Nowa „Superbaza” Danych: Czy Zrewolucjonizuje Raportowanie Długów i Zdominuje Rynek?

Miała być demonopolizacja, a jest wzmocnienie istniejącego monopolu. Tak można określić najnowszą wersję projektu ustawy o kredycie konsumenckim. Wyjaśniamy, o co chodzi.

UOKiK szykuje zmiany w zasadach funkcjonowania biur informacji gospodarczej
UOKiK szykuje zmiany w zasadach funkcjonowania biur informacji gospodarczej | Foto: andagraf, MOZCO / Shutterstock/ZipZapic

Trzy firmy odczuwają poważny niepokój — obawiają się, że w wyniku wprowadzanych przez rząd przepisów znikną z rynku. Chodzi o biura informacji gospodarczej (BIG), które mogą stracić rację bytu przez propozycję Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Może to mieć negatywne konsekwencje dla setek tysięcy firm korzystających z ich usług.

Czytaj również: Najlepsze miasta do życia w Polsce. Są zaskoczenia. Gdzie jest Twoje? [RANKING]

BIK kontra BIG

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) skierował do uzgodnień już drugą wersję projektu ustawy o kredycie konsumenckim. Celem projektu jest wdrożenie do polskiego prawa unijnej dyrektywy nr 2023/222/UE w sprawie umów o kredyt konsumencki, znanej jako CCD II. Głównym założeniem jest zwiększenie ochrony konsumentów. Przy okazji wprowadzane są zmiany w zasadach raportowania danych do Biura Informacji Kredytowej (BIK) oraz biur informacji gospodarczej (BIG).

Choć nazwy BIK i BIG różnią się tylko jedną literą i brzmią podobnie, kryją się za nimi zupełnie inne instytucje.

Biuro Informacji Kredytowej (BIK) to spółka powołana na podstawie art. 105 ust. 4 Prawa bankowego, zainicjowana przez Związek Banków Polskich (ZBP) oraz dziewięć banków kredytujących (PKO BP, Pekao, Santander, ING, mBank, Millennium, BNP Paribas, Handlowy i DNB). Do BIK trafiają informacje dotyczące wniosków kredytowych składanych przez klientów, przyznanych im kredytów oraz sposobu regulowania zobowiązań. Informacje do BIK mogą przekazywać wyłącznie banki, spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe (SKOK), firmy pożyczkowe posiadające umowy z BIK oraz firmy leasingowe i faktoringowe powiązane z bankami. Zgodnie z informacjami dostępnymi na stronie BIK, instytucja ta dysponuje danymi dotyczącymi 222 milionów rachunków, należących do 25 milionów klientów.

BIG (Biura Informacji Gospodarczej) działają na podstawie Ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych. W Polsce funkcjonują cztery główne biura: BIG InfoMonitor, Krajowy Rejestr Długów (KRD), ERIF oraz Krajowe Biuro Informacji Gospodarczej. Należy zaznaczyć, że BIG InfoMonitor jest częścią Grupy BIK, założonej przez banki. W BIG-ach gromadzone są informacje o różnego rodzaju dłużnikach. Dłużnika do BIG może wpisać praktycznie każdy podmiot: osoba fizyczna, spółdzielnia, wspólnota mieszkaniowa, sąd, urząd, przedsiębiorstwo (w tym dostawcy usług, banki itp.).

W porównaniu do BIG-ów, BIK charakteryzuje się zamkniętym katalogiem podmiotów przekazujących dane oraz ograniczonym zakresem gromadzonych informacji. Można zatem uznać, że BIK jest monopolistą w zakresie historii kredytowej. Z kolei poszczególne BIG-i konkurują ze sobą jako niezależne podmioty gromadzące dane o osobach zadłużonych.

Firmy pożyczkowe oraz biura informacji gospodarczej od dawna postulują demonopolizację BIK, o czym informowaliśmy na łamach Business Insider Polska na początku stycznia. Podczas gdy pierwsza wersja projektu nie uwzględniała tych postulatów, druga może potencjalnie wykluczyć BIG-i z rynku, choć nie jest to od razu widoczne.

Zobacz również: Prezes Biura Informacji Kredytowej: nie powinniśmy dopuścić do rozszczelnienia systemu

Możliwość raportowania kredytów do BIG

W najnowszej wersji projektu, z datą 25 lutego 2026 r., wprowadzono artykuł 43 ustęp 3, który przewiduje możliwość przesyłania informacji o kredytach również do BIG.

Dotyczy to jednak BIG-ów, które spełnią określone warunki wynikające z ustawy regulującej ich działalność. „Chodzi o konieczność wysłania wezwania do zapłaty listem poleconym, upływ 30 dni od momentu wymagalności zobowiązania oraz minimalną kwotę długu wynoszącą 200 złotych” – wyjaśnia Marcin Czugan, prezes Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.

W praktyce oznacza to, że łatwiejsze będzie raportowanie do BIK, gdzie nie obowiązują żadne specyficzne zasady ustawowe dotyczące tego procesu, a dodatkowo, obok instytucji pożyczkowych, obowiązkami objęte zostaną również banki.

Art. 43 projektu ustawy o kredycie konsumenckim z 25 lutego 2026 r.
Art. 43 projektu ustawy o kredycie konsumenckim z 25 lutego 2026 r. | RCL

Niebezpieczny obowiązek dla nabywców wierzytelności

Z perspektywy BIG-ów, bardziej niepokojący jest jednak nowo dodany ustęp siódmy. Wprowadza on obowiązek raportowania danych do BIK lub BIG dla nabywców wierzytelności powstałych z umowy o kredyt konsumencki.

W efekcie BIK stanie się „superbazą danych”, ponieważ będzie gromadził informacje z każdego możliwego źródła. Umocni to jego dominującą pozycję, gdyż wystarczy raportowanie do BIK, aby spełnić ustawowy wymóg. Można przypuszczać, że podmioty z różnych sektorów gospodarki, w tym małe i średnie przedsiębiorstwa (MŚP), nie będą widziały sensu weryfikacji danych w BIG-ach, ponieważ do tych baz nie trafiają informacje z sektora kredytowego i windykacyjnego. W rezultacie BIG-i utracą kluczową grupę podmiotów raportujących (sektor bankowy i firmy windykacyjne), a wartość ich baz danych drastycznie spadnie — ocenia Marcin Czugan.

Należy podkreślić, że nowo dodany ustęp dotyczący nabywców wierzytelności jest bardzo ogólny i nie zawiera żadnych precyzyjnych warunków brzegowych.

Art. 43 ust 7 projektu dotyczący nabywców wierzytelności
Art. 43 ust 7 projektu dotyczący nabywców wierzytelności | RCL

— Projektodawca nie zdefiniował nawet, kim są nabywcy wierzytelności i co powinni raportować. Brakuje również oceny skutków regulacji, w tym analizy konsekwencji dla oceny wiarygodności płatniczej kilku milionów Polaków, których dane obowiązkowo trafią do bazy BIK, która nie podlega nadzorowi organu państwowego — dodaje Czugan.

Tomasz Ignaczak, dyrektor generalny KRUK S.A., zauważa, że w żadnym innym kraju Unii Europejskiej nie spotkał się z podobnym rozwiązaniem, w którym wtórni wierzyciele byliby objęci krajowymi obowiązkami raportowania do baz kredytowych, co wiązałoby się z dodatkowymi kosztami.

— Takie rozwiązanie jest zbędne i dyskryminuje polskie firmy w stosunku do konkurencji zagranicznej — stwierdza Ignaczak.

Polska bardziej restrykcyjna niż Unia

Istotna jest również inna kwestia. Dyrektywa CCD II, którą wdraża projekt, reguluje obowiązki kredytodawców i pośredników kredytowych. Nakładanie obowiązków na inne podmioty, takie jak nabywcy wierzytelności, którzy nie są kredytodawcami, wykracza poza zakres tej dyrektywy.

Jest to nadmiarowy obowiązek, przykład tzw. gold-platingu (nadmiernego implementowania prawa unijnego). Jego skutki odczują w dużej mierze firmy korzystające z biur informacji gospodarczej oraz sami konsumenci — ostrzega Marcin Czugan.

