Dino i przewoźnicy oskarżeni o metody pracy z epoki industrialnej

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) postawił zarzuty spółce Dino Polska oraz kilku firmom transportowym i menedżerom w związku z podejrzeniem zmowy na rynku pracy. Według ustaleń urzędu, przedsiębiorcy mogli ograniczać możliwość przechodzenia kierowców między firmami, co miało bezpośredni wpływ na poziom wynagrodzeń i ogólne warunki zatrudnienia w branży.

Dino i przewoźnicy oskarżeni o metody pracy z epoki industrialnej 2

  • UOKiK wszczął postępowanie wobec Dino Polska, czterech firm transportowych oraz pięciu menedżerów, podejrzewając zmowę dotyczącą rynku pracy.
  • Według organu antymonopolowego, przedsiębiorcy mogli zawrzeć porozumienie, które zakazywało im przejmowania kierowców zatrudnionych przez inne podmioty współpracujące z siecią Dino.
  • W przypadku potwierdzenia zarzutów, firmom grożą wysokie kary finansowe, sięgające nawet 10% ich obrotu, a menedżerom sankcje do 2 milionów złotych.

Z komunikatu wydanego przez urząd antymonopolowy wynika, że zarzuty zmowy na rynku pracy postawiono spółce Dino Polska oraz czterem firmom transportowym: Euro Finannce, Jar-Trans, Martrans Logistics i Mati-Trans. Postępowanie obejmuje również pięć osób fizycznych – trzech menedżerów z Dino Polska oraz po jednym przedstawicielu z firm Martrans i Mati-Trans, którzy mogli być osobiście odpowiedzialni za niedozwolone ustalenia.

UOKiK bada podejrzenie zmowy przy zatrudnianiu kierowców obsługujących sieć Dino

Zgodnie z relacją UOKiK, celem tych działań mogło być zatrzymanie dotychczasowych pracowników w swoich firmach, ograniczenie ich rotacji oraz redukcja kosztów związanych z procesem rekrutacji. „Gdy firmy wiedziały, że inne podmioty nie zaoferują pracownikom lepszych warunków finansowych, nie musiały podnosić ich wynagrodzeń, które mogły być niższe w porównaniu do sytuacji uczciwej konkurencji” – wyjaśnił urząd.

UOKiK zebrał dowody na potencjalne nieprawidłowości podczas przeszukań w siedzibach firm. Zgromadzony materiał dowodowy sugeruje, że przedsiębiorcy mogli uzgodnić, iż firmy transportowe nie będą zatrudniać kierowców pracujących już u innych uczestników porozumienia. „W okresie trzech miesięcy, który przedsiębiorcy określali jako czas »karencji«, kierowca nie mógł podjąć pracy u innego przewoźnika-pracodawcy obsługującego jednocześnie sieć handlową Dino” – podkreślił UOKiK.

Trzymiesięczna „karencja” dla kierowców. Tak miał działać zakwestionowany system

„Prezes UOKiK podejrzewa, że inicjatywa i organizacja tego systemu należały do spółki Dino Polska. To właśnie Dino Polska weryfikowała, czy dany kierowca ma prawo wjechać na teren centrum dystrybucyjnego, a wszelkie odstępstwa od przyjętych ustaleń wymagały jej zgody. Spółka mogła wywierać presję na przewoźników, aby nie zatrudniali kierowców objętych »karencją«” – dodał Urząd.

Analiza dowodów wykazała również potencjalny udział firm transportowych w porozumieniu. Biorąc pod uwagę zebrany materiał oraz skalę i zaangażowanie poszczególnych przedsiębiorców, zdecydowano o prowadzeniu postępowania wobec czterech z nich.

„Zarzuty nie objęły części mniejszych podmiotów należących do sektora małych i średnich przedsiębiorstw, ponieważ ich potencjalny wpływ na praktykę i konkurencję uznano za ograniczony. Takie podejście pozwala na racjonalne wykorzystanie zasobów i skuteczniejsze interwencje – koncentrujemy działania Urzędu na tych podmiotach, które wywierają największy wpływ na rynek” – zaznaczył UOKiK.

Firmom grożą kary do 10 proc. obrotu, a menedżerom nawet 2 mln zł

Urząd wyjaśnił, że podejrzewana zmowa jest klasyfikowana jako tzw. „no-poach agreements”, czyli porozumienia zakazujące wzajemnego zatrudniania pracowników. Takie praktyki są niezgodne z prawem, ponieważ negatywnie wpływają na kluczowy element konkurencji między przedsiębiorcami – wysokość wynagrodzeń oferowanych pracownikom. Według UOKiK, mogą one prowadzić do sytuacji, w której pensje pracowników są niższe lub nie rosną w takim tempie, jak w warunkach wolnej konkurencji.

„Ograniczanie pracownikom możliwości zatrudnienia i zmiany pracy to praktyki, które kojarzą się z XIX wiekiem, a nie z nowoczesną gospodarką. Rynek pracy powinien opierać się na wolnym wyborze, możliwości negocjowania warunków zatrudnienia i uczciwej rywalizacji firm o talenty. Dlatego przedsiębiorcy, którzy łamią prawo, muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami – kara za udział w zmowie może wynieść nawet 10 procent obrotu. Menedżerom z kolei grozi sankcja do 2 milionów złotych” – zauważył prezes UOKiK Tomasz Chróstny, cytowany w komunikacie.

UOKiK przypomniał, że firmy uczestniczące w zmowach mogą uniknąć surowych kar dzięki programowi łagodzenia kar (tzw. leniency). Program ten daje przedsiębiorcy i menedżerom odpowiedzialnym za zmowę szansę na obniżenie, a w niektórych przypadkach nawet na całkowite uniknięcie sankcji finansowej. Można z niego skorzystać pod warunkiem pełnej współpracy z prezesem UOKiK, dostarczenia dowodów lub informacji dotyczących istnienia niedozwolonego porozumienia, działając tym samym jako „świadkowie koronni”.

Wyniki Biznes Fakty:

  • Dla Pracodawców: Należy unikać wszelkich porozumień z konkurencją dotyczących zatrudniania lub warunków pracy, gdyż mogą one prowadzić do wysokich kar finansowych i utraty reputacji. Skupienie się na uczciwej konkurencji i atrakcyjnych warunkach pracy jest kluczowe dla przyciągania i utrzymania talentów.
  • Dla Pracowników: Zrozumienie ryzyka zmów płacowych i rynkowych jest ważne. W przypadku podejrzenia nieprawidłowości, warto rozważyć kontakt z UOKiK lub skorzystanie z programu łagodzenia kar w celu zgłoszenia takich praktyk.

Więcej informacji na : www.pulshr.pl

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *