Nadchodzący rok 2026 rysuje się jako okres kompensacji luk ekonomicznych. Zgodnie z aktualnym raportem Banku Pekao, polskie PKB nabierze tempa, inflacja odczuwalnie zwolni, a poziomy procentowe zostaną zredukowane. Pomimo osłabienia dynamiki zarobków, realną siłę nabywczą Polaków wesprą stabilne kwoty i odrodzenie inwestycyjne, które stanie się świeżym impulsem dla gospodarki.

Redukcja dynamiki średniego uposażenia do 5,5 proc., przyśpieszenie progresu PKB do 4,0 proc., redukcja poziomu referencyjnego NBP do 3,25 proc. oraz spadek średniorocznej inflacji CPI do 1,9 proc. — to kluczowe rokowania na 2026 r. ekspertów Banku Pekao. W roku 2027 uposażenia w sektorze biznesowym mają wzrosnąć o 6 proc., rozwój PKB spowolnić do 3,7 proc., poziom referencyjny wciąż ma wynosić 3,25 proc., a inflacja 2,2 proc.
To będzie napędzać polską gospodarkę
Co z sytuacją na rynku pracy? Oczekiwana jest stabilność: wskaźnik bezrobocia ma wynieść kolejno 5,7 proc. i 5,6 proc. na finiszu lat 2026 i 2027, natomiast zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zmaleje o 0,5 proc. i 0,4 proc. r/r.
Zobacz też: Pracujący Polak ma średnio 43 lata. Raport GUS o kondycji gospodarki narodowej
„Place na piątkę. Rynek pracy w ostatnich latach poluzował się i odnosimy wrażenie, że część obserwatorów krajowej gospodarki nie przyswoiła wszystkich konsekwencji tego faktu. Pomimo, że redukcje zatrudnienia były minimalne, a progres bezrobocia — powodowany głównie przez czynniki regulacyjne; to jednak polski rynek pracy widziany poprzez szeroki zbiór 'miękkich’ mierników (planów zatrudniania, liczby wakatów i propozycji pracy oraz prognozowanej skali podwyżek zarobków) cofnął się mniej więcej o 9-10 lat. Zauważalne ograniczenie siły negocjacyjnej zatrudnionych przyczyni się do dalszego spowolnienia uposażeń w Polsce. Uważamy, że dynamika średniego uposażenia spadnie w 2026 r. do 5,5 proc. Realne dochody polskich konsumentów — a w rezultacie — konsumpcję prywatną w tej sytuacji ocali dalsza redukcja inflacji” — czytamy w komunikacie dedykowanym opracowaniu „Arkusz ocen polskiej gospodarki — prognozy na lata 2026-2027”.
Progres PKB oceniony „na czwórkę” oznacza 4 proc. wzrostu rok do roku w 2026 r. To przyśpieszenie z blisko 3,5 proc. w 2025 r. i równych 3 proc. w 2024 r. „Odrodzenie inwestycyjne przeniosło się na 2026 r., ale to przesunięcie jedynie potęguje obszar nawarstwienia projektów inwestycyjnych. Prowadzone wysiłkiem sektora publicznego, inwestycje przyśpieszą w 2026 r. do 9,7 proc. Konsumpcja prywatna wzrośnie w podobnym, choć nieznacznie niższym tempie niż w 2025 r., przede wszystkim z powodu nieco słabszego wzrostu zarobków konsumentów. Finalnie, należy spodziewać się dalszej powolnej poprawy popytu zewnętrznego. Całość ułoży się na progres PKB dochodzący do 4 proc.” — kontynuujemy lekturę.
„Jak rozkładają się ryzyka dla tej prognozy? W górę — nie zdziwiłby nas rezultat lepszy niż prognozowane 4 proc., jeśli zaskoczy silniejszy popyt zewnętrzny lub jeśli konsumpcja okaże się mniej podatna na bieżący dochód (a bardziej — na poziomy procentowe i kredyt). Niemniej jednak, tegoroczna górka inwestycyjna ma swoją cenę. Część przedsięwzięć z 2026 r. nie będzie posiadać kontynuacji w kolejnym roku, a w niektórych domenach (inwestycje drogowe) należy liczyć się ze spadkiem inwestycji w 2027 r. Oznacza to, że 2027 r. będzie bardziej przywodził na myśl 2025 niż 2026. Spodziewamy się, że w 2027 r. PKB wyhamuje do 3,7 proc.” — oznajmili ekonomiści.
Inflacja i stopy procentowe w dół
„Stopy na trójkę” to docelowy poziom 3,25 proc. stopy referencyjnej, po trzech prognozowanych obniżkach — pierwszej w lutym. Obecnie zasadnicza stopa NBP wynosi równe 4 proc. W styczniu RPP podjęła decyzję o wstrzymaniu się, kolejne redukcje mają nadejść wiosną.
„RPP jest w procesie łagodzenia polityki pieniężnej i nie wyraziła jeszcze finalnego zdania. Oczekujemy, że perspektywy dalszego spadku inflacji przekonają członków Rady do kolejnych trzech cięć (pierwszego z nich już w lutym). Stopa referencyjna ustabilizuje się więc na poziomie 3,25 proc. Dlaczego nie więcej cięć? O ile jesteśmy przekonani, że inflacja obniży się szybciej i bardziej, niż zakłada to konsensus, o tyle pole do cięć nie jest rozległe. W połowie roku dezinflacyjny wpływ podwyżek stóp zacznie ustępować inflacyjnemu wpływowi obniżek i inflacja bazowa będzie szukać najniższego punktu” — przekazano w materiale.
Inflacja będzie „na dwójkę na szynach”, czyli poniżej 2 proc. — ocenili ekonomiści. Średnioroczny wskaźnik CPI w 2025 r. osiągnął około 3,6 proc., a więc tyle samo, co w 2024 r. „W krótkim terminie dalsza redukcja inflacji jest scenariuszem podstawowym. Oczekujemy, że w 2026 r. średnioroczna inflacja wyniesie 1,9 proc. Jej dalszy spadek będzie zasługą niskich kwot żywności, gwałtownego spowolnienia kwot energii, dalszej dezinflacji w obrębie usług (efekt rozluźniania się rynku pracy i normalizacji wzrostu płac w ostatnich 2 latach) oraz napływu tanich dóbr z Chin. Wzrostu inflacji nie widać również w oczekiwaniach firm i gospodarstw domowych oraz preferowanej przez nas relacji PPI-CPI” — zaznaczono.
Jak dodali ekonomiści, dezinflacja nie będzie jednak trwać wiecznie — dezinflacyjny wpływ podwyżek stóp ustąpi w II połowie roku inflacyjnemu wpływowi obniżek stóp. Wtedy należy szukać punktu zwrotnego w inflacji bazowej i dna na inflacji. Uważamy, że inflacja bazowa ustabilizuje się w okolicy 2,2 proc. W 2027 inflacja natomiast subtelnie wzrośnie ze względu na efekty bazowe i normalizację dynamiki kwot żywności i paliw.
„Po zeszłorocznych zawirowaniach rynkowych i gospodarczych nadchodzi czas kompensacji braków i opóźnień, realizacji odłożonego popytu. Rok 2026 będzie lepszy zarówno dla gospodarki światowej, jak i dla polskiej” — podsumowało Pekao.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