Warto przypomnieć, że minister Maciej Berek zapowiedział, iż za wdrażanie przepisów unijnych bez zbędnych dodatkowych obciążeń ma odpowiadać Rządowe Centrum Legislacji (RCL), którym kieruje Joanna Knapińska.

Zobacz również: Rząd szykuje zmiany w podatkach. Znamy szczegóły planu

BIK wyeliminuje konkurencję

Podstawową zasadą działania BIK jest zasada wzajemności. Oznacza to, że dane zgromadzone w BIK są udostępniane głównie tym podmiotom, które same przekazują dane do BIK i posiadają do tego ustawowe upoważnienie.

Z kolei z danych biur informacji gospodarczej (BIG) mogą korzystać przedsiębiorstwa, instytucje, jednostki samorządu terytorialnego i konsumenci, którzy zawarli odpowiednią umowę z BIG.

Wzrost pozycji BIK może spowodować, że wiele podmiotów nie będzie miało możliwości weryfikacji kontrahentów, co z kolei zagrozi bezpieczeństwu obrotu gospodarczego — ocenia Czugan.

Piotr Rogowiecki, dyrektor Departamentu Analiz i Legislacji Pracodawców RP, zgadza się, że przeniesienie obowiązku raportowania przez wtórnych wierzycieli do BIK wywoła efekt domina. — Spowoduje to koncentrację danych w jednej bazie, stopniowe odchodzenie banków od korzystania z BIG-ów i osłabienie narzędzi, z których od lat korzystają przedsiębiorcy, zwłaszcza z sektora MŚP — wyjaśnia Rogowiecki.

Zdaniem naszych rozmówców, z perspektywy całego rynku finansowego, najnowsza wersja projektu ustawy zmierza w kierunku przeciwnym do obiecywanych celów.

— Zamiast stopniowo otwierać system informacji kredytowej na konkurencję, projekt ten utrwala dominującą rolę jednego prywatnego podmiotu, który jest uprzywilejowany przez konstrukcję prawa bankowego z końca lat 90. — podsumowuje Czugan.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

Wyniki Biznes Fakty:

  • Projekt ustawy o kredycie konsumenckim (wdrażający dyrektywę CCD II) budzi kontrowersje. Zamiast demonopolizacji rynku informacji gospodarczej, proponowane zmiany mogą wzmocnić pozycję dominującą Biura Informacji Kredytowej (BIK).
  • BIK i BIG-i to różne instytucje: BIK gromadzi dane o historii kredytowej od banków i podobnych instytucji. Biura Informacji Gospodarczej (BIG) zbierają szerszy zakres danych o zadłużeniu od różnych podmiotów.
  • Kluczowa zmiana: Projekt zakłada, że informacje o kredytach będzie można raportować do BIG-ów, ale pod warunkiem spełnienia określonych procedur (wezwanie do zapłaty, 30 dni od wymagalności, kwota min. 200 zł). Raportowanie do BIK jest w tym zakresie prostsze i nie podlega tym samym obostrzeniom.
  • Obowiązek dla nabywców wierzytelności: Największe obawy budzi ustęp 7, wprowadzający obowiązek raportowania do BIK lub BIG dla nabywców wierzytelności z umów konsumenckich. Może to doprowadzić do koncentracji danych w BIK, czyniąc go „superbazą” i marginalizując rolę BIG-ów.
  • Ryzyko dla przedsiębiorców: Utrata znaczenia BIG-ów może ograniczyć możliwość weryfikacji kontrahentów, zwłaszcza dla MŚP, i osłabić bezpieczeństwo obrotu gospodarczego.
  • „Gold-plating”: Nakładanie na nabywców wierzytelności obowiązku raportowania wykracza poza zakres dyrektywy UE, stanowiąc przykład nadmiernej implementacji prawa unijnego („gold-plating”), co może być niekorzystne dla firm i konsumentów.
  • Konsekwencje dla rynku: Eksperci ostrzegają, że proponowane zmiany mogą cementować dominującą pozycję BIK, zamiast promować konkurencję i otwartość systemu informacji kredytowej.

Źródło wiadomości : businessinsider.com.pl

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *