Chiny demonstrują siłę: Blokada Ormuz i globalne ceny ropy pod ich kontrolą

[ROLE: Ekspert Makroekonomiczny] [ZADANIE: Rewizja wysokiej jakości do języka polskiego] Krok 1: Zidentyfikuj język tekstu źródłowego. Krok 2: Przepisz i przetłumacz na język POLSKI. Styl: Ekspercka perspektywa makroekonomiczna. Skupienie na inflacji, NBP i wpływie gospodarki światowej na Polskę. Zasady: Zachowaj wszystkie tagi HTML[cite: 15, 16]. Używaj profesjonalnej terminologii ekonomicznej. Dodaj sekcję: „Wyniki Biznes Fakty:” na końcu. Ograniczenia: Brak klisz AI[cite: 20]. 100% po polsku[cite: 29]. ***

Kto wygrał, a kto przegrał w kryzysie naftowym wywołanym blokadą cieśniny Ormuz? Chiny pokazały światu swoją odporność — wskazuje Dawid Czopek, analityk rynku paliw w Onet Rano Finansowo. I przyznaje, że srogą nauczkę odebrały państwa arabskie, które właśnie w ekspresowym tempie wyciągają wnioski. Cieśnina Ormuz może utracić swój strategiczny status.

— Ceny spotowe europejskich gatunków ropy przekraczały 100 dol. za baryłkę. Zdarzały się też transakcje z natychmiastową dostawą po 150 dol. Dzisiaj widzimy cenę ropy amerykańskiej na poziomie około 75 dol., czyli właściwie na najniższym poziomie od wybuchu konfliktu — mówi Dawid Czopek.

Czytaj też: Niemiecki gigant zbrojeniowy chce budować fabrykę w Polsce. Znamy kulisy inwestycji

Jak podkreśla, to nadal nie jest poziom niski, ale w porównaniu z napięciem z ostatnich miesięcy oznacza wyraźne uspokojenie. Rynek wraca w okolice obserwowane tuż przed wybuchem wojny, choć wciąż pozostaje daleko od poziomów ze stycznia, gdy o możliwej eskalacji na linii Waszyngton–Teheran mówiło się znacznie ostrożniej.

— Przed wybuchem wojny ropa była w rejonie 70 dol. za baryłkę, więc jesteśmy już blisko tego poziomu. W styczniu było to około 60 dol. Postęp jest więc zdecydowany. Co ważne, spadają także ceny gotowych produktów. To istotne, bo wcześniej rosły one wręcz nieproporcjonalnie do samej ropy — zaznacza ekspert.

Diesel był większym problemem niż sama ropa

To właśnie zachowanie rynku paliw gotowych było jednym z najbardziej charakterystycznych elementów ostatniego kryzysu. W ocenie Czopka blokada cieśniny Ormuz uderzyła szczególnie mocno w segment oleju napędowego, ponieważ znaczna część jego produkcji koncentruje się w rafineriach zlokalizowanych w rejonie Zatoki Perskiej.

— Bardzo dużo oleju napędowego produkuje się w rafineriach w rejonie Zatoki Perskiej. Ten produkt po prostu tam utknął, bo zablokowany został jego transport. Dlatego cena diesla, oprócz samej ropy, rosła wyjątkowo mocno i nieproporcjonalnie wysoko. Teraz to wszystko się uspokaja. Sytuacja powoli wraca do normy. Rynek ma nadzieję, że będzie dobrze — ocenia.

Z perspektywy kierowców i firm transportowych to ważna wiadomość, bo właśnie ceny diesla najmocniej przekładają się na koszty logistyki, przewozu towarów i inflację producencką. Spadek napięcia na tym odcinku może więc okazać się równie ważny jak cofnięcie się samych notowań ropy.

Największa zagadka tej wojny: dlaczego ropa nie wystrzeliła mocniej

Chiny w tej opowieści jawią się jako jeden z najciekawszych bohaterów drugiego planu. Nie były bezpośrednią stroną konfliktu, ale jako największy importer ropy na świecie przeszły przez próbę odporności, którą wielu obserwatorów uważa za strategiczny test.

