przemysłu jest trudna, mówienie o całkowitej przegranej jest przedwczesne. „Europa jest w defensywie i chyba to jest najwyższy moment, żeby przystąpić do pewnej ofensywy czy kontrofensywy” – stwierdził.
Podkreślił, że spadek produkcji przemysłowej w Polsce uwydatnia pilną potrzebę skutecznych działań wspierających sektor. Zaznaczył, że Polacy często oceniają swoją pozycję gospodarczą bardziej krytycznie niż zagraniczni obserwatorzy.
Ciszak podkreślił znaczenie roli spółek z udziałem Skarbu Państwa, które przechodzą procesy restrukturyzacyjne przynoszące efekty. Jako przykłady podał przedsiębiorstwa skupione wokół Agencji Rozwoju Przemysłu.
Szczególnie mocno akcentował znaczenie filozofii „local content” mającej na celu zwiększenie udziału polskich firm w realizacji dużych inwestycji i wzmocnienie krajowego potencjału przemysłowego. Zauważył, że wiele strategicznych inwestycji realizowano z minimalnym udziałem polskich przedsiębiorstw.
„Jak to jest możliwe, że spółka energetyczna realizująca inwestycje w offshore czy odnawialne źródła energii buduje blok energetyczny, w którym udział polskich przedsiębiorców jest znikomy?” – pytał retorycznie.
Jego zdaniem, sama deregulacja nie wystarczy. „Niezbędne są potężne inwestycje, również w ramach pomocy publicznej” – stwierdził. Dodał, że potrzebne są także inwestycje publiczne, nowa polityka przemysłowa i bardziej świadome wykorzystanie potencjału krajowych przedsiębiorstw.
Jakie zmiany?
Uczestnicy dyskusji nie postulowali powrotu do Europy sprzed lat ani rezygnacji ze standardów ochrony środowiska, rynku pracy czy poziomu jakości życia.
Wojciech Trojanowski zaznaczył, że Europa musi znaleźć kompromis, który pozwoli jej odbudować konkurencyjność bez poświęcania swoich osiągnięć społecznych. „Musimy znaleźć taki kompromis, który zapewni nam dalej takie życie, jakie chcemy, i będziemy mogli sobie na nie pozwolić” – powiedział.
Kluczowe jest znalezienie skutecznego sposobu na pogodzenie wszystkich celów: przemysłu, konkurencyjności i dobrobytu.
Jest to największe wyzwanie dla europejskiej gospodarki, która musi odzyskać utracone kompetencje produkcyjne, nie rezygnując z fundamentów swojej tożsamości.
Pytanie brzmi, czy Europa pozostanie miejscem dobrobytu i będzie skutecznie konkurować z innymi światowymi potęgami. Karty nie zostały jeszcze w pełni rozdane.
W debacie „Wojna o przemysł. Czy Europa dogoni liderów?” udział wzięli: Michał Jaros, wiceminister rozwoju i technologii; Can Kuterdem, prezes zarządu i dyrektor zarządzający Philip Morris Polska; Wojciech Trojanowski, członek zarządu Strabag; Przemysław Ciszak, dyrektor generalny, Ministerstwo Aktywów Państwowych; Jacek Leonkiewicz, prezes TDJ. Dyskusję prowadził Grzegorz Nawacki, redaktor naczelny portalu XYZ.
Wyniki Biznes Fakty:
- (Financial impact of this news in 2026) – Przewiduje się, że w 2026 roku europejskie gospodarki mogą odczuć pozytywne skutki działań na rzecz deregulacji i wsparcia przemysłu, prowadzące do wzrostu inwestycji i zwiększenia konkurencyjności, choć tempo adaptacji może się różnić w zależności od kraju.
- (Strategic advice for businesses) – Firmy powinny skupić się na zwiększaniu swojej elastyczności i odporności na zmiany regulacyjne oraz rynkowe, aktywnie poszukiwać możliwości rozwoju w ramach regionalnych łańcuchów dostaw oraz inwestować w innowacje i rozwój kompetencji pracowników.
Informacje przygotowane na podstawie materiałów : businessinsider.com.pl
