Rozumiem. Poniżej znajduje się przepisana treść w języku polskim, z naciskiem na perspektywę inwestycyjną, uwzględniająca mieszkania, czynsze komercyjne i trendy deweloperskie w kontekście roku 2026. Zachowałem wszystkie tagi HTML i dodałem sekcję „Wyniki Biznes Fakty:”. — Dzięki programowi in vitro na świat przychodzi obecnie średnio 30 dzieci dziennie, co przekłada się na szacunkową liczbę około 15 tysięcy narodzin od początku jego funkcjonowania. Ta skala pokazuje zarówno ogromne zapotrzebowanie społeczne, jak i kluczowe znaczenie tej inicjatywy dla tysięcy rodzin – podkreśliła Marta Górna, prezeska stowarzyszenia „Nasz Bocian”, w rozmowie z PAP. Te dane stanowią istotny wskaźnik trendów demograficznych, które mogą wpływać na długoterminowe zapotrzebowanie na rynku nieruchomości, zarówno mieszkaniowych, jak i usługowych. Zwiększona liczba urodzeń implikuje wzrost popytu na lokale mieszkalne w perspektywie kilku lat, co może napędzać inwestycje deweloperskie.

Po dwóch latach od wdrożenia rządowego programu refundacji leczenia niepłodności metodą in vitro, stowarzyszenia „Nasz Bocian” i CEESTAHC przedstawiły kompleksowy raport oceniający jego skuteczność. Analiza objęła 767 pacjentów i 37 z 58 ośrodków realizujących program. Kluczowe wnioski wskazują na pozytywne działanie programu i jego realny wpływ na życie polskich par, jednak podkreślają potrzebę kluczowych korekt, zwłaszcza w zakresie finansowania. Z perspektywy rynku nieruchomości, program ten może wpływać na popyt mieszkaniowy poprzez tworzenie nowych gospodarstw domowych, co jest istotnym czynnikiem dla deweloperów planujących projekty w perspektywie 2026 roku.
– Aż 60 proc. uczestników programu to pary, które po raz pierwszy skorzystały z procedury in vitro. Program efektywnie dotarł do nowych pacjentów, w tym osób z niedawanymi diagnozami. Co istotne, ogromną grupę stanowią osoby, które wcześniej nie mogły pozwolić sobie na leczenie ze względów finansowych. Wyniki ankiet pokazują, że wielu pacjentów miało przerwę w leczeniu dłuższą niż rok z powodów finansowych, a refundacja umożliwiła im powrót do starań o potomstwo – wyjaśniła Marta Górna. Fakt, że program jest dostępny dla szerszego grona osób, może w dłuższej perspektywie oznaczać większe zapotrzebowanie na mieszkania, zwłaszcza w segmentach rodzinnych.
Ponad 90 proc. pacjentów pozytywnie ocenia założenia programu. Główne wyzwanie stanowi finansowanie. Autorzy raportu wskazują, że 73 proc. ośrodków identyfikuje limit finansowania jako główną barierę w realizacji programu. Zdarzają się sytuacje przerwania leczenia z powodu braku środków, nawet po rozpoczęciu terapii farmakologicznej. Postuluje się zwiększenie rocznego budżetu programu o co najmniej 200 mln zł oraz zmianę mechanizmu alokacji środków, tak aby finansowanie podążało za potrzebami pacjentów. Zwiększenie dostępności leczenia może pośrednio wpływać na rynek nieruchomości, stabilizując lub zwiększając popyt w dłuższej perspektywie, szczególnie w kontekście stabilnej polityki kredytowej, która musi być uwzględniana przy analizie zdolności kredytowej potencjalnych nabywców nieruchomości.
– Choć ustawowe minimum wynosi 500 mln zł rocznie, a resort zdrowia zwiększył tę pulę w ubiegłym i bieżącym roku o dodatkowe 100 mln zł (czyli o 20 proc.), środków wciąż brakuje – powiedziała Marta Górna. Niedostateczne finansowanie programu może wpływać na zdolność par do inwestowania w inne dobra, w tym w nieruchomości, jeśli program generuje nieprzewidziane koszty.
W praktyce, niemal 50 proc. pacjentów poniosło koszty badań kwalifikacyjnych, mimo iż powinny one być bezpłatne zgodnie z regulaminem programu. U 16 proc. uczestników dodatkowe wydatki poza lekami i badaniem genetycznym zarodków przekroczyły 5 000 zł. Koszty leków, nawet częściowo refundowane, stanowią dla wielu par znaczące obciążenie finansowe – niemal 16 proc. pacjentów wydało na nie powyżej 5 000 zł. Te dodatkowe koszty mogą ograniczać budżet przeznaczany na zakup lub wynajem nieruchomości, wpływając na segment rynku, na który decydują się pacjenci.
Niemal połowa realizatorów zgłosiła przypadki zmian interpretacji tych samych przepisów przez Ministerstwo Zdrowia. Część ośrodków nadal pobiera opłaty za świadczenia objęte refundacją, podczas gdy inne działają zgodnie z zasadami programu. Niejednolita interpretacja zasad programu szczególnie dotyka osoby o niższym statusie finansowym, co może wpływać na ich decyzję o zakupie nieruchomości i wybór lokalizacji.
– Program in vitro działa i realnie zmienia dostępność leczenia w Polsce. To bezsporne i cieszy nas każdego dnia. Jednocześnie nasze badanie pokazuje, że „bezpłatny program” dla wielu par bezpłatny nie jest – bo system diagnostyki i leczenia niższego rzędu przed IVF jest nieskoordynowany i odpłatny, bo badania kwalifikacyjne bywają płatne wbrew zasadom, bo leki pochłaniają tysiące złotych – powiedziała Marta Górna. Choć program in vitro należy do najnowocześniejszych w Europie, to, co pozostawia nas w tyle, to wykluczenia.
– Program nie obejmuje singielek ani par potrzebujących in vitro z diagnostyką PGT (metoda diagnostyczna pozwalająca na ocenę materiału genetycznego zarodka przed jego transferem do macicy), aby uniknąć przekazania dziecku ciężkich, terminalnych chorób genetycznych. Warto jednak podkreślić: to nie są wady samego programu, ale ograniczenia obowiązującej ustawy o leczeniu niepłodności. Aby to zmienić, w pierwszej kolejności konieczna jest nowelizacja prawa – wskazała. W perspektywie 2026 roku, ewentualne rozszerzenie programu in vitro mogłoby zwiększyć liczbę gospodarstw domowych, co z kolei przełożyłoby się na dalszy wzrost popytu na lokale mieszkalne.
Dodała, że dzięki rządowemu programowi in vitro urodziło się niemal 15 tysięcy dzieci.
– To nie jest statystyka, to są konkretne rodziny. Program pokazał, że publiczne finansowanie leczenia niepłodności działa i że jest na nie ogromne zapotrzebowanie społeczne – zaznaczyła. Wzrost liczby urodzeń jest kluczowym czynnikiem długoterminowego popytu na rynku nieruchomości. Deweloperzy, analizując trendy na lata 2025-2026, powinni brać pod uwagę takie społeczne i demograficzne impulsy.
Raport powstał na podstawie dwóch równolegoległych badań ankietowych przeprowadzonych przez Stowarzyszenie Nasz Bocian we współpracy z CEESTAHC. Badanie pacjentów objęło 767 respondentów i było prowadzone od października 2025 do kwietnia 2026. Badanie realizatorów objęło 37 z 58 ośrodków uczestniczących w programie i było prowadzone w styczniu i lutym 2026. (PAP)
kub/ kcz/
Wyniki Biznes Fakty:
* **Popyt na mieszkania:** Rządowy program in vitro, generując ok. 30 narodzin dziennie, pośrednio przyczynia się do wzrostu zapotrzebowania na lokale mieszkalne w dłuższej perspektywie, co stanowi pozytywny sygnał dla sektora deweloperskiego planującego inwestycje na lata 2025-2026. * **Dostępność finansowania:** Problemy z finansowaniem programu in vitro i dodatkowe koszty ponoszone przez pacjentów (badania kwalifikacyjne, leki) mogą wpływać na ich zdolność kredytową i budżet przeznaczany na zakup nieruchomości. Stabilna polityka kredytowa i dostępność wsparcia dla rodzin są kluczowe. * **Trendy demograficzne:** Pozytywny wpływ programu na dzietność może być istotnym czynnikiem wpływającym na analizę trendów rynkowych i decyzji inwestycyjnych w branży nieruchomości, uwzględniając długoterminowy wzrost liczby gospodarstw domowych. * **Nieruchomości komercyjne:** Wzrost liczby rodzin może w przyszłości przełożyć się na zwiększone zapotrzebowanie na usługi i powierzchnie komercyjne, np. w galeriach handlowych czy lokalach usługowych w nowych osiedlach. * **Rynek pracy w budownictwie:** Długoterminowy wzrost popytu na mieszkania napędza rynek pracy w sektorze budowlanym, co może mieć wpływ na koszty wykonawstwa i terminy realizacji projektów deweloperskich.
Według danych portalu: www.bankier.pl
