Polskie przedsiębiorstwa po cichu przejmują niemieckie. Dlaczego Niemcy milczą? [ZESTAWIENIE]

Niegdyś polskie zakupy w Niemczech przywoływały obrazy wycieczek po detergenty czy cukierki. To się jednak zmienia – aktualnie sporo mówi się o… przejmowaniu firm niemieckich przez polskie podmioty. Problem polega na tym, że ów temat jest szerzej omawiany w Polsce niż w Niemczech. Wyjaśniamy powody.

PESA z Bydgoszczy nabyła przedsiębiorstwo z Lipska, Morliny przejmują niemieckiego wytwórcę wędlin… Długo można by tak wymieniać. Przedstawiciele Orlenu w rozmowie z Business Insider Polska także ogłaszają kolejne inwestycje w Niemczech.

Co wywołało ten szał na kupowanie firm niemieckich? I dlaczego w Niemczech temat ten jest bagatelizowany?

Wygląda na to, że nasi sąsiedzi, odnosząc się do polskiej ekspansji, częściej wspominają transakcje, które ostatecznie nie zostały sfinalizowane.

Firmy niemieckie przez lata lokowały kapitał w Polsce, dynamicznie wspomagając naszą mniej rozwiniętą gospodarkę. Obecnie sytuacja coraz częściej ulega zmianie. Od kilku lat to firmy z Polski przejmują te z Niemiec.

Czasami angażują się w to potentaci. Orlen nabył niemiecką sieć stacji paliw Star, zaś koncern chemiczny Synthos, należący do miliardera Michała Sołowowa, przejął fabryki produkujące kauczuki syntetyczne w Schkopau.

HtmlCode

Niemieckie przedsiębiorstwa, które znalazły się w polskich rękach

Lecz przejmowane są także mniejsze podmioty. Na przykład Grupa Trend nabyła w 2025 roku producenta świec i aromatów Gala Group. Takich działań jest coraz więcej. Przykładowo, Morliny (za pośrednictwem swojej brytyjskiej spółki) przejęły wytwórcę kiełbas Wolf Group.

Firmy, które zdecydowały się na inwestowanie w Niemczech, nie zamierzają zwalniać tempa. Kolejne kroki zapowiadają na przykład przedstawiciele Orlenu w rozmowie z Business Insider Polska. Spółka dysponuje kilkuset stacjami sieci Star – i stopniowo przekształca je w punkty z polskim szyldem. „Obecnie przeszło 100 stacji w Niemczech funkcjonuje już pod marką Orlen. Sieć udostępnia klientom ponad 90 punktów w formacie Stop Cafe, znanym w Polsce. W bieżącym roku do tego standardu zostanie dostosowanych kolejnych 35 stacji” – informuje nas biuro prasowe firmy.

Ale to nie wszystko. W Polsce powszechne są już automaty paczkowe. W Niemczech to rozwiązanie jak dotąd nie zyskało pełnej popularności, chociaż na przykład sieć DHL posiada pewną liczbę tego typu automatów. Niemniej jednak Orlen dostrzegł tu szansę. Na chwilę obecną takie automaty funkcjonują przy 200 stacjach w Niemczech, ale z pewnością będą pojawiać się następne.

Ale w Niemczech panuje cisza

W Polsce o każdej akwizycji mówi się dosyć głośno. W niemieckich mediach jednak ten temat jest marginalny. Pod koniec ubiegłego roku pojawił się co prawda artykuł w renomowanym niemieckim dzienniku gospodarczym „Handelsblatt”, lecz skupiał się on na tym, że firmy z „Europy Środkowej” nabywają te niemieckie. Oczywiście, sporo uwagi poświęcono zakupom dokonywanym przez Polaków, jednak większy nacisk położono na fakt, że niemieckie firmy są przejmowane przez przedsiębiorstwa z Czech.

Pomimo tego artykuł ma pozytywny charakter. „Ponad trzydzieści lat po upadku muru berlińskiego dotychczasowy trend uległ odwróceniu: nie tylko niemieckie koncerny prowadzą ekspansję na wschód, ale coraz częściej również silne finansowo i sprawne firmy z państw ościennych wkraczają do Republiki Federalnej Niemiec” – pisali autorzy „Handelsblatt”.

Podczas Grüne Woche w Berlinie, istotnych targów branży spożywczej i rolniczej, prowadziliśmy nieoficjalne rozmowy na ten temat z przedstawicielami niemieckiego biznesu oraz mediów. Wszyscy podkreślali, że polskie firmy prężnie się rozwijają – i że często zaznaczają swoją obecność na niemieckim rynku. Niemniej jednak niewiele osób potrafiło wskazać niemieckie spółki, które trafiły pod kontrolę polskich podmiotów.

