Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz: Kto to? Szefowa Polski 2050 zamierza dołączyć do politycznej elity.

Pragnęła objąć przewodnictwo nad Polską 2050 oraz urząd wicepremiera z rekomendacji tej partii. Jednakże te zamierzenia nie powiodły się, a formacja Szymona Hołowni zdaje się zmierzać ku schyłkowi. Wraz z Polską 2050 w trudnej sytuacji znalazła się ścieżka zawodowa Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. W kuluarowych rozmowach coraz częściej można usłyszeć spekulacje, iż wkrótce może utracić stanowisko ministra funduszy i polityki regionalnej. Niemniej nasi informatorzy utrzymują, że nawet jeśli zostanie teraz odwołana, to jeszcze nie wypowiedziała swego ostatniego słowa.

Ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, styczeń 2025
Ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, styczeń 2025 | Foto: PAP/Tomasz Gzell / PAP
  • Pełczyńska-Nałęcz to znawczyni spraw rosyjskich. Rozpoczynając kooperację z Szymonem Hołownią przekształciła się w działaczkę polityczną
  • Ubiegała się o progres do politycznej elity — dążyła do tego, by zostać wicepremierką z ramienia Polski 2050 i liderką tej partii, teraz istnieje ryzyko, że straci posadę ministry
  • Aspiacje Pełczyńskiej-Nałęcz sięgają jednak daleko poza jej obecne stanowisko, co prowokuje dyskusje na temat jej przyszłości w polityce
  • Szersze informacje o biznesie odnajdziesz na Businessinsider.com.pl

Pełczyńska-Nałęcz to uznana znawczyni problematyki Rosji i w ostatnich latach bliska współpracownica Szymona Hołowni. Jest najbardziej kontrowersyjną minister w rządzie Tuska, podpadła również samemu premierowi. Z tego powodu coraz częściej wspomina się o tym, iż po objęciu Polski 2050 przez Paulinę Henning-Kloskę minister funduszy może stracić swoją funkcję w gabinecie.

— Jeżeli utraci pewność swojej pozycji, możliwe, że sama złoży rezygnację i wycofa się z polityki — dodaje jeden z naszych informatorów.

Zdecydowanie wykracza poza normy, w których w polskiej polityce, standardowo, mogą funkcjonować kobiety. Nie kieruje się oportunizmem — broni wartości, w które wierzy. Jej zaletami są śmiałość, determinacja i efektywność. Mankamentem — brak umiejętności pracy zespołowej. Co ją motywuje? Według większości naszych rozmówców — władza. Natomiast jej zwolennicy zapewniają, że wpływ na bieg wydarzeń.

— Ona wierzy w to, co robi. Wstąpiła do polityki, aby coś zrobić dla społeczeństwa. Mówi to, co myśli, nie zważając na to, czy jest to szkodliwe dla rządu, czy nie. Stoi na straży tego, do czego jest przekonana. Nie jest interesowna — tak działaczkę Polski 2050 charakteryzuje życzliwy jej rozmówca. Określa ją mianem „specjalistki, technokratki”.

Z kolei krytyk ministry twierdzi, że postępuje jak „premier alternatywnego rządu”, a jej ambicje są nieograniczone, chciałaby sprawować urząd premiera. — To osoba bardzo wymagająca, przekonana o swojej misji, powołaniu do wyższych celów — podkreśla.

W 2025 r. Polska 2050 zgłosiła jej kandydaturę na stanowisko wicepremiera. W styczniu 2026 r. działaczka polityczna straciła jednak szansę na samodzielne kierownictwo partią, a co za tym idzie, na awans w strukturach rządowych.

W zakulisowych rozmowach najwięcej emocji i dywagacji wywołuje jej podejście do Rosji. Nie tylko z powodu rosyjskiego pochodzenia jej matki, ale także ze względu na jej silne zaangażowanie w politykę resetu z Rosją, nawet po aneksji Krymu. Niemniej jednak znany ekspert do spraw wschodnich w rozmowie z nami ucina te spekulacje i zapewnia, że dla niej interes polskiego państwa zawsze był najważniejszy.

Wyróżnia ją wielu wrogów. Przyczyniają się do tego nie tylko jej ambicje, czy zawziętość, ale również stosunek do ludzi. — Zwracanie uwagi na odczucia innych nie jest dla niej czymś naturalnym. Nie posiada taktu, jest skupiona na celu, przez co zapomina, że do jego realizacji niezbędni są ludzie — dowiadujemy się. W zdecydowany sposób wyraża swoje opinie, czasem w tonie napominania, co nie podoba się ludziom. — Jest nielubiana, ponieważ mówi, co myśli — potwierdza inny rozmówca.

Zapisz się na „Prawo i biznes” — nowy newsletter Business Insidera

Pełczyńska-Nałęcz posiada wąskie grono sprzymierzeńców

Jej najbliższym współpracownikiem jest jej zastępca w ministerstwie funduszy i polityki regionalnej, Jan Szyszko. Od dawna blisko współdziała również z obecnym szefem Kancelarii Sejmu, w przeszłości ministrem w gabinetach PO-PSL, Jackiem Cichockim. Do grona jej sprzymierzeńców zalicza się także szef klubu parlamentarnego Polski 2050, Paweł Śliz. Dyrektor gabinetu Hołowni, Stanisław Zakroczymski, także jest jej przychylny.

Ma mocne relacje z samym Hołownią. — Jest w stanie wszystko u niego wywalczyć, często zmieniał przekonania pod jej wpływem. Jako pełniąca obowiązki ministra nieustannie odwiedzała Sejm, by forsować u niego swoje postulaty — relacjonuje nasz rozmówca. W opinii innego „Hołownia nigdy nie zgodziłby się na formalne bycie numerem dwa, ale w rzeczywistości to ona była numerem jeden”.

x.com

O możliwość rozmowy z nim miała rywalizować z europosłem Michałem Koboską. Konflikt z nią miał także doprowadzić do opuszczenia środowiska Hołowni przez ekonomistę Pawła Wojciechowskiego. Do jej przeciwników zaliczani są m.in. Paulina Henning-Kloska, Joanna Mucha czy Ryszard Petru. — Ci, którzy jej nie darzą sympatią w partii, to osoby, z którymi kiedyś rywalizowała, szukają odwetu — przekonuje zwolennik ministry.

Skąd ten wpływ na Hołownię? Według niektórych może to wynikać z pewnego rodzaju kompleksu marszałka, że „ona dostarcza rezultaty, a on jest niezdecydowany”.

Inni tłumaczą, że Hołownia docenia jej eksperckie podejście zgodne z zasadą „evidence-based” (oparte na faktach). — To właśnie to nastawienie i jej skuteczność zaimponowały Hołowni. Z pewnością ją szanuje, uważa, że jest bardzo oddana państwu, bo tak jest — i to docenia — wymienia nasz rozmówca.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz to uznana specjalistka w dziedzinie Rosji

Pełczyńska-Nałęcz przyszła na świat 26 października 1970 r. w Warszawie. Jest córką Rosjanki Swietłany i profesora matematyki Aleksandra Pełczyńskiego. Ma troje potomstwa. Biegle posługuje się językiem angielskim i rosyjskim.

W 1994 r. ukończyła studia socjologiczne na Uniwersytecie Warszawskim, a w 1999 r. zdobyła stopień doktora w Polskiej Akademii Nauk.

Przez wiele lat pracowała w Ośrodku Studiów Wschodnich. Pełniła tam m.in. funkcję kierownika działu rosyjskiego i zastępcy dyrektora. Uznawana jest za wybitną ekspertkę w dziedzinie Rosji.

Podwładni z tamtego okresu podkreślają jej profesjonalizm i wiedzę, które wzbudzały podziw. — Najlepsza spośród moich przełożonych. Jest bardzo wymagająca, ale ja to cenię — zaznacza jedno ze źródeł.