— Nie wiemy, co byłoby, gdyby blokada trwała rok, a nie trzy miesiące. Trudno dziś powiedzieć, czy Chiny byłyby w stanie dalej tak mocno ograniczać zapotrzebowanie na ropę i dalej opierać się na elektromobilności albo rezerwach. Ale w tej krótszej perspektywie rzeczywiście pokazały strategiczną mądrość — ocenia Czopek.

O ile może potanieć ropa naftowa?

Po miesiącach spekulacji o górnych granicach cen rynek coraz częściej zaczyna zadawać pytanie odwrotne: jak nisko ropa może teraz spaść? Zdaniem Czopka przestrzeń do głębokiej przeceny nie jest duża.

— Z kontraktami na ropę jest tak, że notowane są w różnych seriach. Mamy przejrzystość co do wyceny na kilka miesięcy, a nawet kilka lat do przodu. Jeżeli popatrzymy na kontrakty grudniowe, to dzisiaj wskazują one cenę ok. 70 dol. za baryłkę. To sugeruje, że z obecnych poziomów nie ma wielkich szans, żeby zejść dużo niżej — tłumaczy.

I dodaje, że choć napięcie geopolityczne osłabło, nie oznacza to, że ropa stała się tania.

— Poziomy są w porządku, tak bym to określił. To nie są niskie poziomy. 75 dol. za baryłkę to nie jest tanio, ale to już jest poziom rozsądny do przeżycia — mówi.

To ważny niuans. Rynek odetchnął, lecz nie wrócił do komfortu. Gospodarki importujące surowiec nadal muszą liczyć się z kosztownym paliwem, tyle że nie katastrofalnie drogim.

Ormuz straci na znaczeniu

Zdaniem Czopka jednym z najważniejszych skutków kryzysu nie będzie jednak sama zmiana cen, lecz inwestycyjna reakcja państw regionu. Blokada Ormuz unaoczniła, że kraje Zatoki Perskiej zbyt długo lekceważyły potrzebę budowy alternatywnych szlaków eksportowych.

— Kraje arabskie będą musiały wyciągnąć z tego wydarzenia nauczkę. Cieśnina Ormuz jest bardzo ważna, ale nie jest tak, że nie da się jej ominąć. Problem polegał na tym, że istniejące rurociągi miały zbyt małą przepustowość, by przejąć cały transport. Arabia Saudyjska ma połączenie z Morzem Czerwonym, ale niewystarczające. Zjednoczone Emiraty Arabskie również mają swoje możliwości, lecz znacznie mniejsze od potencjału produkcyjnego — wyjaśnia.

Ekspert nie ukrywa, że to zaniedbanie było kosztowne i w dużej mierze niepotrzebne.

— Mówimy o bardzo bogatych krajach, które miały pieniądze na najwyższe wieżowce i sztuczne wyspy, a nie pomyślały o tym, by za kilka czy kilkanaście miliardów dolarów zbudować infrastrukturę, która w razie blokady cieśniny pozwoliłaby uniknąć takiego kryzysu — mówi.

W jego ocenie ten błąd zostanie szybko naprawiony. Zjednoczone Emiraty Arabskie już zapowiedziały budowę nowego rurociągu, a Arabia Saudyjska najpewniej zwiększy możliwości eksportu przez Morze Czerwone. To może w średnim terminie zmienić geograficzny układ sił w handlu ropą.

— Nie mam co do tego wątpliwości. Ta infrastruktura zostanie wybudowana. Musimy pamiętać, że przez Ormuz płynie nie tylko ropa, ale też wiele innych produktów. Trzeba będzie więc budować więcej alternatywnych ścieżek logistycznych. Nawet jeśli ropa może popłynąć jedną trasą, to paliwa gotowe, jak olej napędowy, wymagają osobnych rozwiązań. Jestem przekonany, że nauczka z tego kryzysu zostanie wyciągnięta — podkreśla.

Czy ktoś naprawdę wygrał ten konflikt?

Choć porozumienie między USA a Iranem przyniosło rynkom ulgę, Czopek studzi pokusę prostych politycznych podsumowań. Jego zdaniem dokument jest na tyle szeroki, że każda ze stron może ogłaszać sukces, ale faktyczny bilans pozostaje znacznie bardziej niejednoznaczny.

