Górniczy sprzeciw w PG Silesia. Losy zakładu i obietnice niepewne.

W następstwie doniesień o Jastrzębskiej Spółce Węglowej, aktualnie dużo się mówi o kłopotach zakładu górniczego węgla kamiennego w rejonie Śląska Cieszyńskiego. Pozycja rynkowa PG Silesia, która generuje blisko 3% krajowej produkcji węgla energetycznego, skomplikowała się m.in. poprzez rywalizację innych podmiotów gospodarczych oraz ograniczony dostęp do pokładów. Pracownicy walczyli o profity, które są już zagwarantowane ich kolegom z branży. Czy ten zakład ma szansę na dalsze funkcjonowanie?

Kopalnia Silesia
Kopalnia Silesia | Foto: PG Silesia / materiały prasowe
  • Prywatny zakład PG Silesia musi współzawodniczyć z dotowanymi kopalniami państwowymi
  • Uwarunkowania przyrodnicze dla eksploatacji węgla w PG Silesia są stosunkowo wymagające
  • Zdaniem resortu energii zawarte 29 grudnia porozumienie „może zakończyć protest”
  • Obecnie na Śląsku odnotowuje się małe bezrobocie, a sektor wydobywczy nie dominuje w strukturze zatrudnienia
  • Szersze informacje dotyczące biznesu odnajdziesz na witrynie Businessinsider.com.pl

Akcja protestacyjna w Przedsiębiorstwie Górniczym Silesia w Czechowicach-Dziedzicach, które podlega procedurze sanacyjnej, rozpoczęła się przed świętami, dokładnie 22 grudnia. W odpowiedzi na przedstawione plany redukcji etatów, które miały objąć 754 osoby – czyli całą kadrę – około 20 górników pozostało w podziemiach.

Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem video:

Ryzykuje życiem przeszukując odpady. "Tragedia to praca w mieście przez osiem godzin"

Minister energii Miłosz Motyka zmodyfikował swoje zamierzenia; początkowo planował rozmowy z protestującymi po uroczystości Trzech Króli, jednak ostatecznie wyraził zgodę na spotkanie w poniedziałek 29 grudnia w ramach Trójstronnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Socjalnego. Przedstawiciele związków zawodowych akcentowali, że występują w imieniu załogi, a nie właściciela firmy.

x.com

Zobacz także: Górnicy z Silesii pozostają nieugięci. Planują szczególną akcję na poniedziałek

Obniżone ceny węgla? „Okazały się zgubne”

Do podpisania porozumienia doszło w poniedziałkowe popołudnie 29 grudnia. W komunikacie ministerstwo energii poinformowało, że „może” ono doprowadzić do zakończenia protestu górników. Więcej informacji o treści umowy znajduje się tutaj. Każda ze stron wykazała gotowość do kompromisu, w wyniku czego rząd zapowiada „podjęcie kroków legislacyjnych mających na celu poprawę bezpieczeństwa socjalnego zatrudnionych”, a związkowcy zrezygnowali z kontynuacji strajku.

Ogłoszenie porozumienia
Ogłoszenie porozumienia | Ministerstwo Energii / Ministerstwo Energii

Co jest przyczyną problemów kopalni w Czechowicach-Dziedzicach oraz zapowiedzi zwolnień grupowych? Specjalista w dziedzinie górnictwa, pragnący zachować anonimowość, tłumaczy w rozmowie z Business Insiderem, że sytuacja zakładu pogorszyła się, kiedy ceny węgla na rynku ustabilizowały się na relatywnie niskim poziomie.

—Podczas gwałtownego wzrostu cen po rozpoczęciu wojny w Ukrainie, kopalnia przeżywała okres prosperity, zwłaszcza po przejęciu w roku 2021 przez katowicką firmę Bumech S.A. od poprzedniego czeskiego właściciela — relacjonuje nasz rozmówca.

Jednakże, później sytuacja się unormowała, a ceny wróciły do stanu początkowego. Dla kopalni miało to katastrofalne skutki — dodaje.

„Nierówna rywalizacja”

Dlaczego tak się dzieje? PG Silesia, podobnie jak wszystkie kopalnie węgla kamiennego na Śląsku, operuje w dość trudnych warunkach środowiskowych.

– Zasoby węgla w Silesii są położone na znacznych głębokościach (dostępne — przyp. red.), jednakże nie tak jak w kopalni Bogdanka w Lublinie, gdzie złoża znajdują się bliżej powierzchni, co przekłada się na lepszą efektywność wydobycia — wyjaśnia ekspert.

