Amerykańskie opłaty celne to, jak się okazuje, nie jedyna trudność dla niemieckiej gospodarki. W listopadzie nastąpił również krach w eksporcie produktów do Zjednoczonego Królestwa. Niemieccy eksporterzy skierowali swoje towary do innych państw, a jednym z głównych nabywców wypełniających lukę jest Polska. Jednocześnie Niemcy ograniczają zakupy od nas.

Z każdym kolejnym miesiącem coraz wyraźniej widać po niemieckiej gospodarce, jak mocno wpłynęły na nią cła wprowadzone przez administrację Donalda Trumpa. W listopadzie 2025 r. niemiecki eksport obniżył się o 2,5 proc. w porównaniu z październikiem 2025 r. po uwzględnieniu wpływów kalendarzowych i sezonowych, podczas gdy import podniósł się o 0,8 proc.
W zestawieniu z listopadem poprzedniego roku eksport zmniejszył się o 0,8 proc., a import wzrósł o 5,4 proc. — przekazał Federalny Urząd Statystyczny (Destatis) na podstawie wstępnych danych.
W listopadzie Niemcy wyeksportowały dobra o wartości 128,1 mld euro, a zaimportowały za 115,1 mld euro po uwzględnieniu odchyleń kalendarzowych i sezonowych. Saldo handlowe zakończyło się zatem nadwyżką w wysokości 13,1 mld euro w odniesieniu do +20,0 mld euro rok wcześniej. Nadwyżka wciąż istnieje, ale uległa znacznemu zmniejszeniu.
Załamanie eksportu do USA z powodu ceł
O aż 3,4 mld euro, czyli o aż 23,6 proc. rok do roku zmalał eksport do USA i jest to największy spadek w niemieckiej gospodarce. Od początku roku eksport do Stanów zmniejszył się już o 14,1 mld dol., czyli o 9,4 proc. rdr. To rezultat 15-procentowych ceł i podwyżki amerykańskich ceł na samochody o 25 pkt proc. do sumy 27,5 proc.
Dalszy ciąg tekstu pod materiałem wideo
Thomas Oth: Coca-Cola chce dalej inwestować w Polsce
Ponadto, załamanie wystąpiło nie tylko w kierunku USA. O ponad miliard euro, czyli o niemal 14 proc. rok do roku zredukowano eksport do Wielkiej Brytanii. W konsekwencji Wielka Brytania dla Niemiec jest już znacznie mniejszym odbiorcą niemieckich produktów niż Polska. Na Wyspy w listopadzie trafiły z Niemiec towary za 6,5 mld euro, podczas gdy do Polski za 8,5 mld euro.
Najbardziej zmniejszył się niemiecki eksport samochodów (-1,5 mld euro, czyli o 6,8 proc. rdr) i produktów farmaceutycznych (-0,6 mld euro, tj. o 6,3 proc. rdr).
Polska w czwórce „ratowników” niemieckiego eksportu
Polska jest zarazem w gronie czterech państw, na które niemieccy eksporterzy przenieśli swoją sprzedaż, usiłując odzyskać wyniki. Według Destatis niemiecki eksport do Polski podniósł się w listopadzie o 0,4 mld euro, czyli o 4,6 proc. rok do roku do 8,5 mld euro. W skali jedenastu miesięcy powiększyliśmy zakupy o 5,6 mld euro, czyli o 6,5 proc. rdr do 92,4 mld euro.
W listopadzie silniej niż do Polski niemiecki eksport wzrastał jedynie do: Szwajcarii (+0,7 mld euro, tj. +11,6 proc. rdr), Hiszpanii (+0,5 mld euro, tj. +11,8 proc. rdr) i Austrii (+0,4 mld euro, tj. +6,6 proc. rdr).
Jesteśmy także czwartym odbiorcą eksportu z Niemiec na świecie. W listopadzie nabyliśmy od zachodniego sąsiada towary za 8,5 mld euro, a w ciągu 11 miesięcy za 92,4 mld euro. Z tym że trzeba dodać zastrzeżenie. Te dane obejmują też towary, które trafiły np. do portu w Hamburgu z Chin i następnie pojechały do Polski, czyli są to dane wg państwa wysyłki, a nie państwa pochodzenia.
Więcej niż Polska z Niemiec importują jedynie: USA (10,9 mld euro w listopadzie, -23,6 proc. rdr), Francja (9,8 mld euro w listopadzie, +3 proc. rdr) oraz Holandia (9,5 mld euro, +3,3 proc. rdr).
Import z Polski w dół
Z pewnym rozczarowaniem należy przyznać, że nie ma równowagi we wzajemnym handlu zagranicznym z Niemcami. Nasz eksport na ich rynek obniżył się w listopadzie o 143 mln euro, czyli o 2,1 proc. rdr i osiągnął poziom 6,7 mld euro.
Tu istotną rolę odgrywa jednak umocnienie polskiego złotego, które powoduje, że bardziej atrakcyjny cenowo dla polskiego odbiorcy staje się towar z importu, a mniej korzystny cenowo dla zagranicznego nabywcy — towar z Polski. Względem euro złoty umacnia się już czwarty rok z rzędu. W ub.r. złoty zyskał 1,4 proc., a w bieżącym roku 0,1 proc.
Z danych wynikałoby, że Niemcy mieli nad nami nadwyżkę 1,9 mld euro, co nie zgadza się z danymi GUS, gdzie uwzględnia się kraj pochodzenia i tam to my mamy nadwyżkę. Ale tu właśnie znaczenie mają niemieckie porty, przez które do Polski trafiają towary m.in. z Chin.
Największy import do Niemiec dociera właśnie z Chin, co nie oznacza, że tam potem zostaje. W listopadzie miał wartość 15,7 mld euro i wzrósł o aż 1,3 mld euro rok do roku, czyli o 9,2 proc.
Autor: Jacek Frączyk, redaktor Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