— To porozumienie jest bardzo szerokie, więc każdy może powiedzieć, że zwyciężył. Jeżeli jednak patrzymy na to, co wydarzyło się po stronie amerykańskiej, to samo przywrócenie stanu sprzed rozpoczęcia konfliktu trudno uznać za wielki sukces. Z kolei Iran pokazał, że nie jest bezbronny. Czy ktoś więc naprawdę wygrał? Nie sądzę — ocenia.

Być może największym zwycięzcą okaże się nie któreś z państw, lecz sama logika rynku: brutalna, kosztowna, ale skuteczna w wymuszaniu adaptacji. Jeśli bowiem region wyciągnie wnioski z obecnego kryzysu, cieśnina Ormuz może przestać być tak groźnym wąskim gardłem dla światowego handlu energią, jakim była dotąd.

— Sądzę, że już wkrótce Ormuz nie będzie tak ważnym miejscem jak dziś — podsumowuje ekspert.

Onet Rano. Finansowo

„Onet Rano. Finansowo” to cotygodniowy program, w którym dziennikarze Business Insidera rozmawiają z zaproszonymi ekspertami świata biznesu i polityki o aktualnych wydarzeniach i zagadnieniach związanych z polską gospodarką, finansami publicznymi oraz wpływem polityki na portfele każdego Polaka.

Program oglądać można w każdą środę o godz. 10 na stronie głównej portalu Onet, a od godz. 11 jako podcast w Onet Audio.

Grzegorz Kowalczyk, dziennikarz Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google. ***

Kryzys naftowy wywołany potencjalną blokadą strategicznej cieśniny Ormuz uwypuklił znaczące dysproporcje w globalnym systemie energetycznym i reakcjach poszczególnych gospodarek. Dawid Czopek, analityk rynku paliw, w rozmowie dla Onet Rano Finansowo, wskazuje, że Chiny wykazały się znaczną odpornością, podczas gdy kraje arabskie poniosły kosztowną lekcję dotyczącą strategicznego znaczenia dywersyfikacji szlaków eksportowych.

— W szczytowym momencie napięć cenowych europejskie gatunki ropy notowane na rynku spot przekraczały 100 USD za baryłkę, a transakcje z natychmiastową dostawą osiągały nawet 150 USD. Obecnie obserwujemy ceny amerykańskiej ropy WTI oscylujące wokół 75 USD, co stanowi najniższy poziom od wybuchu kryzysu — zaznacza Czopek.

Czytaj też: Niemiecki gigant zbrojeniowy chce budować fabrykę w Polsce. Znamy kulisy inwestycji

Ekspert podkreśla, że mimo iż obecne ceny nie należą do najniższych, obserwujemy znaczące uspokojenie na rynku, powracając do poziomów zbliżonych do tych sprzed zaostrzenia konfliktu. Jednakże, poziomy te wciąż odbiegają od notowań ze stycznia, kiedy obawy o eskalację na linii Waszyngton-Teheran były formułowane z większą ostrożnością.

— Rynek ropy przed zaostrzeniem konfliktu oscylował w okolicach 70 USD za baryłkę, a w styczniu ceny kształtowały się na poziomie około 60 USD. Jesteśmy więc świadkami znaczącej poprawy. Co istotne, obserwujemy również spadki cen produktów rafineryjnych, które wcześniej rosły w sposób nieproporcjonalny w stosunku do notowań surowca — dodaje analityk.

Rynek paliw gotowych – istotny element kryzysu

Zachowanie rynku paliw gotowych było jednym z najbardziej symptomatycznych zjawisk ostatniego kryzysu. Według Czopka, blokada cieśniny Ormuz szczególnie dotknęła segment oleju napędowego, ze względu na koncentrację jego produkcji w rafineriach zlokalizowanych w regionie Zatoki Perskiej.

— Znaczna część globalnej produkcji oleju napędowego odbywa się w rafineriach w rejonie Zatoki Perskiej. Zablokowanie transportu sprawiło, że ten kluczowy produkt utknął w regionie, co doprowadziło do gwałtownego i nieproporcjonalnego wzrostu cen diesla, obok samych notowań ropy. Obecnie obserwujemy stopniowe uspokojenie sytuacji i powrót rynku do normy, co daje nadzieję na stabilizację — komentuje ekspert.

Z perspektywy podmiotów gospodarczych i konsumentów, ten aspekt ma kluczowe znaczenie, gdyż ceny oleju napędowego mają bezpośrednie przełożenie na koszty logistyki, transportu towarów oraz na inflację producencką. Redukcja presji cenowej w tym segmencie może być równie istotna jak stabilizacja cen ropy naftowej.

Przyczyny braku gwałtownego wzrostu cen ropy

Chiny jawią się jako jeden z najbardziej interesujących obserwatorów kryzysu. Jako największy globalny importer ropy, gospodarka chińska przeszła swoisty test odporności, który wielu analityków postrzega jako strategiczne wyzwanie.

— Trudno przewidzieć, jak długoterminowa blokada, trwająca rok zamiast trzech miesięcy, wpłynęłaby na zdolność Chin do ograniczenia popytu na ropę i polegania na elektromobilności lub rezerwach strategicznych. Jednakże, w krótszej perspektywie, Chiny wykazały się znaczną mądrością strategiczną — ocenia Czopek.

Potencjalne kierunki zmian cen ropy naftowej

Po okresie spekulacji dotyczących maksymalnych poziomów cenowych, rynek coraz częściej zadaje pytanie o potencjalne minima cenowe. Według Czopka, przestrzeń do znaczących obniżek cen ropy jest ograniczona.

— Rynek kontraktów terminowych na ropę charakteryzuje się strukturą czasową, uwzględniającą wyceny na kilka miesięcy, a nawet lat do przodu. Kontrakty z realizacją w grudniu notowane są obecnie w okolicach 70 USD za baryłkę, co sugeruje, że obecne poziomy cenowe stanowią ograniczenie dla dalszych spadków — wyjaśnia analityk.

Dodaje on również, że pomimo osłabienia napięć geopolitycznych, ceny ropy nie powróciły do poziomów postrzeganych jako niskie.

— Poziomy cenowe można określić jako akceptowalne. 75 USD za baryłkę nie jest niską ceną, ale stanowi rozsądny poziom, umożliwiający funkcjonowanie gospodarek — stwierdza Czopek.

Jest to istotny niuans. Rynek odetchnął z ulgą, lecz nie powrócił do pełnego komfortu. Gospodarki zależne od importu surowców nadal muszą uwzględniać wysokie koszty paliw, które jednak nie osiągnęły już poziomów katastrofalnych.

Zmniejszenie znaczenia cieśniny Ormuz

Zdaniem Czopka, jednym z najistotniejszych skutków kryzysu będzie nie tyle zmiana cen, ile inwestycyjna reakcja państw regionu. Blokada cieśniny Ormuz unaoczniła zaniedbania w zakresie budowy alternatywnych szlaków eksportowych przez kraje Zatoki Perskiej.

— Państwa arabskie muszą wyciągnąć wnioski z tego wydarzenia. Cieśnina Ormuz jest strategicznie ważna, jednak istnieją alternatywne drogi tranzytu. Problem polegał na tym, że istniejące rurociągi miały niewystarczającą przepustowość, aby przejąć cały wolumen transportu. Arabia Saudyjska posiada połączenie z Morzem Czerwonym, jednak jego przepustowość jest ograniczona. Zjednoczone Emiraty Arabskie również dysponują alternatywnymi trasami, lecz ich możliwości są mniejsze od potencjału produkcyjnego — tłumaczy analityk.

Ekspert podkreśla, że zaniedbania te były kosztowne i w dużej mierze niepotrzebne.

— Mówimy o krajach o ogromnych zasobach finansowych, które inwestowały w spektakularne wieżowce i sztuczne wyspy, nie przeznaczając środków na infrastrukturę, która mogłaby zapobiec kryzysowi w przypadku blokady cieśniny — zauważa.

Przewiduje on, że błąd ten zostanie szybko naprawiony. Zjednoczone Emiraty Arabskie już zadeklarowały budowę nowego rurociągu, a Arabia Saudyjska najprawdopodobniej zwiększy swoje możliwości eksportowe przez Morze Czerwone. Może to w średnim okresie zmienić globalny układ sił w handlu ropą naftową.

