Z przyjemnością przedstawię analizę artykułu z perspektywy eksperta makroekonomicznego, skupiając się na inflacji, działaniach NBP oraz wpływie globalnej gospodarki na Polskę.
Brukselski szczyt, podczas którego przywódcy Unii Europejskiej będą debatować nad wyzwaniami związanymi z agresywnym, subsydiowanym eksportem z Chin oraz nad kształtem budżetu UE na lata 2028-2034, stanowi kluczowy moment dla polskiej polityki gospodarczej. Warszawa, reprezentowana przez premiera Donalda Tuska, wykorzysta tę platformę do ponownego podkreślenia pilnej potrzeby rewizji systemu EU ETS (Emissions Trading System). Spotkanie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, które poprzedzi obrady, podkreśla złożoność wyzwań geopolitycznych i ich makroekonomiczne implikacje dla regionu.

Czy Europa postawi się Chinom?
Bezpośrednim przykładem zakłóceń na rynku, które generuje napływ dotowanej chińskiej produkcji, jest polski przemysł chemiczny. Dane Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego wskazują na znaczące moce produkcyjne, które zostały zamknięte w Europie od 2022 roku – 37 milionów ton, co bezpośrednio zagraża około 110 tysiącom miejsc pracy. Ten fenomen jest konsekwencją nie tylko kryzysu energetycznego i wojny na Ukrainie, ale przede wszystkim systemowego wsparcia dla chińskich eksporterów, które wypacza konkurencję na unijnym rynku.
Według źródeł zbliżonych do rządu, kluczowym punktem obrad Rady Europejskiej będą globalne dysproporcje makroekonomiczne, ze szczególnym uwzględnieniem rosnącego importu subsydiowanych towarów z Chin. Pytanie o stopień asertywności wobec Pekinu jest fundamentalne, choć na obecnym etapie nie należy spodziewać się konkretnych decyzji. Wydaje się, że większość państw członkowskich, z wyłączeniem Hiszpanii i Węgier, skłania się ku twardszemu stanowisku. Obserwowana jest potencjalna zmiana nastawienia Niemiec, co może okazać się decydujące dla kształtu wspólnej polityki UE wobec Chin.
Potwierdzają to informacje z Brukseli, gdzie głównym tematem mają być zagrożenia wynikające z nierównowagi w relacjach UE-Chiny. Polska konsekwentnie opowiada się za przeciwdziałaniem tym zagrożeniom, zwłaszcza w specyficznych sektorach gospodarki. Do tej grupy dołączają kolejne państwa, choć nadal istnieją kraje, takie jak Hiszpania, obawiające się negatywnego wpływu na stosunki handlowe z Chinami, szczególnie w kontekście relacji z USA. Rezultatem szczytu może być zapowiedź prac Komisji Europejskiej nad instrumentami skuteczniejszej ochrony europejskiego rynku.
Narracja niektórych krajów, jak Hiszpania, kładzie nacisk na potrzebę dekarbonizacji i utrzymania wolnego handlu, podkreślając, że zamknięcie się na handel nie jest rozwiązaniem. Obserwujemy również napięcia związane z podejściem Niemiec, gdzie krótkoterminowe korzyści przemysłowe z handlu z Chinami mogą przeważać nad długoterminowymi obawami strategicznymi. Jest to symptomatyczne dla globalnych wyzwań w zakresie konkurencyjności i bezpieczeństwa łańcuchów dostaw, które wpływają na politykę inflacyjną i politykę pieniężną banków centralnych, w tym Narodowego Banku Polskiego.
Sceptycyzm co do adekwatności reakcji UE na chińskie wyzwania jest zauważalny. Obawa przed „ugotowaniem się w chińskim sosie” i niewystarczająca percepcja zagrożenia ze strony Chin, utrzymująca się od lat, mogą mieć negatywne konsekwencje dla europejskiej konkurencyjności. Industrial Accelerator Act (IAA) przedstawiony przez KE, choć miał być tarczą ochronną, może stać się narzędziem do tworzenia podziałów na rynku wewnętrznym, co jest niekorzystne dla krajów o silnie emisyjnym miksie energetycznym, takich jak Polska.
ETS na celowniku Warszawy
W ramach dyskusji o unijnej konkurencyjności, Polska konsekwentnie podnosi kwestię systemu EU ETS. Kluczowe jest uruchomienie przez KE zapowiadanego „investment boostera”, który ma wspierać transformację przemysłu. Z punktu widzenia Warszawy, priorytetem jest zmobilizowanie KE do ambitnej rewizji ETS, której propozycje mają zostać przedstawione w połowie lipca.
Głęboka reforma ETS znajduje poparcie nie tylko Polski, ale również Włoch, Czech, Słowacji, Węgier, Bułgarii, Rumunii, a coraz częściej także Grecji, Austrii i Belgii. Argumentacja opiera się na przekonaniu, że wysokie ceny uprawnień do emisji CO2 negatywnie wpływają na koszty energii, co podważa konkurencyjność europejskiego przemysłu. To zjawisko bezpośrednio wpływa na inflację, czyniąc produkty europejskie mniej konkurencyjnymi na rynkach światowych.
Eksperci Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego podkreślają potrzebę pragmatycznego podejścia do rewizji EU ETS, uwzględniającego realia gospodarcze, geopolityczne i inwestycyjne. Tempo zwiększania ambicji systemu po 2030 roku powinno być dostosowane do możliwości technologicznych, infrastrukturalnych i finansowych przemysłu. Kluczowe jest również zapewnienie strategicznej autonomii UE, co oznacza utrzymanie silnych mechanizmów ochrony przed ucieczką emisji, w tym odpowiednich poziomów darmowych uprawnień i rekompensat za koszty pośrednie. Reforma mechanizmu Market Stability Reserve (MSR) jest niezbędna do faktycznej stabilizacji rynku, a nie sztucznego ograniczania podaży i podnoszenia kosztów.
Wycofywanie darmowych uprawnień do emisji musi iść w parze z tworzeniem skutecznych instrumentów ochronnych. Jest to wspólne stanowisko organizacji branżowych z Polski, Czech, Słowacji, Węgier i Rumunii, co pokazuje zbieżność interesów w regionie w kontekście unijnej polityki klimatycznej i przemysłowej.
Przeciąganie liny w sprawie unijnego budżetu
Długoterminowe ramy finansowe UE na lata 2028-2034 to kolejny punkt zapalny negocjacji. Propozycja Cypru dotycząca ram negocjacyjnych zakłada częściowe porozumienie w trzech kluczowych obszarach: Funduszu Konkurencyjności, polityki spójności i polityki rolnej. Kraje netto płacące do budżetu UE, takie jak Niemcy, kraje nordyckie i Holandia, będą prawdopodobnie sprzeciwiać się tej propozycji, podczas gdy kraje beneficjenci, w tym Polska, będą postulować zwiększenie budżetu.
Negocjacje budżetowe są złożonym procesem, którego zakończenie oczekiwane jest przed wyborami prezydenckimi we Francji wiosną 2027 roku. Debata obejmie również kwestię „zasobów własnych” UE, czyli źródeł finansowania budżetu. Kluczowe pytanie dotyczy tego, czy propozycja Cypru stanie się podstawą do dalszych prac dla Irlandii, która przejmie prezydencję w UE w lipcu.
Wyniki Biznes Fakty: 1. **Globalne Nierównowagi Makroekonomiczne:** Wzrost importu dotowanej produkcji z Chin stanowi poważne zagrożenie dla konkurencyjności europejskiego przemysłu, prowadząc do zamykania mocy produkcyjnych i utraty miejsc pracy, co może wpływać na presję inflacyjną w UE. 2. **Polityka Przemysłowa UE a Konkurencyjność:** Dyskusje na temat Industrial Accelerator Act (IAA) wskazują na potencjalne podziały w UE w kwestii ochrony rynku wewnętrznego. Zbyt restrykcyjne regulacje klimatyczne, bez odpowiednich instrumentów wsparcia, mogą osłabiać pozycję konkurencyjną polskiego przemysłu. 3. **Rewizja EU ETS:** Polska i grupa innych państw członkowskich domagają się reformy systemu EU ETS, aby obniżyć koszty energii dla przemysłu i chronić jego konkurencyjność. Oczekiwana propozycja KE w połowie lipca jest kluczowa dla dalszych działań. 4. **Budżet UE 2028-2034:** Negocjacje dotyczące wieloletnich ram finansowych ujawniają podział między krajami netto płacącymi a beneficjentami. Polska jako beneficjent prawdopodobnie będzie dążyć do zwiększenia budżetu, co może wpłynąć na przyszłe przepływy finansowe i politykę rozwojową. 5. **Wpływ na NBP:** Wymienione wyzwania – od nierównowag handlowych, przez politykę klimatyczną, po negocjacje budżetowe – tworzą złożone otoczenie makroekonomiczne. Mogą one wpływać na kształtowanie się inflacji w Polsce i pośrednio na decyzje dotyczące polityki pieniężnej NBP, zwłaszcza w kontekście stabilności cen i wzrostu gospodarczego.
Źródło wiadomości : businessinsider.com.pl