W 2011 r. wzięła udział w konkursie na dyrektora OSW, jednak przegrała z Olafem Osicą, który pokonał ją, mimo iż faktycznie był spoza organizacji — został jej wicedyrektorem krótko wcześniej. Jak słyszymy, Osica był protegowanym ważnego polityka PO, współzałożyciela OSW Bartłomieja Sienkiewicza. Oceniono to jako votum nieufności wobec Pełczyńskiej-Nałęcz, która miała narazić się nadmierną niezależnością.

Od 2011 do 2012 r. reprezentowała OSW w Brukseli. W tamtym czasie należała także do Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych.

Za rządów PO-PSL Pełczyńska-Nałęcz pełniła funkcję wiceministra spraw zagranicznych

W styczniu 2012 r. dołączyła do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, którego ówczesny szef, Radosław Sikorski, potrzebował na stanowisku wiceministra kobiety i ekspertki w dziedzinie Wschodu. W lipcu 2014 r. została mianowana ambasadorem RP w Moskwie. Latem 2016 r., już za rządów PiS, zakończyła misję, składając rezygnację.

Prezydent Rosji Władimir Putin (z prawej) i ówczesna ambasadorka Polski w Rosji Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz uczestniczą w ceremonii wręczenia listów uwierzytelniających w Kremlu w Moskwie, 19 listopada 2014 r.
Prezydent Rosji Władimir Putin (z prawej) i ówczesna ambasadorka Polski w Rosji Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz uczestniczą w ceremonii wręczenia listów uwierzytelniających w Kremlu w Moskwie, 19 listopada 2014 r. | POOL New / Reuters / Forum / Forum Polska Agencja Fotografów

W tamtym okresie propagowano koncepcję tak zwanego resetu w relacjach z Rosją. Według naszego rozmówcy, Pełczyńska-Nałęcz była wówczas emocjonalnie bardzo zaangażowana w reset. Nawet po aneksji Krymu — w 2014 r. — uważała, że w interesie Polski leży normalizacja stosunków z Moskwą, a priorytetem powinno być pozbycie się wizerunku najbardziej rusofobicznego państwa na świecie.

W marcu 2014 r., pomimo lutowego ataku Rosji na Krym, polskie ministerstwa spraw zagranicznych i kultury informowały, że trwają przygotowania do obchodów Roku Polski w Rosji i Roku Rosji w Polsce w 2015 r. To właśnie Pełczyńska-Nałęcz miała być główną orędowniczką takiego podejścia. Podtrzymywała je jeszcze w 2016 r. w raporcie sygnowanym przez Fundację Batorego, gdzie przekonywała, że odmowa dialogu z Moskwą to w istocie przyzwolenie na to, czego Polska zawsze się obawiała: na prowadzenie „rozmów ponad naszymi głowami”.

x.com

Inny ekspert potwierdza, że bardzo angażowała się w politykę resetu i nawet po aneksji Krymu zakładała, że świat prędzej czy później się z nią pogodzi. — Uważała, że nie powinniśmy pozwolić sobie narzucić narracji, w której nasza polityka wobec Rosji jest nieracjonalna — oparta na uprzedzeniach, fobiach, nieumiejętności rozmowy z Rosją — opisuje.

Podkreśla zarazem, że nigdy nie była wobec Rosji naiwna, nie była rusofilką, nie usiłowała Rosji tłumaczyć, wybielać, czy też jej faworyzować.

— Zawsze zajmowała stanowisko krytyczne, ale bardzo zaangażowała się w próbę zdjęcia z nas etykietki rusofobów, za sprawą której Rosjanie, a także Niemcy, uważali, że Polaków nie trzeba słuchać, ponieważ mają obsesję na punkcie Rosji. Takie podejście do Polski występowało na przykład w kwestii gazociągów Nord Stream — słyszymy.

Pełczyńska-Nałęcz z ekspertki przeobraziła się w polityka Polski 2050

Po powrocie do Polski w 2016 r. trafiła do Fundacji Batorego, którą wówczas kierował jeszcze prof. Aleksander Smolar. Tam miała popaść w konflikt, gdyż, jak słyszymy, realizowała własne cele bez konsultacji i była trudna we współpracy. Oceniano to jako nielojalność i interpretowano jako jej zamiar zaangażowania się w politykę.

W 2020 r. rzeczywiście znalazła się w sztabie wyborczym kandydata na prezydenta Szymona Hołowni, a w tym samym roku została dyrektorką Instytutu Strategie 2050 — think tanku Polski 2050. Funkcję sprawowała do wyborów parlamentarnych w 2023 r., wygranych przez partie tworzące obecny rząd, w tym Polskę 2050.

W wyborach nie kandydowała, jak zauważa nasze źródło, „nigdy nie poddała się weryfikacji wyborczej”.

W gabinecie Tuska stanęła na czele Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej, a w 2024 r. została pierwszą wiceprzewodniczącą Polski 2050.

W ministerstwie skutecznie przyczyniła się do odblokowania środków unijnych z Krajowego Planu Odbudowy dla Polski. Sprawnie przeprowadziła kilka rewizji KPO. Zeszłego lata musiała zmierzyć się z tak zwaną aferą KPO związaną z budzącą wiele wątpliwości dystrybucją pieniędzy dla branży hotelarsko-gastronomicznej. Symbolem tych nieprawidłowości stały się jachty kupowane przez przedstawicieli branży za fundusze unijne. Przygotowała też projekt, obecnie konsultowanej, średniookresowej strategii rozwoju kraju do 2035 r.

Co najmniej równie mocno angażuje się w krytykę tak wpływowych podmiotów jak deweloperzy i banki. W efekcie jej starań Sejm uchwalił kilka ustaw uderzających w interesy branży deweloperskiej, w tym o jawności cen mieszkań. Mocno sprzeciwiała się również regulacjom dotyczącym funduszy oferujących mieszkania na wynajem (REIT). Dla banków domagała się zaś podatku od „manny z nieba”. Konsekwentnie potępia również sektor bankowy na X za to, że w Polsce kredyty mieszkaniowe są znacznie droższe niż na Zachodzie.

Liderka Polski 2050 rzuciła wyzwanie premierowi

Jeszcze przed wyborami miała być jedną z najzagorzalszych przeciwniczek wspólnej listy wyborczej partii tworzących obecną koalicję.

Z powodu tego, że wielokrotnie prowadziła publiczne spory z innymi koalicjantami, jest szczególnie nielubiana, zwłaszcza w PO i PSL. — Zajmuje się wszystkim, tylko nie tym, co leży w kompetencjach jej ministerstwa — stąd afera z KPO. Psuje szyki rządowi — dowiadujemy się.

Przez długi czas na jej celowniku był tak zwany kredyt zero procent, ostatecznie porzucony przez ekipę rządzącą. Mocno optowała też — nie zważając na propozycje ministerstw finansów i zdrowia — za znacznym obniżeniem składki zdrowotnej dla przedsiębiorców, ostatecznie zawetowanym przez poprzedniego prezydenta.

Według naszych rozmówców w PO uchodzi za osobę, która niszczy ten rząd od wewnątrz i przez którą Rafał Trzaskowski przegrał wybory prezydenckie. Inne źródło dodaje: — Koalicjanci szanują jej kompetencje, a jednocześnie nie znoszą tego, że we wszystko się wtrąca.

Części obozu rządzącego mogła narazić się także tym, że po wygranych przez Karola Nawrockiego wyborach prezydenckich jednoznacznie wypowiadała się przeciwko teoriom o fałszerstwach. Jak słyszymy, jest socjologiem, zna się na nastrojach społecznych, a sprawą fałszowania wyborów zajmowała się w kontekście Rosji. Wie zatem, jak fałszuje się wybory i uważa, że w Polsce nie zostały one sfałszowane.

Kilka niezależnych od siebie źródeł zapewnia nas również, że minister regularnie wykorzystuje w rozmowach z szefem rządu argument, iż stoi za nią 13 posłów i w razie potrzeby odejdzie z nimi.