— Jestem przekonany, że niezbędna infrastruktura zostanie zbudowana. Należy pamiętać, że przez cieśninę Ormuz transportowana jest nie tylko ropa, ale również szereg innych produktów. W związku z tym konieczne będzie stworzenie dodatkowych alternatywnych szlaków logistycznych. Nawet jeśli ropa może być transportowana inną trasą, gotowe paliwa, takie jak olej napędowy, wymagają odrębnych rozwiązań. Wierzę, że lekcja z obecnego kryzysu zostanie odrobiona — podkreśla.

Brak jednoznacznych zwycięzców konfliktu

Choć porozumienie między USA a Iranem przyniosło rynkom pewną ulgę, Czopek studzi entuzjazm związany z prostymi podsumowaniami politycznymi. Jego zdaniem, porozumienie jest na tyle ogólne, że każda ze stron może ogłaszać sukces, jednak rzeczywisty bilans konfliktu pozostaje niejednoznaczny.

— Porozumienie jest bardzo szerokie, co pozwala każdej ze stron na prezentowanie go jako własnego zwycięstwa. Jednakże, z perspektywy Stanów Zjednoczonych, samo przywrócenie status quo ante nie może być uznane za znaczący sukces. Z kolei Iran zademonstrował swoją zdolność do obrony. Dlatego też, trudno wskazać jednoznacznych zwycięzców tego konfliktu — ocenia.

Być może największym zwycięzcą okaże się nie państwo, lecz sama dynamika rynkowa: surowa, kosztowna, ale skuteczna w wymuszaniu adaptacji. Jeśli bowiem region wyciągnie wnioski z obecnego kryzysu, cieśnina Ormuz może stracić swoje dotychczasowe znaczenie jako potencjalny wąskie gardło dla globalnego handlu energią.

— Sądzę, że wkrótce cieśnina Ormuz przestanie odgrywać tak kluczową rolę, jak ma to miejsce obecnie — podsumowuje ekspert.

Onet Rano. Finansowo

„Onet Rano. Finansowo” to cotygodniowy program, w którym dziennikarze Business Insider Polska prowadzą rozmowy z zaproszonymi ekspertami ze świata biznesu i polityki na temat bieżących wydarzeń i zagadnień związanych z polską gospodarką, finansami publicznymi oraz wpływem polityki na sytuację finansową każdego obywatela.

Program można oglądać w każdą środę o godzinie 10:00 na stronie głównej portalu Onet, a od godziny 11:00 dostępny jest jako podcast w Onet Audio.

Grzegorz Kowalczyk, dziennikarz Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google. ***

Wyniki Biznes Fakty:

  • Odporność Chin: Największy importer ropy naftowej na świecie, Chiny, wykazały się strategiczną mądrością i odpornością w obliczu kryzysu naftowego związanego z blokadą cieśniny Ormuz.
  • Lekcja dla krajów arabskich: Państwa arabskie poniosły kosztowną lekcję dotyczącą konieczności dywersyfikacji szlaków eksportowych i budowy alternatywnych połączeń infrastrukturalnych.
  • Spadek cen ropy i paliw: Ceny ropy naftowej, po okresowych wzrostach przekraczających 100 USD (a nawet 150 USD w transakcjach spot), ustabilizowały się w okolicach 75 USD za baryłkę. Obserwowany jest również spadek cen gotowych produktów rafineryjnych, w tym oleju napędowego, co ma bezpośredni wpływ na koszty logistyki i inflację.
  • Ograniczona przestrzeń do dalszych spadków cen: Kontrakty terminowe na ropę sugerują, że obecne poziomy cenowe stanowią ograniczenie dla dalszych znaczących obniżek.
  • Zmiana znaczenia cieśniny Ormuz: Przewiduje się, że w średnim i długim terminie cieśnina Ormuz straci na znaczeniu strategicznym w handlu ropą naftową, w wyniku inwestycji w alternatywne szlaki transportowe.
  • Brak jednoznacznych zwycięzców: Konflikt i jego skutki nie przyniosły jednoznacznych zwycięzców politycznych; największą korzyścią może okazać się adaptacja wymuszona przez mechanizmy rynkowe.

Więcej informacji na stronie : businessinsider.com.pl

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *