Piątkowa sesja na nowojorskich giełdach przyniosła znaczące spadki. W kontekście utrzymującego się napięcia w Cieśninie Ormuz oraz niepokojących danych z amerykańskiego rynku pracy, indeks S&P500 zanotował najniższy poziom od grudnia. 






Średni przemysłowy indeks Dow Jones, tracąc 0,95%, zakończył tydzień na poziomie 47 501,55 punktów, co stanowi najniższą wartość od początku grudnia. Indeks S&P500 ustanowił niemal trzymiesięczne minimum, spadając o 1,33% do poziomu 6 740,0 pkt. Z kolei indeks Nasdaq obniżył się o 1,59%, kończąc sesję na poziomie 22 387,68 pkt.


Przyczyny piątkowej przeceny na Wall Street należy upatrywać w dwóch kluczowych czynnikach. Po pierwsze, w narastającym kryzysie naftowym. Cena ropy Brent w piątek wzrosła o 8%, przekraczając poziom 90 USD za baryłkę. Jest to już o połowę więcej niż dwa miesiące temu i najwyższa wartość od września 2023 roku. Taki poziom cen budzi uzasadnione obawy o koniunkturę gospodarczą i wyniki spółek giełdowych.
Reklama
Zobacz także
Niskie prowizje i brak ukrytych opłat – otwórz rachunek w Saxo Banku (Link afiliacyjny – zarabiamy na prowizji)
Konflikt wokół strategicznej Cieśniny Ormuz, blokowanej przez Iran, skutkuje ograniczeniem wydobycia ropy w Kuwejcie. Brak możliwości eksportu surowca z Zatoki Perskiej prowadzi do problemów z jego magazynowaniem. Podobne wyzwania mogą wkrótce dotknąć Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabię Saudyjską. Dodatkowym problemem jest potencjalne zakłócenie dostaw gazu z Kataru, w wyniku ostrzału instalacji w Ras Laffan przez Iran.
Sytuacji geopolitycznej nie łagodziły wypowiedzi prezydenta USA. Donald Trump stwierdził, że nie zaakceptuje żadnego innego porozumienia z Iranem poza bezwarunkową kapitulacją. Jednak osiągnięcie tego celu może być utrudnione, biorąc pod uwagę wykluczenie przez amerykańskiego przywódcę użycia sił lądowych. Scenariusz długotrwałej wojny z Iranem, trwającej tygodnie lub miesiące, jest najbardziej niepożądanym przez inwestorów. Nie znaleziono również pokładów zaufania w deklaracjach Białego Domu dotyczących eskortowania statków przez Cieśninę Ormuz przez amerykańską marynarkę wojenną.
Drugim czynnikiem pogarszającym nastroje na Wall Street był lutowy raport z amerykańskiego rynku pracy, który okazał się wyjątkowo słaby. Zamiast oczekiwanego skromnego wzrostu zatrudnienia (konsensus rynkowy zakładał +60 tys. etatów), dane Bureau of Labor Statistics wskazały na spadek zatrudnienia w sektorach pozarolniczych o 92 tys. etatów. Nieoczekiwanie wzrosła również stopa bezrobocia. Takie wyniki nie świadczą o silnym rynku pracy, który generowałby dochody dla konsumentów, a ich wydatki stanowią 70% PKB Stanów Zjednoczonych.
Skalę niepokoju na Wall Street obrazuje 23-procentowy wzrost indeksu zmienności VIX. Wskaźnik ten, mierzący zmienność implikowaną opcji, sygnalizuje popyt na zabezpieczenie pozycji przed spadkami cen akcji. Niemniej jednak, obecne wartości VIX (około 29,3 pkt.) pozostają relatywnie niskie w porównaniu do skali globalnych perturbacji. Dla porównania, w kwietniu ubiegłego roku, podczas eskalacji wojen handlowych zainicjowanych przez prezydenta Trumpa, VIX osiągnął poziom 45 punktów.
Generalnie, rynki finansowe w piątek doświadczyły podwójnego, silnie stagflacyjnego uderzenia. Pogarszające się dane z rynku pracy wywołują obawy o recesję, podczas gdy gwałtownie rosnące ceny paliw niemal gwarantują wzrost inflacji. W takiej sytuacji bankierzy centralni z Rezerwy Federalnej znajdują się w trudnym położeniu, dysponując ograniczonymi narzędziami mogącymi wesprzeć koniunkturę bez ryzyka wywołania hiperinflacji. Szok naftowy oznacza nie tylko wyższe koszty operacyjne dla przedsiębiorstw, ale także ryzyko spadku wydatków konsumpcyjnych. Konsumenci w USA i Europie będą zmuszeni przeznaczać większe środki na paliwo, ograniczając tym samym wydatki na mniej niezbędne dobra i usługi.
Obawy te znalazły odzwierciedlenie w strukturze rynku. Niemal wszystkie sektory indeksu S&P500 zakończyły piątek na czerwono, z wyjątkiem akcji firm dostarczających podstawowe dobra konsumenckie oraz spółek użyteczności publicznej. Co ciekawe, nawet walory największych spółek naftowych nie odnotowały wzrostów pomimo drogiej ropy.
Wyniki Biznes Fakty:
- Indeks S&P500 spadł do najniższego poziomu od grudnia, odzwierciedlając obawy o recesję i inflację.
- Napięcia geopolityczne w rejonie Zatoki Perskiej i rosnące ceny ropy naftowej negatywnie wpływają na globalną gospodarkę.
- Słabe dane z amerykańskiego rynku pracy (spadek zatrudnienia, wzrost bezrobocia) pogłębiają niepokój o kondycję gospodarki USA.
- Wysokie ceny energii wywierają presję inflacyjną, ograniczając siłę nabywczą konsumentów i zwiększając koszty dla przedsiębiorstw.
- Polityka monetarna banków centralnych, w tym Rezerwy Federalnej, staje przed dylematem: walka z inflacją lub wspieranie wzrostu gospodarczego.
- Polski rynek, mimo braku bezpośredniego wpływu na wydarzenia w USA, może odczuwać skutki globalnego spowolnienia i presji inflacyjnej.
- Narodowy Bank Polski (NBP) będzie musiał uważnie monitorować te globalne trendy, analizując ich potencjalny wpływ na inflację w Polsce oraz stabilność systemu finansowego.
Według danych portalu: www.bankier.pl
