„Chcieliście brexitu, to teraz stójcie w kolejkach” – tak bezkompromisowo szef linii lotniczych Ryanair, Michael O’Leary, podsumowuje gigantyczne zatory obserwowane na europejskich lotniskach. Nowy unijny system kontroli granicznej (EES – Entry/Exit System), w połączeniu z konsekwencjami wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, zapowiada turystom okres urlopowy nacechowany chaosem i wielogodzinnymi opóźnieniami.

Przeczytaj także
Szef Ryanaira: W maju możemy zderzyć się ze ścianą. Co z biletami na wakacje? Dodatkowo, zdaniem szefa Ryanaira, problem pogłębiają utrzymujące się niedobory personelu oraz ogólna nieefektywność procesów. Przykładem jest sytuacja, gdy pasażerowie, którzy już zarejestrowali się w nowym systemie, są kierowani do tej samej kolejki co pozostali podróżni. Międzynarodowa Rada Portów Lotniczych, analizując najnowsze dane, wydała konkluzję wskazującą na wydłużający się czas oczekiwania na przejściach granicznych w całej Europie, gdzie wdrożono system EES. Opóźnienia „regularnie sięgają nawet dwóch godzin w godzinach szczytu, a niektóre lotniska zgłaszają jeszcze dłuższe kolejki” – informuje rada. Według organizacji, problem ten najdotkliwiej dotyka lotniska w Niemczech, Francji, Islandii, Grecji, Włoszech, Hiszpanii i Portugalii. Sam O’Leary ostrzega, że **opóźnienia najprawdopodobniej będą najbardziej odczuwalne na mniejszych lotniskach, takich jak w Sewilli, Alicante, na Teneryfie i w Faro**.
Londyn jak syn marnotrawny powróci latem? Starmer chce związku z UE, ale przyjdzie mu zapłacić
Keir Starmer w swoich wystąpieniach wielokrotnie powraca do kwestii resetu relacji z Unią Europejską. Lider opozycji zapowiedział podczas konferencji prasowej na Downing Street, że będzie dążył do złagodzenia skutków brexitu. Jaką cenę Unia Europejska zażąda za to całe zamieszanie? czytaj dalej »
opr. aw
### Wyniki Biznes Fakty: Sytuacja na europejskich lotniskach, podsycana przez nowy system EES i konsekwencje brexitu, generuje znaczące zakłócenia w ruchu pasażerskim, prowadząc do wielogodzinnych opóźnień. Ten negatywny trend wpisuje się w szerszy kontekst ekonomiczny, gdzie zakłócenia w transporcie i logistyce mogą wpływać na inflację poprzez wzrost kosztów przewozu towarów i usług. Dla sektora lotniczego, stanowiącego ważny element globalnych łańcuchów dostaw i turystyki, oznacza to presję na marże i potencjalne ograniczenie popytu. W kontekście polskiej gospodarki, gdzie NBP stara się okiełznać inflację, tego typu zewnętrzne szoki mogą komplikować politykę monetarną i wymagać ostrożnego zarządzania oczekiwaniami inflacyjnymi. Globalna niepewność i fragmentacja rynków, czego przejawem jest również opisana sytuacja, utrudniają prognozowanie i tworzą środowisko podwyższonego ryzyka dla wzrostu gospodarczego.
Informacje przygotowane na podstawie materiałów : www.bankier.pl