Tusk nie zapomina, jego podejście jest chłodne, pragmatyczne, poczeka — komentuje rozmówca.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz gra o najwyższą stawkę w dotychczasowej karierze

Pod koniec września Hołownia, który — na mocy umowy koalicyjnej — w listopadzie ma pożegnać się z fotelem marszałka Sejmu, ogłosił chęć objęcia stanowiska Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR). Pełczyńska-Nałęcz otrzymała zaś od partii rekomendację na należne Polsce 2050, po ustąpieniu Hołowni z marszałkostwa, stanowisko wicepremierki. Poparło ją 16 członków klubu parlamentarnego, a 14 zagłosowało na minister klimatu Paulinę Henning-Kloskę. Nasi rozmówcy odbierają to jako upokorzenie minister funduszy.

Ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wita się z premierem Donaldem Tuskiem podczas posiedzenia rządu, z boku ministra klimatu i środowiska Paulina Henning-Kloska
Ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wita się z premierem Donaldem Tuskiem podczas posiedzenia rządu, z boku ministra klimatu i środowiska Paulina Henning-Kloska | Zbyszek Kaczmarek / Forum / Forum Polska Agencja Fotografów

Henning-Kloska współdziała z Ryszardem Petru, który publicznie krytykuje Pełczyńską-Nałęcz za zbyt konfrontacyjną politykę wobec koalicjantów. Petru, podobnie jak minister funduszy, zapowiada walkę o przewodnictwo w partii w styczniowych wyborach.

Pod znakiem zapytania stoi jednak to, czy Petru zgromadzi wymagane podpisy.

Relacje obu pań rzekomo nie są wrogie, ale różnią się wizjami — Pełczyńska-Nałęcz chce iść odrębną drogą, a Henning-Kloska — w sojuszu z PO.

Co znamienne, Henning-Kloskę ostatnio na X pochwaliła europosłanka KO, była prezydentka Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

x.com

Może nawet zostanie tą wicepremierką, tylko co z tego, skoro w styczniu, po wyborach szefa ugrupowania, partia może ulec rozpadowi, ponieważ Henning-Kloska i Petru wraz ze swoimi zwolennikami opuszczą jej szeregi — dowiadujemy się.

Inny rozmówca podkreśla natomiast: — Jej kandydatura to prowokacja wobec Tuska. Ona nie jest osobą zdolną do szukania kompromisów. Nie ma żadnych umiejętności pozyskania nowych lub odzyskania dawnych zwolenników partii Hołowni. Jej konfrontacyjna linia wykańcza koalicję rządzącą.

Jej sojusznik stanowczo sprzeciwia się jednak takiemu przedstawianiu sprawy. — Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Andrzej Domański, Stefan Krajewski, Adam Nowak, Miłosz Motyka — to lista ministrów, z którymi doskonale współpracuje — zapewnia.

Lady Makbet polskiej polityki czy ofiara mizoginii

Jakie ma ambicje? — pytamy jedno ze źródeł. — Jej ambicje? Nie mają granic, ona by chciała wszystkiego dla siebie. Nie waha się użyć jakichkolwiek środków, aby to osiągnąć — pnie się do góry, a gdy jedna drabina się kończy, to wskakuje na drugą. Ona jest nienasycona. Aby osiągnąć cel, nie boi się zawrzeć paktu z diabłem — dowiadujemy się.

Z kolei zdaniem jej współpracownika, „napędza ją wpływ na to, jak wygląda kraj i możliwość wprowadzania zmian”. Jej głównym celem jest zaś ochrona kraju przed koalicją PiS-Konfederacja.

Słyszymy również takie głosy, że dla silnych, odważnych kobiet nie ma miejsca w polskiej polityce. Jeśli zostanie wicepremierką, będzie pierwszą kobietą na tym stanowisku w obecnym rządzie. Zresztą lipcową rekonstrukcję rządu negocjowało 13 mężczyzn, a jedyną kobietą była właśnie ona.

Otwartym pozostaje pytanie, czy rozważa pójście w ślady Jarosława Gowina, który ponad dekadę temu porzucił PO dla sojuszu z zmierzającym do władzy PiS. Minister funduszy, zakładając, że obecna koalicja przegra następne wybory, może rozważać przejście na drugą stronę.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *