Zgodnie z informacjami podanymi przez tygodnik „Newsweek”, od momentu wybuchu wojny przeciętne amerykańskie gospodarstwo domowe odnotowało wzrost wydatków o około 510 dolarów.

Głównym czynnikiem generującym wzrost wydatków są podwyżki cen paliw.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Rosnące ceny ropy uderzają w portfele Amerykanów. To dopiero początek
Czytaj też: Dmytro Oliinyk o gospodarce Ukrainy. Wojna, inwestycje i droga do UE
Mark Zandi, główny ekonomista Moody’s Analytics, podkreśla, że wyższe obciążenia finansowe są konsekwencją wzrostu cen benzyny, oleju napędowego oraz paliwa lotniczego, które zdrożały po wybuchu konfliktu. Z perspektywy makroekonomicznej, eskalacja napięć geopolitycznych implikuje szok podażowy na rynkach surowców energetycznych, co bezpośrednio przekłada się na inflację.
Inflacja przyspiesza, energia drożeje
Skalę tego zjawiska potwierdzają najnowsze dane dotyczące inflacji w Stanach Zjednoczonych. Według opublikowanych w środę statystyk, wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI) w maju był o 4,2 proc. wyższy niż rok wcześniej. Jest to znaczące przyspieszenie inflacji, co jest zjawiskiem niekorzystnym dla stabilności cenowej gospodarki.
Jeszcze mocniej odnotowano wzrost kosztów związanych z energią. W ciągu dwunastu miesięcy ceny energii ogółem zwiększyły się o 20 proc., podczas gdy ceny benzyny poszybowały w górę o 40,5 proc. Wydatki na paliwo i transport stanowią obecnie jedno z największych obciążeń dla budżetów gospodarstw domowych, generując znaczną presję inflacyjną z kosztów energii.
Eksperci podkreślają, że wzrost cen energii ma dalekosiężny wpływ, wykraczający poza indywidualnych konsumentów. Oddziałuje on bowiem na ceny wielu innych towarów i usług, których produkcja oraz transport są silnie uzależnione od kosztów paliwa. Jest to przykład klasycznego efektu „przenoszenia się” kosztów produkcji na ceny finalne (pass-through effect).
Czytaj też: Rekordowa oferta SpaceX zmienia układ sił na giełdach. Co się dzieje z rynkami?
Ulgi podatkowe nie zrekompensowały wzrostu kosztów
Jeszcze przed eskalacją konfliktu, prezydent Donald Trump wskazywał niższe ceny paliw jako jeden z dowodów poprawiającej się kondycji gospodarki. W lutowym orędziu o stanie państwa zapowiadał również wprowadzenie ulg podatkowych, mających na celu zwiększenie dochodów Amerykanów.
Według Marka Zandiego, wspomniane działania okazały się jednak niewystarczające w obliczu późniejszych podwyżek cen. Ekonomista zauważył, że „zwiększyły one przeciętny zwrot podatku o niespełna 350 dolarów”, podczas gdy dodatkowe wydatki związane z konfliktem były znacząco wyższe. Polityka fiskalna nie była w stanie w pełni skompensować zewnętrznych szoków cenowych.
W rezultacie, wielu Amerykanów odczuwa realny spadek siły nabywczej, pomimo wcześniejszych korzyści podatkowych. To zjawisko ma negatywny wpływ na konsumpcję i może prowadzić do spowolnienia wzrostu gospodarczego.
Najbardziej cierpią mniej zamożni
Zdaniem ekspertów, skutki wzrostu cen nie rozkładają się równomiernie w całym społeczeństwie. Najbardziej narażone są gospodarstwa domowe o niskich i średnich dochodach, dla których wydatki na energię stanowią znacznie większą część miesięcznego budżetu niż w przypadku osób zamożniejszych. W ujęciu proporcjonalnym, osoby o niższych dochodach ponoszą relatywnie wyższe koszty.
Rosnące rachunki za paliwo, transport i energię ograniczają możliwości finansowe wielu rodzin, zmuszając je do rezygnacji z części wydatków lub redukcji oszczędności. W makroekonomicznym ujęciu, może to prowadzić do spadku zagregowanego popytu.
Jak zauważa „Newsweek”, konsekwencją tej sytuacji jest nie tylko większa presja na domowe budżety, ale także pogłębianie się nierówności ekonomicznych. Coraz wyraźniej rysuje się podział między tymi, którzy są w stanie absorbować rosnące koszty życia, a osobami, dla których kolejne podwyżki stanowią poważne zagrożenie dla stabilności finansowej. Zjawisko to może prowadzić do wzrostu napięć społecznych.
Wyniki Biznes Fakty: * Wzrost kosztów utrzymania w USA o ok. 510 USD na gospodarstwo domowe od początku wojny, głównie z powodu drożejących paliw. * Inflacja CPI w USA w maju o 4,2% r/r, z cenami energii rosnącymi o 20% (benzyna o 40,5% r/r). * Ulgi podatkowe wprowadzone przez administrację Trumpa nie zrekompensowały wzrostu wydatków na energię. * Gospodarstwa domowe o niższych i średnich dochodach są najbardziej dotknięte wzrostem kosztów energii, co pogłębia nierówności ekonomiczne. * Wzrost cen energii ma wpływ na inne sektory gospodarki poprzez koszty produkcji i transportu.
Źródło wiadomości : businessinsider.com.pl