Czytaj również: Polska kopalnia dąży do zrównoważonego rozwoju. Plany wykraczają poza branżę wydobywczą

Dodaje, że czeski inwestor poczynił inwestycje i gruntownie zmodernizował zakład, co wpłynęło na redukcję kosztów i poprawę kondycji kopalni w porównaniu z zakładami należącymi do publicznych struktur Polskiej Grupy Górniczej oraz Południowego Koncernu Węglowego. W tym miejscu pojawiają się jednak kolejne komplikacje – o charakterze ekonomiczno-popytowym.

—Wydobywany przez PG Silesia węgiel konkuruje na rynku z surowcem pochodzącym z kopalń, które otrzymują wsparcie finansowe w ramach porozumienia społecznego z sektorem górnictwa węgla kamiennego — wyjaśnia specjalista.

W przeciwieństwie do kopalń PGG czy PKW, Silesia nie otrzymuje żadnych subwencji. Ta nierówna rywalizacja w ostatecznym rozrachunku spowodowała, że wydatki przerosły dochody – dodaje.

Kopalnia Silesia
Kopalnia Silesia | PAP/Jarek Praszkiewicz / PAP

Poczucie niesprawiedliwości wśród załogi

Protestujący żądali, by objąć ich uprawnieniami, które wynikają z niedawno uchwalonej i podpisanej przez głowę państwa tzw. ustawy górniczej, przysługującej osobom zatrudnionym w kopalniach państwowych.

Mowa tu o jednorazowej odprawie w wysokości 170 tys. zł na rękę oraz możliwości wcześniejszego przejścia na urlop dla górników i pracowników zajmujących się przeróbką węgla, którym brakuje kilku lat do nabycia praw emerytalnych. Rozmówca z branży wydobywczej sugeruje, że pracownicy Silesii, nieuprawnieni do tych świadczeń, mogli poczuć się pominięci.

To poczucie krzywdy oraz niesprawiedliwości jest główną przyczyną tego strajku. W ostatniej fazie prac nad ustawą górniczą uwzględniono także pracowników Jastrzębskiej Spółki Węglowej, co tym bardziej motywuje górników z Czechowic-Dziedzic do domagania się identycznych rozwiązań — zaznacza.

„Należy rozpatrywać problem w szerokim kontekście”

Ekspert wyraża pogląd, że węgiel kamienny pozostanie niezbędny w polskim sektorze energetycznym do czasu uruchomienia elektrowni jądrowych. Ze względów strategicznych nie powinniśmy polegać wyłącznie na imporcie, lecz zabezpieczyć krajowe źródła. Takie podejście stwarza pewne perspektywy dla Silesii.

Resort Energii winien analizować problem w sposób kompleksowy, określając rolę poszczególnych kopalń w całym systemie. Żadna z nich nie powinna być traktowana preferencyjnie. Obowiązuje zasada równości podmiotów, jednak kopalnie, które korzystają z dotacji, stwarzają trudności dla Silesii czy Bogdanki — konkluduje.

Właściciel kopalni nie pozostaje obojętny wobec tej sytuacji. W listopadzie Bumech złożył skargę do Komisji Europejskiej w sprawie nielegalnego wykorzystywania pomocy publicznej, które zakłóca konkurencyjność na rynku. Według zarządu firmy, subsydiowane przedsiębiorstwa górnicze z wyłącznym udziałem państwa mogą „bez konsekwencji” prowadzić eksploatację nierentownego węgla, co negatywnie wpływa na pozostałe spółki.

Silesia „atrakcyjnym kąskiem”?

Kamil Szewczyk, specjalista ds. sprawiedliwej transformacji z Polskiej Zielonej Sieci, mieszkający w Katowicach, również zwraca uwagę na brak uprawnień do odpraw i wcześniejszych emerytur dla górników z Silesii, wynikających z ustawy górniczej.

— Instrumenty osłonowe stanowią jeden z kluczowych elementów sprawiedliwej transformacji. Sytuacja, w której prywatny zakład wydobywczy jest z nich wykluczony, wydaje się wysoce niesprawiedliwa — stwierdza.

Przypomina, że w momencie prywatyzacji w 2010 r., kiedy Silesia została wydzielona z ówczesnej Kompanii Węglowej jako spółka pracownicza, postrzegano ją jako „atrakcyjny kąsek” dla inwestorów.