Jednemu z lokalnych dziennikarzy zaprezentowaliśmy artykuł z „Handelsblatt”. Zwrócił uwagę na tytuł, który informuje o nabywaniu przez firmy z Europy Centralnej przedsiębiorstw z „Mittelstand”. To popularne określenie „średnich” firm – które na ogół w Niemczech kojarzą się z tradycją i stabilnością. Często są to firmy rodzinne, zlokalizowane poza dużymi miastami. Powojenny sukces niemieckiej gospodarki często tłumaczony był przez ekonomistów właśnie kondycją firm z „Mittelstand”, które zapewniają miejsca pracy i są związane z lokalnymi społecznościami.

Skoro Polacy przejmują „Mittelstand”, fundament niemieckiej gospodarki, to dlaczego nie jest to newsem? – pyta dziennikarza, który pragnął pozostać anonimowy. Wyjaśnił, że tego typu „średnich” firm jest w Niemczech bardzo dużo – i nawet jeśli razem wzięte stanowią znaczną siłę w gospodarce, to każda z osobna jest stosunkowo niewielkim przedsiębiorstwem. Zazwyczaj firmy „Mittelstand” to te, których przychody roczne nie przekraczają 50 mln euro. Dla porównania – przychody BMW mogą przekraczać 150 mld euro.

Nasi rozmówcy wskazywali więc, że dyskusja o „Polsce przejmującej Niemcy” mogłaby zaistnieć, gdyby doszło do naprawdę znaczących przejęć firm o fundamentalnym znaczeniu dla tamtejszej gospodarki. Za takie przejęcie można ostatecznie uznać przejęcie sieci Star przez Orlen. Ale naprawdę potężnych transakcji tego typu nie było, choć pojawiały się w planach.

Kilka lat temu LOT zamierzał przejąć Condora, czyli sporą linię lotniczą, oferującą przede wszystkim trasy „wakacyjne”. Z wielkiej transakcji nic nie wyszło, m.in. z powodu wybuchu pandemii COVD-19.

Samolot linii Condor
Samolot linii Condor | Condor / East News

Kolejnym głośnym tematem było ewentualne przejęcie rafinerii PCK Schwedt, zlokalizowanej tuż przy granicy z Polską. To piąta co do wielkości rafineria w kraju, do której przez długi czas trafiała ropa z Rosji. Orlen dostrzegł w tym szansę, ale ostatecznie do transakcji nie doszło.

Nie jest też tak, że jedynie polskie firmy przejmują te niemieckie. Niemcy także wciąż są aktywni, jeśli chodzi o zakupy w Polsce. Na przykład w ubiegłym roku Grupa Rhenus nabyła przeszło połowę udziałów polskiego operatora portowego zarządzającego Portem Szczecin.

Chińczycy kupują więcej

Istnieje jeszcze jeden powód, dla którego polskie zakupy nie wywołują w Niemczech aż takiego oddźwięku. Podczas gdy polskie spółki inwestują w małe lub średnie firmy z Niemiec, poważną kwestią stają się zakupy dokonywane przez Chińczyków. A te są naprawdę dużego formatu.

W ubiegłym roku na przykład sieć Media Markt i Saturn została nabyta przez chińskie JD.com za 2,2 mld euro, Chińczycy nabyli również udziały w istotnym porcie kontenerowym w Hamburgu. Chińczycy kontrolują nawet ok. 20 proc. udziałów w perle niemieckiej gospodarki – Mercedes-Benz Group. Nawet kultowy za naszą zachodnią granicą producent odzieży sportowej Jack Wolfskin niedawno trafił w chińskie ręce.

Chińskie inwestycje wzbudzają oczywiście kontrowersje. Pojawia się coraz więcej pytań, czy Berlin nie traci kontroli nad swoją gospodarką, gdy Pekin przejmuje udziały w europejskim rynku i know-how. A chińskie władze niekoniecznie mają pozytywne zamiary względem Unii Europejskiej. Polskie – czy szerzej, środkowoeuropejskie – zakupy w Niemczech nie wywołują takich emocji. Podkreśla się raczej ich pozytywny wpływ na gospodarkę.

„Niemiecka gospodarka boryka się z najdłuższym zastojem od czasów II wojny światowej, a liczba bankructw rośnie. Jednocześnie średnie przedsiębiorstwa, stanowiące kręgosłup gospodarki, stają w obliczu próby demograficznej. Wielu właścicieli z pokolenia wyżu demograficznego osiąga wiek emerytalny, ale ich dzieci często nie są zainteresowane przejęciem działalności” – analizował „Handelsblatt”.

To powszechny problem. Według badania banku KfW około 231 tys. właścicieli małych i średnich przedsiębiorstw za Odrą rozważa zamknięcie firmy. Polskie, prężnie rozwijające się firmy mogą więc przyjść Niemcom z pomocą – i mogą liczyć na poparcie władz w Berlinie. Przynajmniej dopóki Polacy nie będą chcieli kupować zbyt dużych firm.

Autor: Mateusz Madejski, dziennikarz Business Insider Polska

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu. Bądź na bieżąco! Śledź nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *