Czy szef resortu finansów popiera wprowadzenie euro w naszym kraju? Takie pytanie padło do Andrzeja Domańskiego w trakcie debaty w Davos. W obszernej dyskusji polski polityk wyjaśniał, dlaczego jego zdaniem istotnym walorem krajowej ekonomii jest fakt, iż nie posiadamy „polskiej Nokii”, a ekonomiczną siłą Polaków jest „utyskiwanie”. Zganił również strategię przemysłową UE oraz przedstawił, co sądzi o możliwej reprywatyzacji przedsiębiorstw należących do państwa.

Andrzej Domański, szef ministerstwa finansów i gospodarki, został zapytany w trakcie panelu dyskusyjnego na konferencji Leaders Forum. Powered by Poland o powody, dla których Polska nie planuje szybkiego wejścia do strefy euro. Minister finansów stwierdził jasno: ponad 70 proc. Polaków preferuje złotego od wspólnej waluty europejskiej. — Cenię polskiego złotego, jak i Polacy go cenią — zakończył. Domański przedstawiał argumenty przemawiające za pozostaniem przy krajowej walucie. „Istnieją pewne argumenty makroekonomiczne za i przeciw akcesji do euro” — oznajmił, lecz dodał, że „złoty w okresie perturbacji rynkowych działa niczym stabilizator, łagodząc wstrząsy z zewnątrz. Widzieliśmy to na przykładzie lat 2007-2008″. Minister przypomniał także, że choć wejście do strefy euro wiąże się z określonymi profitami, „w obecnej erze cyfrowej są one mniej znaczące”.Polska jest 20. gospodarką świata. Receptą na sukces jest nieustanne narzekanie
W trakcie rozmowy z Jamilem Anderlini, dyrektorem regionalnym POLITICO w Europie, minister Domański zaprezentował optymistyczną perspektywę polskiej gospodarki, jednocześnie nawiązując do najnowszych danych: Polska aktualnie jest dwudziestą największą gospodarką na świecie i otrzymaliśmy zaproszenie do współpracy w grupie G20.
Zaznaczył, że to m.in. rezultat reform przeprowadzonych w latach 90-tych, jak i naszego uczestnictwa w Unii Europejskiej”. Równocześnie Domański wskazał na coś, co zdaniem wielu jawi się jako osobliwa cecha Polaków, wspomagająca pomyślność gospodarczą.
„Nigdy nie jesteśmy usatysfakcjonowani. Niedawno ktoś wspomniał mi, że w Polsce nigdy nie odczuwamy szczęścia. Zawsze utyskujemy” — stwierdził. „To również jest siła pociągowa. Nieustannie rozważamy udoskonalenia” — ocenia Domański. Jak podkreślał, ten wewnętrzny niepokój, to polskie nieskończone dążenie do rozwoju, stanowi w opinii ministra jeden z zasadniczych powodów wciąż dynamicznego wzrostu.
Sprzyja „brak polskiej Nokii”
Domański zaznaczył także, że polska gospodarka to zróżnicowany ekosystem biznesowy. „Prawdopodobnie nie wymienicie jednego polskiego globalnego lidera. Nie posiadamy polskiej Nokii. Nie mamy jednej marki, która byłaby warta majątek lub cieszyła się powszechną rozpoznawalnością” — zauważył. „Oczywiste jest, że doceniamy firmy, które są obecne. Jesteśmy pełni uznania dla InPostu. Niemniej jednak, nie jest tak, że ta firma jest najważniejsza, że stanowi powiedzmy 5-10 proc. naszego PKB” — mówił.
„Posiadamy naprawdę dużą dywersyfikację. Mamy bardzo silny rynek krajowy. Równocześnie jesteśmy całkiem dobrze połączeni z globalnymi łańcuchami wartości. I to także jest istotne” — podkreślał Andrzej Domański.
Polska aspiruje do bycia krajem innowacyjnym. Deregulacja jako element nadrzędny
W odpowiedzi na pytanie Anderliny’ego o to, co Polska robi dobrze, czego reszta Europy mogłaby się nauczyć, minister Domański wyznaczył klarowny kierunek działań rządowych: polska gospodarka powinna zmienić strukturę, przekształcić się w kraj innowacyjny i podmiot wdrażający transformacje.
„Pragniemy przeobrazić strukturę. Chcemy zakomunikować naszym przyjaciołom, naszym europejskim partnerom: posłuchajcie, skoncentrujmy się na wzroście. Zwróćmy uwagę na PKB” — zaapelował minister. A następnie dodał rzecz fundamentalną dla swojej wizji: „Wzrost PKB nie jest tylko efektem ubocznym rozsądnej polityki. Zaprojektowanej w Brukseli. To musi być nasz cel”.
Jednym z narzędzi do osiągnięcia tego celu jest — w ocenie szefa resortu finansów — przeobrażenie podejścia do regulacji gospodarczych. „Polska, ale również europejska gospodarka potrzebuje mniej ustaw, mniej ciężkich nadregulacji” — powiedział Domański, dodając, że zdaje sobie sprawę, iż „w Brukseli naprawdę nie znoszą słowa deregulacja”.
Transformacja energetyczna kluczem do sukcesu
Minister Domański przyznał też, że przed polską gospodarką stoją istotne wyzwania, zwłaszcza w sektorze energetyki. „Kiedy przyglądam się polskiemu miksowi energetycznemu, [to] nadal mamy ok. 50 proc. węgla w naszym miksie. Co to implikuje? [To,] że obniżając ten udział… Możemy mieć tańszą energię, możemy mieć bardziej konkurencyjne przedsiębiorstwa. Możemy zapewnić lepsze perspektywy tym ludziom, którzy myślą o powrocie do Polski”.
Domański zauważył, że Polska posiada drugie najwyższe ceny energii w Europie, a mimo to pozostaje najszybciej rozwijającą się gospodarką europejską. „Nadal jesteśmy najszybciej rozwijającą się gospodarką europejską. Więc wyobraźcie sobie tylko, co by się wydarzyło, gdybyśmy mieli ceny o 10 czy 15 proc. niższe niż teraz„.
W tym kontekście minister ostro skrytykował obecną strategię przemysłową Unii Europejskiej, którą ocenia jako nieracjonalną. „Europy po prostu nie stać na deindustrializację. I z każdym miesiącem, z każdym tygodniem dostrzegamy coraz więcej argumentów przeciwko pewnym nierozważnym strategiom, które wypychają europejskie fabryki, europejski przemysł z Europy, powiedzmy, w kierunku Azji. Uważam, że zmiany klimatyczne stanowią poważne wyzwanie. Mówiąc to, nie dostrzegam żadnych korzyści dla klimatu z przenoszenia fabryk z Polski do Włoch czy Francji, albo do Azji”.
Ukraińcy powrócą do siebie? Minister przedstawia swoje zdanie
Gdy poruszona została kwestia wpływu wojny w Ukrainie na polską gospodarkę, minister Domański zaznaczył, że dostrzega perspektywę długofalową. „Wierzę również, że Polska może być największym beneficjentem porozumienia pokojowego, oczywiście poza samą Ukrainą. To będzie istotny impuls dla naszego PKB. I naturalnie istnieją obawy, że Ukraińcy wrócą do Ukrainy. Faktycznie tego nie wiemy. Istnieją na ten temat różne opinie. Ale jeśli mogę posłużyć się analogią. Historyczną — w 1989, w 1990 roku Polacy nie wracali z USA, Niemiec czy Wielkiej Brytanii, dokąd wyemigrowali w czasach komunizmu. Nie wracali. Dlaczego? Ponieważ warunki życia w Polsce w 1990… W 1991 roku były dużo, dużo gorsze niż w tamtych krajach. I czy to akceptujemy, czy nie, warunki życia w Polsce przez wiele lat będą lepsze niż w Ukrainie. Więc ostatecznie ludzie w znacznej mierze podejmują decyzje portfelami” — ocenił.
Prywatyzacja państwowych przedsiębiorstw? Domański bez owijania w bawełnę
Wywołany został również temat zwiększonej liczby firm kontrolowanych przez Skarb Państwa, które mają znaczący udział w polskiej gospodarce. Anderlini zapytał, czy rząd Domańskiego planuje większą sprzedaż aktywów, które mogłyby nadać dynamiki ekonomicznej.
Minister odparł ostrożnie: „Przede wszystkim te firmy są już obecne na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. I w wielu z nich państwo ma akcje — rządu 20-30 proc. Naszym zadaniem jest zagwarantowanie równych warunków dla przedsiębiorstw prywatnych. Regulacje również tego dotyczą, ale nie planujemy… [to jest,] sprzedawać dużych pakietów akcji w firmach kontrolowanych przez państwo„.
Domański wyjaśnił użytą terminologię: „Używam sformułowania firmy kontrolowane przez państwo, a nie firmy będące własnością państwa, ponieważ przez wiele lat pracowałem jako zarządzający funduszem. I zawsze irytowało mnie, że niektóre firmy były traktowane tak, jakby były w 100 proc. własnością państwa”
Z Davos Grzegorz Kowalczyk, dziennikarz Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