— W konkursie ofert uczestniczyły firmy ze Szkocji, Szwajcarii i Czech. Zwycięzcą zostali Czesi, a powszechnie głoszono, że prywatna firma, w przeciwieństwie do dotowanych kopalń państwowych, potrafi generować zysk z wydobycia węgla. Jednak ta sytuacja uległa zmianie. W sektorze prywatnym nikt nie będzie subsydiował wydobycia w takim stopniu jak w sektorze publicznym, gdzie dotacje osiągają poziom 9 mld zł rocznie — relacjonuje Kamil Szewczyk.

— Protest został zorganizowany pospiesznie i bez koordynacji z większymi związkami zawodowymi. To tym bardziej świadczy o wielkiej determinacji ludzi, którzy woleli pozostać pod ziemią w ekstremalnie trudnych warunkach zamiast spędzić święta z rodzinami — podkreśla.

Przemysł spożywczy istotniejszy niż górnictwo

Węgiel jako nośnik energii będzie potrzebny w Polsce przez kolejnych kilkanaście lat. Choć importowany surowiec zawsze będzie tańszy, Szewczyk sugeruje, że ze względu na zagrożenia związane z konfliktami zbrojnymi i zakłóceniami w łańcuchach dostaw, powinniśmy zabezpieczyć zapotrzebowanie energetyczne poprzez wydobycie krajowe.

— Zużycie węgla będzie stopniowo spadać, niemniej ważne jest, aby w razie nieprzewidzianych okoliczności, możliwe było szybkie wznowienie pracy kopalń — mówi. Rola rezerwy strategicznej to „makro” scenariusz dla Silesii. A co z jej pracownikami w skali mikro?

—Uczestnicy protestu domagają się gwarancji przeniesienia do innych funkcjonujących kopalń. Inne rozwiązania są już dostępne; Górny Śląsk jest obszarem silnie uprzemysłowionym — wyjaśnia Szewczyk.

Zauważa, że poziom bezrobocia w Katowicach wynosi obecnie 1,5 proc., a w Bielsku-Białej, niedaleko od Czechowic-Dziedzic, około 2 proc. – Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że w strukturze gospodarczej województwa przemysł spożywczy ma większy udział niż górnictwo — dodaje.

Alternatywy muszą być atrakcyjniejsze niż obecnie

Problem może stanowić wysokość zarobków i jakość ofert pracy, często niższa niż w górnictwie.

Alternatywne ścieżki kariery w przemyśle, logistyce czy handlu powinny charakteryzować się lepszym wynagrodzeniem i warunkami zatrudnienia niż obecnie, aby transformacja nie wiązała się z szokującą zmianą standardu życia. Osoby po trzydziestce, zatrudnione obecnie w górnictwie, powinny przeanalizować listę najbardziej poszukiwanych zawodów – sugeruje Szewczyk.

Odnośnie wykorzystania terenów po kopalniach, mogą one trafić np. do firm z branży zbrojeniowej, jednak zdaniem Szewczyka lokowanie tam zakładów, które w przypadku wojny stałyby się pierwszym celem ataku, budzi sprzeciw społeczeństwa.

– Takie koncepcje mogą napotkać trudności w uzyskaniu szerokiej akceptacji — zaznacza. Przypomina również, że kwestia sprawiedliwej transformacji dotyczy nie tylko pracowników sektora wydobywczego, ale także zamykanych elektrowni węglowych.

Odwierty zamiast eksploatacji?

Górnictwo węgla kamiennego w Polsce nie jest w dobrej kondycji. Zakłady objęte umową społeczną funkcjonują dzięki wsparciu państwa, a zapotrzebowanie na ten surowiec w elektroenergetyce i ciepłownictwie spada.

Transformacja nie musi jednak oznaczać całkowitej katastrofy. W raporcie opublikowanym przez Politykę Insight pt. „Co z węglem w Polsce? Między dekarbonizacją a potrzebami gospodarki” dr Dominik Brodacki pisze, że branża ma „przyszłość w innym wymiarze”.

Ekspert argumentuje, że znaczna część firm górniczych może zająć się działalnością inżynieryjną i techniczną dla przemysłu, energetyki oraz gospodarki wodnej. Mowa tu np. o prowadzeniu głębokich odwiertów, rekultywacji czy pracach pod ziemią.

„Wiedzę i sprzęt górniczy można przekształcić w kompetencje okołoprzemysłowe” — pisze Brodacki, argumentując, że z dotychczasowego ekosystemu skoncentrowanego wokół węgla z czasem mogą wyłonić się nowe branże. Na niewielką skalę kopalnie mogą również przechodzić procesy automatyzacji i robotyzacji, chociaż takie inwestycje są trudne do pogodzenia z otrzymywaniem pomocy publicznej i utrzymywaniem dotychczasowego poziomu zatrudnienia.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *